niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział 19

Perrie
-Kurde Oskara za to powinniśmy dostać.
-Zgadzam się. To jest takie trudne on.. on...
-Nie wiesz jakim cudem miał dziewczynę?
-Dokładnie.
-Mam to samo z Mariką. Przecież ona na wszystko czeka na chłopaka pierwszy krok - chłopak, randka - chłopak ciekawe co jeszcze?
Usiedliśmy na kanapie.
-Gdybym nie musiała jechać do tej restauracji to bym tu zasnęła.
-Ja też jestem padnięty. A jeszcze jutro nagrania nie chce mi się.
-Współczuję.
-No, ale ze niedługo ma wyjść nowa płyta.
-Chce ją usłyszeć jako pierwsza.
-Nie ma sprawy.
-Ok trzeba się zbierać.
-Nie, jeszcze chwile.
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Nasze usta dzieliły milimetry i nagle...
-Niall już poszedł? - zapytał Louis szybko od ciebie odskoczyliśmy - A to ja może nie będę przeszkadzał. - wycofał się szybko.
-Sory.
-Nie to ja przepraszam.
-Dobra zbierajmy się.
-Jasne.
Wstałam i pojechaliśmy do restauracji.
Marika
Doszliśmy na miejsce. Wyszliśmy do środka.
-Stolik dla dwojga. - powiedział Niall. Kelner zaraz się odwrócił.
-Zayn co ty tu robisz? - zapytałam.
-Dobry wieczór dzisiaj razem z tą uroczą panią - pokazał na Parrie - będziemy waszymi kelnerami. Proszę za mną.
Doprowadził nas do stolika na zewnątrz. Niall jak ja dżentelmena przystało odsunął mi krzesło usiadłam wygodnie.
-Dobry wieczór tutaj mają państwo karty menu proszę zawołać gdy się państwo zdecydują. - Parrie podała nam karty menu i odeszła.
Otworzyłam ją i była tam kartka. "No widzisz mówiłam, że będę nad tobą czuwać". Już wybrałam co chciałam i Niall też złożyliśmy zamówienie. Zaraz przywędrował do nas Zayn z winem. Nalał nam i zaraz odszedł. Zaraz przyszła Parrie i podała nam dania. Było pyszne. Skończyliśmy jeść i rozmawialiśmy na rożne tematy śmiejąc się. Muzyka zaczęła głośniej grać.
-Czy mogę cię prosić do tańca? - wyciągnął do mnie dłoń.
-Chętnie. - chwyciłam jego dłoń i ruszyliśmy na parkiet.
Zaplotłam swoje palne na jego karku a on położył swoje ręce na moich biodrach. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Stanął w połowie piosenki i popatrzył mi głęboko w oczy poczułam motylki w brzuchu. Złapał moją twarz w swoje ręce i pocałował. Nie miałam nic przeciwko, odwzajemniłam pocałunek.
-Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał.
-Tak.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Pocałował mnie jeszcze raz. Kołysaliśmy się przytuleni do siebie w rytm muzyki.
Perrie
-Udało się! - krzyknęłam. - Pocałował ją.
-No w końcu. To może zatańczysz?
-Z chęcią.
Zaczęliśmy się bujać w rytm muzyki.
-Mały ptaszek wyćwierkał, że ci się podobam.
-Co? To nie prawda. A czy tym ptaszkiem była Marika?
-Okłamałabyś swoją przyjaciółkę?
-No nie wiem domyśl się.
-Myślę, że nie.
-No to chyba dobrze myślisz.
Z zaskoczenia mnie pocałował.
-To dobrze bo to mi się też podobasz.
-Hm... interesujące.
-Zostaniesz moją dziewczyną?
-A jak myślisz?
-Jak jestem zakochany to nie myślę ale moje serce mówi mi że tak.
-Dobre serce. A moje mi mówi żebyś mnie pocałował.
-Dobre serce.
Pocałował mnie kolejny raz.
-Jesteś piękna. - szepnął mi do ucha.
Niall i Marika podeszli do nas.
-My już idziemy. Nie wiem kiedy przyjdę więc nie czekajcie.
-Spoko idź.
Wyszli z restauracji.
-To co może my też się ulotnimy? Wieczór jeszcze młody.
-Okej.
Wyszliśmy i pojechaliśmy do nich do domu. Przebrałam się z ubrań kelnera i poszłam do salonu.
-Ten musical to ściema przecież ja bym cię nie zdradził.
-No widzisz, ale nasz nauczyciela ma niepoukładane w głowie.
-Oj to prawda.
Chwycił mnie za biodra i czule pocałował.
-O co ja to widzę. - powiedział Louis.
-To już nie można swojej dziewczyny pocałować? - zapytał.
-Dziewczyny? A od kiedy wy jesteście razem?
-Od niecałej godziny.
-No to szczęścia życzę.
-Louis gdzie jesteś? - usłyszałam Eleanor idącą za Louis'em.
-Tu jestem. - obrócił się.
-O cześć Zayn. - przywitała się.
-Hej a wy się znacie? - zapytał.
-Nie za bardzo. - powiedziałam.
-No to teraz się nie poznacie. - powiedział Louis chwycił Eleanor na ręce i poszli do jego pokoju.
-Wyglądają na szczęśliwych.
-Są szczęśliwi. A ty jesteś szczęśliwa?
-Tak i to bardzo. Ja już muszę zmykać bo rodzice.
-Pójdę z tobą.
-Ok.
Wyszliśmy trzymając się za ręce. Nie mogę w to uwierzyć, on jest boski!
-Nad czym tak myślisz?
-Nad tym, jakim cudem zostałam twoją dziewczyną. No bo wiesz, wielkiego formatu gwiazda i ja.
-To co jak jestem sławny to nie mogę mieć dziewczyny takiej jak ty?
-To jest takie dziwne.
-No a reszta. Eleanor, Sara, Danielle, Marika one też nie są gwiazdami.
-No wiem.
-No więc nie myśl o tym.
-Dobrze.
Doszliśmy pod mój dom.
-To miłych snów.
-Nawzajem.
Pocałowałam go lekko w usta i poszłam do domu.
Marika
Wyszliśmy z restauracji.
-Sory, ale muszę to jeszcze raz powiedzieć wyglądasz ślicznie.
-Wcale, że nie.
-Właśnie, że tak. Jesteś piękna.
-Nie jestem.
-Właśnie, że jesteś i się nie kłuć bo i tak wygram.
-Można spróbować.
-Mara jesteś piękna.
-Jak przestaniesz tak mówić to się nie będę kłóciła, ale jak jeszcze raz to powiesz to rozpętam piekło.
-Dobrze już będę cicho.
-O nie paparazzi. - pokazałam na biegnących w naszą stronę dziennikarzy.
-Teraz możemy im powiedzieć prawdę. - chwycił mnie za rękę.
-Niall jesteście parą? - zapytał jeden z dziennikarzy.
-Teraz mogę to oficjalnie powiedzieć, że jesteśmy parą.
-A czy wcześniej to ukrywaliście?
-Nie to nie tak, wcześniej naprawdę nie byliśmy parą, aż do dzisiaj. Przepraszam, ale chce w spokoju dokończyć naszą randkę.
Obeszliśmy dziennikarzy. Szliśmy już spokojnie trzymając się za ręce.
-Muszę ci się do czegoś przyznać. - zaczął. - Wtedy jak pierwszy raz się pocałowaliśmy to ja już wtedy wiedziałem, że coś do ciebie czuję no, ale później byłaś z Luckiem. - czułam jak mocniej ściska moją rękę. - I wyglądałaś na szczęśliwą, a jak chciałem z tobą pogadać to on cały czas był obok ciebie tylko na tej nieszczęsnej biologii mogłem się do ciebie odezwać. No, a później to wszystko się zaczęło. I nie wiem starałem się jakoś wtedy zagadać czy coś, ale nigdy mi nie wychodziło. Co ja mówię nie wtedy jeszcze wcześniej jak pierwszy raz cię zobaczyłem. Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.
-Ja też ci coś muszę powiedzieć. Ja wtedy byłam z Luckiem bo... no bo... ty... ja po prostu nie wiedziałam jak się przy tobie zachować.
-Serio?
-Tak,
-Czyli też ci się wcześniej podobałem?
-Tak. Cały czas i żałuję, że dopiero teraz to nabrało tempa bo przez Lucka to co on zrobił było okropne  zranił mnie bardzo a ciebie ośmieszył.
-Nie mówmy o nim nie jest wart naszego czasu.
-Dobrze.
Stanęliśmy przed moim domem. Patrzyliśmy sobie w oczy bez słów.
-Masz taki piękny kolor oczu jak to możliwe taki niebieski.
-A ty jesteś cała niesamowita.
-Przestań bo będę się kłócić.
-Jesteś piękna! - krzyknął.
-Właśnie, że nie nie jestem! Jestem brzydka, gruba, mam krzywe nogi, brzydkie włosy, dziwny nos, małe us...
-Przestań bo nie mogę tego słuchać.
-Ale to prawda jestem brzydka i gru... - nie dał mi dokończyć i mnie pocałował - ...ba i mam krzy... - kolejny raz mnie pocałował - ...we nogi i brzydkie wło...
-Przestań bo cię będę tak uciszał w nieskończoność.
-A spoko może być, ...sy i dziwny nos.
-Nie ładnie tak kogoś wykorzystywać.
-Ja cię nie wykorzystuję. Sam mi nie dajesz dokończyć.
-Bo wiem, że inaczej cię nie uciszę.
-No więc nie wykorzystuje cię. Okej ja już muszę lecieć.
-A musisz?
-Muszę. Pa.
-Pa.
Pocałował mnie jeszcze na pożegnanie. Od razu po wejściu do domu wyciągnęłam telefon.
"Perrie dziękuję za to wszystko normalnie kocham cię! Zapytał się mnie czy zostaniemy parą i pocałował. To jest najlepszy dzień w życiu!"
M.
"Nie ma za co. No w końcu, też się cieszę. Pasujecie do siebie i mam wiadomość. Po pierwsze powiedziałaś Zayn'owi, że mi się podoba! Jak mogłaś! No, ale dobra w sumie to nawet dobrze bo teraz jesteśmy parą."
P.
"O kurde serio? Ten dzień jest coraz lepszy! No to szczęścia wam życzę mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi."
M.
"Ja tobie też. Całuski ;*."
P.
"Musimy się jutro spotkać."
M.
"Ok. to do jutra."
P.
"Pa."
M.
-Marika to ty? - zapytała mama.
-Tak to ja.
-No i jak było?
-Super i zapytał się mnie czy zostanę jego dziewczyną.
-A córcia tak się cieszę.
-Ja też.
-Mam nadzieje, że to nie skończy się tak jak z Luckiem.
-Nie skończy. Niall to przeciwieństwo Lucka. Jest miły, słodki, trochę nieśmiały, super całuje, pięknie śpiewa, on jest idealny!
-Kto jest idealny? - zapytał tata z salonu a obok niego siedziała Amelia i Zuzia.
-Niech zgadnę, Niall? - zapytała Amelia.
-Tak Niall.
-A co Niall kto to jest? - zapytała Zuzia.
-Zuzka to jest ten co kiedyś tutaj był. - przypomniała jej Ama (przezwisko Amelki)
-Taki wysoki blondyn? - spytała.
-Tak.
-Aha.
-Zuzia a ty też umiesz tak jak Ama mówić po angielsku?
-Nie - zrobiła smutą minę.
-Marika przecież ona ma dopiero 5 lat to jak może to umieć? - spytała Ama.
-No nie wiem a ty? - prychnęła tylko.
-Już skończyłyście? - zapytał tata.
-Tak. - powiedziałam.
-No więc dlaczego ten Nil...
-Tato Niall nie Nil, Niall.
-Dobrze to dlaczego ten Niall jest idealny?
-No bo jest idealny.
-A coś więcej? Kim on jest?
-A słyszałeś kiedyś takie słowa jak One Direction?
-Tak słyszałem.
