sobota, 23 lutego 2013

JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM

Tak strasznie was przepraszam! Nie dodam rozdziału bo pewna osoba ukradła mi wenę! Staram się pisać ale mi nie wychodzi przepraszam. Mam dla was takie pytanka i waszym zdaniem co sądzicie co będzie dalej?
1. Czy dziewczyny zostaną zespołem? Jeśli tak to jaka będzie nazwa?
2. Co takie stanie się u Sary w rodzinie że załamie się bardzo i Harry będzie dla niej opuszczał koncerty?
3. Czy po między Danielle i Luckiem będzie lepiej czy gorzej?
4. Co stanie się u Mariki w rodzinie że wszyscy będą smutni?
5. Co takie się stanie że ich to rozdzieli?
6. Będą żyć długo i szczęśliwie czy znajdą sobie kogoś innego?
No to tyle pytanek odpowiadajcie proszę może podsuniecie mi jakiś pomysł.
Na przeprosiny postanowiłam dodać pierwszy rozdział na moim nowym blogu mam nadzieję że się spodoba liczę na dużo komentarzy ;P http://iloveyoubutwecantbetogether.blogspot.com/ wysyłajcie do kogo możecie dzięki ;*

niedziela, 17 lutego 2013

PRZEPROSINY

Hej wszystkim przepraszam was że dzisiaj nie dodam kolejnego rozdziału. Cały tydzień mam zawalony uczeniem się a wczoraj był u mnie kuzyn i nie dałam rady napisać a dzisiaj to trochę źle się czuję but już nie raz dodawałam dwa rozdziały w jeden weekend teraz to się wyrówna :) Przepraszam bardzo. Na przeprosiny macie parę zdjęć :)
takie małe zdjęcie 1D śliczne :)


I love Ziall <3


Głupi hejter na koncercie krzyknął że Niall nie pasuje do 1D a Zayn to usłyszał i przytulił Horanka to takie smutne i wzruszające :')



To z okazji Red Nose Day Liam dał to zdjęcie na tt :)


Zayn zboczeńcu hahaha :D

mistrz painta wiem ;P kurde jak to zobaczyłam to od razu kurde wiem debil ze mnie a i sory za spam Ziall'em ale to jest mój ulubiony bromace :)

haha Louis do ciebie zawsze haha ;P

ich oczy są cudowne ;P No to tyle :)

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 26

Chwycił gitarę i zaczął grać i spiewać. Jego głos jest taki piękny zaśpiewał Still The One (http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=l6SXwQwYlik)
-Hello, hello, I know it’s been awhile but baby 
I got something that I really wanna let you know, yeah 
Something that I wanna let you know oh oh

You say you say to everybody that you hate me 
Couldn't blame you cause I know I left you all alone, yeah 
I know that I left you all alone oh oh

And yeah, now I’m back at your door 
You're lookin’ at me unsure 
I should’ve seen it before 
You’re all I think about, baby

I was so stupid for letting you go 
But I know you’re still the one 
You might have moved on 
But girl you should know 
That I know you’re still the one 
I know it’s sayin’ too much 
But I will never give up 
I was so stupid for letting you go 
But I know you’re still the one

I know you’re still the one

Hello, hello, I’m really hoping you’ll forgive me 
I keep talking, begging, tell me what I wanna hear, yeah 
Girl just tell me what I wanna hear 

I tried, I'll try to start again and find somebody 
But I remember all the times and all the words we said, yeah 
I can't get it out of my head yeah

Now I’m back at your door 
You're lookin’ at me unsure 
I should’ve seen it before 
You’re all I think about, baby

I was so stupid for letting you go 
But I know you’re still the one 
You might have moved on 
But girl you should know 
That I know you’re still the one 
I know it’s sayin’ too much 
But I will never give up 
I was so stupid for letting you go 
But I know you’re still the one

Hey you, you’re still the one 
Hey you, you’re still the one 
Hey you, you’re still the one 
Hey you 

