sobota, 27 października 2012

Rozdział 6


-Uuuu... iskrzy.
-Gdzie co?
-No pomiędzy tobą a Horanem.
-Nie to kolega.
-I super przystojny blondyn z zespołu One direction.
-No może jest ładny ale nie iskrzy i nie będzie.
-U masz kogoś innego na oku?
-A tak. - powiedziałam dumna.
-A kogo?
-Nie istotne.
-Mogę zgadywać?
-No ale raczej nie trafi...
-Luck.
-Skąd wiedziałaś?
-Nie jestem ślepa ty jemu się chyba też podobasz.
-Serio. - zapytałam.
-Ja mam nosa do takich rzeczy.
-Dobra zmieńmy temat.
-Ok ej masz jakieś kosmetyki lakiery czy coś w tym stylu nie?
-No jasne i to bardzo bardzo dużo.
-To przynieś wszystko zrobimy odpał.
-Ok.
Lekcje się skończyły wychodziłam ze szkoły w towarzystwie Lucka śmiejąc się z jego żartów i z nauczycieli. I w pewnym momencie poczułam, że ktoś łapie mnie za nadgarstek odwróciłam się a za moimi plecami stał Niall.
-Hej niedziela aktualna tak? - zapytał. Po minie Lucka było widać, że nie jest zadowolony z tego, że z nim rozmawiam ale stał cicho.
-Tak to przyjdź po mnie o 16 ok?
-Ok. To pa miłego weekendu.
-Nawzajem – uśmiechnęłam się do niego i odeszłam.
Luck prawie przez całą drogę się nie odzywał w końcu nie zniosłam tej ciszy.
-To co jutro jedziemy do centrum tak?
-Yhym...
-No powiedz coś bo nie zniosę tej ciszy.
-Ale co?
-Cokolwiek.
-Lubie placki. - roześmiałam się na cały głos a on patrzył na mnie unosząc jedną brew.
-Aha fajnie. Pozwól, że zapytam nie lubisz Nialla?
-Nie to nie to, że go nie lubię tylko jest sławny tak? No i myśli, że może mieć każdą dziewczynę. No i wiesz teraz zarywa do ciebie.
-A tobie to się nie podoba tak?
-Tak. To znaczy... a kurde. - zaczerwieniłam się – no bo on myśli, że jak jest sławny to będzie miał każdą.
-Aha czyli nie podoba ci się, że do mnie zarywa jeśli mogę to tak nazwać chociaż chyba nie.
-Ej no chyba wiem kiedy chłopak zarywa do dziewczyny tak? Więc widzę, że on do ciebie zarywa.
-Aha a ty do kogoś zarywasz?
-Co to za pytanie? - oburzył się.
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Więc odpowiedz bo jeszcze pomyślę, że do mnie zarywasz.
-Tak szczęśliwa.
-Bardzo.
Dalsza droga do domu była cicha. Gdy staliśmy pod moim domem przytuliłam go na pożegnanie i poszłam do domu.
-Hej jestem!
-Cześć.
-Co taka cisza?
-Tata zabrał dziewczynki do parku.
-Aha to znaczy, że telewizor wolny tak?
-Tak.
-Super.
Pobiegłam szybko do swojego pokoju przebrałam się z luźną bluzkę i spodenki wzięłam laptopa i zbiegłam przed telewizor. Przed telewizorem spędziłam cały wieczór. O 19 przyszedł tata z dziewczynkami i od razu pobiegłam do siebie bo wiedziałam, że będą mi opowiadały tak to super jest tutaj. O 22 siedziałam na łóżku i czytałam moją ulubioną książkę. I usłyszałam dźwięk sms-a przeczytałam.
„Hej pierwsza zwrotka napisana. To będzie super piosenka. A tak w ogóle to przepraszam, że się nie odzywałem ale byłem wkurzony. Przepraszam ;*”
L.
Od razu mu odpisałam.
„Hej to super!!! Dobra byłeś wkurzony rozumiem. A może byś ze mną jutro poszedł na trening? Co ty na to?”
M.
Nie musiałam czekać długo na odpowiedź.
„Z miłą chęciom zobaczę jaką jesteś niesamowitą tancerką.”
L.
„E tam przeciętnie tańczę”
M.
„Przeciętnie to ja tańczę a ty chodzisz na zajęcia to już jesteś 1000 razy lepsza. Ok pogadamy jutro dobranoc ;***”
L.
„Dobranoc ;*”
M.
Te trzy całuski na końcu mnie zaskoczyły. A może Parrie miała rację może naprawdę mu się podobam. Zaczęłam ponownie czytać książkę ale nie mogłam się skupić. Odłożyłam książkę i otworzyłam jeszcze laptopa. Nic ciekawego nie było więc szybko zasnęłam.

