sobota, 20 października 2012

Rozdział 4


Marika
Wstałam obudzona dźwiękiem telefonu. Wstałam leniwie z łóżka i poszłam wziąć szybki prysznic ubrałam się i zeszłam na śniadanie.
-Cześć – powiedziałam na przywitanie wszystkich zasiadających przy blacie w kuchni.
-Mara a dzisiaj też możemy cię odprowadzić do szkoły?
-Zuzia może innym razem dzisiaj idę sama. A mamo bo Luck zaproponował żebyśmy po moim treningu w sobotę wybrali się do centrum pokazałby mi miasto.
-Po wczorajszym no nie wiem.
-No ale przecież nic nie zrobiłam. Jak byliśmy w Polsce to nie przeszkadzało wam jak wracałam o 21.
-Mara ale to była Polska znałaś tam wszystko a tu nie nie wiesz nawet kiedy byś się zgubiła.
-No ale byłam z Luckiem a z nim bym się nie zgubiła on tu mieszka od urodzenia.
-No dobrze możesz jechać ale co godzinę będę do ciebie dzwoniła.
-Ok. Dziękuję.
Pochłonęłam ostatnią kanapkę i mogłam wychodzić i poczułam wibracje. Popatrzyłam na telefon to Luck.
„No gdzie jesteś spóźnimy się”
L.
„Już idę”
M.
Chwyciłam szybko torbę i wyszłam z domu.
-No jesteś w końcu.
-Spoko luzik nie spóźnimy się.
-No mam nadzieję. Może wpadniesz dzisiaj do mnie?
-Chętnie. A pokażesz mi sprzęt?
-Jasne.
-No to wpadnę.
Doszliśmy do szkoły i pierwszy był angielski. Usiadłam z Luckiem. Dość ciężko było no ale jakoś sobie poradziłam Następna biologia. Odnalazłam swoją szafkę i stałam do niej przodem grzebiąc w komórce.
-Hej to co znów siedzimy razem?
-No jasne Luc... - to nie był Luck to był Niall – sory myślałam że to Luck. No jak nie masz nic przeciwko to chętnie.
-To super.
-Ej bo mam taką małą prośbę. Pamiętasz jak ci mówiłam o twojej największej fance?
-Yhym no to co z nią?
-No to jej powiedziałam, że cię znam no i ona mi powiedziała, że musi cię poznać. No i ja bym do niej zadzwoniła mogłabyś a nią pogadać?
-Spoko a ona umie mówić po angielsku?
-No mówi tak jak ja ale jak widzi jakiegoś ładnego chłopaka to jej braknie języka zawsze.
-Ok a jak ona ma na imię przypomnij.
-Oliwia nie mówiłam ci jeszcze.
-Ok na to dawaj telefon.
Niall
Wziąłem od niej telefon i zadzwoniłem po kilku połączeniach odezwała się dziewczyna. Mówiła coś po Polsku.
-Hej Oliwia – powiedziałem.
-Kto mówi?
-Niall.
-Jaki Niall?
-Niall Horan. - pisnęła do słuchawki myślałem, że mi ucho odpadnie.
-O o o nie serio? Nie robisz mnie w bambuko?
-Na serio. Podobno jesteś moją największą fanką no to musiałem do ciebie zadzwonić.
-Jakoś ci nie wierze.
-Pytaj.
-Skąd pochodzisz?
-Irlandia.
-Data urodzenia.
-13 września 1993.
-Ulubiony kolor.
-Zielony.
-Którą piosenkę z płyty Up all night najtrudniej jest tobie zaśpiewać?
-WMYB.
-Aaaa to ty dobra wierze. Normalnie jestem taka szczęśliwa. Aaaa kocham cię. Sorki ale to prawda jesteś boski.
-A ty piękna.
-Nawet mnie nie widziałeś.
-Ale mam twoje zdjęcie przed sobą – powiedziałem po cichu do Mariki żeby mi dała jej zdjęcie – masz brązowe włosy, wisiorek z misiem, ładny język i fajne serduszko na ręce.
-A ty masz super włosy.
-Muszę kończyć na lekcje do zobaczenia.
-Pa.
Marika
Oddał mi telefon.
-Ha i co fajnie się rozmawiało?
-Żartujesz w końcu usłyszałam moje męża i powiedziałam mu, że go kocham.
-No to super. Zapytam się czy on wie ze jesteście w związku małżeńskim. Pa muszę kończyć.
-Czekaj pozdrów resztę chłopaków.