You’re still the one

I know it’s sayin’ too much 
But I will never give up 
I was so stupid for letting you go 
But I know you’re still the one 
I know you’re still the one
Marika kcham cię proszę odwołaj to zrwanie ja cię kocham.
Popatrzyłam na niego co ja zrobiłam dlaczego ja z nim zerwałam ja go kocham całym sercem i inaczej nie może być.
-Herbaciana róża moja ulubiona.
-Ty... ty widzisz?
-Tak widzę dzisiaj wzrok mi wrócił.
-Tak się cieszę! - wszedł do środka chwycił mnie w pasie podniusł i zaczął obracać. Postawił mnie w końcu na podłodze.
-Niall nie wiem dlaczego to zrobiłam debilka ze mnie kompletna ja cię kocham i odwołuję to wszystko.
-Też cię kocham. - pocałował mnie namiętnie przez dwa tygodnie nie czułam smaku jego ust.
-Em my tutaj jesteśmy możecie iść gdzieś indziej? - wtrąciła się Amelia. - I zamknijcie te drzwi bo zamarznę.
-Ja cię ogrzeję. - powiedział Logan i ją przytulił.
-Nie ma żadnego przytulania dopóki jesteście w tym domu! - krzyknęłam.
-Weź się wypchaj! Bez Niall'a byłaś nie do wytrzymania i teraz też człowieku wyluzuj. Chyba za mocno uderzyłaś się w głowę. - zaczęła się śmiać.
-Spadaj!
-Marika spokojnie przecież nic nie zrobią tak? - zapytał w ich stronę.
-Jasne Niall nic nie zrobimy. - odpowiedziała Amelia cały czas patrząc się na Niall'a a głos miała taki wysoki i oczy się jej świeciły jeszcze jej nie przeszło?
-No widzisz Marika a teraz się nie martw. - powiedział głośno. - Wydaje mi się czy jeszcze jej nie przeszło? - zapytał szeptem.
-Jeszcze nie. - szepnęłam.
-To może zostaniemy i pouczymy się razem? - zaproponowałam tak naprawdę chciałam sprawdzić reakcje Amelii. Niall popatrzył na mnie ze zdziwieniem. - Chcę sprawdzić reakcje Amelii na to, jak się będzie zachowywać przynajmniej się pośmieję. - powiedziałam mu na ucho.
-No zgadzam się młodym trzeba pomagać.
Podeszliśmy do nich popchnęłam Nialla żeby usiadł obok Amelii, a ja usiadłam obok Logan'a. Zaczęliśmy z nimi robić różne zadania i wyjaśniać im dlaczego tak a nie inaczej.
-Teraz rozumiesz? Pola sum tych dwóch kwadratów muszą być równe polu trzeciemu bo inaczej to nie będzie trójkąt prostokątny. (Twierdzenia Pitagorasa) - Niall powtórzył im to w uproszczony sposób.
-Tak teraz już rozumiem. - powiedziała rozmarzona Amelia.
O Boże jak ja też taka byłam to to musiała być masakra. Wybuchłam śmiechem cała trójka się na mnie popatrzyła.
-No i z czego się śmiejesz? - zapytała Amelia.
-A z niczego przypomniało mi się coś śmiesznego. - popatrzyłam na Niall'a on tylko się uśmiechał, ale zaraz przyłożył palec do ust. Uśmiechnęłam się na potwierdzenie. - No dobra wracajcie to matematyki.
Po piętnastu minutach wpadłam na pomysł ciekawe jak Amelia będzie się zachowywać jak zacznę "flirtować" z jej chłopakiem. Haha wiem głupie bo on ma 15 a ja prawie 20 lat, ale trzeba się pośmiać.
-Rozumiesz? - zapytałam Logana po cichu nie przerywając monologu Niall'a.
-No nie za bardzo matykatyka to moja cimna strona.