Obudziłam się o 10 sama co było wielkim zaskoczeniem. Zwlekłam się niechętnie z łóżka i poszłam do łazienki ogarnęłam tylko włosy umyłam zęby i zeszłam w kapciach do kuchni.
-Hej – powiedziałam jeszcze całkiem zaspana i uśmiechnięta widząc na stole gofry. - To będzie piękny dzień.
-Hej słonko i jak się spało?
-Super i jeszcze taki fajny sen miałam.
-Tak a jaki?
-Że leżę na łące i wszędzie są osoby na których mi zależy czyli wy, Oliwia i parę innych osób.
-A Luck też? - zapytała mama i w tej chwili zeszłam na ziemię nie powiedziałam mu o której wychodzę.
-Tak też zaraz wrócę.
Pobiegłam do swojego pokoju po telefon i wykręciłam numer do Lucka.
Luck
-Tato odbierz – krzyczałem. - Tato!
W końcu się obudziłem przetarłem senne oczy i odebrałem.
-Tak? - zapytałam zaspanym głosem.
-Cześć. Obudziłam cię?
-A kto mówi?
-Marika.
-Aha. Tak obudziłaś mnie dlaczego to zrobiłaś nie lubisz mnie?
-Co nie czemu właśnie, że cię lubię.
-Sory ale jeszcze nie kontaktuje.
-Spoko. Zapomniałam ci powiedzieć, że wychodzimy o 11:30.
-A jest 10! - krzyknąłem.
-No wiem.
-No mi wystarczy jak wstanę o 11.
-Co jak to możliwe? Dobra nie ważne. Wstawaj, wstawaj, wstawaj.
-Nie ja chce spać!
-Masz pecha jak się spóźnisz to nie pójdziesz ze mną.
-Dobra wstaje do zobaczenia.
-No pa.
Odłożyłem telefon i położyłem się jeszcze na chwilę. Po pół godzinie wstałem i zszedłem na śniadanie.
Marika
-Śniadanie było pyszne mamo! - pocałowałam ją w policzek i poszłam do siebie.
Odświeżyłam się i przebrałam w to (http://www.faslook.pl/collection/i-love-summer-2/ ) spakowałam bluzkę i spodnie na przebranie i byłam gotowa. Zeszłam na dół i wyszłam z domu Luck już na mnie czekał.
-Hej fajnie wyglądasz.
-Hej dzięki ty też. - miał na sobie czarne dżinsy niebieski t-shirt bluzę czarną i czapkę zieloną – ruszamy podbić scenę.- zaśmiałam się.
-Ty tak ja nie.
-A może umiesz tańczyć.
-Chyba nie.
-Spróbuj na treningu gdzieś z tyłu coś zrobić może ci się uda.
-No zobaczę.
-Ok.
Po 15 minutach dotarliśmy na salę ja poszłam się przebrać a Luck został na sali.
-Przychodzić! - zawołała instruktorka wszyscy posłusznie przyszli i stanęli w rozsypce.
Podeszłam do instruktorki i zapytałam się jej czy Luck może spróbować a ona się zgodziła. Zawołałam go i puściła muzykę i zaczęła się rozgrzewka. Kątem oka zerkałam na Lucka i dobrze sobie radził. Rozgrzewka się skończyła.
-Dzisiaj powtórzymy sobie podstawowe kroki.
Dobrze mi szło grupa była na naprawdę wysokim poziomie większość była dziewczyn ale chłopaki też byli. Trening się skończył instruktorka mnie do siebie zawołała a Luck poszedł razem ze mną wyglądał na bardzo zmęczonego.
-I jak nie za ciężko?
-Nie super. W Polsce też byłam na taki poziomi więc dam sobie radę.
-To dobrze. A może – zwróciła się do Lucka – spróbował byś tak oficjalnie masz bardzo dobre izolacje nadajesz się do tego.
-Mogę spróbować.
-Dobrze to widzimy się jutro tak?
-Tak.
Poszłam do szatni przebrałam się i wyszłam z Luckiem. Wyjęłam butelkę z wodę i zaczęłam pić.
-Chcesz? - zapytałam zasapanego Lucka.
-O tak – chwycił butelkę i zaczął pić.
-Łał super będziesz ze mną chodził do grupy ciesz się.
-Ciesze ale to jest takie męczące.
-No wiem i to jest w tym fajne.
-Ej bo jak robiliście raning coś tam to nie za bardzo kumałam nauczysz mnie?
-Ta jasne tylko kiedy?
-Jutro?
-Nie dam rady.
-Ale przed treningiem o 8 na przykład.
-A chce ci się wstawać?
-Nie ale podobno, że mam dobre izolacje cokolwiek to znaczy więc muszę poćwiczyć.
-Izolacje to znaczy, że masz duży zakres ruchu ciała na przykład klatką robisz to obszernie czyli dobrze.
-Aha fajnie wiedzieć. To co pasuje?
-Ta jasne. To jutro o 8 u mnie.
-Ok.
Weszłam do domu i pobiegłam do kuchni.
-Cześć jestem cała ale zmęczona.
-Widzę i jak dajesz radę?
-Tak spoko jest. A mamo zapomniałam się zapytać pamiętasz jak ci mówiłam o Niallu no to on zaprosił mnie w niedziele do siebie żebym poznała resztę chłopaków mogę iść?
-Cały weekend cię nie ma w domu.
-No wiem ale nie mogłam odmówić i się zgodziłam.
-No dobra możesz iść.
-Dziękuję mamusiu jesteś najlepsza.
-Dobra zmykaj.
Pobiegłam do siebie wzięłam prysznic wysuszyłam włosy przebrałam się i wyszłam z domu.
********************
No to kolejny rozdział. Przepraszam że tak późno ale niestety internet mi się rąbie. Cały czas nie ma a jak jest to na 5 minut. I to nie tylko u mnie to jest najciekawsze. No dobra i jak się podobał? Piszcie w komentarzach swoje opinie. Jestem załamana bo te wszystkie prezenterki z Vivy albo eski mają takie stare albo fałszywe informacje że np. na esce było że One direction było w amerykańskim x-factor to myślałam że rozwale telewizor jak się nie znają to niech nie mówią. Dziękuję za uwagę może jeszcze jutro dodam. Ha umiem tańczyć poloneza! A przy okazji dowiedizałam się że mam zawsze zimne ręce. Ciekawe.