-Ok pa. - jak ich kiedyś poznam.
-Pa.
Rozłączyłam się.
-Ona jest nienormalna – oddał mi jej zdjęcie.
-Wiem i właśnie to w niej jest fajne. A wiedziałeś, że jesteście w związku małżeńskim?
-Z kim?
-No z Oliwią.
-O fajnie wiedzieć. Nikt jeszcze na pierwszej rozmowie nie powiedział mi że mnie kocha aż się zaczerwieniłem.
-No widzisz ona jest szczera do bólu.
-Na początku nie chciała mi uwierzyć i zaczęła się pytać o datę urodzenia miejsce kolor i piosenke. Masakra.
-Ha jak byś był z nią na co dzień to co dziennie nowe nowinki o was albo akcje na twitterze kazała mi też w nich uczestniczyć. A dowiedziała się jakie jest moje hasło i weszła mi jak dostała limit i z mojego cały czas patrze się na drugi dzień 500 więcej twitów.
-A no tak akcje ma twitterze. Jak jestem to wszyscy do mnie piszą „popatrz w trędy!” To jest męczące.
-Ha a jak musisz co sekundę dodawać „1D Bring to Poland” to jest bardziej męczące.
Zadzwonił dzwonek więc poszliśmy na lekcje. Usiadłam obok Nialla.
-Może byś wpadła dzisiaj i poznała resztę chłopaków? - zaproponował Niall.
-Z miłą chęcią ale innym razem dzisiaj nie dam rady.
-A w sobotę?
-Też nie idę na trening a później pozwiedzać.
-A to może w niedzielę?
-Jeszcze nie mam planów. Więc ok. Ale ja nie wiem gdzie mieszkacie.
-To ja po ciebie podejdę.
-Ok.
Po lekcjach zobaczyłam że na korytarzu prze tablicy z ogłoszeniami stoi dość duża grupka ludzi podeszłam tam i na coś się zapisywali. Przeczytałam na głos.
-Potrzebujemy młodych ludzi którzy umieją śpiewać do naszego szkolnego musicalu.
Żenada. Kolejne nudne przedstawienie. Ha ja się do tego nie zaliczam bo ja nie umiem śpiewać więc raczej nie będą mnie zmuszać do żadnej roli. Super.
Perrie
Jest w końcu się zatrzymała dobra czas z nią pogadać.
-Cześć ty jesteś Marika tak? Ja jestem Parrie. Chodzimy razem do klasy pomyślałam, że nikogo tu nie znasz więc może potrzebujesz pomocy. - odwróciła się do mnie przodem.
-Cześć tak to ja. Miło cię poznać. A spoko radze sobie jakoś. Ale dzięki.
-Wiesz jeszcze się dobrze nie znamy ale może wpadłabyś do mnie w sobotę robię taki babski wieczór wiesz pogaduchy o chłopakach i takie tam na noc oczywiście.
-Chętnie. Nie znam tu jeszcze ani jednej dziewczyny więc chętnie wpadnę.
-Ok to o 20 u mnie w domu mieszkam na Street One 1342 nie będziesz miała problemu trafić.
-Ok
-No to do zobaczenia jutro w szkole.
-Pa.
Na tablicy ogłoszeń pisało zapisy na kasting do przedstawienia szkolnego zapisałam się i odeszłam.
Marika
Co za miła niespodzianka. Może w końcu poznam kogoś więcej. Wyszłam ze szkoły razem z Luckiem.
-To co idziemy od razu do mnie?
-Spoko tylko zadzwonię do mamy. - wyciągnęłam telefon i wybrałam numer mojej mamy. - Hej mamuś idę teraz do Lucka także wrócę później ok?
-Dobrze ale nie za późno.
-Dobra. No to mogę iść – powiedziałam do Lucka.
Skręciliśmy do niego do domu. Weszłam do środka ściany były jasno fioletowe pełno zdjęć i obrazów.
-Tu jest salon – pokazał pokój po prawo – tu kuchnia, tu łazienka a mój pokój jest na górze i sprzęt też.
Weszłam po schodach i skręciłam w prawo. Weszłam do środka pokój był cały niebieski po prawej stronie był sprzęt po lewej komputer i biurko. W rogu zobaczyłam kanapę służącą jako łóżko a obok komodę i szafę.
-Łał fajny masz pokój.