-No to dobra to ci spróbuję to wyjaśnić. Zawsze musisz patrzyć na te dwa krótsze boki dajmy, że jeden bok ma 8, a drugi 10 jak masz 8 to liczysz pole kwadratu czyli to jest 64 i z 10 też liczysz pole czyli 100 i 100 plus 64 musi dać 164 i wtedy ten trójkąt jest prostokątny czyli tak po naukowemu bardziej suma pól kwadratów zbudowanych na tych krótszych bokach jest równa polu kwadratu zbudowanemu na najdłuższym boku rozumiesz? ( umiem twierdzenie Pitagorasa sama pisałam żeby nie było bez książki ;P)
-A czyli, że te dwa muszą być równe temu?
-Tak dokładnie czyli że rozumiesz?
-Tak do mnie trzeba powoli i parę razy bo trudno dociera.
-Nie jest aż tak źle bywało gorzej. - uśmiechnęłam się Boże co ja robię flirtuje z 15 latkiem jeszcze przez matematykę ha zajebiście.
-Ta wątpię.
-Serio z takim chłopakie powtarzałam 10 razy o co chodzi w Angielskim, a on dalej nie umie rozróżniać czasów.
-To jest banalne.
-Też tak sądzę Angielski to był mój ulubiony przedmiot.
-Był?
-No jak mieszkałam w Polsce to go uwielbiałam, ale tutaj jest ciężko ludzie którzy mieszkają tu od urodzenia mają ciężko, a ja?
-A no tak jesteście z Polski zapomniałem. To dlatego takie ładne. - puścił mi oczko. Chwila chwila czy on puścił mi oczko dobra trzeba to skończyć bo jeszcze mu nadziei narobię.
-Pójdę po coś do picia. - zaproponowałam.
-Może pójde z tobą? - zapytał Logan.
-Nie trzeba poradze sobie.
-Czterech szklanek do ręki nie weźmiesz.
-No dobra.
O Jezu po co to zaczęłam? Idiotka ze mnie. Weszłam do kuchni wyjęłam cztery szklanki i nalałam soku. No cały czas się na mnie patrzy Jezu jaka ja jestem niska on jest mojego wzrostu, a jest o 5 lat młodszy kurde co to ma być? Nie chwila to on jest na swój wiek jest za wysoki. No ulżyło mi. Dlaczego on się na mnie patrzy?
-Dlaczego na mnie patrzysz? - zapytałam bo nie wytrzymałam.
-Bo się zastanawiam jak możesz z nim chodzić.
-Z Niall'em?
-Tak.
-No, a co nie lubisz go?
-Nie.
-Czemu?
-Bo no on wygląda jak pedał i tak się zachowuje kto normalny mówi do chłopaka kocham cię i prawie się z nim całuje?
-To był żart nie znasz się na żartach?
-Dobra jak chcesz.
-Weź szklanki.
-Jasne.
Przyszliśmy do salonu Amelia siedziała wpatrzona w Niall'a. Logan nie miał zadowolonej miny.
-Już jesteśmy. I mamy sok.
Podałam im i zaczęliśmy sączyć zimny sok pomarańczowy. Niall wyszedł do toalety Logan usiadł na kanapie Amelia wzięła go za rękę. ale on ją wyrwał o dramacik lubię to.
-Co jest? - zapytała.
-To. że jesteś w niego wpatrzona jak w obrazek!
-W Niall'a? Nie zapomnij, że to chłopak mojej siostry, a poza tym jest moim idolem.
-Wychodzę.
-Czekaj. Co mam zrobić żebyś mi uwierzył, że wole ciebie, a nie jego?
-No nie wiem wysil się trochę. - wspięła się na palce i go pocałowała. Mogłabym być złą siostrą i im przerwać, ale wole się nie wtrącać. Już tak dobre kilkanaście sekund się całowali.
-Bo się zjecie zaraz. - wszedł Niall i usiadł obok mnie, a oni dalej się całowali. - Może już dość? Halo! Jak chcecie się lizać to nie przy mnie. Jak zaraz wpadnie tu mama to będziesz miała piekło wiesz o tym? - wzruszyła tylko ramionami. - Ej no bez przesady kurde. - Niall zaczął się śmiać. - Dość tego! - podeszłam do nich i ich rozdzieliłam. - Bo zaraz się połkniecie.
-Możesz nie przeszkadzać? - zapytał Logan.
-Nie nie mogę ja tu mieszkam, a to jest moja młodsza siostra która idzie do siebie.
-Nie nie idzie. Młodsza siostra która idzie ze swoim chłopakiem na spacer.
Ubrali się i wyszli.
-Ale było śmiesznie na twarzy miała wypisane 'Niall Horan moim bogiem'. Jak ja lubię z niej żartować.
-No cały czas się na mnie patrzyła ja już tak nie chce boje się jej.
-Ja z nią muszę mieszkać.
-Współczuję. A teraz chodź tu do mnie. - rozchylił ramiona.
Danielle
-Wiedziałaś, że jesteś w internecie? - zapytał Liam.
-Tak wiem przecież jestem twoją dziewczyną i tancerką. - pstryknęłam go w nos.
-Ale nie o to mi chodzi o ten musical w szkole jesteście w internecie i macie 20 mln odsłon.
-20 milionów?!
-Tak 20 milionów wszystkie komentarze są super, że pięknie śpiewacie.
-Tak się cieszę.
-Ja też.
Siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy jakiś film. Nikogo nie było mama i Kendal pojechali na długie zakupy a Luck był u Emilii. Zadzwonił telefon nieznany numer odebbrałam.
-Tak?
-Dzień dobry z tej strony Mark Gomez jestem właścicielem wytwórni płytowej Record Music. Dzwonie w sprawie pani i pani koleżanek. Jak pani zapewne wie znalazły się panie w internecie na portalu Youtube i od razu zyskałyście oglądaczy z całego świata. Dzwonie w sprawie nagrania pierwszego singla. Macie wszystkie piękne głosy i proponuję nagranie demo oczywiście jeśli się panie nie zgodzą rozumiem, ale bardzo mi na tym zależy. Mam propozycję proszę w niedzielę zadzwonić pod ten sam numer i powiedzieć czy się zgadzacie panie czy nie jeśli tak w poniedziałek zaprosiłbym panie do studia i omówilibyśmy kilka rzeczy.
-To naprawdę super, że wytwórnia płytowa się nami zainteresowała oczywiście oddzwonię.
-Dziękuję bardzo do widzenia.
-Do widzenia.
Co to było?
-Kto dzwonił? - zpaytał Liam.
-Gości z wytwórni płytowej chce nagrać z nami demo! - krzyknęłam z podekscytowania.
-Naprawdę?
-Tak! O Jezu jestem taka szczęśliwa! Liam to jest chyba jakiś sen!
-To nie jest sen nagacie piosenki i będzieicie sławne.
-Aaaaaaaa Liam! 
Zaczęłam skakać po całym pokoju. Napisałam do dziewczyn żeby przyszły jak najszybciej Liam już poszedł bo mają próby przed trasą. Po parunastu minutach wszystkie się zjawiły.
-No po co nas wołałaś? - zapytała Sara.
-Zaraz wam szczeny opadną. Dzwonił do mnie gostek z wytwórni płytowej powiedział, że widział nasz występ i że chce nagrać demo i najpóźniej w niedziele mamy mu dać odpowiedź. Co wy na to?
-Ja się zgadzam. - powiedziała Sara, Eleanor i Perrie.
-Ja też, a ty Marika?
-No nie wiem bo teraz chłopaki będą mieć trasę i nie będziemy ich widzieć i jeszcze my się w to wciągniemy i już w ogóle nie będziemy mieć czasu dla siebie.
-No masz rację, ale ja bym chciała spróbować.
-No dobra możemy bo sama jestem ciekawa.
-No to super to co oddzwonię i git?
-Tak. - odpowiedziały wszystkie.
Marika
To nie jest dobry pomysł no ale warto spróbować.
**************************************************
Przepraszam że taki krótki al nie potrafiłam dłuższego napisać. Na życzenie Oli są krótkie (a tak serio to weny nie mam). Może zrekompensuje was imaginami http://imaginy-o-tym-co-w-zyciu-i-nie-tylko.blogspot.com/ dodałam nowego o Liam'ie a w tygodniu dodam taki nie o 1D dla Eweliny bo sobie wymyśliła ;P

niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 25

Niall
Założyłem wszystkko tak jak nauczycielka kazała. Zaczęliśmy robić doświadczenia.  Marika sciągła okulary.
-Co robisz zakładaj szybko.
-Chwila muszę wytrzeć łzy od nowego roku mam katar i leją mi się łzy bo zachciało wam się wrzucić nas do śniegu.
-Oj niewinna zabawa.
Było spoko aż do pewnego momentu w klasie rozległ się straszny smród.
-Proszę panią bo chyba coś źle zrobiłyśmy. - usłyszałem przerażone dziewczyny w ławce przed nami.
-Wszyscy pod ławki już! - rozdarła się nauczycielka.
Wszyscy schowali się pod ławki ja i Marika też ona przez to wszystko zapomniała założyć okulary. Wszystko wybuchło i rozprysnęło się po całej klasie parę kropel poleciało na moje ręce, ale szybko to starłem. Usłyszałem pisk.
-Aaaa Niall to boli! - Marika miała przyciśnięte dłonie do oczu.
-Co się stało?
-Ała mam to w oczach szczypie Niall pomóż. - zaczęła płakać.
-Wychodź szybko. - pociągnąłem ją. Próbowała otworzyć oczy.
-Nic nie widzę Niall nic nie widzę!
-Trzymaj się. Liam kluczyki szybko! - rzucił mi kluczyki chwyciłem ją na ręce i wybiegłem z klasy. Wsiadłem do samochodu i pojechaliśmy do szpitala co z tego, że nie mam prawa jazdy mam to gdzieś. Umiem jeździć i to jest najważniejsze. Wbiegłem do szpitala z Marika na rękach. - Ta dziewczyna ma kwas w oczach musi mi pani pomóc. 
-Na pierwsze piętro biegnij szybko.
Ruszyłem przed siebie. Wbiegłem na piętro i złapałem pierwszego lekarza.
-Proszę pana musi mi pan pomóc kwas dostał jej się do oczu! - krzyknąłem.
-Szybko.
Pobiegliśmy do jakiegoś pokoju ja musiałem wyjść po 30 minutach wyszedł lekarz.
-I co? - zapytałem zdenerwowany.
-Przykro mi, ale pana narzeczona straciła wzrok.
-To co teraz będzie?
-Dużo osób to przeżyło i wychodziły cało niech się pan nie martwi będzie dobrze tylko musi dbać o wzrok dostanie krople i musi pan dopilnować żeby je brała bo inaczej może być gorzej.
-Dobrze mogę do niej wyjść?
-Tak oczywiście.
Wszedłem po cichu do środka.
-Niall to ty? - zapytała.
-Tak to ja spokojnie. - chwyciłem ją za rękę.
-Straciłam wzrok nic nie widzę.
-Wiem przykro mi bardzo, ale nie martw się będę przy tobie i cię nie opuszczę.
-Niall kocham cię.
-Ja ciebie też.
Przytuliłem ją i wyszliśmy ze szpitala. Odwiozłem ją do domu. A sam pojechałem do siebie.
Marika
Minął tydzień dalej nic nie widziałam Niall przychodził po mnie przed szkołą i odprowadzał ze szkoły był na każde zawołanie kocham w nim to, ale on nie może zmarnować sobie życia.
-Perrie musisz mi pomóc.
-No jasne co ci podać?
-Nie o to chodzi.
-To o co?
-O Niall'a.
-No co z nim?
-Bo ja go kocham bardzo tylko, że jest jedno ale.
-Ale...?
-No bo on ma 19 lat jest młody przystojny może mieć każdą, a cały czas jest przy mnie przed szkołą w trakcie i po uczy się ze mną wszystko, a ja nie chce żeby on przeze mnie zmarnował sobie życie musisz mi pomóc.
-Marika chyba nie chcesz z nim zerwać.
-Nie chce, ale muszę dla jego dobra tylko, że ja nie chce tego zrobić on mnie musi rzucić i wtedy go tak nie zaboli, tylko jak?
-No nie wiem może nie myj się rób obleśnie rzeczy chłopaki tego nie lubię.
-Masz rację tak zrobię dzięki.
-Źle się czuję pomagając ci w rozwaleniu twojego związku.
-Perrie, ale ja to muszę zrobić.
-No dobrze jak chcesz.
Perrie wyszła, dochodziła 23 położyłam się i zasnęłam.
Obudziłam się i już chciałam iść się umyć, ale przypomniałam sobie co mam zrobić. Ale tak się dziwnie czuję. Ble no, ale muszę w imię dobra tego świata. Zeszłam do dół zjadłam coś i mama zawiozła mnie do szkoły. Gdy wysiadłem z samochodu podbiegł do mnie Niall.
-Hej skarbie jak się czujesz?
-Hej, a jak mam się czuć nic nie widzę postaw się na moim miejscu!
-Dobrze przepraszam. Marika chyba nie umyłaś zębów i się całej.
-No jakoś tak wyszło nie umiałam trafić do toalety.
-Aha no trudno zdarza się.
-Zdarza się?!
-Dlaczego krzyczysz?
-Bo miałeś mnie rzucić!
-Rzucić co ty mówisz?
-No ty jesteś jeszcze taki młody. A cały czas jesteś przy mnie przychodzisz przed szkołą po szkole pomagasz mi w uczeniu jesteś na każdde moje zawołanie, a ja tak nie chce nie chce żebyś zmarnował sobie przeze mnie życie. Jeśli ty tego nie chcesz zrobić to ja muszę. Przepraszam cię, ale zrywam z tobą.
-Chwila jak to?
-Niall to nie dlatego, że cię nie kocham tylko nie marnuj życia na mnie ja nie jestem tego warta.
-Właśnie, że jesteś i chcę ci pomagać i żyć przy tobie.
-Nie Niall to tak nie może być przepraszam.
Odwróciłam się do niego plecami nie widziałam gdzie idę nagle ktoś złapał mnie pod rękę.
-To ja Perrie. Na pewno chcesz zerwać z Niall'em?
-Ja o robię dla jego dobra.
-On nie jest z tego zadowolony.
-Ja też nie, ale musiałam to zrobić. Możesz mnie zaprowadzić do domu?
-Jasne.
Doszłyśmy weszłam do środka zdjęłam kurtkę mamy nie było. Pokierowałam się do kuchni oczywiście nie obeszło się bez potknięcia się no, ale doszłam. Nie wiem jakim, ale jakimś cudem zrobiłam sobie herbatę i poszłam przed telewizor. Skakałam po kanałach muzycznych nie wiedząc co wybrać. Co godzinę informował mnie telefon która godzina już 15, a mamy dalej nie ma no cóż trudno. Ktoś zadzwonił do drzwi.
-Chwileczkę! - krzyknęłam. Wstałam i z trudem doszłam do nich. - Kto tam?
-Marika to ja Niall otwórz.
Przekręciłam klucz i otworzyłam.
-Wejdź.
Usiadłam na kanapie i czułam, że on siedzi obok mnie. Złapał mnie za rękę, ale ją wyrwałam niech on tego nie utrudnia.
-Marika ja wiem, że wydaje ci się, że ja marnuje sobie życie, ale to nie prawda ja chce ci pomagać czuje się dla kogoś ważny proszę zrozum to i daj mi szansę.
-Niall przykro mi, ale nie.
-Kurwa! - krzyknął i odszedł słyszałam kroki obok mnie. Usiadł znów obok mnie. - Przepraszam przestraszyłem cię?
Serce waliło mi jak opętane nie wiem dlaczego, ale przez chwile wydawało mi się, że może mnie uderzyć.
-Trochę.
-Przepraszam, ale się zdenerwowałem.
-Nic się nie stało.
-Ale zostaniemy przyjaciółmi tak? - zapytał.
-Jasne.
-To może przytulas?
-Okej.
Przytuliłam go będę za tym tęsknić wiem to już teraz. Przestaliśmy się przytulać i poczułam zimny powiem na ustach chciał mnie pocałować zatrzymałam go rękę.
-Niall mamy być przyjaciółmi.
-Tak, wiem, przepraszam.
Z tego całego zamieszania zapomniałam wyłączyć telewizor i usłyszałam Kiss you uśmiechnęłam się bo uwielbiam tą piosenkę.
-O kurcze zapomniałem muszę lecieć do studia to do zobaczenia.
-Pa.
Wyszedł usłyszałam trzask drzwi. Zaraz weszła mama.
-Cześć skarbie dlaczego Niall tak szybko wybiegł z domu?
-Ma próbę a poza tym nie jesteśmy już razem.
-Jak to?
-Zerwałam z nim bo nie chce żeby on marnował życia przy mnie.
-O kochanie tak mi przykro.
-Dlaczego ci przykro? - zapytała Amelia.
-Marika nie jest już z Niall'em.
-Czyli ze jest wolny? - zapytała z podnieceniem w głosie.
-Spadaj od niego! On jest mój!
-Zerwałaś z nim.
-No i co z tego! Masz go zostawić w spokoju wiem jaka ty potrafisz być nachalna.
-To jeszcze nic.
-Czternastolatka kradnie mi chłopaka żałosne a poza tym Niall nie gustuje w małolatach jesteś płaska jak deska.
-Spadaj wiedźmo.
Poszła chyba do siebie w każdym razie na górę. Chwila no górze ja też mem pokój o nie pamiętnik! Zarwałam się szybko z kanapy i najszybciej jak się to dało poszłam do pokoju. Otworzyłam drzwi i usłyszałam szelest kartek.
-Oh Niall jest taki słodki ciekawe czy on coś do mnie czuje pewnie nie bo to wielka gwiazda. Ma takie piękne niebieskie oczy... hahaha fajne pierwsze wpisy o Niall'u! - zaczęła się śmiać.
-Zostaw to.
-Bo co?
-Bo to nie twoje! Nie wierze, że jesteśmy rodzeństwem! Ty jesteś podła! Oddawaj to!
-Uuuu Mariczka się boi, że przeczytam więcej.
-Uważaj jesteś taka mądra wiesz w twoim wieku jak mi się chłopak podobał to mu to mówiłam a ty się na cały świat obrażasz.
-Spadaj gdybyś nie wiedziała mam chłopaka.
-Ty? Kogo? Jakiegoś niedorozwoja?
-Sory, ale nie gustuje w tobie.
-No to słucham kto to?
-Kolega z klasy ma na imię Logan.