niedziela, 21 października 2012

Rozdział 5


-Serio? - zapytałam cała się czerwieniąc.
-A wyglądam jakbym żartował?
-Nie.
Luck
-No właśnie. Jesteś niesamowita. Masz piękny głos.
Na jej policzkach pojawiły się rumieńce.
-Kurde nie mów mi, że ładnie nie śpiewasz bo po tobie. - puściłem ją
-Ja się nie znam. Mi się wydaje, że rewelacyjnie nie śpiewam.
-Wiem – wpadłem na genialny pomysł – musisz iść na ten kasting do szkoły.
-O nie. Nigdy w życiu. Nie zmusisz mnie.
-Musisz iść.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak i koniec. Choćbym cię tam miał zaciągnąć siłą pójdziesz tam.
-Nie.
-Tak. Stresa nie masz bo na pewno tańczyłaś na różnych konkursach więc wszystko idealnie idziesz i wszyscy spadną z krzeseł.
-Ale ja nie chcę.
-Ale ty jesteś niesamowita.
-Ale wszyscy później będą mówić „O nowa i się popisuje”.
-Jak ktoś tak powie to dostanie po mordzie jak to będzie chłopak a jak dziewczyna to... coś wymyślę.
-Luck przemoc to nie jest rozwiązanie wszystkich problemów.
-Jak to nie.
-I to mówi z pozoru miły i cichy chłopak. Nie wyglądasz na takiego który się bije.
-Bo się nie biję ale jak mi ktoś zajdzie za skórę no to wtedy pozna mój gniew.
-A czyżby już ktoś poznał?
-Tak.
-A kto?
-A nieważne.
-Ok.
Marika
-Ja cię juto zapisze za tydzień ma być kasting.
-Dobra ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Będziesz mi grał na gitarze.
-Jasne. Nie ma sprawy.
Kurde miał się nie zgodzić i bym nie musiała tam iść i śpiewać. Dlaczego?
-Na pewno przed całą szkołą.
-Co myślałaś, że się nie zgodzę i będziesz miała to z głowy o nie tak dobrze to nie ma.
-No tak – przyznałam z niechęcią.
-To jaką piosenkę wybierasz?
-Yyyy... jeszcze nie wiem. Muszę się zastanowić a to trochę potrwa.
-Ok.
-A ty umiesz pisać teksty?
-Tak.
-To może byś mi coś napisał?
-No spoko a o czym?
-No nie wiem może coś wolniejszego.
-Ok postaram się.
-Dzięki jesteś super – przytuliłam go – a tak w ogóle gdzie jest twój tata?
-W pracy za niedługo przyjdzie to się poznacie.
-Ok. Jak jest taki jak ty to już go lubię.
-Hahaha.
Siedzieliśmy tak przed laptopem. Po 4 godzinach wróciłam do domu.
-Hej już jestem.
-Hej córeńko.
-Hej Mara – krzyknęły Amelka i Zuzia biegnąc w moją stronę i rzucając się na mnie.
-Cześć małe urwisy.
-Co tam u Lucka? - zapytała mama gdy weszłam do kuchni.
-A wszystko spoko. - ugryzłam jabłko.
-O to fajnie a wy może nie jesteście no wiesz... parą? - przęknęłam kęs jabłka.
-Nie mamo i raczej się na to nie zanosi.
-A a chciałabyś?
-Kurcze a co to śledztwo?
-Tylko grzecznie pytam więc odpowiedz.
-Może – ugryzłam znowu jabłko.
-Jak to może? Tak albo nie.
Nie odpowiedziałam. W sumie nie wiedziałam. Jest strasznie ładny ma fajny charakter i dar przekonywania ale chyba nie no w sumie na razie krótko się znamy może za parę miesięcy.
-Nie – wydusiłam w końcu to słowo.
-Ok to temat zamknięty.
Wyszłam z kuchni i pomaszerowałam do swojego pokoju. Od razu usiadłam przy komputerze. Po chwili zadzwonił telefon.
-Tak?
-Cześć to ja Oliwia sory, że z innego numeru ale nie mam kasy.
-Spoko. Co tam?
-A nic a u ciebie?
-Miozio.
-Co to miało znaczyć masz chłopaka?
-Nie jeszcze nie ale słuchaj mój kochany kolega powiedział mi, że super śpiewam i mam iść na kasting do przedstawienia w szkole.
-No fajnie facetom wierzysz a mi to nie 1000 razy wbijałam ci do głowy, że masz zarąbisty głos to nie.
-Dobra, dobra.
-A co zaśpiewasz?
-Luck mi napisze piosenkę.
-Ej ja go muszę spotkać i mu podziękować.
-Ok spoko. Muszę kończyć pa.
-Pa.
Sara
Dobra zastanowiłam się i zaryzykuje zaśpiewam jak nie wyjdzie no to trudno. Podeszłam do tablicy zawahałam się jeszcze ale napisałam ulżyło mi i to bardzo tylko teraz nauczyć się piosenki i jest super.
-O zapisałaś się? - zapytała moja przyjaciółka Eva.
-Tak spróbuję zobaczymy co z tego wyjdzie. - nagle poczułam że ktoś łapie mnie za pośladki odwróciłam się szybko to był Max dałam mu z liścia. - Spadaj ode mnie nie czaisz, że ja cię nie lubię! - wrzasnęłam na niego.
-Słuchaj kotku nie zgrywaj niedostępnej.
-Słuchaj „kotku” - nakreśliłam widoczny cudzysłów przy słowie kotku – nie kotkuj mi tu bo to się może źle skończyć dla ciebie.
-Ej bejbe czemu jesteś taka zimna jak lód? Co naślesz na mnie swojego kolegę?
-O łał zgadłeś a teraz wynocha ode mnie i nie dotykaj mnie.
-S**a. - powiedział mi prosto w twarz.
-Słowo pedała na mnie nie działa – krzyknęłam jak odchodził. - Kurde to już szczyt wszystkiego! Jak on tak może?!
-Gości coś ma z głową nie tak. Ale może się w końcu odczepi.
-Tak już tak było kiedyś na drugi dzień przeszedł mnie przeprosić więc jutro będzie to samo.
-Współczuje. Same lamusy za tobą ganiają a żaden ładny.
-Co to miało znaczyć?
-No nic stwierdzam fakty. Do mnie zarywają tylko ładni.
-Ten twój podrywacz ma gorszy ryj niż Max ale trzeba patrzyć oczami a nie cyckami! - krzyknęłam na nią i odeszłam.
Same do dupy rzeczy dzisiaj mi się przytrafiają. Dlaczego?
Danielle
Kolejny dzień nie odzywania się z moimi „przyjaciółkami”. Zrywam z nimi wszelki kontakt nie rozumiem jak mogłam się z nimi przyjaźnić. Puste lalki. Muszę się za kumplować z kimś innym. Co tam się dzieje? Co tak pełno ludzi? Podeszłam bliżej zapisy na kasting. O może coś o tańcu? A nie śpiew a w sumie czemu nie? A spróbuję. Zapisałam się i poszłam w kierunku szafek. Otwarłam swoją i zaczęłam wkładać do niej książki gdy nagle zobaczyłam, że jakaś dziewczyna chyba mega wkurzona podchodzi do szafki i wrzuca do niej książki.
-Cześć coś się stało? - zapytałam.
-Co sory cześć tak. A ja cie znam?
-Nie jestem Danielle jestem o rok od ciebie starsza.
-Cześć jestem Sara – podała mi rękę uścisnęłam ją.
-To co cię tak wkurzyło Sara?
-A nieważna nie będę ci mówiła o swoich problemach.
-Dawaj też mam ostatnio zrąbane życie.
-Pokłóciłam się z moją przyjaciółką.
-Wiem coś o tym też się pokłóciłam.
-A o co wam poszło?
-O moją karierę. No bo jestem tancerką no i strasznie to lubię no i ona chciała iść do sklepu a ja miałam akurat próbę no i zaczęła mi wygarniać, że w ogóle nie mam czasu no to ja ją nazwałam dziewczyną spod latarni no i poszłam i bardzo dobrze zrobiłam takie przyjaciółki jak z koziej dupy. A u ciebie co co poszło?
-Zaczęła mi mówić, że za mną to same leszcze się uganiają no to jej powiedziałam, że ten co do niej zarywa jest 100 razy brzydszy no i tyle.
-Kiepsko.
-U ciebie jest chyba gorzej.
-Szczerze mam je gdzieś niech dalej świecą dupą po całej szkole.
-No a moja przyjaciółeczka niech sobie znajdzie taką na jej poziomie.
-Masz racje. -przytaknęłam.
-Hej wydajesz się fajna może skoczymy na pizze po szkole?
-Chętnie.
-Oo to do zobaczenia.
-Pa.
O może z nią uda mi się zaprzyjaźnić ma takie same problemy jak ja więc może. Jeszcze się okaże.
Eleanor
„Bierz wszystkie dodatkowe zadania odpowiadaj na lekcji zapisuj się na różne przedstawienia” te słowa utkwiły w mojej głowie na dobre. O nie kolejny spektakl muszę się zapisać bo jak nie to ojciec mnie zabije. O kasting poszukujemy młodych ludzi którzy umieją śpiewać. O coś co ja lubię śpiew jedyne w czym jestem naprawdę dobra i chce to robić. Z miłą chęcią się zapisałam.
Marika
Zeszłam na dół do salonu w którym siedzieli rodzice.
-Hej słuchajcie no bo tak jedna dziewczyna z klasy zaprosiła mnie do siebie w sobotę.
-No to znakomicie – powiedziała mama.
-No tak ale na noc taki babski wieczór ploty filmy itp. mogę iść?
-Jeśli to ma ci pomór w poznawaniu koleżanek to idź proszę bardzo.
-Dziękuję – rzuciłam im się na szyję.
Sara
Lekcje się skończyły poszłam do swojej szafki odłożyć książki a tam już na mnie czekała Danielle.
-To co idziemy? - zapytała.
-Tak – odłożyłam książki i wyszłyśmy ze szkoły.
Szłyśmy 20 minut do małej pizzerio w centrum. Zamówiłyśmy jedną dużą. Po chwili ją przynieśli.
-Ej tak w ogóle to się nie znamy powiedz coś o sobie. - zaproponowałam.
-Ok ale co?
-Ulubiony kolor?
-Granatowy. - odpowiedziała.
-Czego nie lubisz?
-Jak chłopak beka spóźnia się nosi skarpetki do sandał. Czosnku, zarozumiałych osób. Historii, pana od biologii.
-Aha. No ten gostek jest porąbany. Nie da się odezwać do nikogo bo od razu cisza nie gadać!
-Nie mogłam się zapytać czy ma coś ktoś do pisania bo już cisza a później się na mnie darł dlaczego nic nie piszę.
I tak najbliższe 2 godziny mięły mi na poznawaniu Dan.
Marika
Wstałam był piękny dzień słońce świeciło ptaszki ćwierkały a u mnie w domu... hałas. Dziewczynki biegały po całym domu krzycząc. Wyszłam nie ubrana nie uczesana nie pomalowana na korytarz i akurat dziewczynki przebiegały obok mojego pokoju szybko otworzyłam drzwi i wrzasnęłam one zaczęły piszczeć.
-Potwór zjadł naszą siostrę! - rzuciły się na mnie.
-Ej ej przestańcie to łaskocze! - puściły mnie ja weszłam do swojego pokoju.
Wzięłam szybki prysznic ubrałam się i zeszłam na śniadanie.

