-Serio? - zapytałam cała
się czerwieniąc.
-A wyglądam jakbym
żartował?
-Nie.
Luck
-No właśnie. Jesteś
niesamowita. Masz piękny głos.
Na jej policzkach pojawiły
się rumieńce.
-Kurde nie mów mi, że
ładnie nie śpiewasz bo po tobie. - puściłem ją
-Ja się nie znam. Mi się
wydaje, że rewelacyjnie nie śpiewam.
-Wiem – wpadłem na
genialny pomysł – musisz iść na ten kasting do szkoły.
-O nie. Nigdy w życiu. Nie
zmusisz mnie.
-Musisz iść.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak i koniec. Choćbym cię
tam miał zaciągnąć siłą pójdziesz tam.
-Nie.
-Tak. Stresa nie masz bo na
pewno tańczyłaś na różnych konkursach więc wszystko idealnie
idziesz i wszyscy spadną z krzeseł.
-Ale ja nie chcę.
-Ale ty jesteś niesamowita.
-Ale wszyscy później będą
mówić „O nowa i się popisuje”.
-Jak ktoś tak powie to
dostanie po mordzie jak to będzie chłopak a jak dziewczyna to...
coś wymyślę.
-Luck przemoc to nie jest
rozwiązanie wszystkich problemów.
-Jak to nie.
-I to mówi z pozoru miły i
cichy chłopak. Nie wyglądasz na takiego który się bije.
-Bo się nie biję ale jak
mi ktoś zajdzie za skórę no to wtedy pozna mój gniew.
-A czyżby już ktoś
poznał?
-Tak.
-A kto?
-A nieważne.
-Ok.
Marika
-Ja cię juto zapisze za
tydzień ma być kasting.
-Dobra ale pod jednym
warunkiem.
-Jakim?
-Będziesz mi grał na
gitarze.
-Jasne. Nie ma sprawy.
Kurde miał się nie zgodzić
i bym nie musiała tam iść i śpiewać. Dlaczego?
-Na pewno przed całą
szkołą.
-Co myślałaś, że się
nie zgodzę i będziesz miała to z głowy o nie tak dobrze to nie
ma.
-No tak – przyznałam z
niechęcią.
-To jaką piosenkę
wybierasz?
-Yyyy... jeszcze nie wiem.
Muszę się zastanowić a to trochę potrwa.
-Ok.
-A ty umiesz pisać teksty?
-Tak.
-To może byś mi coś
napisał?
-No spoko a o czym?
-No nie wiem może coś
wolniejszego.
-Ok postaram się.
-Dzięki jesteś super –
przytuliłam go – a tak w ogóle gdzie jest twój tata?
-W pracy za niedługo
przyjdzie to się poznacie.
-Ok. Jak jest taki jak ty to
już go lubię.
-Hahaha.
Siedzieliśmy tak przed
laptopem. Po 4 godzinach wróciłam do domu.
-Hej już jestem.
-Hej córeńko.
-Hej Mara – krzyknęły
Amelka i Zuzia biegnąc w moją stronę i rzucając się na mnie.
-Cześć małe urwisy.
-Co tam u Lucka? - zapytała
mama gdy weszłam do kuchni.
-A wszystko spoko. -
ugryzłam jabłko.
-O to fajnie a wy może nie
jesteście no wiesz... parą? - przęknęłam kęs jabłka.
-Nie mamo i raczej się na
to nie zanosi.
-A a chciałabyś?
-Kurcze a co to śledztwo?
-Tylko grzecznie pytam więc
odpowiedz.
-Może – ugryzłam znowu
jabłko.
-Jak to może? Tak albo nie.
Nie odpowiedziałam. W sumie
nie wiedziałam. Jest strasznie ładny ma fajny charakter i dar
przekonywania ale chyba nie no w sumie na razie krótko się znamy
może za parę miesięcy.
-Nie – wydusiłam w końcu
to słowo.
-Ok to temat zamknięty.
Wyszłam z kuchni i
pomaszerowałam do swojego pokoju. Od razu usiadłam przy komputerze.
Po chwili zadzwonił telefon.
-Tak?
-Cześć to ja Oliwia sory,
że z innego numeru ale nie mam kasy.
-Spoko. Co tam?
-A nic a u ciebie?
-Miozio.
-Co to miało znaczyć masz
chłopaka?
-Nie jeszcze nie ale słuchaj
mój kochany kolega powiedział mi, że super śpiewam i mam iść na
kasting do przedstawienia w szkole.
-No fajnie facetom wierzysz
a mi to nie 1000 razy wbijałam ci do głowy, że masz zarąbisty
głos to nie.
-Dobra, dobra.
-A co zaśpiewasz?