-No więc Niall to ten blondyn.
-Aha. No i co?
-No i jest moim chłopakiem. - o kurde to tak dziwnie brzmi.
-Chłopakiem? No a Luck?
-Tato co ty gadasz? Przecież ja już z Luckiem nie jestem od dawna.
-Przepraszam nie wiedziałem.
-No to już wiesz.
Poszłam do siebie przebrałam się w spodenki i luźną bluzkę i zeszłam na dół oglądnąć jeszcze film.
-Zaraz będzie pizza. - powiedziała mama.
Zjadłam i poszłam spać.
Niall
Przyszedłem do domu w salonie siedzieli wszyscy. Usiadłem uśmiechnięty w fotelu.
-No i jak? - zapytał Louis.
-Super. Wyglądała pięknie.
-No to prawda. - przyznał mi rację Zayn.
-No a coś więcej? - dopytywał Lou.
-No jesteśmy parą.
-No w końcu gratulację.
-Dzięki.
-No to wygląda na to, że tylko ty Zayn nie masz dziewczyny. - powiedział Liam.
-A właśnie, że mam.
-Kogo? - zapytałem.
-Domyśl się geniuszu.
-Perrie on jest z Parrie - wybuchł Louis.
-No stary czemu nic nie mówiłeś, że ci się podoba? - zapytał Harry.
-No bo wiem, że Niall wtedy miałby idealną zemstę tak jak Marika.
-To wychodzi na to, że wszyscy mamy dziewczyny. - podsumował Liam z uśmiechem na twarzy.
Zadzwonił telefon Harry'ego odebrał. Po paru minutach skończył.
-Kto to? - zapytałem.
-Paul. Chcą w niedziele z nami zrobić wywiad.
-Ale kto?
-Jakiś tam gostek nie wiem. No i Paul się zgodził.
-A o której? - zapytał Louis.
-O 12 do 13.
-No to spoko chyba się wyrobimy.
-Raczej tak. A i chcą żeby nasze dziewczyny też tam były.
-No to musimy im powiedzieć.
-No na to wygląda.
Poszedłem do siebie. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Mariki.
-Tak? - zapytała zaspanym głosem.
-O hej obudziłem cię przepraszam. Ale mam bardzo ważną wiadomość.
-A możesz się pośpieszyć?
-Tak już. Zadzwonił do nas menadżer i powiedział, że w niedziele o 12 mamy wywiad.
-Ciesze się, ale tylko dlatego mnie obudziłeś?
-Nie słuchaj dalej no i chce żeby nasze dziewczyny też tam były no a wiesz skoro jesteś moja dziewczyną to musisz być.
-Ale, że do telewizji?
-Tak.
-A trzeba?
-Tak. Musisz być. Perrie też na pewno będzie i Dan i El i Sara też, musisz być.
-No dobrze będę.
-Super to przyjedziemy po ciebie.
-Okej.
-No to śpij dalej, kocham cię.
-Ja ciebie też pa.
Rozłączyłem się.

Dochodziła 12 wyjechaliśmy z domu i pojechaliśmy po dziewczyny. Do studia dotarliśmy w 30 minut. Przygotowali nas do wejścia na wizję.
-Hej i jak? - zapytałem Marikę.
-Stresik. Co ja tam mam mówić?
-Odpowiadaj szczerze na pytania.
-Okej.
-No to trzymaj kciuki.
-Ty też.
-Okej.
Pocałowałem ją i wyszliśmy.
-Chłopaki ostatnio dużo chaosu wokół was się zrobiło. Plotki o tym, że jesteście z kimś chyba już każdy o tym słyszał. Zapraszamy teraz do nas wasze dziewczyny zaraz je lepiej poznamy.
Wyszły wszystkie pięć.
-No to usiądźcie swojemu chłopakowi na kolanach. - zaproponował redaktor.
Marika usiadła mi na kolanach tak jak reszta.
-Dobrze a teraz się przedstawcie. Może zaczniemy od dziewczyny Harry'ego.
-Hej jestem Sara. - przywitała się.
-Sara ile masz lat?
-18.
-Jaką masz rodzinę? Mama, tata może rodzeństwo.
-Miałam mamę ale ona zmarła niedawno. Ojca nie mam i mam jeszcze brata u którego teraz mieszkam.
-Przykro mi z powodu mamy.
-Spoko.
-A jak ma brat na imię?
-Daniel.
-A ma już własną rodzinę?
-Tak ma narzeczoną i dziecko.
-Czy możemy wiedzieć jak mają na imię?
-Narzeczona ma na imię Eva a dziecko Emilka.
-To może powiecie nam jak się poznaliście?
-Nasze pierwsze spotkanie nie było miłe.
-O tak zgadzam się. - przyznał Harry.
-No więc to było tak, że na przerwie w szkole Harry podszedł do mnie i ... hm jak by to powiedzieć no po prostu złapał mnie na pośladki. - Harry i widownia zaczęli się śmiać. - No i powiedział, że się pomylił no a ja mu powiedziałam żeby następnym razem uważał bo oberwie.
-To jest trochę śmieszne. A jak zostaliście parą?
-No więc tak jak już wcześniej mówiłam zmarła mi mama i wyszłam pewnego dnia do parku i dobiłam tam do Harry'ego no i on mnie pocieszył. No i później tak się spotykaliśmy aż w końcu przyszłam do nich do domu i Zayn mi powiedział, że Harry się we mnie zakochał. No i ja mu też powiedziałam, że go kocham no i tak to było.
-To ciekawe. Coś nam obiło się o uszy, że w pewnym stopniu jesteś Polką.
-Tak mój dziadek był polakiem.
-To interesujące. To teraz prosimy o dowód miłości.
-Ale na antenie? - zapytała.
-Tak oczywiście.
-Ja nie mam nic przeciwko. - powiedział Harry.
-No dobrze.
Pocałowali się i wszyscy zaczęli klaskać i wydawać różne okrzyki.
-Dobrze to teraz przejdźmy do Liam'a i jego dziewczyny. Jak masz na imię?
-Danielle.
-Ok Danielle ile masz lat?
-20.
-Jesteś starsza od Liam'a.
-Tak.
-A nie wyglądasz.
-Dziękuję. - zaśmiała się.
-No to, to samo pytanie jaką masz rodzinę?
-Mam mamę, tata zginął w wypadki jak miałam 7 lat a rodzeństwa nie mam.
-No to teraz opowiedz jak zostaliście parą.
-No to poznaliśmy się w szkole. Szłam korytarzem i dobiłam do Liam'a kawa wylała mi się na książki i zeszyty no i pomógł mi posprzątać. Później uderzyła mnie piłka którą Liam wykopał i dostałam prosto w głowę byłam wtedy na spacerze z Sarą no i ona tam później rozmawiała z Harry'm no a Liam dał mi radę w sprawie bolącej głowy. Następnie spotkaliśmy w szkole bo przygotowujemy przedstawienie i razem pracowaliśmy no i wtedy zaprosił mnie na spacer i teraz staje się wszystko śmieszne. No więc jak byliśmy na tam spacerze to przebiegał jakiś człowiek i popchnął Liam'a na mnie i mnie pocałował no i później jeszcze raz mnie pocałował, ale już z własnej woli i zapytał czy zostaniemy parą i się zgodziłam.
-To brzmi trochę niewiarygodnie nie żebym wam nie wierzył, ale to takie dziwne.
-Zgadzam się. - powiedział Liam.
-No to poprosimy a dowód miłości.
Pocałowali się  i przeszedł do Louisa.
-Louis i ...
-Eleanor.
-Louis i Eleanor wydajecie się byś szczęśliwi.
-Bo jesteśmy - powiedzieli jednocześnie.
-No więc Eleanor ile masz lat?
-20.
-Czyli, że jesteś z klasie z Danielle?
-Nie ja jestem w "a" a ona w "b".
-Aha rozumiem. To powiedz nam coś o swojej rodzinie.
-Mam i ojca i matkę, ale nie mam rodzeństwa.
-A jak się poznałaś z Louisem?
-To tak bo na ogół to ja jestem ich wielką fankę no i jak każda słucham ich muzyki no i pewnego dnia słuchałam sobie muzyki bardzo głośno i przyszedł mój ojciec i nie chciałam uciszyć jej więc się z nim trochę pokłóciłam i wyszłam z domu do kawiarni. No i siedziałam tam słuchając ich muzyki i podszedł do mnie Louis i się przysiadł. Rozmawialiśmy długo i poszliśmy na spacer doradził mi w sprawie ojca i zaprosił na randkę no więc się zgodziłam. No i  później poszliśmy na randkę najpierw do kina a później na piknik pod gwiazdami no i wziął mnie do tańca bez muzyki i chciał mnie pocałować, ale ja go spławiłam, a później stwierdziłam, że co mi szkodzi i go pocałowałam. I parę dni po tym zadzwonił do mnie o 4 w nocy był pijany i powiedział, że mnie kocha i czy zostanę jego dziewczyną więc się zgodziłam i tak zostaliśmy parą.
-To interesujące a teraz pokarzecie nam jak go wtedy pocałowałaś.
-No dobrze.
Wstali i stanęli naprzeciwko. Eleanor chwyciła Louis'a za bluzę i pocałowała.
-To teraz Zayn. Jak masz na imię?
-Parrie.
-Ile masz lat?
-19.
-Powiedz nam coś o swojej rodzinie.
-Mam obojga rodziców i młodszą siostrę.
-A jak siostro ma na imię?
-Amber.
-A teraz jak poznałaś się z Zayn'em.
-Poznaliśmy się pierwszego dnia gdy przyszli do naszej szkoły. Podszedł do mnie i chciał się trochę dowiedzieć o szkole. Później jakiś czas nie rozmawialiśmy często aż parę dni temu zaczęliśmy planować jak by tu do siebie zbliżyć Marikę i Niall'a i tak spędzaliśmy więcej czasu razem. No i wczoraj postanowiliśmy być kelnerami na randce Niall'a i Mariki i zaprosił mnie do tańca no i powiedział, że Marika mu powiedziała, że mi się podoba i wtedy on mi też powiedział, że mu się podobam i zapytał się czy zostaniemy parą no i się zgodziłam.
-Kelnerzy a to dobre. A teraz dowód miłości.
Pocałowali się i teraz kolej na nas.
-I na koniec Niall i ...
-Marika.
-Ile masz lat?
-19.
-A jaka masz rodzinę?
-Tata, mama i dwie młodsze siostry.
-Bliźniaczki?
-Nie Amelia ma 14 lat a Zuzia 5.
-Dobrze a teraz opowiedz nam wszystko.
-No więc poznaliśmy się we wrześniu, pierwszy dzień w szkole poznałam go bo musiałam z nim usiąść na biologii na początku tego żałowałam, że to nie dziewczyna ale wydał się bardzo miły. No i tak prawie codziennie z nim siedziałam w ławce. Pewnego dnia nasz klasa zorganizowała takie małe ognisko i poszliśmy się przejść, a było już późno bardzo późno i jechała policja więc schowaliśmy się za krzakiem, ale nie mogłam usiedzieć więc policjant to zobaczył i podszedł do nas a my nie wiedzieliśmy co robić więc Niall mnie wtedy pocałował i na ściemniał  że się kochamy i takie tam, ale wtedy to była nieprawda. No, ale zostawił nas w spokoju, no a później gdy wracaliśmy z imprezy to był pijany i to mocno nie umiał ustać na nogach i powiedział, że mu się podobam i chciał mnie pocałować, ale go powstrzymałam śmierdziało od niego alkoholem i to bardzo - wszyscy zaczęli się śmiać - no a później się dowiedziałam, że naprawdę mu się podobam i on też się tego dowiedział no i Zayn i Perrie zorganizowali nam randkę i wtedy zapytał się mnie czy będziemy razem.
-Wasza historia jest bardzo długa a wydaje mi się że ją skróciłaś do minimum.
-Tak bo to prawda.
-No, a teraz się pocałujcie.