Podeszłam do tablicy z zapisami i zapisałam się w końcu obiecałam Luckowi.
Lekcja chemii jeszcze jej nie było nie wiem z kim usiąść.
-Hej Mara mogę tak do ciebie mówić? - zapytała Perrie.
-Jasne. Hej.
-No pierwsza lekcja chemii z kim siedzisz?
-Nie wiem.
-No to ze mną.
-Ok.
Poszłyśmy na lekcje. Usiadłyśmy razem w ostatniej ławce. Przez pierwsze 15 minut słuchałam gościa ale przynudzał więc zaczęłam rozglądać się po klasie liczyć uczniów aż mój wzrok napotkał blondyna odwrócił się do mnie i puścił mi oczko pomachałam mu i chyba się zaczerwieniłam.
-Czy ja dobrze widziałam Horan do ciebie mrugnął?
-Ta no chyba. - powiedziałam zdezorientowana.
*********************************
Wiem że wczoraj dodawałam ale chciałam jeszcze dzisiaj dodać. Piszcie w komentarzach czy się podobało. Patrze sobie tak dzisiaj a tu 53 osoby odwiedziły wczoraj mojego bloga jestem taka szczęśliwa. Jutro nic mi humoru nie zepsuje no chyba że jak mi źle pójdzie sprawdzian z fizyki. Proszę o komentarze odwiedziło mnie 53 osób a tylko 5 komentarzy powinno być przynajmniej 10 przy takiej liczbie no ale dobra nie wszystkim chce się pisać. Ok.Pozdrawiam wszystkich.