-Luck mi napisze piosenkę.
-Ej ja go muszę spotkać i
mu podziękować.
-Ok spoko. Muszę kończyć
pa.
-Pa.
Sara
Dobra zastanowiłam się i
zaryzykuje zaśpiewam jak nie wyjdzie no to trudno. Podeszłam do
tablicy zawahałam się jeszcze ale napisałam ulżyło mi i to
bardzo tylko teraz nauczyć się piosenki i jest super.
-O zapisałaś się? -
zapytała moja przyjaciółka Eva.
-Tak spróbuję zobaczymy co
z tego wyjdzie. - nagle poczułam że ktoś łapie mnie za pośladki
odwróciłam się szybko to był Max dałam mu z liścia. - Spadaj
ode mnie nie czaisz, że ja cię nie lubię! - wrzasnęłam na niego.
-Słuchaj kotku nie zgrywaj
niedostępnej.
-Słuchaj „kotku” -
nakreśliłam widoczny cudzysłów przy słowie kotku – nie kotkuj
mi tu bo to się może źle skończyć dla ciebie.
-Ej bejbe czemu jesteś taka
zimna jak lód? Co naślesz na mnie swojego kolegę?
-O łał zgadłeś a teraz
wynocha ode mnie i nie dotykaj mnie.
-S**a. - powiedział mi
prosto w twarz.
-Słowo pedała na mnie nie
działa – krzyknęłam jak odchodził. - Kurde to już szczyt
wszystkiego! Jak on tak może?!
-Gości coś ma z głową
nie tak. Ale może się w końcu odczepi.
-Tak już tak było kiedyś
na drugi dzień przeszedł mnie przeprosić więc jutro będzie to
samo.
-Współczuje. Same lamusy
za tobą ganiają a żaden ładny.
-Co to miało znaczyć?
-No nic stwierdzam fakty. Do
mnie zarywają tylko ładni.
-Ten twój podrywacz ma
gorszy ryj niż Max ale trzeba patrzyć oczami a nie cyckami! -
krzyknęłam na nią i odeszłam.
Same do dupy rzeczy dzisiaj
mi się przytrafiają. Dlaczego?
Danielle
Kolejny dzień nie odzywania
się z moimi „przyjaciółkami”. Zrywam z nimi wszelki kontakt
nie rozumiem jak mogłam się z nimi przyjaźnić. Puste lalki. Muszę
się za kumplować z kimś innym. Co tam się dzieje? Co tak pełno
ludzi? Podeszłam bliżej zapisy na kasting. O może coś o tańcu? A
nie śpiew a w sumie czemu nie? A spróbuję. Zapisałam się i
poszłam w kierunku szafek. Otwarłam swoją i zaczęłam wkładać
do niej książki gdy nagle zobaczyłam, że jakaś dziewczyna chyba
mega wkurzona podchodzi do szafki i wrzuca do niej książki.
-Cześć coś się stało? -
zapytałam.
-Co sory cześć tak. A ja
cie znam?
-Nie jestem Danielle jestem
o rok od ciebie starsza.
-Cześć jestem Sara –
podała mi rękę uścisnęłam ją.
-To co cię tak wkurzyło
Sara?
-A nieważna nie będę ci
mówiła o swoich problemach.
-Dawaj też mam ostatnio
zrąbane życie.
-Pokłóciłam się z moją
przyjaciółką.
-Wiem coś o tym też się
pokłóciłam.
-A o co wam poszło?
-O moją karierę. No bo
jestem tancerką no i strasznie to lubię no i ona chciała iść do
sklepu a ja miałam akurat próbę no i zaczęła mi wygarniać, że
w ogóle nie mam czasu no to ja ją nazwałam dziewczyną spod
latarni no i poszłam i bardzo dobrze zrobiłam takie przyjaciółki
jak z koziej dupy. A u ciebie co co poszło?
-Zaczęła mi mówić, że
za mną to same leszcze się uganiają no to jej powiedziałam, że
ten co do niej zarywa jest 100 razy brzydszy no i tyle.
-Kiepsko.
-U ciebie jest chyba gorzej.
-Szczerze mam je gdzieś
niech dalej świecą dupą po całej szkole.
-No a moja przyjaciółeczka
niech sobie znajdzie taką na jej poziomie.
-Masz racje. -przytaknęłam.
-Hej wydajesz się fajna
może skoczymy na pizze po szkole?
-Chętnie.
-Oo to do zobaczenia.
-Pa.
O może z nią uda mi się
zaprzyjaźnić ma takie same problemy jak ja więc może. Jeszcze się
okaże.
