niedziela, 21 października 2012

Rozdział 5


-Serio? - zapytałam cała się czerwieniąc.
-A wyglądam jakbym żartował?
-Nie.
Luck
-No właśnie. Jesteś niesamowita. Masz piękny głos.
Na jej policzkach pojawiły się rumieńce.
-Kurde nie mów mi, że ładnie nie śpiewasz bo po tobie. - puściłem ją
-Ja się nie znam. Mi się wydaje, że rewelacyjnie nie śpiewam.
-Wiem – wpadłem na genialny pomysł – musisz iść na ten kasting do szkoły.
-O nie. Nigdy w życiu. Nie zmusisz mnie.
-Musisz iść.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak i koniec. Choćbym cię tam miał zaciągnąć siłą pójdziesz tam.
-Nie.
-Tak. Stresa nie masz bo na pewno tańczyłaś na różnych konkursach więc wszystko idealnie idziesz i wszyscy spadną z krzeseł.
-Ale ja nie chcę.
-Ale ty jesteś niesamowita.
-Ale wszyscy później będą mówić „O nowa i się popisuje”.
-Jak ktoś tak powie to dostanie po mordzie jak to będzie chłopak a jak dziewczyna to... coś wymyślę.
-Luck przemoc to nie jest rozwiązanie wszystkich problemów.
-Jak to nie.
-I to mówi z pozoru miły i cichy chłopak. Nie wyglądasz na takiego który się bije.
-Bo się nie biję ale jak mi ktoś zajdzie za skórę no to wtedy pozna mój gniew.
-A czyżby już ktoś poznał?
-Tak.
-A kto?
-A nieważne.
-Ok.
Marika
-Ja cię juto zapisze za tydzień ma być kasting.
-Dobra ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Będziesz mi grał na gitarze.
-Jasne. Nie ma sprawy.
Kurde miał się nie zgodzić i bym nie musiała tam iść i śpiewać. Dlaczego?
-Na pewno przed całą szkołą.
-Co myślałaś, że się nie zgodzę i będziesz miała to z głowy o nie tak dobrze to nie ma.
-No tak – przyznałam z niechęcią.
-To jaką piosenkę wybierasz?
-Yyyy... jeszcze nie wiem. Muszę się zastanowić a to trochę potrwa.
-Ok.
-A ty umiesz pisać teksty?
-Tak.
-To może byś mi coś napisał?
-No spoko a o czym?
-No nie wiem może coś wolniejszego.
-Ok postaram się.
-Dzięki jesteś super – przytuliłam go – a tak w ogóle gdzie jest twój tata?
-W pracy za niedługo przyjdzie to się poznacie.
-Ok. Jak jest taki jak ty to już go lubię.
-Hahaha.
Siedzieliśmy tak przed laptopem. Po 4 godzinach wróciłam do domu.
-Hej już jestem.
-Hej córeńko.
-Hej Mara – krzyknęły Amelka i Zuzia biegnąc w moją stronę i rzucając się na mnie.
-Cześć małe urwisy.
-Co tam u Lucka? - zapytała mama gdy weszłam do kuchni.
-A wszystko spoko. - ugryzłam jabłko.
-O to fajnie a wy może nie jesteście no wiesz... parą? - przęknęłam kęs jabłka.
-Nie mamo i raczej się na to nie zanosi.
-A a chciałabyś?
-Kurcze a co to śledztwo?
-Tylko grzecznie pytam więc odpowiedz.
-Może – ugryzłam znowu jabłko.
-Jak to może? Tak albo nie.
Nie odpowiedziałam. W sumie nie wiedziałam. Jest strasznie ładny ma fajny charakter i dar przekonywania ale chyba nie no w sumie na razie krótko się znamy może za parę miesięcy.
-Nie – wydusiłam w końcu to słowo.
-Ok to temat zamknięty.
Wyszłam z kuchni i pomaszerowałam do swojego pokoju. Od razu usiadłam przy komputerze. Po chwili zadzwonił telefon.
-Tak?
-Cześć to ja Oliwia sory, że z innego numeru ale nie mam kasy.
-Spoko. Co tam?
-A nic a u ciebie?
-Miozio.
-Co to miało znaczyć masz chłopaka?
-Nie jeszcze nie ale słuchaj mój kochany kolega powiedział mi, że super śpiewam i mam iść na kasting do przedstawienia w szkole.
-No fajnie facetom wierzysz a mi to nie 1000 razy wbijałam ci do głowy, że masz zarąbisty głos to nie.
-Dobra, dobra.
-A co zaśpiewasz?
-Luck mi napisze piosenkę.
-Ej ja go muszę spotkać i mu podziękować.
-Ok spoko. Muszę kończyć pa.
-Pa.
Sara
Dobra zastanowiłam się i zaryzykuje zaśpiewam jak nie wyjdzie no to trudno. Podeszłam do tablicy zawahałam się jeszcze ale napisałam ulżyło mi i to bardzo tylko teraz nauczyć się piosenki i jest super.
-O zapisałaś się? - zapytała moja przyjaciółka Eva.
-Tak spróbuję zobaczymy co z tego wyjdzie. - nagle poczułam że ktoś łapie mnie za pośladki odwróciłam się szybko to był Max dałam mu z liścia. - Spadaj ode mnie nie czaisz, że ja cię nie lubię! - wrzasnęłam na niego.
-Słuchaj kotku nie zgrywaj niedostępnej.
-Słuchaj „kotku” - nakreśliłam widoczny cudzysłów przy słowie kotku – nie kotkuj mi tu bo to się może źle skończyć dla ciebie.
-Ej bejbe czemu jesteś taka zimna jak lód? Co naślesz na mnie swojego kolegę?
-O łał zgadłeś a teraz wynocha ode mnie i nie dotykaj mnie.
-S**a. - powiedział mi prosto w twarz.
-Słowo pedała na mnie nie działa – krzyknęłam jak odchodził. - Kurde to już szczyt wszystkiego! Jak on tak może?!
-Gości coś ma z głową nie tak. Ale może się w końcu odczepi.
-Tak już tak było kiedyś na drugi dzień przeszedł mnie przeprosić więc jutro będzie to samo.
-Współczuje. Same lamusy za tobą ganiają a żaden ładny.
-Co to miało znaczyć?
-No nic stwierdzam fakty. Do mnie zarywają tylko ładni.
-Ten twój podrywacz ma gorszy ryj niż Max ale trzeba patrzyć oczami a nie cyckami! - krzyknęłam na nią i odeszłam.
Same do dupy rzeczy dzisiaj mi się przytrafiają. Dlaczego?
Danielle
Kolejny dzień nie odzywania się z moimi „przyjaciółkami”. Zrywam z nimi wszelki kontakt nie rozumiem jak mogłam się z nimi przyjaźnić. Puste lalki. Muszę się za kumplować z kimś innym. Co tam się dzieje? Co tak pełno ludzi? Podeszłam bliżej zapisy na kasting. O może coś o tańcu? A nie śpiew a w sumie czemu nie? A spróbuję. Zapisałam się i poszłam w kierunku szafek. Otwarłam swoją i zaczęłam wkładać do niej książki gdy nagle zobaczyłam, że jakaś dziewczyna chyba mega wkurzona podchodzi do szafki i wrzuca do niej książki.
-Cześć coś się stało? - zapytałam.
-Co sory cześć tak. A ja cie znam?
-Nie jestem Danielle jestem o rok od ciebie starsza.
-Cześć jestem Sara – podała mi rękę uścisnęłam ją.
-To co cię tak wkurzyło Sara?
-A nieważna nie będę ci mówiła o swoich problemach.
-Dawaj też mam ostatnio zrąbane życie.
-Pokłóciłam się z moją przyjaciółką.
-Wiem coś o tym też się pokłóciłam.
-A o co wam poszło?
-O moją karierę. No bo jestem tancerką no i strasznie to lubię no i ona chciała iść do sklepu a ja miałam akurat próbę no i zaczęła mi wygarniać, że w ogóle nie mam czasu no to ja ją nazwałam dziewczyną spod latarni no i poszłam i bardzo dobrze zrobiłam takie przyjaciółki jak z koziej dupy. A u ciebie co co poszło?
-Zaczęła mi mówić, że za mną to same leszcze się uganiają no to jej powiedziałam, że ten co do niej zarywa jest 100 razy brzydszy no i tyle.
-Kiepsko.
-U ciebie jest chyba gorzej.
-Szczerze mam je gdzieś niech dalej świecą dupą po całej szkole.
-No a moja przyjaciółeczka niech sobie znajdzie taką na jej poziomie.
-Masz racje. -przytaknęłam.
-Hej wydajesz się fajna może skoczymy na pizze po szkole?
-Chętnie.
-Oo to do zobaczenia.
-Pa.
O może z nią uda mi się zaprzyjaźnić ma takie same problemy jak ja więc może. Jeszcze się okaże.
Eleanor
„Bierz wszystkie dodatkowe zadania odpowiadaj na lekcji zapisuj się na różne przedstawienia” te słowa utkwiły w mojej głowie na dobre. O nie kolejny spektakl muszę się zapisać bo jak nie to ojciec mnie zabije. O kasting poszukujemy młodych ludzi którzy umieją śpiewać. O coś co ja lubię śpiew jedyne w czym jestem naprawdę dobra i chce to robić. Z miłą chęcią się zapisałam.
Marika
Zeszłam na dół do salonu w którym siedzieli rodzice.
-Hej słuchajcie no bo tak jedna dziewczyna z klasy zaprosiła mnie do siebie w sobotę.
-No to znakomicie – powiedziała mama.
-No tak ale na noc taki babski wieczór ploty filmy itp. mogę iść?
-Jeśli to ma ci pomór w poznawaniu koleżanek to idź proszę bardzo.
-Dziękuję – rzuciłam im się na szyję.
Sara
Lekcje się skończyły poszłam do swojej szafki odłożyć książki a tam już na mnie czekała Danielle.
-To co idziemy? - zapytała.
-Tak – odłożyłam książki i wyszłyśmy ze szkoły.
Szłyśmy 20 minut do małej pizzerio w centrum. Zamówiłyśmy jedną dużą. Po chwili ją przynieśli.
-Ej tak w ogóle to się nie znamy powiedz coś o sobie. - zaproponowałam.
-Ok ale co?
-Ulubiony kolor?
-Granatowy. - odpowiedziała.
-Czego nie lubisz?
-Jak chłopak beka spóźnia się nosi skarpetki do sandał. Czosnku, zarozumiałych osób. Historii, pana od biologii.
-Aha. No ten gostek jest porąbany. Nie da się odezwać do nikogo bo od razu cisza nie gadać!
-Nie mogłam się zapytać czy ma coś ktoś do pisania bo już cisza a później się na mnie darł dlaczego nic nie piszę.
I tak najbliższe 2 godziny mięły mi na poznawaniu Dan.
Marika
Wstałam był piękny dzień słońce świeciło ptaszki ćwierkały a u mnie w domu... hałas. Dziewczynki biegały po całym domu krzycząc. Wyszłam nie ubrana nie uczesana nie pomalowana na korytarz i akurat dziewczynki przebiegały obok mojego pokoju szybko otworzyłam drzwi i wrzasnęłam one zaczęły piszczeć.
-Potwór zjadł naszą siostrę! - rzuciły się na mnie.
-Ej ej przestańcie to łaskocze! - puściły mnie ja weszłam do swojego pokoju.
Wzięłam szybki prysznic ubrałam się i zeszłam na śniadanie.