sobota, 20 października 2012

Rozdział 4


Marika
Wstałam obudzona dźwiękiem telefonu. Wstałam leniwie z łóżka i poszłam wziąć szybki prysznic ubrałam się i zeszłam na śniadanie.
-Cześć – powiedziałam na przywitanie wszystkich zasiadających przy blacie w kuchni.
-Mara a dzisiaj też możemy cię odprowadzić do szkoły?
-Zuzia może innym razem dzisiaj idę sama. A mamo bo Luck zaproponował żebyśmy po moim treningu w sobotę wybrali się do centrum pokazałby mi miasto.
-Po wczorajszym no nie wiem.
-No ale przecież nic nie zrobiłam. Jak byliśmy w Polsce to nie przeszkadzało wam jak wracałam o 21.
-Mara ale to była Polska znałaś tam wszystko a tu nie nie wiesz nawet kiedy byś się zgubiła.
-No ale byłam z Luckiem a z nim bym się nie zgubiła on tu mieszka od urodzenia.
-No dobrze możesz jechać ale co godzinę będę do ciebie dzwoniła.
-Ok. Dziękuję.
Pochłonęłam ostatnią kanapkę i mogłam wychodzić i poczułam wibracje. Popatrzyłam na telefon to Luck.
„No gdzie jesteś spóźnimy się”
L.
„Już idę”
M.
Chwyciłam szybko torbę i wyszłam z domu.
-No jesteś w końcu.
-Spoko luzik nie spóźnimy się.
-No mam nadzieję. Może wpadniesz dzisiaj do mnie?
-Chętnie. A pokażesz mi sprzęt?
-Jasne.
-No to wpadnę.
Doszliśmy do szkoły i pierwszy był angielski. Usiadłam z Luckiem. Dość ciężko było no ale jakoś sobie poradziłam Następna biologia. Odnalazłam swoją szafkę i stałam do niej przodem grzebiąc w komórce.
-Hej to co znów siedzimy razem?
-No jasne Luc... - to nie był Luck to był Niall – sory myślałam że to Luck. No jak nie masz nic przeciwko to chętnie.
-To super.
-Ej bo mam taką małą prośbę. Pamiętasz jak ci mówiłam o twojej największej fance?
-Yhym no to co z nią?
-No to jej powiedziałam, że cię znam no i ona mi powiedziała, że musi cię poznać. No i ja bym do niej zadzwoniła mogłabyś a nią pogadać?
-Spoko a ona umie mówić po angielsku?
-No mówi tak jak ja ale jak widzi jakiegoś ładnego chłopaka to jej braknie języka zawsze.
-Ok a jak ona ma na imię przypomnij.
-Oliwia nie mówiłam ci jeszcze.
-Ok na to dawaj telefon.
Niall
Wziąłem od niej telefon i zadzwoniłem po kilku połączeniach odezwała się dziewczyna. Mówiła coś po Polsku.
-Hej Oliwia – powiedziałem.
-Kto mówi?
-Niall.
-Jaki Niall?
-Niall Horan. - pisnęła do słuchawki myślałem, że mi ucho odpadnie.
-O o o nie serio? Nie robisz mnie w bambuko?
-Na serio. Podobno jesteś moją największą fanką no to musiałem do ciebie zadzwonić.
-Jakoś ci nie wierze.
-Pytaj.
-Skąd pochodzisz?
-Irlandia.
-Data urodzenia.
-13 września 1993.
-Ulubiony kolor.
-Zielony.
-Którą piosenkę z płyty Up all night najtrudniej jest tobie zaśpiewać?
-WMYB.
-Aaaa to ty dobra wierze. Normalnie jestem taka szczęśliwa. Aaaa kocham cię. Sorki ale to prawda jesteś boski.
-A ty piękna.
-Nawet mnie nie widziałeś.
-Ale mam twoje zdjęcie przed sobą – powiedziałem po cichu do Mariki żeby mi dała jej zdjęcie – masz brązowe włosy, wisiorek z misiem, ładny język i fajne serduszko na ręce.
-A ty masz super włosy.
-Muszę kończyć na lekcje do zobaczenia.
-Pa.
Marika
Oddał mi telefon.
-Ha i co fajnie się rozmawiało?
-Żartujesz w końcu usłyszałam moje męża i powiedziałam mu, że go kocham.
-No to super. Zapytam się czy on wie ze jesteście w związku małżeńskim. Pa muszę kończyć.
-Czekaj pozdrów resztę chłopaków.
-Ok pa. - jak ich kiedyś poznam.
-Pa.
Rozłączyłam się.
-Ona jest nienormalna – oddał mi jej zdjęcie.
-Wiem i właśnie to w niej jest fajne. A wiedziałeś, że jesteście w związku małżeńskim?
-Z kim?
-No z Oliwią.
-O fajnie wiedzieć. Nikt jeszcze na pierwszej rozmowie nie powiedział mi że mnie kocha aż się zaczerwieniłem.
-No widzisz ona jest szczera do bólu.
-Na początku nie chciała mi uwierzyć i zaczęła się pytać o datę urodzenia miejsce kolor i piosenke. Masakra.
-Ha jak byś był z nią na co dzień to co dziennie nowe nowinki o was albo akcje na twitterze kazała mi też w nich uczestniczyć. A dowiedziała się jakie jest moje hasło i weszła mi jak dostała limit i z mojego cały czas patrze się na drugi dzień 500 więcej twitów.
-A no tak akcje ma twitterze. Jak jestem to wszyscy do mnie piszą „popatrz w trędy!” To jest męczące.
-Ha a jak musisz co sekundę dodawać „1D Bring to Poland” to jest bardziej męczące.
Zadzwonił dzwonek więc poszliśmy na lekcje. Usiadłam obok Nialla.
-Może byś wpadła dzisiaj i poznała resztę chłopaków? - zaproponował Niall.
-Z miłą chęcią ale innym razem dzisiaj nie dam rady.
-A w sobotę?
-Też nie idę na trening a później pozwiedzać.
-A to może w niedzielę?
-Jeszcze nie mam planów. Więc ok. Ale ja nie wiem gdzie mieszkacie.
-To ja po ciebie podejdę.
-Ok.