Eleanor
„Bierz wszystkie dodatkowe
zadania odpowiadaj na lekcji zapisuj się na różne przedstawienia”
te słowa utkwiły w mojej głowie na dobre. O nie kolejny spektakl
muszę się zapisać bo jak nie to ojciec mnie zabije. O kasting
poszukujemy młodych ludzi którzy umieją śpiewać. O coś co ja
lubię śpiew jedyne w czym jestem naprawdę dobra i chce to robić.
Z miłą chęcią się zapisałam.
Marika
Zeszłam na dół do salonu
w którym siedzieli rodzice.
-Hej słuchajcie no bo tak
jedna dziewczyna z klasy zaprosiła mnie do siebie w sobotę.
-No to znakomicie –
powiedziała mama.
-No tak ale na noc taki
babski wieczór ploty filmy itp. mogę iść?
-Jeśli to ma ci pomór w
poznawaniu koleżanek to idź proszę bardzo.
-Dziękuję – rzuciłam im
się na szyję.
Sara
Lekcje się skończyły
poszłam do swojej szafki odłożyć książki a tam już na mnie
czekała Danielle.
-To co idziemy? - zapytała.
-Tak – odłożyłam
książki i wyszłyśmy ze szkoły.
Szłyśmy 20 minut do małej
pizzerio w centrum. Zamówiłyśmy jedną dużą. Po chwili ją
przynieśli.
-Ej tak w ogóle to się nie
znamy powiedz coś o sobie. - zaproponowałam.
-Ok ale co?
-Ulubiony kolor?
-Granatowy. - odpowiedziała.
-Czego nie lubisz?
-Jak chłopak beka spóźnia
się nosi skarpetki do sandał. Czosnku, zarozumiałych osób.
Historii, pana od biologii.
-Aha. No ten gostek jest
porąbany. Nie da się odezwać do nikogo bo od razu cisza nie gadać!
-Nie mogłam się zapytać
czy ma coś ktoś do pisania bo już cisza a później się na mnie
darł dlaczego nic nie piszę.
I tak najbliższe 2 godziny
mięły mi na poznawaniu Dan.
Marika
Wstałam był piękny dzień
słońce świeciło ptaszki ćwierkały a u mnie w domu... hałas.
Dziewczynki biegały po całym domu krzycząc. Wyszłam nie ubrana
nie uczesana nie pomalowana na korytarz i akurat dziewczynki
przebiegały obok mojego pokoju szybko otworzyłam drzwi i wrzasnęłam
one zaczęły piszczeć.
-Potwór zjadł naszą
siostrę! - rzuciły się na mnie.
-Ej ej przestańcie to
łaskocze! - puściły mnie ja weszłam do swojego pokoju.
Wzięłam szybki prysznic
ubrałam się i zeszłam na śniadanie.
Podeszłam do tablicy z
zapisami i zapisałam się w końcu obiecałam Luckowi.
Lekcja chemii jeszcze jej
nie było nie wiem z kim usiąść.
-Hej Mara mogę tak do
ciebie mówić? - zapytała Perrie.
-Jasne. Hej.
-No pierwsza lekcja chemii z
kim siedzisz?
-Nie wiem.
-No to ze mną.
-Ok.
Poszłyśmy na lekcje.
Usiadłyśmy razem w ostatniej ławce. Przez pierwsze 15 minut
słuchałam gościa ale przynudzał więc zaczęłam rozglądać się
po klasie liczyć uczniów aż mój wzrok napotkał blondyna odwrócił
się do mnie i puścił mi oczko pomachałam mu i chyba się
zaczerwieniłam.
-Czy ja dobrze widziałam
Horan do ciebie mrugnął?
-Ta no chyba. - powiedziałam
zdezorientowana.
*********************************
Wiem że wczoraj dodawałam ale chciałam jeszcze dzisiaj dodać. Piszcie w komentarzach czy się podobało. Patrze sobie tak dzisiaj a tu 53 osoby odwiedziły wczoraj mojego bloga jestem taka szczęśliwa. Jutro nic mi humoru nie zepsuje no chyba że jak mi źle pójdzie sprawdzian z fizyki. Proszę o komentarze odwiedziło mnie 53 osób a tylko 5 komentarzy powinno być przynajmniej 10 przy takiej liczbie no ale dobra nie wszystkim chce się pisać. Ok.Pozdrawiam wszystkich.
Łaaa ,Magda, ja chce następny rozdział :):) sie wciągnełam, czekam z niecierpliwością na następny, kilka błędów ale idziesz w dobrym kierunku ;* buziaki + oddaj mi swoje włosy !!
OdpowiedzUsuńEwelajna ;)
No super niech Mara będzie z naillem
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://whilelivewereyoungonedirection.blogspot.com/
ekstra:*
OdpowiedzUsuńman nadzieje ze Marika wygra ten casting :)
panna K