Podeszłam do tablicy z zapisami i zapisałam się w końcu obiecałam Luckowi.
Lekcja chemii jeszcze jej nie było nie wiem z kim usiąść.
-Hej Mara mogę tak do ciebie mówić? - zapytała Perrie.
-Jasne. Hej.
-No pierwsza lekcja chemii z kim siedzisz?
-Nie wiem.
-No to ze mną.
-Ok.
Poszłyśmy na lekcje. Usiadłyśmy razem w ostatniej ławce. Przez pierwsze 15 minut słuchałam gościa ale przynudzał więc zaczęłam rozglądać się po klasie liczyć uczniów aż mój wzrok napotkał blondyna odwrócił się do mnie i puścił mi oczko pomachałam mu i chyba się zaczerwieniłam.
-Czy ja dobrze widziałam Horan do ciebie mrugnął?
-Ta no chyba. - powiedziałam zdezorientowana.
*********************************
Wiem że wczoraj dodawałam ale chciałam jeszcze dzisiaj dodać. Piszcie w komentarzach czy się podobało. Patrze sobie tak dzisiaj a tu 53 osoby odwiedziły wczoraj mojego bloga jestem taka szczęśliwa. Jutro nic mi humoru nie zepsuje no chyba że jak mi źle pójdzie sprawdzian z fizyki. Proszę o komentarze odwiedziło mnie 53 osób a tylko 5 komentarzy powinno być przynajmniej 10 przy takiej liczbie no ale dobra nie wszystkim chce się pisać. Ok.Pozdrawiam wszystkich.

3 komentarze:

  1. Łaaa ,Magda, ja chce następny rozdział :):) sie wciągnełam, czekam z niecierpliwością na następny, kilka błędów ale idziesz w dobrym kierunku ;* buziaki + oddaj mi swoje włosy !!

    Ewelajna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No super niech Mara będzie z naillem

    Zapraszam do mnie http://whilelivewereyoungonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ekstra:*
    man nadzieje ze Marika wygra ten casting :)


    panna K

    OdpowiedzUsuń