-O jejciu i co fajny jest? - zapytałam z sarkazmem, ale one nie potrafi tego rozróżnić.
-Jest słodki. W ogóle po co ja ci to mówię?!
-Wynocha i oddawaj pamiętnik!
Wyciągnęłam rękę podała mi go i wyszła.
Dzisiaj rozprawa Lucka o to, że pobił tą Alice ja w to nie wierze on taki nie jest. Siedziałam z Perrie na korytarzu sądowym i czekałam na moją kolej. Zawołali mnie z pomocą Perrie weszłam na salę.
-Kim pani jest? - zapytał sąd.
-Dzień dobra nazywam się Perrie Edwards i przyszłam tutaj tylko dlatego ,że pomagam Marice bo chwilowo straciła wzrok czy mogę zostać na sali?
-Tak oczywiście proszę zająć miejsce na ławce.
-Dziękuję - odeszła ode mnie.
-Proszę się przedstawić.
-Marika Jaśkiewicz 19 lat mieszkam w Londynie i uczę się.
-Dobrze więc co masz do powiedzenia w tej sprawie.
-Proszę sędziego Luck to dobry chłopak. Pewnie sąd wie, że byliśmy parą i on w tym czasie nigdy nie zawahał się mnie uderzyć. Nie podniósł na mnie ręki ani razu on jest niewinny.
-Dobrze, a czy wie pani czy kiedykolwiek oskarżony używał przemocy?
-Nie chyba nie chociaż... ale to nie ważne.
-Proszę powiedzieć.
-Przepraszam Luck, ale muszę. No więc w dniu zerwania Lck urządził mi na korytarzu szkolnym awanturę o to, że go zdradziłam co było nieprawdą no, ale mniejsza o to, następnie umówił się z Niall'em moim też już byłym chłopakiem i pobili się.
-Dobrze dziękujemy ci możesz usiąść.
Usiadłam na ławce.
-Luck wstań czy to prawda co powiedziała Marika? - zapytał sędzia.
-Tak to prawda, ale proszę sędziego to był chłopak i byłem zdenerwowany bardzo, ale przede wszystkim to był chłopak ja normalnie nie toleruje przemocy to był wyjątek i żałuje tego, ale od tamtej chwili nikogo nie uderzyłem, a Alice kłamie.
-Przepraszam wysokiego sądu czy ja mogę coś powiedzieć? - zapytała Perrie.
-Tak proszę bardzo.
-Bo ja znam Alice chodzi z nami do klasy i potraktowała tak już wielu mężczyzn. Luck tego nie zrobił on nie bije dziewczyn.
-Dziękuję ci. Alice podejdź do barierki. Wszyscy obecni na tej sali twierdzą, że Luck nigdy by cię nie uderzył.
-Bo mnie nie uderzył, ale ma tu siedzieć i ma trafić za kratki! Marika pamiętasz co on ci zrobił jak mówił do ciebie wtedy na korytarzu?! Przysięgłam sobie, że nie pozwolę żeby coś takiego przytrafiło się jeszcze jakiejkolwiek dziewczynie zrobiłam to dlatego, że on nie zasługuje na normalne życie to było podłe co zrobił Marice nie mogłam przejść obok tego obojętnie nie mogłam! A ty Marika powinnaś się cieszyć!
To co ona powiedziała i zrobiła było głupie nie mam innych słów na opisanie tego! To moja sprawa po co się do tego mieszała! Wyrok oczywiście jest uniewinniający na szczęście. Wróciłam do domu i resztę dnia przesiedziałam w salonie.
Luck
-Emilia zaczekaj! - krzyknąłem w jej stronę. Odwróciła się a na jej policzkach zobaczyłem łzy. - Dlaczego płaczesz?
-Bo jestem idiotką. - otarłem jej policzki.
-Nie jesteś jesteś cudowną dziewczyną.
-Jak ja mogłam w to uwierzyć że ją uderzyłeś jestem głupia nigdy wcześniej niczego tak bardzo nie żałowałam.
-Nie płacz kochanie.
-Luck przepraszam cię za to wszystko wiem, że już pewnie nie chcesz ze mną być...
-Właśnie, że chcę Emilia wybacz mi proszę wiem, że cię zdradziłem, ale już nigdy więcej tego nie zrobię przysięgam wybacz mi to wszystko zmienię się obiecuję.
-Luck to ja powinnam cię przepraszać za to co zrobiłam przepraszam.
-Nic się nie stało byłaś zdenerwowana to wrócisz do mnie?
-Tak. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Pocałowała mnie delikatnie i przestała płakać przytuliłem ją mocno i nie chciałem wypuszczać już nigdy.
Marika
Minął tydzień od tamtego dnia Niall'a nie było w szkole, a jak do niego dzwoniłam nie odbierał martwiłam się.
-Perrie możesz zaprowadzić mnie do Zayn'a?
-Jasne.
Przeszłyśmy parę kroków i zatrzymałyśmy się.
-Hej skarbie. - usłyszałam głos Zayn'a.
-Hej kociak. - odpowiedziała Perrie.
-Cześć Zayn bo mam do ciebie pytanie.
-No jakie?
-Gdzie jest Niall bo od tygodnia nie ma go w szkole.