Pocałowałem ją namiętnie w usta czułem się jak w jakiejś kiepskiej komedii wszyscy zaczęli klaskać i krzyczeć.
-Dobrze poznaliśmy wasze dziewczyny więc teraz pytanie do was. Kiedy pojawi się nowa płyta?
-Myślę, że za 2 miesiące będzie można ją kupić. - powiedział Harry.
-A możecie nam coś więcej o niej powiedzieć?
-Będzie miała nazwę Take Me Home i mamy nadzieję, że wszystkim się spodoba bo dużo pracy z nią wkładamy.
-Dobrze dziękuje wam, a teraz przerwa po której chłopaki zaśpiewają coś dla nas.
-Przerwa. - powiedział reżyser.
-No dobrze ci poszło. - powiedziałem do Mariki.
-Dzięki jak byłam blisko ciebie to jakoś tak łatwo poszło.
-Ale nie wolno kłamać z tym ogniskiem.
-No a co miałam im powiedzieć? - spytała.
-Nie dobrze, że tak powiedziałaś ja bym ci uwierzył.
-Dobra to zbieram się a ty masz mi tu pięknie zaśpiewać. - pstryknęła mnie w nos.
-Już się robi.
Wstała i odeszła, podszedłem do chłopaków.
-Śpiewamy One Thing. - powiedział Harry.
-Ok - zgodziliśmy się.
Stanęliśmy obok siebie.
-Akcja - powiedział cicho reżyser. Puścili muzykę.
Zaczęliśmy śpiewać. Piosenka się skończyła.
-Dziękujemy wam chłopcy.
Program się skończył.Odwieźliśmy dziewczyny do domów.
-Dobra trzeba tu trochę ogarnąć bo ja nie wiem gdzie jest kanapa. - stwierdził Louis.
-No zgadzam się z tobą a ona tu jeszcze jest?
-No nie przesadzajcie nie jest tak brudno.
-Harry tu jest bardzo brudno.
-A kto cały czas je i nie sprząta po sobie? - popatrzył na mnie.
-Oj tam oj tam.
Wzięliśmy się za sprzątanie.
********************************************
Takie małe przypomnienie jak się poznali podoba się? Jakoś tak w środę albo czwartek dodam takiego imagina nie będzie bardzo długi. Szczęśliwego nowego roku!

piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział 18

Marika
Siedziałam obok Niall'a.
-I jak tam tysiące telefonów dziennie? - zapytał.
-Nie zaledwie pięć.
-No postępy robią.
-Na to wygląda.
-Słuchaj no bo wtedy było fajnie no i może byśmy poszli na randkę?
-Na randkę?
-Tak na randkę. No wiesz my dwoje.
-Niall wiem co to jest randka.
-To zgadzasz się?
-Tak. A wiesz już gdzie?
-Nie i raczej szybko się nie dowiem bo Perrie i Zayn wszystko organizują ciekawy jestem co znów wytrzasnął.
-Ja też.
-To co w środę?
-W środku tygodnia? Wole piątek.
-Ok to w piątek.
Lekcje się skończył. Znów trzeba zostać. 
-Dzień dobry wszystkie dekoracje są już zrobione więc dzisiaj przejdziemy już do roli. Proszę zaczniemy od tego, że przeczytamy to w takiej kolejności w jakiej ma być. - wszyscy wyciągnęli scenariusze i zaczęliśmy czytać. To było dość długie więc zeszło nam 3h z przerwami. No ale się skończyło.
-Jutro nie ma próby to jedziemy na zakupy. - powiedziała Parrie trzymając mnie pod rękę.
-Na zakupy, po co?
-No po sukienkę.
-Po sukienkę?
-No na randkę.
-Aha. Ale po sukienkę? Ja nie chce po sukienkę mam grube nogi.
-Tak a ja jestem Jezus.
-Serio.
-Dobra nie udawaj. Jaki nosisz rozmiar?
-34.
-Człowieku ty jesteś mega chuda.
-Nie prawda.
-I tak jedziemy po sukienkę i już chyba wiem jaką.
-Ale muszę?
-A wypada na kolacje przy świecach przyjść w spodniach?
-Kolacja przy świecach?
-Oj miałam ci nie mówić. No to wymyśliliśmy z Zayn'em.
-Ale, że przy świecach?
-No tak romantyczna muzyka. Super jedzenie on w garniturze ty w sukience taniec i może pocałunek.
-Nie rozpędzaj się.
-A nie chciałabyś?
-Oczywiście, że bym chciała.
-No to miej pozytywne myśli.
-No może.
-Więcej optymizmu.
-Nie sądzę żeby chciał mnie pocałować.
-A mi się inaczej wydaje.
-Zobaczymy.
-No to zobaczymy.
Poszłam do domu. Usiadłam przed laptopem i zadzwoniłam do Oliwi.
-Hejka co tam?
-Hej a nic czytam o tobie i Niall'u.
-O mnie i Niall'u?
-No tak ze wczorajszego spaceru serio powiedziałaś im, że chciałabyś z nim być?
-Co?
-No tak piszą podają twoje imię nazwisko wszystko no i piszą, że chciałabyś być z Niall'em.
-Nic takiego nie mówiłam!
-Dobra ja ci wierze. A nie chciałabyś?
-Nie wiem ale chyba tak. Zaprosił mnie w piątek na randkę.
-Nie gadaj serio?
-No ja byłam taka zdziwiona ale mnie zaprosił i to ma być romantyczna kolacja przy świecach.
-O super a ja dla ciebie też mam wiadomość.
-No jaką?
-Po pierwsze coś z Damianem.
-Co?
-Sąd nie wsadził go do więzienia dostał dozór kuratora, brak prawa jazdy na pół roku i grzywnę dla mnie 10 tysięcy.
-No to dobrze, ale tak dużo?
-No masakra.
-No a masz coś jeszcze?
-No i to jest ważne jestem z Kubą.
-Co? No przecież on cię zbywał jak do niego zarywałaś.
-No wiem ale po rozprawie pojechaliśmy do szpitala niezły ma wóz no i jak mnie odwoził to powiedział, że może się spotkamy no a ja się zgodziłam. No i wczoraj przeszedł po mnie i poszliśmy na spacer no i mi powiedział, że mnie kocha no i się zapytał czy zostaniemy parą.
-Masz chłopaka!
-No i to jakiego.
Zadzwonił mój telefon.
-Sorki odbiorę.
-Okej.
-Tak? - zapytałam.
-Dzień dobry my dzwonimy z magazynu "You" chcemy się zapytać o twój związek z Niall'em.
-Ludzie nie ma żadnego związku! Wbijcie to sobie do głowy. Nie jestem z Niall'em Horan'em chodzimy tylko do tej samej klasy jesteśmy przyjaciółmi nic więcej.
-Nasze źródła donoszą inaczej.
-No to wasze źródła.
-Słyszeliśmy, że całowałaś się z Niall'em.
O Boże jeszcze to.
-Do widzenia.
-Chwileczkę czyli, że to prawda?
-Nie. - skłamałam.
-Dobrze kłamiesz, ale cała szkoła to słyszała.
-Odczepcie się ode mnie i od Niall'a!
-Czyli, że jesteście razem?
-Nie!
-To czemu mówisz żebyśmy od niego się odczepili?
-A zastanawialiście się, że może on nie chce tych wszystkich plotek? Tych napadów paparazzi. Nie może sobie spokojnie wyjść bo od razu stado paparazzi się obok kręci.
-Dziękujemy za wywiad.
-Do widzenia.
-Do widzenia.
Rozłączyła się.
-Jestem.
-Kto to?
-Jakiś magazyn "You" czy coś takiego.
-Człowieku to jest najlepszy magazyn w WB.
-Już któryś raz do mnie dzwonią z pytaniami o mój 'związek' z Niall'em.
-No, ale będziesz sławna.
-Już wole mieć spokój.
-Im tak łatwo nie przejdzie.
-Wiem.
-Okej ja lecę.
-Pa.
Rozłączyłam się. Jak jeszcze jeden telefon będzie to mnie coś trawi. No i znów zadzwonił jak to znów jakiś magazyn to wybuchnę.
-Czego? - zapytałam ostro.
-Hej coś ci się stało?
-O Niall to ty sory, ale myślałam, że to znów jakiś magazyn.
-Nie dają ci spokoju?
-No można to tak delikatnie ująć.
-Może wpadniesz do nas? Parrie też będzie.
-Spoko mogę przyjść. To będę za 30 min.
-Ok czkamy.
Rozłączyłam się i przebrałam w coś normalnego. Zeszłam na dół.
-Mamo wychodzę.
-A gdzie idziesz?
-Do Niall'a znaczy do chłopaków.
-Dobra idź.
-Pa.
Wyszłam. Szłam sobie spokojnie aż podbiegł do mnie reporter.
-Marika tak? Ja jestem z plotka.com powiedz jak to jest być ze sławnym piosenkarzem?
-Ciekawe pytanie może sami mi na nie odpowiesz.
-No ale to ty chodzisz z Niall'em.
-Nie chodzę z nim!
-A wczorajszy spacer i trzymanie za rękę?
-Jakie trzymanie za rękę?
-Jak to jakie, takie. - pokazał mi tablet z naszymi zdjęciami. To byliśmy my jak się trzymamy za ręce!
-To jest przeróbka.
-A nie wygląda.
-Jak bym z nim była to bym powiedziała, ale z nim nie jestem ludzie zostawcie mnie.
Przybiegła więcej reporterów ja przyspieszyłam do ich domu nie miałam daleko zadzwoniłam szybko.
-Otwieraj szybciej! - krzyknęłam zaraz drzwi się otworzyły. Wpadłam do środka prawie się przewracając. - Oni... oni... mam ich dość! Cały czas do mnie dzwonią i jeszcze teraz to?!
-Hej spokojnie. Wiem, że ci się to nie podoba próbowałem to wyjaśnić, ale oni mnie nie słuchają i twierdzą, że cię ukrywam.
-Kurcze ja wam współczuję. Jest już Perrie?
-Nie odwołała to bo gdzieś pojechała.
-A gdzie reszta? - popatrzyłam na kanapę.
-Wyszli wszyscy ze swoimi dziewczynami a Zayn poszedł na kręgle z Lou i Lux.
-Aha czyli, że jesteśmy sami.
-Na to wygląda.
Usiedliśmy przed telewizorem. Nic w telewizji nie było.
-To może oglądniemy jakiś film? - zaproponował.
-Z chęcią.
-To czekaj zrobię coś do jedzenia.
-To ci pomogę.
-Ok.
Poszliśmy do kuchni. Niall wyciągnął szklanki i cole.
-Chce mi się jeść, muszę coś zjeść. - oznajmił.
-Zrobisz górę kanapek?
-Skąd wiedziałaś?
-Słyszałam, że bardzo dużo jesz.
-Nie dużo tyle co normalny nastolatek.
Wyjął potrzebne składniki i zaczął robić kanapki trochę mu pomagałam. W końcu z kilkunastoma kanapkami usiedliśmy przed telewizorem. Włączył jakiś horror. Oglądałam spokojnie z początku nie był straszny, ale w końcu doszedł do momentu wielkiej rzeźni. Jakiś mutant chodził po festynie i wszystkich ciachał piłą mechaniczną. Fuj. Zamknęłam oczy i odwróciłam się w inną stronę.
-Boisz się? - zapytał śmiejąc się.
-Nie tylko nie lubię widoku krwi.
-No, ale to sztuczna krew.
-No wiem, ale i tak nie lubię na coś takiego patrzeć.
-To ja może wyłączę.
-Nie, nie trzeba jak chcesz to oglądaj.
-Nie trochę nudny. - wyłączył film dopiero teraz otworzyłam oczy. - Chodź szybko chodź. - pociągnął mnie za rękę.
-Po co?
-Zrobimy mały eksperyment.
-Co?
-No taki mix. Lody ze wszystkim co się da.
-Okej to będzie ciekawe.
-To najpierw poszukaj wszystko co jest słodkie, lepkie, czekoladowe, mrożone i co się da.