Po lekcjach zobaczyłam że na korytarzu prze tablicy z ogłoszeniami stoi dość duża grupka ludzi podeszłam tam i na coś się zapisywali. Przeczytałam na głos.
-Potrzebujemy młodych ludzi którzy umieją śpiewać do naszego szkolnego musicalu.
Żenada. Kolejne nudne przedstawienie. Ha ja się do tego nie zaliczam bo ja nie umiem śpiewać więc raczej nie będą mnie zmuszać do żadnej roli. Super.
Perrie
Jest w końcu się zatrzymała dobra czas z nią pogadać.
-Cześć ty jesteś Marika tak? Ja jestem Parrie. Chodzimy razem do klasy pomyślałam, że nikogo tu nie znasz więc może potrzebujesz pomocy. - odwróciła się do mnie przodem.
-Cześć tak to ja. Miło cię poznać. A spoko radze sobie jakoś. Ale dzięki.
-Wiesz jeszcze się dobrze nie znamy ale może wpadłabyś do mnie w sobotę robię taki babski wieczór wiesz pogaduchy o chłopakach i takie tam na noc oczywiście.
-Chętnie. Nie znam tu jeszcze ani jednej dziewczyny więc chętnie wpadnę.
-Ok to o 20 u mnie w domu mieszkam na Street One 1342 nie będziesz miała problemu trafić.
-Ok
-No to do zobaczenia jutro w szkole.
-Pa.
Na tablicy ogłoszeń pisało zapisy na kasting do przedstawienia szkolnego zapisałam się i odeszłam.
Marika
Co za miła niespodzianka. Może w końcu poznam kogoś więcej. Wyszłam ze szkoły razem z Luckiem.
-To co idziemy od razu do mnie?
-Spoko tylko zadzwonię do mamy. - wyciągnęłam telefon i wybrałam numer mojej mamy. - Hej mamuś idę teraz do Lucka także wrócę później ok?
-Dobrze ale nie za późno.
-Dobra. No to mogę iść – powiedziałam do Lucka.
Skręciliśmy do niego do domu. Weszłam do środka ściany były jasno fioletowe pełno zdjęć i obrazów.
-Tu jest salon – pokazał pokój po prawo – tu kuchnia, tu łazienka a mój pokój jest na górze i sprzęt też.
Weszłam po schodach i skręciłam w prawo. Weszłam do środka pokój był cały niebieski po prawej stronie był sprzęt po lewej komputer i biurko. W rogu zobaczyłam kanapę służącą jako łóżko a obok komodę i szafę.
-Łał fajny masz pokój.
-Dzięki. To jest mój sprzęt. - wskazał ręką.
-Łał dużo przycisków jak ty się w tym łapiesz?
-E nie jest tak źle.
Rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju. Na ścianie były gitary jedna elektryczna a druga zwykła a pod nimi stał keyboard a w koncie była wciśnięta perkusja.
-Ty na tym wszystkim umiesz grać?
-Yhym.
-O matko. Jakim cudem co ty jakiś robot jesteś?
-Nie przynajmniej tak mi się wydaje mam uczucia a roboty chyba nie. - zaśmiałam się.
-A zagrasz mi coś?
-Jasne co tylko chcesz.
-Wiesz od rana mi chodzi piosenka One direction po głowie More Than This znasz może?
-Tak. To na czym pierwsze na gitarze czy keyboardzie?
-Może gitarze. A znasz tekst?
-Tak.
-A zaśpiewasz?
-Nie.
-Czemu – zrobiłam smutną minę.
-Bo nie umiem śpiewać.
-No spróbuj chociaż.
-Już próbowałem wole tego nie powtarzać.
-Ok.
Ściągnął gitarę i zaczął grać. Genialnie grał. To było coś.
-Człowieku jesteś niesamowity! - krzyknęłam gdy skończył.
-Dzięki – lekko się zaczerwienił tak słodko wyglądał.
-A ty umiesz grać na czymkolwiek?
-Tak.
-Na czym? - spytał podekscytowany.
-Na nerwach.
-A to ja taż umiem.
Wybuchliśmy śmiechem.
-A umiesz śpiewać? - zapytał gdy już nastała cisza.
-W sumie to nie wiem nigdy nie próbowałam.
-No to teraz spróbuj.
-Wole nie bo jeszcze się zbłaźnię.
-No spróbuj.
-Ale nie śmiej się jak mi nie wyjdzie.
-Ok obiecuję się nie śmiać.
-To co mam zaśpiewać?
-Może More Than This. Ja ci zagram a ty zaśpiewaj.
-Ok. Ale się nie śmiej.
-Obiecuję.
Zaczął grać i dał mi znak żebym zaczęła śpiewać. No to zaczęłam. Jak skończyłam on wbił we mnie wzrok.
-Śpiewasz... - przerwałam mu.
-Beznadziejnie wiem ale proszę nie śmiej się. - on wybuchł śmiechem. Podszedł do mnie chwycił mnie za ramiona i popatrzył mi prosto w oczy.
-Dziewczyno chyba sobie żartujesz! Śpiewasz niesamowicie chyba nigdy w życiu nie słyszałem takiego głosu. Jesteś niesamowita! - wykrzyczał mi prosto w twarz.
****************************
No i jak? Na razie nie jest takie bardzo ciekawe dopiera będzie zobaczycie. Cały czas o czymś zapominam ale teraz pamiętam są takie osoby nie będę wymieniała które wiem że czytają mojego bloga ale nie komentują  Jedna dziewczyna o której wiem czytała mojego poprzedniego bloga i nie komentowała go. Ona chyba wie o kogo chodzi. Proszę komentujcie mój blog bo to naprawdę jest ważne przynajmniej dla mnie. A i ostatnio dołączyły dwie czytelniczki jedną znam bardzo dobrze a drugą poznałam oby tak dalej. A i podpisujcie się pod komentarzami (zwracam się do anonimowych dziewczyn a może też chłopaków) jakimś stałym nickiem albo imieniem. Dzięki radiu moja koleżanka polubiła One direction powiedziała że tą ostatnią piosenkę Live While We're Young mają fajną. Jestem z niej bardzo dumna.

sobota, 13 października 2012

Rozdział 3


-Dobrze - powiedziała - jak oceniasz swoje doświadczenie taneczne?
-U mnie w Polsce byłam w drugiej najlepszej grupie hip-hopowej w mieście.
-Dobrze zapiszemy cię tak samo do naszej drugiej najlepszej grupy. Zobaczymy jak ci pójdzie.
-Dziękuję.
-Treningi są w sobotę i niedzielę o 12 2 godziny.
-Dobrze przyjdę.
-Dobrze.
-Do widzenia.
-Do widzenia.
Wyszłam na zewnątrz bo tam czekał na mnie Luck.
-I jak? - zapytał.
-W sobotę i niedziele o 12 super! - rzuciłam mu się na szyję.
-No to super, że się cieszysz.
-No od kąt tu przyjechałam to miałam nadzieję, że jest tu szkoła tańca.
-No to co idziemy na lody?
-Jasne.
Szliśmy alejkami Londynu gdy zobaczyliśmy wózek z lodami i od razu poszliśmy w jego stronę.
-Jakiego chcesz loda?
-Malinowego.
-Poproszę jednego malinowego i jednego czekoladowego.
-Proszę.
Zapłacił za lody i poszliśmy dalej. Znaleźliśmy ławeczkę pod pięknym zielonym drzewem i usiedliśmy na niej i jedliśmy lody.
-Podoba ci się u nas w szkole i w Londynie? - zapytał.
-Może być chociaż tak naprawdę to nic nie widziałam.
-To może w weekend pojedziemy do centrum i pozwiedzamy?
-Trening.
-No to po treningu. O której się kończy?
-O 14.
-No to o 15:30 jest autobus to pojedziemy i pozwiedzamy.
-Ok – uśmiechnęłam się do niego.
-Wracamy?
-Tak. - wyciągnęłam telefon by zobaczyć która godzina – O mój Boże już 21 i tak jasno?
-Uroki Londynu zawsze jasno.
Ruszyliśmy w stronę naszych domów i nagle poczułam wibracje wyciągnęłam telefan a na wyświetlaczu pojawił się napis „mama” odebrałam.
-Hej mamo – mówiłam po Polsku.
-Wiesz która godzina? - zapytała ze zdenerwowaniem.
-Tak 21.
-No nie masz zamiaru wracać?
-Właśnie jestem w drodze idę z Luckiem nie martw się zaraz będę.
-Dobrze ale się pośpiesz.
-Ok pa.
Rozłączyłam się.
-Mama? - zapytał.
-Hm. tak martwi się.
-Też tak miałem.
-Miałeś twoja mam odpuściła?
-Nie ona nie żyje.
-Jejku przepraszam – kompletna debilka ze mnie – współczuję.
-A spoko nie ma sprawy już się przyzwyczaiłem.
-Ile już no nie żyje? Jeśli mogę zapytać.
-Miesiąc.
-Miesiąc i ty mówisz, że się przyzwyczaiłeś? Moja babcia zmarła 4 lata temu a ja dalej się nie przyzwyczaiłam.
-No bo ty jesteś dziewczyną.
-Co to miało znaczyć? - oburzyłam się stanęłam i podparłam biodra rękoma.
-No bo wy jak się was rzuci to beczycie tygodniami a faceci tacy nie są.
-Ta ok. - ruszyliśmy dalej.
-No a może nie?
-A właśnie, że nie ja jakoś nie ryczałam jak mnie chłopak rzucił miałam go w dupie i żyłam dalej. Nie będę się rozczulała nad jakimś debilem i marnowała moje cenne łzy.
-No to twarda jesteś.
-To po rodzicach. - uśmiechnęłam się do niego.
Doszliśmy pod nasze domy.
-No to ja się zbieram bo jeszcze dostane kare – przytuliłam go po przyjacielsku.
-Pa.
Weszłam za drzwi tata siedział z mamą na kanapie i oglądali jakiś film.
-Hej jestem.
-A nie za późno? - zapytał z powagą tata.
-Poznawałam okolicę i zapisałam się na treningi.
-Marsz do siebie i spać.
-Dobra.
Co ich ugryzło jak mieszkaliśmy w Polsce to mogłam wracać o tej godzinie i nic nie mówili a tu. WTF? Dobra 21 30 wzięłam prysznic i weszłam na laptopa. Sprawdziłam fejsa i poszłam spać.
Sara
-Ej Max zjeżdżaj! - krzyknęłam na niego.
-No nie podrywaj Sary ona ma kogoś innego na oku- dodała moja koleżanka Eva.
-Jeszcze zmienisz zdanie – powiedział, puścił mi oczko i poszedł.
-Fuj co za oblech jak mu nie głupio – powiedziałam.
-Nie wiem nie czaje tego gościa.
Dzwonek na lekcje weszłam do klasy i usiadłam na swoim miejscu. Gostek coś zaczął nawijać normalne ale go nie słuchałam nienawidzę historii. Po lekcji historii wyszłam na korytarz do swojej szafki.
-No hej mała słyszałem, że baba od muzyki chce wystawić jakiś spektakl i poszukuje młodych artystów.
-No i co? - zapytałam.
-No jak będą zapisy to się zapisz śpiewasz super.
-Ta są lepsi ode mnie w tej szkole na przykład słynne One direction oni na pewno będą śpiewać.
-No ale przecież można spróbować.
-Zobaczę.
Hm... a może bym się zapisała. W końcu brzydko to ja nie śpiewam. Muszę się zastanowić no a jak tak to jaką piosenkę kurde. Całe lekcje siedziałam i myślałam o tym czy się zapisać czy nie i nic nie wymyśliłam.
Danielle
Lekcje ja co dzień nudne i bez sensu no ale trzeba chodzić.
-Cześć idziemy gdzieś dzisiaj?
-Ja nie dam rady mam próbę.
-A no tak zapomniałam słynna pani tancerka.
-Ej o co ci chodzi? - zapytałam.
-O nic.
-Słuchaj ja mam jakąś pasje a nie tylko chodzenie po sklepach i świecenie dupą po całej szkole popatrz na siebie krótszej nie miałaś? - już mnie mega wkurzyła zachowywała się jak jakaś królowa a lepszych ubrań nie miała krótka spódniczka aż jej tyłek wychodzi i dekolt jak u prostytutki.
Już nie chciałam jej więcej słuchać więc poszłam przez cały dzień się z moimi „przyjaciółkami” nie odzywałam. Wyszłam ze szkoły cała wkurzona.
Parrie
Ta nowa taka dziwna trochę no ale co tam podobno pozory mylą. Zobaczymy spróbuję z nią pogadać.
No co jest nie da się jej złapać wylatuje z klasy jak poparzona. Może jutro.
Eleanor
Kolejny dzień nauki męczący ale na pewno owocny. Jest 5 i jest fajnie. Teraz trzeba ostro zakuwać.
-Hej mamo hej tato jestem.
-Witaj.
-Dostałam dzisiaj 5.
-I co mówiłem, że nauka jest najważniejsza bez dobrych wyników nie dostaniesz się na medycynę.
-Tak tato - powiedziałam ze spuszczoną głową bo nie chciałam zostać lekarzem.
Poszłam do siebie i cały czas siedziałam nad książkami.
************************************************
No to jest kolejny rozdział. Podoba się? Odpowiedzi w komentarzu. W piątek sobie zdałam sprawę że jestem głupia. Pisaliśmy olimpiadę z matematyki i tam były takie masakryczne rzeczy myślałam że odwale na 16 zadani tylko 3 rozwiązałam a resztę strzelałam jak będę miała 5 pkt to wybuchnę z radości. 