-Dzięki. To jest mój sprzęt. - wskazał ręką.
-Łał dużo przycisków jak ty się w tym łapiesz?
-E nie jest tak źle.
Rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju. Na ścianie były gitary jedna elektryczna a druga zwykła a pod nimi stał keyboard a w koncie była wciśnięta perkusja.
-Ty na tym wszystkim umiesz grać?
-Yhym.
-O matko. Jakim cudem co ty jakiś robot jesteś?
-Nie przynajmniej tak mi się wydaje mam uczucia a roboty chyba nie. - zaśmiałam się.
-A zagrasz mi coś?
-Jasne co tylko chcesz.
-Wiesz od rana mi chodzi piosenka One direction po głowie More Than This znasz może?
-Tak. To na czym pierwsze na gitarze czy keyboardzie?
-Może gitarze. A znasz tekst?
-Tak.
-A zaśpiewasz?
-Nie.
-Czemu – zrobiłam smutną minę.
-Bo nie umiem śpiewać.
-No spróbuj chociaż.
-Już próbowałem wole tego nie powtarzać.
-Ok.
Ściągnął gitarę i zaczął grać. Genialnie grał. To było coś.
-Człowieku jesteś niesamowity! - krzyknęłam gdy skończył.
-Dzięki – lekko się zaczerwienił tak słodko wyglądał.
-A ty umiesz grać na czymkolwiek?
-Tak.
-Na czym? - spytał podekscytowany.
-Na nerwach.
-A to ja taż umiem.
Wybuchliśmy śmiechem.
-A umiesz śpiewać? - zapytał gdy już nastała cisza.
-W sumie to nie wiem nigdy nie próbowałam.
-No to teraz spróbuj.
-Wole nie bo jeszcze się zbłaźnię.
-No spróbuj.
-Ale nie śmiej się jak mi nie wyjdzie.
-Ok obiecuję się nie śmiać.
-To co mam zaśpiewać?
-Może More Than This. Ja ci zagram a ty zaśpiewaj.
-Ok. Ale się nie śmiej.
-Obiecuję.
Zaczął grać i dał mi znak żebym zaczęła śpiewać. No to zaczęłam. Jak skończyłam on wbił we mnie wzrok.
-Śpiewasz... - przerwałam mu.
-Beznadziejnie wiem ale proszę nie śmiej się. - on wybuchł śmiechem. Podszedł do mnie chwycił mnie za ramiona i popatrzył mi prosto w oczy.
-Dziewczyno chyba sobie żartujesz! Śpiewasz niesamowicie chyba nigdy w życiu nie słyszałem takiego głosu. Jesteś niesamowita! - wykrzyczał mi prosto w twarz.
****************************
No i jak? Na razie nie jest takie bardzo ciekawe dopiera będzie zobaczycie. Cały czas o czymś zapominam ale teraz pamiętam są takie osoby nie będę wymieniała które wiem że czytają mojego bloga ale nie komentują  Jedna dziewczyna o której wiem czytała mojego poprzedniego bloga i nie komentowała go. Ona chyba wie o kogo chodzi. Proszę komentujcie mój blog bo to naprawdę jest ważne przynajmniej dla mnie. A i ostatnio dołączyły dwie czytelniczki jedną znam bardzo dobrze a drugą poznałam oby tak dalej. A i podpisujcie się pod komentarzami (zwracam się do anonimowych dziewczyn a może też chłopaków) jakimś stałym nickiem albo imieniem. Dzięki radiu moja koleżanka polubiła One direction powiedziała że tą ostatnią piosenkę Live While We're Young mają fajną. Jestem z niej bardzo dumna.

5 komentarzy:

  1. Fajniee więcej o 1D. Ten Louck wkurza mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak się zastanawiam ... czy Marika wyrobi się w sobotę z tymi imprezami :P
    Podoba mi się, czyżby główna bohaterka odkryła swój nowy talent ;)
    Co do Louck'a .... tak myślę, czy on czasami nie jest zakochany w Marice ... wole Nialla :P
    Panna H

    OdpowiedzUsuń
  3. Blog jest super czekam na dalsze rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra mam nadzieje że tak bedzie dalej :)

    paniusia K

    OdpowiedzUsuń