Poszukałam w szafkach znalazłam żelki, kolorowe wiórki i syrop czekoladowy. Niall wywalił na stół cztery smaki lodów nutellę, syrop truskawkowy, bitą śmietanę i lukier.
-Najpierw lody. - nałożył lody do szklanej miski. - teraz syropy. - podał mi jeden. Zaczęłam wyciskać go na górę lodów.
-To będzie takie słodkie. - zaczęłam się śmiać.
-Już dość. Wiem tego nie będzie dało się zjeść. Teraz nutella i żelki dajesz.
Wysypałam żelki do miski a on nałożył nutellę.
-I na koniec bita śmietana i lukier. Dużo bitej śmietany. - zaczął sprejować całą powierzchnię b. śmietaną. - Kocham b. śmietanę. - wycisnął sobie prosto do ust. - Chcesz? - zapytał z pełną buzią.
-A możesz dać. - wzięłam od niego b. śmietanę i wycisnęłam sobie ją do ust.
-I na koniec wiórki. Kolorowe wiórki. - posypał wszystko.
Dał mi łyżeczkę i zaczęliśmy jeść.
-Tylko wiesz musimy to całe zjeść. - mówił ze pełnymi ustami.
-Ale całe?
-Yhym.
-To teraz będę miała rozmiar 40.
Zaśmiał się i prawie wszystko wyleciało mu z buzi, ale w ostatniej chwili się zorientował i zamknął buzię. Jak już dotarliśmy do żelków to już nie mogłam a jeszcze lody.
-Czekaj. Teraz doszliśmy do syropów a to teraz będzie bardzo słodkie. Ostrzegam nie zwymiotuj.
-Postaram się. Jak by co to skieruję wszystko na ciebie.
-Dobra zaczynamy.
On pierwszy chwycił się za jedzenie wziął łyżkę i znieruchomiał.
-Śmietana! Śmietana szybciej! - otworzył usta. Nawet nie wiedziałam, że dalej ja trzymam w ręku. Szybko wycisnęłam mu ją do ust i zaczęłam się śmiać. - O Boże jakie to jest słodkie!
-Ale miałeś minę. Śmietana! Śmietana szybciej! - naśladowałam go.
-No to teraz ty zobaczymy i dawaj śmietanę  - wziął ode mnie b. śmietanę. Nabrałam łyżkę i wsadziłam do ust. O fuj ale to jest słodkie! - Mogę wypluć?! - zapytałam szybko.
-Nie. Musisz połknąć.
-Śmietana! Błagam śmietana! - wycisnął mi ją do ust oczywiście nie obeszło się bez ubrudzenia mnie tym.
-Ha i co?
-Ble ja już nie chce. Już nigdy nie zjem nic słodkiego.
-Jeszcze trochę zostało to teraz ja.
-Ok Ale dawaj śmietanę. - wzięłam od niego b. śmietanę. Nabrał łyżkę i wsadził do ust.
-Daj śmietanę! Daj szybko!
-Nie. Musisz mnie złapać. - wstałam i pobiegłam do salonu.
-Marika to jest za słodkie.
-Jak chcesz to musisz mnie złapać.
-Sama tego chciałaś - głos już miał normalny chyba wszystko przełknął.
Uciekałam przed nim a w ręku miałam b. śmietanę. W końcu złapał mnie i się przewróciliśmy.
-Już przełknąłeś?
-Jak bym to dalej trzymał w ustach to bym oszalał.
-No więc to ci już nie potrzebne - potrząsnęłam mu przed oczami b. śmietaną.
-No mi nie, ale teraz twoja kolej. - wstał i pomógł mi wstać.
-Nie ja nie chce bo ty mi też uciekniesz.
-Nie ucieknę przysięgam.
-Ok.
Weszliśmy z powrotem do kuchni wzięłam szybko ostatnią łyżkę i wsadziłam do buzi.
-Fuj daj śmietanę!
-A poproś.
-Proszę.
-Hm... no nie wiem.
-Niall szybko!
-Okej, ale ostatnio mi się ręce trzęsą więc nie wiem czy trafię.
Otworzyłam usta i specjalnie nie chciał mi trafić do ust wysmarował mnie tym całą w końcu wyplułam to.
-Wygrałem! Jest wygrałem!
-Nie ciesz się tak! - wzięłam od niego b. śmietanę i wycisnęłam mu na twarz.
-Ej wygrałem bez oszukiwania! - wziął ją ode mnie i wycisnął mi prosto na twarz.
-Nie prawda! Nie chciałeś mi dać b. śmietany!
-Ty mi też! Ale ja w końcu to przełknąłem a ty wyplułaś.
-To było ohydne. Jak można to jeść?
-Ale miałaś przy tym śmieszną minę. - zaśmiał się.
-Ty też. Taki spanikowany.
Zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra trzeba tu posprzątać.
-Ok.
Schował miskę i łyżeczki do zmywarki a ja poszłam po talerz który został z salonie. Przyniosłam go.
-Dzięki.
-Spoko.
Starliśmy jeszcze b. śmietanę z blatu.
-Gdzie jest łazienka? - zapytałam. - Muszę to zmyć z siebie. - pokazałam na twarz.
-Ostatnie drzwi po lewo.
-Ok.
Umyłam twarz już przynajmniej nie była z b. śmietany. Wróciłam do salonu.
-To ja już może pójdę.
-Nie zostań jeszcze nie chce tu siedzieć sam.
-Ale późno się robi.
-No jeszcze chwile proszę. - zrobił maślane oczka.
-No dobra na chwile mogę zostać.
-To siadaj. - poklepał miejsce obok siebie. Usiadłam na wskazanym miejscu. - Wiesz co może Zayn i Perrie mają zamiar zrobić na naszą randkę?
-Wiem, ale mogę ci tylko powiedzieć, ze potrzebujesz garnituru.
-Garnituru?
-No tak.
-Czekaj... kolacja przy świecach?
-Skąd wiedziałeś?
-Nie wiem to pierwsze co weszło mi do głowy no bo co innego?
-No w sumie.
-A wiesz coś więcej?
-Że jutro jadę na zakupy. - opuściłam smutno głowę.
-Nie lubisz zakupów przecież jesteś dziewczyną.
-Serio a myślałam, że chłopakiem.
-Haha wiesz o co mi chodzi.
-No lubię, ale po minie Perrie sądzę, że to będą wielogodzinne zakupy. - zaśmiał się.
-No to powodzenia.
-Dzięki.
-A jak wrażenia bo bitwie?
-Biało, świecąco  i ogólnie dużo tego wszystkiego, ale było fajnie. A jak tam brokat się zmył?
-No za trzecim razem.
-Trzeba było nie zaczynać.
-Świeciłem się jak Edward ze Zmierzchu.
-Fajne porównanie.
Rozmawialiśmy tak dość długo aż weszli wszyscy. Louis, Liam, Zayn i Harry.
-Hej. - powiedziałam, wszyscy szybko obrócili się i wlepiali we mnie swoje oczy.
-Hej - powiedzieli.
-To dlatego przed domem jest stado fotografów którzy chcieli nas rozszarpać? - zapytał Zayn.
-Jeszcze tam są? - zapytałam.
-No tak i zaczęli się nas pytać o wasz związek czy my czegoś nie wiemy? - zapytał Louis.
-Co, nie tylko ubzdurali sobie, że jesteśmy parą bo w sobotę byłem z Mariką na spacerze.
-O na spacerze. - powiedział Harry i uniósł jedną brew do góry.
-I oni mi teraz nie dają spokoju. Dobra ja już idę. - wstałam i już byłam przy drzwiach.
-Czekaj odprowadzę cię.
-Nie trzeba.
-No, ale ci dziennikarze nie dadzą ci spokoju.
-Wezmę im wszystko zniszczę to przestaną.
-Ta to lepiej z tobą pójdę. - zaśmiał się.
-Jak chcesz.
Weszliśmy i zaraz zebrało się stado fotografów i zaczęło nam robić zdjęcia. Obeszliśmy ich i nas zostawili. Już spokojnie szliśmy do mnie. Stanęliśmy pod moim domem.
-No to fajnie dzisiaj było może to powtórzymy. - zaproponował.
-Lepiej nie bo tym razem nie wypluję tylko tego ale i resztę. - zaczęliśmy się śmiać.
-Przynajmniej będzie śmiesznie.
-No dobra, ale wszystko zwymiotuje na ciebie.
-Zobaczymy. A piątkowa randka aktualna tak? - zapytał.
-Tak.
-Ok.
-To pa.
-Pa. - pocałowałam go w policzek i poszłam do domu.
Weszłam i zamknęłam drzwi.
-Mamo? - zapytałam wchodząc do salonu.
-Tak?
-A nie mamy planów na piątek prawda?
-Co prawda mieliśmy jechać na jakąś kolację służbowa taty..
-No to ja nie jadę.
-A to dlaczego?
-Bo mam plany.
-A jakie? - dopytywała.
-Idę na randkę.
-Tak a z kim?
-A co ty taka ciekawska?
-Mam prawo wiedzieć jestem twoją matką.
-Zawsze ta sama wymówka 'jestem twoją matką'. Wymyśl coś nowego.
-Jestem twoją mamą mów szybko.
Usiadłam obok niej.
-No a jak myślisz?
-Hm... z Luckiem to już nie no to z tym Jamesem też nie no bo on jest gejem. A był tu już?
-Tak.
-Hm... Niall?
-Yhym.
-O super. Miły z niego chłopak.
-A co Niall? - zapytała Amelia.
-Marika w piątek idzie z nim na randkę.
-Niall to ten co kiedyś tutaj był i co z nim rozmawiałam? - zapytała.
-Tak. A właśnie od kiedy ty umiesz mówić tak dobrze po angielsku?
-No jak w domu cały czas coś pod nosem mówiłaś to się nauczyłam a poza tym jak myślisz jakim cudem mam 6 z angielskiego?
-Ty wszystko rozumiałaś co mówiłam?
-Tak.
-Nie dobrze.
-No lepiej nie będę powtarzać.
-Masz rację. A czemu nie lubisz Niall'a?
-On jest sławny więc myśli, że może mieć wszystko.
-Nie prawda on taki nie jest on jest inny oni wszyscy są inni. Są super przyjaciółmi.
-Żebyś się kiedyś nie rozczarowała.
Poszłam do siebie co mi 14- latka będzie mówiła jak mam żyć. Położyłam się spać.
Wstałam o 6 i nie mogłam zasnąć, ale do szkoły miałam na 9. Przebrałam się i usiadłam przed laptopem na gg miałam jedną nieodebraną wiadomość od Oliwi.
"Czemu wszyscy piszą, że masz jutro być w gazecie "You"? Kup i przeczytaj."
Co? To zostało wysłane wczoraj a gazety już powinny być. Zjadłam szybko coś i wyszłam. Wstąpiłam do kiosku i kupiłam magazyn. Szłam do szkoły czytając.
"Dziewiętnastoletnia Marika Jaśkiewicz ponad miesiąc temu przeprowadziła się z Polski do Londynu i jak widać już nie źle sobie radzi ze swoim chłopakiem Niall'em Horan'em. Wczoraj przeprowadziliśmy z nią wywiad w którym zaprzeczała, że są razem a po chwili powiedziała "Zostawcie nas w spokoju!" Marika kiepsko kłamiesz. Najpierw mówisz, że nie jesteś z Niall'em a później mówisz "nas". Poza tym wczoraj w okolicach popołudniowych widzieliśmy ją jak idzie do domu... Niall'a! Spędziła tak całe 5 godzin! A następnie wyszła w towarzystwie Niall'a. Młoda miłość się rozwija tylko dlaczego to ukrywają?"
No nie to jest szczyt wszystkiego! Ja nie powiedziała nas! Rozerwie mnie coś! Wyszłam do szkoły trzymając w ręku gazetę. Podeszłam do swojej szafki.
-Hej widzę, że już czytałaś. - powiedział Niall.
-Hej tak. I to wszystko jest nie prawdą no tylko nie to, że powiedziałam, że nie jesteśmy razem.