A teraz nie związane z blogiem słuchajcie mam taką sprawę  No bo jest taka zajebista grupa taneczna z Oświęcimia. Szkoła tańca nazywa się "GRAWITACJA" chodzi tam między innymi ja moje przyjaciółki kuzynka koleżanka no i parę osób jeszcze które spotykam na co dzień. No i jest tam taka zajebista grupa główna no i tam jest moja przyjaciółka w niej. No i oni tak zajebiście tańczą. Jak jadą na jakieś zawody to zawsze stają na podium  Na przykład w tym roku byli na mistrzostwach Polski 3 miejsce. I na mistrzostwach świata 12 miejsce! Nie źle co? No i oni są zajebiści. No i mam taką prośbę zagłosujcie na nich (https://apps.facebook.com/adidas-represent-pl/FacebookApp/profile/alias:grw-crew) są zajebistą grupą. Ja już zagłosowałam teraz wasz kolej głosujcie.

sobota, 6 października 2012

Rozdział 2


-Wracając do lekcji... - zaczął coś nawijać o tkankach i tak dalej.
-A ja słyszałam, że ty jesteś wrażliwy.
-Bo jestem. Jak trzeba to umiem odpowiedzieć ale z natury taki nie jestem.
-Aha dobra.
Wszystkie lekcje minęły mi bardzo szybko. Już po ostatniej lekcji wracałam do domu. Miałam w uszach słuchawki i nic nie słyszałam nagle poczułam dotyk na ramieniu. Odwróciłam się szybko będąc przygotowana na ucieczkę. Wyciągnęłam słuchawki z uszu. Za moimi plecami ukazał się przystojny niebieskooki brunet.
-Cześć ty jesteś nową uczennicą tak?
-Tak a kto pyta.
-Przepraszam jestem Luck chodzę z tobą do klasy.
-Jestem Marika.
-Może bym cię odprowadził? - zaproponował – gdzie mieszkasz?
-Niedaleko. Nie wiem czy kojarzysz na przeciwko jest taki słodki zielony domek.
-No to chyba jesteśmy sąsiadami ja tam mieszkam..
-O jak super taki malutki jest ten domek.
-Nie jest taki mały.
-Możesz mnie odprowadzić – ruszyłam powoli w stronę domu.
-Opowiedz coś o sobie o może na początek czemu tu się przeprowadziłaś?
-Mój tata dostał tutaj pracę na stałe no i musiałam pożegnać moją ukochaną Polskę.
-Kiepsko. Ale bardzo dobrze mówisz po angielsku.
-Dzięki.
-A jakie jest twoje hobby?
-Taniec.
-Taniec? Ale co balet czy w parach nie znam się na tym.
-Ani to ani to. Hip-hop. To jest moja pasje jak mam jakiś problem to zaczynam tańczyć i po sprawie.
-Ja tak mam z muzykom.
-Śpiewasz?
-Nie. Ja komponuje muzykę. Sklejam bity gram własną muzykę.
-A w jakiej muzyce się specjalizujesz?
-Hm... trudno określić. Bawię się popem, techno, rap.
-Fajnie.
-A ty pewnie słuchasz hip-hopu?
-Nie. Wolę pop ale niektóre kawałki hip-hopowe są nie złe.
-Podaj jeden.
-Busta Rhymes-Jump Jump.
-Nie znam.
-Człowieku jak możesz tego nie znać! To jest super.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i puściłam mu piosenkę.
-No nie zła.
-Nie zła to jest super.
-Niech zgadnę masz do niego układ?
-Ja nie ale widziałam na necie zarąbisty. A nie wiesz przypadkiem czy jest tu w pobliży jakaś szkoła tańca?
-No jest i to podobno, że nie zła.
-O to super a wiesz jak się tam dostać bo chciałabym się zapisać.
-To może ci pokażę?
-Jasne super.
Już staliśmy pod moim domem.
-To daj mi swój numer to ci napiszę o której ok? - zapytał.
-Jasne.
Wymieniliśmy się telefonami w poszłam w stronę domu.
-Cześć mamo wróciłam.
-Cześć córeczko. I jak w szkole?
-Spoko.
-Poznałaś kogoś?
-Tak. Wiesz mówiłam ci o tym zespole One direction no to tego blondyna Nialla.
-O no to super.
-No. Spoko jest.
-A z kim stałaś przed domem?
-A to sąsiad chodzi ze mną do klasy. Luck nie uwierzysz tutaj mają szkołę tańca super!
-O to bardzo fajnie.
-Dzisiaj tam pójdę i się zapytam czy mogę się zapisać.
-Dobrze ale jak tam trafisz?
-Luck mnie zaprowadzi. - nagle poczułam, że mój telefon wibruje – o chyba to on.
Wyciągnęłam telefon i odczytałam wiadomość
„Hej to co o 17?”
Odpisałam mu szybko.
„Jasne ;P”
-O 17.
-Dobrze to teraz siadaj i jedz.
Usiadłam do stołu i zajadałam ze smakiem rosołek. Mojej mamy to najlepszy. Pobiegłam szybko do swojego pokoju i zobaczyłam tam Amelkę i Zuzie siedziały przy laptopie.
-Hej co wy tu robicie?
-My chciałyśmy sobie pograć – odpowiedziała Zuzia.
-A mama wie?
-Nie – odpowiedziały razem ze smutną miną.
-To słuchajcie umówimy się tak, że ja nie powiem mamie ale teraz zmykacie do siebie dobra? - zaproponowałam im ugodę mając nadzieję, że się zgodzą.
-Ale my chcemy grać. - powiedziała Amelka.
-Ja o 17 wychodzę to możecie wtedy pograć.
-Super!!
-No a teraz zmykać.
Wyszły z mojego pokoju była godzina 15:30. Wyszłam na laptopa i zobaczyłam, że na skejpie jest moja przyjaciółka z Polski Oliwia. Zadzwoniłam do niej a ona natychmiast odebrała.
-Hej co tam u ciebie? Jakie lekcje? Jest ktoś nowy? - zapytałam.
-Hej a wszystko dobrze. Lekcje w miarę fajne. Nie nie ma nikogo nowego te same leszcze co zwykle. A jak tam u ciebie są tam jacyś ładni chłopacy?
-A no są. Na przykład taki jeden Luck. Fajny ładny i mój sąsiad. No i Niall.
-Aaaaaaaaaaa – pisnęła – żartujesz poznałaś Nialla Horana? - zapytała z podekscytowaniem.
-A wyglądam? Poznałam go siedzę z nim na biologii.
-Jaja sobie robisz?
-Nie.
-Ej musisz mu a mnie powiedzieć.
-No już wie.
-Co? Co mu powiedziałaś?
-No, że jesteś ich największą fanką, że cały czas mi nawijasz jaki to on jest słodki i piękny i takie tam.
-Ej ja go muszę poznać.
-Właśnie tego się obawiałam.
-Proszę.
-Dobra coś wykombinuję.
-Dzięki.
-No muszę lecieć idę się zapisać na hip-hop.
-Pa.
Rozłączyłam się. Była dokładnie 16:15 wstałam i poszłam się odświeżyć. Wyszłam po pół godzinie. Przebrałam się poprawiłam makijaż i byłam gotowa. Zabrałam telefon trochę kasy i mogłam iść. Wyszłam do pokoju Amelki i Zuzi.
-Ja już idę. Możecie iść pograć.
-Super – krzyknęły i pobiegły do mojego pokoju niczym huragan.
Zeszłam powoli do salony chwyciłam bluzę i kierowałam się do drzwi.
-Mamo wychodzę! - krzyknęłam.
-Dobrze.
Wyszłam na zewnątrz i Luck na mnie już czekał.
-Już jestem – powiedziałam.
-Widzę to co idziemy?
-Jasne już nie mogę się doczekać.
Ruszyliśmy przed siebie rozmawiając.
-Pójdziemy później na lody? Ja stawiam. - zaproponował.
-Z chęcią.
-Słuchasz one direction? Bo widziałem jak rozmawiasz z Niall'em i się nie źle z nim dogadywałaś.
-Co nie, nie jestem ich fanką.
-To jakim cudem tak łatwo było ci z nim gadać? No bo wiesz on jest sławny no i dziewczyny przy nim się zatykają bo nie wiedzą co mają powiedzieć.
-E mi to nie przeszkadza czy ktoś jest sławny czy nie. Ty jesteś ładny i też mi się z tobą fajnie gada.
-O dzięki chyba.
-Dobra nie bądź taki skromny. Wiesz, że jesteś ładny.
-Dobra zejdźmy z tematu mnie nie lubię o sobie mówić.
-Ok. Daleko jeszcze?
-Nie to tutaj.
Pokazał ręką budynek. Weszłam do środka i poszłam w stronę sali od której usłyszałam muzykę. Wyszłam do środka i zobaczyłam prawdopodobnie formację było ich dość dużo mniej więcej w moim wieku wszyscy się obrócili w moją stronę.
-Dzień dobry ja chciałabym się zapisać na zajęcia.
-Dzień dobry. Przerwa – krzyknęła instruktorka.
Podeszłam do niej bliżej by ją lepiej słyszeć.
**********************************
Luck Candy - 19-letni nastolatek. Komponuje muzykę i pisze własne teksty niestety nie za bardzo wychodzi mu śpiewanie. Jest sąsiadem Mariki. Jego matka zmarła miesiąc temu na raka mózgu  Chłopak bardzo to przeżywa ale nie pokazuje tego światu przekłada to na muzykę.

Oliwia Sieradzka - 19-letnia przyjaciółka Mariki. Mieszka w Polsce. Z niechęcią puściła swoją przyjaciółkę za granicę. Myśli o przyprowadzeniu się do Londynu razem z rodzicami ale nie chce opuścić Polski.


No to jest rozdział drugi. Pisać w komentarzach jak się podobało. Mówić swoim znajomym o moim blogu i wszystkim w okolicy chcę mieć więcej komentarzy.