-Ustaliliśmy, że wszystkim będziemy mówić, że nagrywa, ale tak nie jest tak naprawdę to siedzi w domu na kanapie i cały czas gra na gitarze którą mu kupiłaś. On jest załamany, no ale widzę, że ty dobrze się trzymasz.
-Myślisz, że się dobrze czuję? Najchętniej to bym teraz zaczęła płakać o tym tylko myślę! Brakuje mi go strasznie, w domu całymi dniami nic nie dobie tylko słucham jak śpiewa to jest okropne!
-No to może coś z tym zrobisz oboje jesteście nieszczęśliwi nie ma co ukrywać musicie być razem.
-Zayn ja nie chce żeby on zmarnował sobie życie przeze mnie.
-On teraz je marnuje!
Odeszłam od niego wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do mamy.
-Tak kochanie?
-Możesz po mnie przyjechać źle się czuję.
-Jasne.
Rozłączyłam się i z pomocą Perrie poszłam do samochodu.
-No to do domu. A co cię boli?
-Nic.
-To po co po mnie dzwoniłaś?
-Bo chcę żebyś mnie zawiozła do Niall'a.
-Dobrze.
Mama podprowadziła mnie pod same drzwi i odjechała. Zadzwoniłam dzwonkiem i usłyszałam głos Niall'a.
-Cześć Marika, a co ty tu robisz?
-Cześć będziemy tak stać?
-Wchodź.
Weszłam niepewnie. Nie za dobrze znałam ten dom. Z pomocą Niall'a usiadłam na kanapie w salonie.
-Zayn powiedział mi dlaczego nie ma cię w szkole.
-No super.
-Słuchaj Niall mi też jest ciężko, ale musisz żyć dalej.
-Ale ja bez ciebie nie chcę żyć.
-Niall proszę cię.
-Marika ja nie umiem tak żyć przez 2 lata nie miałem dziewczyny i zjawiłaś się ty, wszystko odmieniłaś, wszystko jesteś moją drugą połówką, a teraz mnie tak po prostu rzuciłaś.
-Nie zrobiłam tego tak po prostu wiesz o tym.
-Wiem chcesz żebym nie marnował sobie życia, ale ja chce sobie "marnować" - zakreślił w powietrzu cudzysłów - życie.
-Niall przestań to nie ma sensu.
-Powiedz mi że mnie nie kochasz, a będę normalnie żył.
Nie mogłam tego powiedzieć, nie mogłam, kocham go i to bardzo, zawsze będę kochać.
-Niall nie proś mnie o coś takiego.
-No właśnie. Wiesz jak to jest.
-Ja już pójdę.
Odprowadził mnie pod dom. Zaczęłam widzieć niewyraźne kształty wszystko było zamazane, ale mogłam rozpoznać jaki to kolor. Wzrok mi wraca w końcu.
-Mamo! Mamo! Ja zaczynam widzieć!
-To super, a co widzisz?
-Ciebie jako biało niebieską plamę.
-Taką mam bluzkę i spodnie. Córcia wzrok ci wraca!
-No wiem. - zaczęłam skakać po pokoju aż uderzyłam w ścianę i upadłam, ale nic się nie stało.
Z godziny na godzinę wzrok się poprawiał. Zadzwonił dzwonek byłam tylko ja i Amelia poszła otworzyć drzwi miał przyjść jej chłopak. Żałosne.
-Marika to jest Logan. A sory ty nie widzisz.
-A właśnie, że widzę cześć Logan.
-Cześć. - powiedział przeżuwając gumę. No już wiem jaki on jest, dobra wiem nie ocenia się książki po okładce, no ale jest to typ tak zwanego bad boy'a którego nic nie obchodzi, ale w towarzystwie swojej dziewczyny jest miły i opiekuńczy.
-To Logan jak masz na nazwisko?
-Malik.
-Jesteś spokrewniony z Zayn'em?
-Z tym lalusiem nie.
-Imiona rodziców?
-Julia i Klark.
-Siadłeś sobie w którejś klasie/
-Nie.
-Jak się uczysz?
-Przeciętnie, kujonem nie jestem.
-Ej co to za wywiad? Przynieś sobie jeszcze wykrywacz kłamstw. - powiedziała wściekła Amelia.
-Chodź mała do ciebie. - złapał ją w pasie i pociągnął za sobą.
-Chwila chwila macie tylko 14 lat po pierwsze nie ma żadnego mała po drugie nie dotykaj jej i po trzecie siedzicie tutaj.
-Chyba sobie kpisz? - zapytała. - Mamy się uczyć.
-Ja wyłączę telewizor i możecie się tutaj uczyć.
-Potrzebny komputer.
-Dam wam laptopa.
-Jezu.
-Słyszałam zaraz macie tu być.
Wrócili zaraz. Zaczęli powtarzać jakieś regułki i robili ćwiczenia z twierdzeniem Pitagorasa banał. Zadzwonił dzwonek poszłam otworzyć, a tam stał Niall w jednej ręce miał gitarę, a w drugiej herbacianą różę.
-To dla ciebie proszę zastanów się nad tym ja cię kocham!
***************************************
Ale kijowy :( Nie umiem pisać, a ten rozdział to po całości zrąbałam :( Nie mam weny a to było takie wymuszone :( No piszcie jaki jest beznadziejny.