-Wiesz tutaj a WB jest tak, że magazyn "You" jest najlepszym magazynem i on zawsze mówi prawdę no więc wiesz teraz będzie, że jesteśmy razem.
-No to chyba nie zawsze.
-Też mnie wkurzyło, ale nic z tym się nie da zrobić.
-Serio byłam u ciebie 5 godzin?
-No czekaj przyszłaś o 16 i byłaś do 21 no to na to wychodzi.
-Tak mi ten czas szybko minął.
-Mi też. - uśmiechnął się.
Zadzwonił dzwonek poszłam na lekcje. Umówiłam się z Parrie o 16. Reszta lekcji minęła szybko i poszłam do domu. Była 15 więc nie miałam dużo czasu. Dochodziła 15:45 zebrałam się szybko i zbiegłam na dół.
-Mamo ja jadę na zakupy nie wiem kiedy wrócę.
-Ok pa.
-Pa.
Wybiegłam z domu żeby zdążyć. Akurat przybiegłam i przyjechał autobus wsiadłyśmy i dojechałyśmy w 20 min.
-No to mamy 3h na kupienie wszystkiego.
-Przecież wcześniej skończymy.
-No nie wiem.
-Perrie.
-No co je chce żebyś wyglądała super.
-No a mówiłaś, że już chyba wiesz co.
-No miałam na oku taką czerwoną sukienkę...
-Czerwony odpada.
-No dobra a jaki jest twój ulubiony kolor?
-Zielony.
-No to spoko będzie zielony.
-Ok.
Weszłyśmy do kilku sklepów nie było żadnej fajnej i w końcu na coś trafiłyśmy cały zestaw. Sukienka, buty i torebka. Wybrałyśmy to i dokupiłyśmy kosmetyki i dodatki.
-No plis idź to przymierz wszystko.
-Nie chce mi się.
-Proszę ja muszę widzieć czy to pasuje.
-Ty nie odpuścisz?
-Nie.
-Dobra.
-Szybko.
Weszłam do przebieralni. Przebrałam się w sukienkę założyłam buty, dodatki i wyszłam.
-No i jak?
-O Boże wyglądasz super!
-Serio?
-Ty mówiłaś, że masz grube nogi? Walne cię! Jesteś szczupła i to bardzo.
-Już mogę się przebrać?
-Kurde Naill to ma szczęście, że cię zaprosił.
-No chyba pecha.
-Czemu?
-Bo jestem gruba i jeszcze ta sukienka śliczna jest a ja jestem brzydka.
-Tu się jebnij. - pokazała na czoło. - Jesteś szczupła i ładna wyglądasz super zobaczysz spodoba mu się.
-Dobra idę się przebrać.
Weszłam do przymierzalni i się przebrałam. Zapłaciłyśmy za wszystko i wyszłyśmy.
-Mamy 5 min. na dotarcie na przystanek!
-Co? No przecież nie zdążymy!
-Biegniemy szybko. Nie czekać stój! - krzyczała Perrie autobus nam odjechał.
-I co teraz?
-Nie wiem. - podeszła do rozkładu jazdy. - To był ostatni.
-Perrie mówiłam żebym nie przymierzała.
-Oj tam oj tam.
Jakiś samochód zatrzymał się.
-Podwieź was? - zapytał Liam.
-No przydało by się.
-To wskakujcie.
-Dzięki.
Weszłyśmy do środka na miejscu pasażera siedziała jakaś dziewczyna.
-Hej jestem Danielle. - przywitała nas.
-Hej ja jestem Parrie.
-A ja Marika. Ty jesteś dziewczyną Liam'a tak?
-Tak.
-Niall trochę o tobie mówił.
-A ty jesteś dziewczyną Niall'a tak?
-Nie. Nie jesteśmy razem.
-Nie bo wiesz czytałam dzisiaj gazetę i tam było, że jesteście parą.
-Tak wiem, ale to nie prawda jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Aha.
Dojechaliśmy pod mój dom.
-Dzięki Liam.
-Nie ma sprawy.
Wysiadłyśmy z Parrie z samochodu.
-To pa.
-Pa.
Poszłam do siebie. Wypakowałam wszystko z toreb i zeszłam na dół. Zjadałam coś i poszłam spać.

Lekcje się skończyły i trzeba dzisiaj zostać.
-Dzisiaj spróbujemy sobie zaśpiewać piosenki. Na początku wszyscy będą śpiewać. No więc zacznijmy.
Prześpiewaliśmy chyba z 10 piosenek jak nie więcej. Próba dobiegała już końca.
-Bardzo was proszę żebyście już uczyli tekstu. Poproszę do siebie Niall'a, Marikę, Zayn'a, Parrie, Danielle, Liam'a, Sarę, Harry'ego, Eleanor i Louis'a. - wszyscy podeszliśmy do niej - tak jak was wymieniłam w takich parach spotkajcie się po szkole i przećwiczcie to razem a możecie nawet wszyscy się spotkać. Niall tu umiesz grać na gitarze więc tu masz teksty piosenek - podała mu plik kartek - przećwiczcie to. A i wy dziewczyny też musicie się spotkać bo macie piosenki które tylko wy śpiewacie razem. Możecie iść.
Wyszliśmy z sali.
-Czekajcie stójcie wszyscy. - zatrzymał nas Louis. - No tego wszystkiego jest dużo i musimy się spotykać proponuje piątek.
-Ja i Marika nie damy rady. - powiedział Niall.
-A nie możecie tego przełożyć? - zapytał z nadzieją.
-Nie. - powiedział stanowczo.
-No ja i Parrie też nie damy rady. - powiedział Zayn.
-No super. Dobra a w sobotę?
-Louis mamy nagrania. - przypomniał mu Harry.
-A no tak płyta zapomniałem. No to w niedzielę? Pasuje wszystkim?
-Tylko nie rano bo mam trening. - oznajmiłam.
-No ja też mam rano trening. - powiedział Danielle.
-Spoko a tak o 15?
-Spoko. - zgodzili się wszyscy.
-No to w niedziele o 15 u nas. - powiedział - a ty możesz przyjść wcześniej - szepnął do Eleanor, ale usłyszałam.
Wyszłam ze szkoły. Dzisiaj już środa. Coraz bliżej piątek i randka. Weszłam do siebie do pokoju. Odrobiłam lekcje i siedziałam przed laptopem i tak minął mi cały dzień.

Dzisiaj piątek motylki w brzuchu przed randką. Perrie do mnie przyszła.
-No ubieraj się. Szybko.
-Dobra.
Wzięłam wszystko i poszłam się przebrać. Popatrzyłam w lustro taka nie ja i to całkowicie. (http://www.faslook.pl/collection/zielony-4/). Wyszłam z łazienki.
-No dawaj prostownice i wszystko zaraz cię pomaluję.
Przyniosłam jej prostownicę. Wyprostowała mi włosy i pomalowała.
-No wyglądasz ślicznie jak modelka.
Założyłam buty i poszłam się przeglądnąć. Kto to jest, ja taka nie jestem w sensie, że ładna.
-Parrrie wyglądam jak na wybieg a nie na randkę.
-Wyglądasz super idealnie na randkę prosta sukienka, lekki makijaż, szpilki, wyglądasz super.
-Jak myślisz zapyta się mnie czy zostanę jego dziewczyną?
-Jak nie to go kopne w dupę. Czego więcej chcieć wyglądasz bosko, zakochałaś się w nim pasujecie do siebie bo dwa wariaty no więc myślę, że tak.
-Strasznie się denerwuję.
-Przecież nie ma czym.
-No, ale jak powiem coś głupiego.
-Spoko wszystko będzie ok. Będą nad tobą czuwała.
-W jakim sensie?
-Dosłownym będę niedaleko.
-Jak to?
-Zobaczysz.
-Ok.
Wzięłam torebkę i zeszłam na dół.
-Mamuś wychodzę.
-Czekaj chce cię zobaczyć. Wyglądasz super! Moja krew. Perrie jak on może być taki ślepy?
-Też tego nie rozumiem.
-No idź już.
-Pa.
Wyszłyśmy z domu.
Niall
Ubierałem się gdy zadzwonił dzwonek. Pośpiesznie się ubrałem i wyszedłem zapinając garnitur.
-Jest już Marika? - zapytałam patrząc na guziki.
-Hej jestem. - odezwała się podniosłem wzrok i zaniemówiłem. 
-Łał wyglądasz super. Pięknie.
-Dziękuję. - zarumieniła się. - Ty też wyglądasz super.
-O Boże to takie słodkie. - wybuchła Parrie. Wszyscy na nią popatrzyliśmy. - No sory ale wyglądacie oboje jak z bajki. Ty piękny królewicz na koniu a ty księżniczka czekająca na księcia który wybawi cię ze snu. No to teraz foto. Stańcie obok siebie.
Stanąłem obok Mariki.
-A musi być? - zapytała niezadowolona.
-Tak musi.
Staliśmy pół metra od siebie.
-No ludzie co wy dzieci jesteście bliżej. - podeszła do nas i nas do siebie przybliżyła. - No ślicznie.
Marika wzięła mnie pod rękę.
-No to uśmiech. - zrobiła nam zdjęcie. - Idźcie już bo za ładni jesteście. - popchnęła nas w stronę drzwi.
-Nie idźcie szybko macie czas i to bardzo dużo. - powiedział Zayn.
-No udało się. - usłyszałem Parrie jak zamykałem drzwi.
-Wyglądasz ślicznie. Trochę jak na święto św. Patryka, ale super.
-Rzeczywiście nawet o tym nie pomyślałam wybrałam zieleń bo to mój ulubiony kolor.
-Mój też.
-Wiem.
-I jak zakupy słyszałem od Liam'a, że odjechał wam autobus.
-Tak niestety 3h nie wystarczyły.
-No ale powiem ci, że się opłacało bo wyglądasz pięknie.
*********************************
Ta da tratata! I jest kolejny rozdział następny dodam jutro ale w niedzielę. Piszcie czy się podobało. Pod ostatnimi dwoma nie miałam żadnego komentarzu :'(. Będę płakać. Zostawiajcie komentarze bo nie będę go pisać bo jak nikt nie czyta ja wiem jakie jest zakończenie więc dodawajcie komentarze. Jak znacie jakieś blogi o 1D to podajcie bo mi nudno przeczytałam już 2 od początku a miały po 15 rozdziałów. Nudzi mi się. No to narka.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Rozdział 17

Danielle
Już piętek dochodzi 18. Ubrałam się w dżinsy, żółtą tunikę, cienką dżinsową kurteczkę i czerwone trampki. Zadzwonił dzwonek zbiegłam szybko i otworzyłam. Przed drzwiami stał Liam.
-Hej super wyglądasz.
-Hej ty też. - miał na sobie czarną bluzę bordoby podkoszulek, dżinsowe spodnie i białe adidasy wyglądał super. Wyszłam z domu.
-To spacerek?
-Z chęcią.
Poszliśmy w stronę parku rozmawialiśmy cały czas. Uśmiechnięty był cały czas. Zastanawiało mnie to jak to jest możliwe.
-Pozwolisz, że zapytam. Jak ty to robisz, że cały czas się uśmiechasz?
-Sam nie wiem ale wydaje mi się, że dlatego, że jestem po prostu szczęśliwy. Jak nasza płyta dotarła na pierwsze miejsca to tydzień chodziłem uśmiechnięty.
-Fajnie. Taż bym tak chciała umieć.
-No cały czas też się uśmiechasz.
-Serio?
-Tak.
-O fajnie.
Stanęliśmy pod drzewem. Śmialiśmy się cały czas. Biegł ktoś, ale nie zwracałam na to uwagi. Staliśmy przodem do siebie i biegacz przebiegał obok nas popchnął Liam'a na mnie i w taki sposób mnie pocałował. Pocałunek był długi, bardzo długi. Popatrzył na mnie czułam, że moje policzki płoną.
-Sory ale to przez tego gościa. - pokazał w stronę odbiegającego mężczyzny.
-Spokojnie. Nic się nie stało wiem, że cię po... - nie dał mi dokończyć i znów mnie pocałował. - No teraz to cię nikt nie popchnął.
-Wiem.
-A ok.
-Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał.
-Co?
-Nie sory nie powinienem pytać.
-Nie czekaj, tak naprawdę to czekałam aż mnie o to zapytasz.
-Serio?
-Tak.
-To będziesz moją dziewczyną?
-Tak.
Pocałował mnie jeszcze raz. Poszliśmy dalej trzymając się za ręce.
Marika
"Hej dzisiaj o 2:30 przed domem."
L.
"Mama mnie nie puści."
M.
"Musi."
L.
"Dobra będę."
M.
Zbiegłam na dół taty nie było a dziewczynki oglądały telewizje.
-Mamo bo dzisiaj znów jest ta wielka bitwa co miałaś zdjęcia no i muszę iść.
-Znów?
-No wiem znów.
-No dobrze możesz iść ale wiesz.
-Wiem nie narobić kłopotów.
-No zmykaj.
Pobiegłam do siebie. Nastawiłam sobie budzik na 1:30  poszłam spać.
Obudziłam się na dźwięk mojego dzwonka. Wyłączyłam go szybko i zaczęłam się zbierać. 
Wyszłam cicho z domu.
-No jesteś w końcu.
-No jestem.
-Idziemy. Ej nie masz wrażenia, że ta dziewczyna od nas z grupy się we mnie buja?
-Mam takie wrażenie ma na imię Emilia.
-Wiem jak ma na imię.
-Jak wtedy piliście to cały czas się na ciebie gapiła jak byś był jakimś bogiem.
-Wiem widziałem.
-No to weź coś zrób.
-No może.
Doszliśmy do parku. Wyszukałam Perrie wzrokiem i podeszłam do niej.
-Hej.
-Hej Gotowa?
-No jasne.
-Patrz tam jest Niall. - pokazała ręką.
-I co?
-No idź do niego.
-Zaczynamy! - ktoś krzykną. Wszyscy na siebie ruszyli.
-No idź.
-Ale ja nie chce.
-Buja! - usłyszałam i na mojej twarzy wylądowała pasta.
-Niall oż ty zobaczymy.
Rzuciłam się na niego i zaczęłam smarować czym się dało. Włosy miał całe w brokacie twarz wysmarowaną pastą szminkami pudrem i czym się dało. Ja też byłam cała brudna.
-Koniec! - ktoś krzyknął.
Wstałam a on zaraz za mną.
-Jesteś cała brudna. - zaśmiał się.
-Ty też.
Wytarłam twarz chusteczkami i już nic na niej nie miałam ale moje włosy i ubrania były w koszmarnym stanie.
-Fajne włoski. - zmierzwiłam mu włosy i cała moja ręka była z brokatu.
-Się świecę. - zaśmiał się.
-Widzę. Blond włosy posypane fioletowym brokatem fajne połączenie.
Otrzepał trochę włosy z brokatu.
-Co chcesz? - wskazał rząd piw i soków.
-Daj tymbarka.
-Ok. - podał mi butelkę a on sięgnął po piwo.
Wszyscy usiedliśmy na ławkach i gadaliśmy, i śmialiśmy się.
-Dobra ja się zbieram bo obiecałam, że nie wrócę późno.
-No my też się zbieramy.
Wstałam i ruszyłam przed siebie zaraz do mnie dołączyli chłopaki i Parrie. Wszyscy rozmawiali. Ja zwolniłam trochę i szłam z głową wbitą w jezdnię. Byłam paręnaście kroków za nimi. Widziałam, że Niall też zwalnia i dotrzymuje mi towarzystwa uśmiechnęłam się sama do siebie.
-A ty co taka smutna? - zapytał mnie obejmując ręką za szyję, przyciągając do siebie i mierzwiąc włosy.
-Nie jestem smutna tylko zamyślona.
-A to przepraszam. A można wiedzieć o czym myślisz?
-O wszystkim.
-Aha. - szliśmy tak jeszcze chwilę w ciszy. - Czekaj stój. - zatrzymał mnie zdecydowanym ruchem ręki.
-Tak? - popatrzyłam mu prosto w oczy był o 3/4 głowy wyższy.
-Chciałbym cię o coś spytać.
-O co?
-Poszłabyś ze mną jutro na spacer?
-Z chęcią.
-Serio?
-Tak.
-No bo myślałem, że nie będziesz chciała.
-No przecież mi się podobasz.
-A no tak zapomniałem.
Co ja wygaduję! Cała się zaczerwieniłam.
-Chodź dołączymy do innych. - pociągnął mnie za rękę.
-Ok.
Doszliśmy do reszty. Odciągnęłam Parrie na bok.
-Niall zaprosił mnie na spacer. - powiedziałam podekscytowana.
-No w końcu. No tylko czegoś nie spaść.
-Dobra. Przecież z Luckiem mi się udawało.
-No ja nie wiem jakim cudem.
-Ej.
-No na serio nie wiem jakim cudem.
Doszłam do domu pożegnałam się nimi i poszłam cicho do siebie. Umyłam się przebrałam i poszłam spać.
Oliwia
Ela cały czas coś mówiła ale nie za bardzo ją słuchałam byłam zajęta kupowaniem nowych ciuchów. Szłyśmy do następnego sklepu w galerii i dobiłam do kogoś obolałą ręką.
-Ała to boli patrz jak chodzisz! - krzyknęłam nie patrząc się kto to.
-Oliwia?
-Kuba? - popatrzyłam na niego miał niezadowoloną minę.
-Co ty tu robisz?
-Zakupy. -  pokazałam na porozwalane torby. - A ty?
-Też. - cały czas trzymałam się za rękę.
-Boli?
-Teraz tak i to bardzo.
-Pokaż. - chwycił delikatnie moją rękę i po naciskał w kilku miejscach. - Boli?
-Tak.
-Nic się nie stało ale uważaj jedno małe uderzenie i znów ją złamiesz.
-Ok będę pamiętała. - pomógł mi pozbierać zakupy.
-A jak trzymasz zakupy to nie boli co? - zapytał z uśmiechem.
-Nie. Od zakupów nigdy. - zaśmiałam się.
-Uważaj na siebie i do zobaczenia.
- Pa.
Odeszliśmy w swoje strony. Obróciłam jeszcze głowę i zobaczyłam, że patrzy na mnie puścił mi oczko i się odwrócił.
-Ładny ten twój lekarz.
-No wiem.
Wyszłyśmy z galerii i poszłam do domu.
-Oliwia za godzinę rozprawa zbieraj się.
-No już.
Pobiegłam szybko do siebie odłożyłam zakupy przebrałam się i zeszłam na dół.
Po pół godzinie byłam na miejscu. Podeszła do mnie jakaś kobieta i Damian.
-Dzień dobra ja jestem adwokatem Damiana powiedział mi, że się nie gniewasz czy to prawda?
-Tak to prawda.
-Dobrze skoro tak to powiesz to sądowi. W trakcie przesłuchania Damian cię przeprosi a tu mu wybaczysz dobrze?
-Tak. Zrobię wszystko by nie poszedł do więzienia.
-Dobrze.
-Prosimy wszystkich na salę. - zawołał policjant.
-Hej. - usłyszałam za sobą jakiś głos odwróciłam się a za mną stał Kuba.
-Hej a co ty tu robisz? - weszliśmy na salę i usiedliśmy na ławce obok siebie.
-Jestem jako świadek.
-Aha.
-Otwieram sprawę przeciwko Damianowi Pałce. - powiedział sędzia.
Po przesłuchaniu Damiana przyszedł czas na mnie podeszłam szybko do barierki przedstawiłam się.
-Dobrze Oliwia to opowiedz co się stało tego dnia.
-Dobrze więc tak wyszłam sobie na spacer żeby się przewietrzyć bo nie mogłam się skupić. Było już ciemno. Chciałam przejść przez ulicę nie było żadnego auta i nagle zza zakrętu wyskoczyło auto i nie mogłam uciec i mnie potrąciło i straciłam przytomność obudziłam się kilka dni po wypadku.
-Przepraszam czy mogą coś powiedzieć? - zapytał Damian.
-Proszę.
-Proszę sędziego ja wiem, że źle zrobiłem. Nie powinienem wsiadać za kółko, ale nie wiem dlaczego to zrobiłem żałuję tego i chciałbym przeprosić Oliwię. Oliwia przepraszam cię - patrzył mi prosto w oczy - wiem, że przeze mnie mogłaś umrzeć a jak się dowiedziałem, że to ty to chciałem się zabić bo wiem, że Marika by to kiedyś zrobiła ale naprawdę mi przykro, że się tak stało.
-Wybaczam ci. Wiem, że tego nie chciałeś byłeś pijany rozumiem nic się nie stało tylko złamana ręka nic poważnego. Proszę sędziego błagam niech pan nie daje go do więzienia on ma dopiero 19 lat całe życie przed sobą nie może mu tego sąd zrobić.
-Oliwio nie tylko ja o tym decyduję, ale wezmę pod uwagę twoje słowa.
-Dziękuję.
-Dziękuję możesz usiąść. Teraz poprosimy do barierki doktora Kubę.
Kuba wymienił ze mną tylko krótkie spojrzenie i podszedł do barierki przedstawił się i sędzia zaczął go wypytywać.
-Proszę powiedzieć w jakim stanie pacjentka przyjechała do szpitala?
-Miała poważne złamanie ręki w kilku miejscach, wstrząs mózgu bardzo silny, przeciętą skórę głowy, rozcięty łuk brwiowy i liczne siniaki i zadrapania.
-Jak długo była w śpiączce?
-Ponad tydzień.
-Dobrze dziękuję panu może pan usiąść.
Przesłuchał jeszcze jednego świadka i wyszedł z sali z innymi ludźmi.
Wrócił po piętnastu minutach.
-Damiana Pałkę uznaję za winnego dokonania czynu i wymierzam mu karę: odebrania prawa jazdy na okres pół roku, zadośćuczynienie w wysokości 10 tysięcy złotych na rzecz poszkodowanej oraz całoroczny dozór kuratora. Sprawę uważam za zamkniętą.
Podbiegłam szybko do niego.
-Nie pójdziesz do więzienia. - przytuliłam go.
-To dzięki tobie, dziękuję.
-Nie ma za co.
Wyszłam z sali.
-Oliwia czekaj. - usłyszałam głos Kuby.
-Tak?
-Przyjedź dzisiaj do szpitala.
-Ok a mogę teraz od razu?
-Tak jasne. To może powiedz swojej mamie, że ja cię wezmę i później odwiozę co?
-Ok. To poczekaj chwilę.
-Ok.
Podeszłam do mamy.
-Mamo jedź do domu ja jeszcze pojadę do szpitala i wrócę za niedługo.
-Dobrze.
Wsiadła do samochodu i odjechała. Podeszłam do Kuby wsiadłam do auta i ruszyliśmy do szpitala. Dotarliśmy po 15 minutach. Wyszliśmy do jego gabinetu. Podpisałam parę papierów.
-No to teraz oficjalnie nie jesteś moją pacjentką.
-No to wygląda.
Wyszliśmy ze szpitala i podwiózł mnie pod dom.
-No to już nie jesteś moją pacjentką to może poszlibyśmy do kina?
-Czyli co teraz role się odwracają?
-Jak nie to trudno.
-Nie nie z chęcią pójdę.
-To jutro o 16 przyjdę po ciebie ok?
-Jasne.
-To do zobaczenia.
-Pa.
Rozpięłam pasy i wyszłam z auta pomachałam mu i znikłam za drzwiami. Pobiegłam do siebie. Weszłam na laptopa i zadzwoniłam do Mariki.
Marika
-Hej muszę ci coś powiedzieć.
-Hej ja też.
-Czekaj pierwsza ja.
-No ok.
-Kuba zaprosił mnie do kina jutro.
-Super cieszysz się?
