sobota, 6 października 2012

Rozdział 2


-Wracając do lekcji... - zaczął coś nawijać o tkankach i tak dalej.
-A ja słyszałam, że ty jesteś wrażliwy.
-Bo jestem. Jak trzeba to umiem odpowiedzieć ale z natury taki nie jestem.
-Aha dobra.
Wszystkie lekcje minęły mi bardzo szybko. Już po ostatniej lekcji wracałam do domu. Miałam w uszach słuchawki i nic nie słyszałam nagle poczułam dotyk na ramieniu. Odwróciłam się szybko będąc przygotowana na ucieczkę. Wyciągnęłam słuchawki z uszu. Za moimi plecami ukazał się przystojny niebieskooki brunet.
-Cześć ty jesteś nową uczennicą tak?
-Tak a kto pyta.
-Przepraszam jestem Luck chodzę z tobą do klasy.
-Jestem Marika.
-Może bym cię odprowadził? - zaproponował – gdzie mieszkasz?
-Niedaleko. Nie wiem czy kojarzysz na przeciwko jest taki słodki zielony domek.
-No to chyba jesteśmy sąsiadami ja tam mieszkam..
-O jak super taki malutki jest ten domek.
-Nie jest taki mały.
-Możesz mnie odprowadzić – ruszyłam powoli w stronę domu.
-Opowiedz coś o sobie o może na początek czemu tu się przeprowadziłaś?
-Mój tata dostał tutaj pracę na stałe no i musiałam pożegnać moją ukochaną Polskę.
-Kiepsko. Ale bardzo dobrze mówisz po angielsku.
-Dzięki.
-A jakie jest twoje hobby?
-Taniec.
-Taniec? Ale co balet czy w parach nie znam się na tym.
-Ani to ani to. Hip-hop. To jest moja pasje jak mam jakiś problem to zaczynam tańczyć i po sprawie.
-Ja tak mam z muzykom.
-Śpiewasz?
-Nie. Ja komponuje muzykę. Sklejam bity gram własną muzykę.
-A w jakiej muzyce się specjalizujesz?
-Hm... trudno określić. Bawię się popem, techno, rap.
-Fajnie.
-A ty pewnie słuchasz hip-hopu?
-Nie. Wolę pop ale niektóre kawałki hip-hopowe są nie złe.
-Podaj jeden.
-Busta Rhymes-Jump Jump.
-Nie znam.
-Człowieku jak możesz tego nie znać! To jest super.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i puściłam mu piosenkę.
-No nie zła.
-Nie zła to jest super.
-Niech zgadnę masz do niego układ?
-Ja nie ale widziałam na necie zarąbisty. A nie wiesz przypadkiem czy jest tu w pobliży jakaś szkoła tańca?
-No jest i to podobno, że nie zła.
-O to super a wiesz jak się tam dostać bo chciałabym się zapisać.
-To może ci pokażę?
-Jasne super.
Już staliśmy pod moim domem.
-To daj mi swój numer to ci napiszę o której ok? - zapytał.
-Jasne.
Wymieniliśmy się telefonami w poszłam w stronę domu.
-Cześć mamo wróciłam.
-Cześć córeczko. I jak w szkole?
-Spoko.
-Poznałaś kogoś?
-Tak. Wiesz mówiłam ci o tym zespole One direction no to tego blondyna Nialla.
-O no to super.
-No. Spoko jest.
-A z kim stałaś przed domem?
-A to sąsiad chodzi ze mną do klasy. Luck nie uwierzysz tutaj mają szkołę tańca super!
-O to bardzo fajnie.
-Dzisiaj tam pójdę i się zapytam czy mogę się zapisać.
-Dobrze ale jak tam trafisz?
-Luck mnie zaprowadzi. - nagle poczułam, że mój telefon wibruje – o chyba to on.
Wyciągnęłam telefon i odczytałam wiadomość
„Hej to co o 17?”
Odpisałam mu szybko.
„Jasne ;P”
-O 17.
-Dobrze to teraz siadaj i jedz.
Usiadłam do stołu i zajadałam ze smakiem rosołek. Mojej mamy to najlepszy. Pobiegłam szybko do swojego pokoju i zobaczyłam tam Amelkę i Zuzie siedziały przy laptopie.
-Hej co wy tu robicie?
-My chciałyśmy sobie pograć – odpowiedziała Zuzia.
-A mama wie?
-Nie – odpowiedziały razem ze smutną miną.
-To słuchajcie umówimy się tak, że ja nie powiem mamie ale teraz zmykacie do siebie dobra? - zaproponowałam im ugodę mając nadzieję, że się zgodzą.