-No i to jeszcze jak. no wiesz to można uważać jako pierwszą randkę.
-No to super co jak co ale ładny to on jest.
-No wiem ciacho. A ty co mi chciałaś powiedzieć?
-Nie zgadniesz. Niall zaprosił mnie na spacer dzisiaj.
-O kurde ale super. Pamiętasz jak robiłam fotomontaż ciebie i Niall'a?
-Tak pamiętam.
-No słodko wtedy razem wyglądaliście.
-A nie jesteś zła?
-Nie jestem szczęśliwa no bo mnie zaprosił Kuba a ciebie Niall.
-Ok ja kończę bo muszę iść pa.
-Pa.
Rozłączyłam się. Przebrałam się w zielone rurki turkusową tunikę i dżinsową kurteczkę. Zadzwonił dzwonek zbiegłam szybko i wypadłam na zewnątrz.
-Hej. - uśmiechnął się.
-Hej.
-To idziemy?
-Tak.
Ruszyliśmy przed siebie.
-Zayn mi mówił, że zemściłaś się na Parrie.
-O tak to była słodka zemsta.
-No a ja nie mogę nic na niego wymyślić.
-Mieszkacie w jednym domu na pewno coś znajdziesz.
-No muszę dokładniej poszukać.
-Coś mi się obiło o uszy, że Louis ma dziewczynę.
-No nie tylko on.
-Jak to nie tylko on?
-No Louis chodzi z Eleanor, Harry z Sarą a no i jeszcze Liam od wczoraj z Danielle. 
-No to jeszcze zostałeś ty i Zayn.
-No chyba na to wychodzi. Ładnie wyglądasz.
-Dzięki. Ty też.
Nagle przy nas stanęło stado dziennikarzy i zaczęło nam robić zdjęcia.
-Niall kto to jest? - zapytał jeden z dziennikarzy.
-To jest Marika.
-Jesteście parą?
-Nie. Jesteśmy przyjaciółmi.
-Na pewno wasze fanki na pewno chcą wiedzieć.
-Na pewno.
-W romantyczny wieczór w przyjaciółką na spacerze Niall nie okłamiesz nas.
-Tylko, że ja nie kłamie. Nie jesteśmy razem. Kurcze kocham naszych fanów ale chcemy mieć trochę prywatności.
-Już was zostawiamy. - odeszli wszyscy.
-Przepraszam ale oni są wszędzie.
-Spoko no w końcu jesteś sławny a ja jakaś zwykła dziewczyna co ja przecież nie mogę zadawać się z taką gwiazdą.
-Jaszcze raz przepraszam. Tylko nie zdziw się jak jutro po internecie będą krążyły plotki, że jesteśmy razem.
-O stanę się sławna takie będą nagłówki "zwykła dziewczyna z Polski zarywa do słynnego piosenkarza Niall'a Horan'a".
-No raczej takie "Słynny piosenkarz Niall Horan ukrywa swoją dziewczynę przed światem".
-No zobaczymy kto ma rację.
Zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam cię.
-Spoko odbierz.
-Dzięki.
Odebrałam to była Oliwia.
-Stara już po internecie chodzą twoje zdjęcia z Niall'em.
-Co jak to możliwe, że tak szybko?!
-No nie wiem ale piszą, że jesteście razem i że ty do niego zarywasz i że...
-Czekaj dam cię na głośnik.
-Ok. - włączyłam głośnomówiący.
-Oliwia Niall też tutaj jest.
-Hej Oliwia. - powiedział Niall.
-Hej Niall - ona niemal pisnęła. - Sory ale to tak z przyzwyczajenia.
-Spoko dobrze, że nie krzyczysz się tak jak za pierwszym razem.
-Oj tam oj tam.
-Możesz powiedzieć jeszcze raz to samo.
-No to internecie krążą wasze zdjęcia i plotki, że "nieznana dziewczyna podrywa Niall'a Horan'a" i "Niall Horan ukrywa swoją dziewczynę przed wszystkimi". To prawda jesteście razem?
-Oliwia nie jesteśmy razem i raczej się na to nie zanosi.
-No ale przecież on ci się podoba. O kurde sory cofam wszystko.
-Spoko on już wie.
-No człowieku to działaj bo później może być za późno! - zwróciła się do Niall'a.
On popatrzył na mnie a ja na niego.
-To jak będziecie razem to dajcie znać ja chce to pierwsza wiedzieć a nie jakieś paparazzi.
-Oliwia a jak tam Kuba?
-A dobrze. Dobra wiem teraz powinnam się rozłączyć. To pa. A i jeszcze jedno jak przyjadę do Anglii  to żeby nie było zabierasz mnie do nich bo ja po prostu odwale jak mnie nie zabierzesz i autograf też chce.
-Dobra nawet ci zaśpiewają piosenkę.
-Serio?
-Tak - odezwał się Niall.
-No to trzymam cię za słowo mój mężu. - zaśmiała się. - Nie no dobra żartuję bierzemy rozwód mam kogoś na oku.
-O nie straciłem jedną ze swoich milionów żon.
-Proszę tylko nie płacz. - powiedziała aktorskim głosem.
-Nie wiem czy dam radę.
-Dobra koniec tego wyznawania miłości. - przerwałam im.
-Marika to jest ważne i to nawet bardzo ja się rozwodzę.
-No właśnie Marika my się rozwodzimy.
-Ok kończę, ale nie bój się Niall directionką zawsze będę.
-No to się cieszę.
-To pa.
-Pa. - powiedzieliśmy jednocześnie i się rozłączyłam.
-No czyli oboje mieliśmy rację.
-Na to wygląda. To będzie jakiś koszmar nie dadzą ci spokoju. Cały czas będą do ciebie dzwonić. Co ja zrobiłem. Mogłem cię nie zapraszać by cię nie dręczyli.
-Żałujesz tego, że mnie zaprosiłeś?
-Nie tylko po postu oni nie dadzą ci żyć.
-Miewałam gorsze sytuacje.
-Gdyby się narzucali to mi powiedz.
-Ok. A teraz nie myśl o tym.
-Dobrze.
Rozmawialiśmy długo aż w końcu odprowadził mnie do domu.
James
Dotarliśmy na miejsce o 14. Wynajęliśmy domek niedaleko morza. Odłożyłem walizki i poszedłem razem z Erickiem i jego rodzicami na plażę. Było super chłodna woda, ciepły piasek i słońce. Szliśmy tak plażą  W pewnym momencie się zatrzymaliśmy pociągnąłem Ericka za sobą.
-Zostaw ich na chwile samych.
-Ok. W poniedziałek chce iść do twojej szkoły zapytać się czy można się przepisać.
-Na pewno tego chcesz?
-Tak. Jestem tego pewien chce być blisko ciebie.
-Kocham cię.
-Ja ciebie taż.
Pocałował mnie i poszliśmy dalej. Usiedliśmy na murku blisko brzegu. Rozmawialiśmy dużo. Po chwili dołączyli do nas jego rodzice my trzymaliśmy się za ręce gdy jego matka to zobaczyła zrobiła smutną minę więc chciałem go puścić ale on dalej mnie trzymał.
-Mamo musisz się do takiego widoku przyzwyczaić.
-Wiem. Przyzwyczaję się za niedługo.
-I do takiego też. - przybliżył się do mnie i czule pocałował. Jego matka patrzyła na nas z otwartymi ustami.
-Dobrze jeśli się kochacie i chcecie być razem to nie mam nic przeciwko.
Przyszliśmy do domku i zrobiliśmy kolację. Po zrobieniu zabrałem się za posprzątanie razem z Erickiem. Myłem talerze gdy poczułem, że stoi parę milimetrów za mną. objął mnie w pasie.
-A mówiłem ci już że jesteś seksowny?
-Erick przestań twoi rodzice są za ścianą.
-No i co?
-No i dużo.
-No przecież nic nie słyszą.
-A skąd wiesz?
-A chodź by słyszeli to co?
-No to tak nie wypada.
-To wcale nie musimy się odzywać.
Zaczął całować mnie po szyi. Weszła jego matka i się dosunął na niewielką odległość ale się odsunął. Popatrzyła na nas pytająco i zaraz wyszła.
-Widzisz o to mi chodziło.
-No ale przecież nic się nie działo.
Skończyłem zmywać naczynia. I chciałem iść do naszego pokoju. Wyszedłem z kuchni razem z Erickiem i w saloniku złapał mnie za tyłek. Jego matka popatrzyła na mnie bez słów jakby się dziwiła czemu nic nie zrobię. Poszedłem szybko do naszego pokoju. Byłem wkurzony na Ericka. Umyłem się i przebrałem a on zaraz po mnie. Bez słowa położyłem się na łóżku plecami do niego.
-Co jest? - spytał.
-Jeszcze bardziej wkurzasz swoją matkę. Tam na plaży nie chciałeś mnie puścić i jeszcze mnie przy niej pocałowałeś. Jeszcze w kuchni nas zobaczyła i jeszcze to w salonie nie przesadzasz?
-A co nie podoba ci się to?
-Podoba tylko, że twoja matka to dla niej wszystko jest nowe a ty jeszcze dodatkowo naciskasz.
-Ja jej tylko pomagam w przyzwyczajeniu.
-To może trochę przystopuj bo dla niej to jest za szybko. - nie odwracałem się do niego przodem ani razu.
-Przepraszam już nie będę tak robił.
Nie reagowałem.
-No nie gniewaj się.
Wsunął się pod moją kołdrę i leżał obok mnie obejmując mnie rękami.
-Przepraszam - zaczął całować mnie po szyi.
-No a jak by teraz tutaj weszła?
-Ja nie mam zamiaru odmawiać sobie przyjemności przez moją matkę.
-Dobrze ale przystopuj troszkę.
-Dobrze.
Zasnęliśmy razem. Obudziłem się Erick jeszcze spał. Nie wstałem nie chciało mi się leżałem obok i głaskałem go po głowie. Ktoś zapukał i wszedł nie zdążyłem zareagować.
-Wstawać. - powiedziała miło jego mama ale jak zobaczyła, że śpimy w jednym łóżku była strasznie zła. - Co wy robicie?!
-Dzień dobry. - przywitałem się cały czerwony.
-Co się dzieje? - Erick się obudził był jeszcze zaspany.
-Twoja mama tu jest. - szepnąłem do niego.
-Mamo co ty tu robisz? - zapytał wstając.
-Chciałam was obudzić ale jak wydze wy macie trochę inne zajęcie.
-Mamo o co ci chodzi? Przecież nic nie robiliśmy.
-Spaliście razem.
-Wiedziałem, że to nie jest dobry pomysł. To wszystko wczoraj jeszcze mogłam tolerować ale to już przesada!
-Mamo uspokój się! Jak chcesz się na kogoś wydzierać to na mnie bo to ja poszedłem do jego łóżka.
-Jesteście ze sobą zaledwie 2 tygodnie a już razem śpicie?
-Przestań a poza tym to nie pierwszy raz i w ogóle to nie twoja sprawa! - wypchnął ją za drzwi.
-To przeze mnie. Gdybym nie pojechał wszystko byłaby dobrze. - wstałem szybko i zacząłem chodzić nerwowo po całym pokoju.
-Przestań to nie przez ciebie. - chwycił mnie za ramiona i patrzył prosto w oczy.
-Własnie, że tak gdybym się nie zgodził nie byłoby tej sytuacji.
-Przestań tak mówić moja matka nie rozumie, że jestem szczęśliwy to już jej problem. To nie przez ciebie to przez nią gdyby mnie zaakceptowała byłaby ok.
-Może rzeczywiście za szybko to wszystko się potoczyło. - powiedziałem ze smutną miną.
-Co ty gadasz? Chcesz ze mną zerwać? - zapytał zły ale zarazem przybity.
-Oczywiście, że nie kocham cię, ale może twoja matka ma racje chyba to wszystko za szybko się dzieje.
-Kłamstwa! To, że kochamy się bardziej niż inni w naszym wieku o niczym nie świadczy. Nie wystarczy, że cię kocham?
-Ja też cię kocham. Nie oni wszyscy nie mają racji to nie idzie za szybko. Twoja matka, moja matka one tego nie rozumieją.
-No właśnie.
Pocałowałem go i chciałem zapomnieć o tym wszystkim chociaż na paręnaście sekund udało mi się to. Zaraz jak zeszliśmy na śniadanie panowała niezręczna cisza. Po śniadaniu wyszedłem z Erickiem na spacer który okazał się trwać do 17.
Oliwia
Dochodziła 16 byłam cała zdenerwowana pierwszy raz w życiu tak się denerwowałam. Zadzwonił dzwonek byłam u siebie, ale zbiegłam na dół w tym samym momencie otworzyła drzwi mama.
-Dzień dobry coś się stało? - zapytała.
-Dzień dobry. Nie wszystko ok tylko ja przyszedłem po Oliwię.
-Po Oliwię?
-No tak...
-Hej już jestem. Mamo wychodzę dzisiaj z Kubą. 
-A wychodzisz dziękuję, że mi powiedziałaś.
-Przepraszam, ale zapomniałam no to pa.
-Pa.
Wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi.
-Hej.
-Hej - uśmiechnął się. - Ślicznie wyglądasz.
-Dziękuję. - zaczerwieniłam się.
Odeszliśmy od mojego domu.
-Czekaj chciałem ci coś powiedzieć.
-Tak? - popatrzyłam mu prosto w oczy.
-No bo wtedy jak drugi raz lunatykowałaś i weszłaś mi do łóżka...
-Nie chce o tym mówić.
-Czekaj bo to jest ważne. No i wtedy ja się obudziłem wcześniej i ja... nie wstałem od razu tylko leżałem obok ciebie i patrzyłem na ciebie bo jak ładnie wyglądałaś i wtedy znałem sobie sprawę, że cię kocham.
-Naprawdę?
-Tak. Naprawdę i chciałem się zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną.
-Tak! Wiesz jak długo na to czekałam od dnia naszego spotkania.
Pocałował mnie. Wreszcie miałam ochotę skakać z radości ale się powstrzymałam. Reszta wieczoru była super kino, spacer było cudownie. Wróciłam do domu i zaczęłam skakać jak porąbana.
-Czemu się tak cieszysz? - zapytała mama.
-Bo Kuba poprosił mnie o chodzenia a ja się zgodziłam.
-No ale on jest od ciebie o 5 lat starszy.
-No wiem ale co z tego on jest cudowny!
-Idź już bo zaraz wybuchniesz fajerwerkami.
Pobiegłam do swojego pokoju i do końca tego dnia uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Sara
Przyszłam ze spaceru i poszłam do kuchni. Napiłam się soku.
-Hej piękna. - usłyszałam głos Harry'ego i poczułam jego dłonie na moich biodrach.
-Hej. Co tutaj robisz?
-Mamy dla ciebie niespodziankę. Chodź.
Pociągnął mnie za sobą.
-Zamknij oczy.
-Po co?
-Zamknij.
-Ok.
Zamknęłam oczy. Czułam, że stoi za mną i zasłania mi oczy rękami. Drzwi się otworzyły słyszałam ich dźwięk i podeszliśmy kilka kroków.
-Już możesz otworzyć.
Otwarłam oczy. Mój pokój miał teraz fioletowe ściany, ciemno fioletową kanapę, biurko, szafę i komodę.  Wyglądał super. Daniel Eva i Harry stali obok mnie.
-To na twoje urodziny. - powiedział Daniel.
-Dziękuję. - przytuliłam jego i Eve.
-Harry też pomagał.
-Jemu podziękuję później. - uśmiechnęłam się do niego.
-To my was zostawimy nacieszcie się sobą. - powiedziała Eva i pociągnęła Daniela za sobą. Drzwi się zamknęły.
-I jak podoba ci się?
-I to jeszcze jak jest super!
-To się cieszę jak ci się podoba.
-Nie tylko pokój mi się podoba. - uśmiechnęłam się do niego wspięłam na palce i pocałowałam.
Przytulił mnie do siebie wziął na ręce, i zaczął całować. Usiedliśmy na kanapie ja siedziałam na jego kolanach. Przestaliśmy się całować wzięłam laptopa na kolana.
-Może pokażemy wszystkim ,że jesteśmy razem? - zapytał.
-Ok to co zdjęcia?
-A może twitcam?
-No ok.
-Ale zdjęcie też możemy zrobić.
Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć razem. On dodał na twittera jedno z nich i ustawił na profilowe i oznajmił, że na 15 minut robi twitcama. Zmieniliśmy swoje statusy na fejsie kompletnie o tym zapomniałam i zrobiliśmy twitcama.
-Hej wszystkim. Pewnie już widzieliście zdjęcia na fejsie i twiterze no więc powiem wam to Sara, jest moją dziewczyną.
-Hej jestem Sara.
Zaraz pojawiło się mnóstwo komentarzy typu "pasujecie do siebie" "oby tak dalej" "chcemy więcej".
-Widzę dożo pozytywnych komentarzy to znaczy, że większa część akceptuje Sarę to dobrze bo ją kocham.
Po 2h skończyliśmy twitcama.
Niall
-No i jak było wczoraj? - zapytał Zayn.
-Spoko. Poza tym, że stado paparazzi na nas napadło i zaczęło wypytywać o nasz "związek" - zrobiłem w powietrzy cudzysłów.
-A zaprosiłeś ją może na randkę albo zapytałeś czy będzie z tobą chodzić?
-Nie.
-No to człowieku zaproś ją gdzieś.
-No ale gdzie?
-Ty ją po prostu zaproś na randkę a ja z Parrie wszystko zorganizujemy.
-No dobra. A jak się nie zgodzi?
-Zgodzi się nie martw się.
-No mam nadzieję.
Parrie
Dzisiaj już poniedziałek. Przecież wczoraj był piątek! Ja chce weekend! Tylko nie to.
-Perrie chodź bo się spóźnisz! - krzyknęła mama.
-Już idę daj mi chwilę! - krzyknęłam.
Ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Wyszłam szybko do szkoły i 15 minut później już byłam obok swojej szafki.
-Hejka.
-O hej. I jak tam spacer z Niall'em?
-Spoko napadło nas stado paparazzi i od razu czy jesteśmy parą już wczoraj miałam pięć telefonów.
-No a nic poza tym?
-Nie a co?
-No nie poprosił cię o chodzenie?
-Nie.
-A ty jego?
-To ja mam się pytać czy chłopak?
-Ok jak chcesz.
Mojej koleżanki z ławki znów nie było i tym razem biologia. Usiadłam sama i znów przysiadł się do mnie Zayn.
-Hej.
-Hej.
-Niall dzisiaj zaprosi Marikę na randkę.
-Serio?
-Tak. Doradziłem mu żeby tak zrobił i powiedziałem, że my wszystko zorganizujemy.
-My?
-No tak no chyba nie zostawisz mnie samego.
Żartujesz ciebie nigdy!
-Nie no jasne, że ci pomogę. A wiesz co im zorganizujemy?
-No właśnie nie i musimy coś wymyślić. Czekaj.
Zapadła cisza myśleliśmy co moglibyśmy im wymyślić.
-Romantyczna kolacja przy świecach! - powiedzieliśmy jednocześnie wystarczająco głośno żeby cała klasa razem z nauczycielem nas usłyszała.
-Zayn i Parrie jeśli umawiacie się na randkę to po lekcjach proszę. - powiedział nauczyciel a cała klasa zaczęła się śmiać. Czułam, że moje policzki robią się czerwone i chciałam się zapaść pod ziemię.
-No to tak ona w sukience... - zaczął wymieniać.
-On w garniturze.
-Romantyczna kolacja.
-Świece, muzyka.
-Taniec.
-I my jako kelnerzy ale gdzie? - zapytałam.
-Znam taką super restaurację niedaleko dobre jedzenie, muzyka, romantyzm, jest gdzie zatańczyć.
-No to super.
Erick
Poszedłem dzisiaj do szkoły Jamesa.
Znalazłem gabinet dyrektorki. Zapukałem.
-Proszę.
-Dzień dobry. Ja nazywam się Erick i chciałbym się przepisać do tej szkoły.
-Dzień dobry usiądź. Oczywiście z chęcią cię przyjmiemy.
-Tylko ja już chce coś pani powiedzieć. Chciałbym trafić do klasy 2a bo tak chodzi mój... przyjaciel i chciałbym z nim być w klasie. Ja się dobrze w poprzedniej szkole nie uczyłem, ale w tej obiecuję, że się poprawię będę ostro zakuwał.
-A jak twój przyjaciel się nazywa?
-James.
-Dobrze możesz do nas chodzić ale nie możesz odstawać o reszty klasy bardzo.
-Oczywiście.
-Dobrze więc od poniedziałku bardzo proszę będziesz chodził z Jamesem do klasy.
-Dziękuję bardzo.
-Proszę.
-Do widzenia.
-Poczekaj jeszcze chwileczkę ja chciałabym porozmawiać jeszcze z Jamesem.
-Po co?
-Chciałabym się dowiedzieć jakim jesteś chłopakiem.
-Dobrze.
Poszliśmy niego do klasy. Błagam niech nie powie, że jesteśmy razem błagam. Drzwi się otwarły.
-Proszę o chwile uwagi. Od poniedziałku będziecie mieć nowego ucznia w szkole to jest Erick.
-Hej.
-Cześć. - powiedzieli wszyscy. Wyszukałem wzrokiem Jamesa uśmiechał się od ucha do ucha.
-James czy mogę cie prosić na chwilę?
-Oczywiście.
Wstał i wyszedł z nami z klasy.
-Hej. - przywitał się.
-Hej. - powiedziałem cicho.
-Erick nalegał żeby być z tobą w klasie więc się zgodziłam ale chciałabym trochę od ciebie usłyszeć na jego temat.
-Em no dobrze. Świetnie tańczy, ma dobry charakter, jest miły, zawsze wie kiedy jestem przybity no i wtedy mi pomaga, ja wiem, że on w dawnej szkole nie był dobrym uczniem, ale on się zmieni obiecał mi to a jemu można zaufać.
-Dobrze a coś jeszcze?
-No a poza tym zna już Marikę i Lucka.
-Tyle?
-Chyba tak. A jeszcze jedno jest super chłopakiem.
-Pod jakim względem?
-No miłości.
-A skąd wiesz?
-No bo jesteśmy razem.
-Że razem jako para?
-Tak.
-A Erick mi mówił, że jesteście przyjaciółmi.
-A to pewnie nie chciał żeby pani wiedziała bo wtedy nie chciałaby go pani przyjąć. Prawda Erick?
-Tak bo mi zależy żeby być w tej szkole no, ale jak teraz się pani dowiedziała to pewnie zmieni pani zdanie.
-Nie oczywiści, że nie to jest wasza sprawa ja nie mam prawa wam mówić co macie robić z chęcią będziemy cię gościć w naszej szkole.
-Naprawdę?
-Tak.
-Dziękuję.
-Proszę.
-James wracaj na lekcje. A ty Ericku w poniedziałek już możesz przyjść.
-Dziękuję bardzo.
-Proszę.
Odeszła od nas.
-Słyszałeś przyjęła mnie!
-Słyszałem super. Będziemy w jednej klasie.
-Ale będziesz mi pomagał?
-Tobie zawsze.
-To do zobaczenia.
-Czekaj.
-Tak?
-A coś na pożegnanie i za to, że takie miłe słowa o tobie mówiłem?
-A no tak zapomniałem. - pocałowałem go i wyszedłem.
****************************************************

Happy B-day Louis!
Musiałam to napisać sorki ale dzisiaj urodzinki boskiego Lou. Piszcie jak się podobało i wszystkiego najlepszego! Dzisiaj wigilia! prezenty mnóstwo prezentów! Szczęścia, zdrowia, słodyczy dobrych stopni w szkole i przede wszystkim żebyście byli szczęśliwi i wasze marzenia się spełniły! Zdrowych i wesołych świąt!