-Ale my chcemy grać. - powiedziała Amelka.
-Ja o 17 wychodzę to możecie wtedy pograć.
-Super!!
-No a teraz zmykać.
Wyszły z mojego pokoju była godzina 15:30. Wyszłam na laptopa i zobaczyłam, że na skejpie jest moja przyjaciółka z Polski Oliwia. Zadzwoniłam do niej a ona natychmiast odebrała.
-Hej co tam u ciebie? Jakie lekcje? Jest ktoś nowy? - zapytałam.
-Hej a wszystko dobrze. Lekcje w miarę fajne. Nie nie ma nikogo nowego te same leszcze co zwykle. A jak tam u ciebie są tam jacyś ładni chłopacy?
-A no są. Na przykład taki jeden Luck. Fajny ładny i mój sąsiad. No i Niall.
-Aaaaaaaaaaa – pisnęła – żartujesz poznałaś Nialla Horana? - zapytała z podekscytowaniem.
-A wyglądam? Poznałam go siedzę z nim na biologii.
-Jaja sobie robisz?
-Nie.
-Ej musisz mu a mnie powiedzieć.
-No już wie.
-Co? Co mu powiedziałaś?
-No, że jesteś ich największą fanką, że cały czas mi nawijasz jaki to on jest słodki i piękny i takie tam.
-Ej ja go muszę poznać.
-Właśnie tego się obawiałam.
-Proszę.
-Dobra coś wykombinuję.
-Dzięki.
-No muszę lecieć idę się zapisać na hip-hop.
-Pa.
Rozłączyłam się. Była dokładnie 16:15 wstałam i poszłam się odświeżyć. Wyszłam po pół godzinie. Przebrałam się poprawiłam makijaż i byłam gotowa. Zabrałam telefon trochę kasy i mogłam iść. Wyszłam do pokoju Amelki i Zuzi.
-Ja już idę. Możecie iść pograć.
-Super – krzyknęły i pobiegły do mojego pokoju niczym huragan.
Zeszłam powoli do salony chwyciłam bluzę i kierowałam się do drzwi.
-Mamo wychodzę! - krzyknęłam.
-Dobrze.
Wyszłam na zewnątrz i Luck na mnie już czekał.
-Już jestem – powiedziałam.
-Widzę to co idziemy?
-Jasne już nie mogę się doczekać.
Ruszyliśmy przed siebie rozmawiając.
-Pójdziemy później na lody? Ja stawiam. - zaproponował.
-Z chęcią.
-Słuchasz one direction? Bo widziałem jak rozmawiasz z Niall'em i się nie źle z nim dogadywałaś.
-Co nie, nie jestem ich fanką.
-To jakim cudem tak łatwo było ci z nim gadać? No bo wiesz on jest sławny no i dziewczyny przy nim się zatykają bo nie wiedzą co mają powiedzieć.
-E mi to nie przeszkadza czy ktoś jest sławny czy nie. Ty jesteś ładny i też mi się z tobą fajnie gada.
-O dzięki chyba.
-Dobra nie bądź taki skromny. Wiesz, że jesteś ładny.
-Dobra zejdźmy z tematu mnie nie lubię o sobie mówić.
-Ok. Daleko jeszcze?
-Nie to tutaj.
Pokazał ręką budynek. Weszłam do środka i poszłam w stronę sali od której usłyszałam muzykę. Wyszłam do środka i zobaczyłam prawdopodobnie formację było ich dość dużo mniej więcej w moim wieku wszyscy się obrócili w moją stronę.
-Dzień dobry ja chciałabym się zapisać na zajęcia.
-Dzień dobry. Przerwa – krzyknęła instruktorka.
Podeszłam do niej bliżej by ją lepiej słyszeć.
**********************************
Luck Candy - 19-letni nastolatek. Komponuje muzykę i pisze własne teksty niestety nie za bardzo wychodzi mu śpiewanie. Jest sąsiadem Mariki. Jego matka zmarła miesiąc temu na raka mózgu  Chłopak bardzo to przeżywa ale nie pokazuje tego światu przekłada to na muzykę.

Oliwia Sieradzka - 19-letnia przyjaciółka Mariki. Mieszka w Polsce. Z niechęcią puściła swoją przyjaciółkę za granicę. Myśli o przyprowadzeniu się do Londynu razem z rodzicami ale nie chce opuścić Polski.


No to jest rozdział drugi. Pisać w komentarzach jak się podobało. Mówić swoim znajomym o moim blogu i wszystkim w okolicy chcę mieć więcej komentarzy. 

1 komentarz: