niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 10

Obudziłam się było piękne na zewnątrz a ja wyglądałam jak siedem nieszczęść i to nie z tego powodu że dopiero wstałam ale z tego powodu że cały czas myślałam o Oliwi. To było koszmarne ona mogła umrzeć. Przebrałam się i zeszłam na śniadanie.
-Mamo są jakieś wieści od Oliwi? - zapytałam przybita.
-Już jest lepiej puls jest stabilny ciśnienie też jest lepiej.
-To dobrze. Powiedz że ona z tego wyjdzie. - przytuliłam się do niej.
-Marika nie martw się wyjdzie z tego.
-Ja tego nie przeżyje jak ona umrze.
-Nie umrze nie mów tak będzie dobrze.
Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam. Luck stał załamany przed moim domem. próbował się uśmiechnąć ale nie za bardzo mu to wychodziło.
-Hej - powiedziałam cicho przytulając się do niego.
-Hej skarbie. - Objął mnie a ja jego i poszliśmy do szkoły.
Pierwsza lekcja to biologia.
-Hej i jak się czujesz już lepiej - zapytał Niall stojący obok mojej szafki.
-Hej trochę lepiej przynajmniej już nie płaczę - po policzku spłynęła mi łza.
-Właśnie widzę. A jakieś zmiany u Oliwi?
-Tak puls i ciśnienie w normie więc jest lepiej.
-To dobrze. Nie płacz proszę.
-Niall ale ja nie chce jej stracić.
-Wiem.
Przytuliłam się do niego musiałam było mi tak źle. Chciałam rozładować swoją energię byłam wściekła że to spotkało ją a nie mnie. Usłyszałam chrząkanie i od razu przestałam przytulać Niall'a. Za nami stał Luck z niezadowoloną miną.
-Chodź na chwilę - położył rękę na moim ramieniu zmroził Niall'a wzrokiem i odciągnął od niego.
-Tak?
-Dzisiaj trening - pokazał mi telefon na którym było wyraźne zawiadomienie o treningu.
-No to musimy iść.
-Na pewno chcesz tam iść w takim stanie?
-Luck ja nie jestem upośledzona tylko załamana ale muszę coś zrobić bo jak o niej myślę to chce mi się płakać - po policzku spłynęła mi kolejna łza.
-Dobrze. Trening o 17 to o 16:30 przed domem.
-Dobrze.
-Cześć. Luck nie obraź się ale muszę ją porwać. - powiedziała Perrie.
-No dobra.
Zaciągnęła mnie do łazienki.
-Hej słyszałam o twojej przyjaciółce. Bardzo z nią źle?
-Może umrzeć bo jakiś debil jechał za szybko i potrącił nią.
-O kurde tak mi przykro. - przytuliła mnie.
-Parrie ona musi wyzdrowieć. - powiedziałam cała zapłakana i zasmarkana.
-Mam taką nadzieję.
Przestałam płakać wydmuchałam nos ogarnęłam się i zadzwonił dzwonek. Weszłam do sali i usiadłam z Niall'em.
-Dzisiaj będziemy poznawać budowę wewnętrzną organizmu żywego w tym przypadku żaby. Każdy ma na ławce jedną nieżywą żabę proszę ją rozciąć i będziemy omawiać jej budowę.
-O fuj. - powiedziałam cicho ale nie wystarczająco bo Niall mnie usłyszał i zaczął się śmiać.
Wzięłam do ręki nożyk i już zbliżałam rękę do żaby. Nie, nie mogłam tego zrobić.
-Masz ty to zrób. - podałam Niall'owi  nożyk a on przeciął ją bez wahania.
Wybiegłam z klasy. Pobiegłam pod szafki oparłam się o nie i usiadłam. Zaczęłam płakać jak bóbr zaraz przybiegła Perrie.
-Marika co ty robisz nauczyciel jest wściekły powiedziałam że cię żołądek boli i że idę ci pomóc. Co jest?
-No bo ta żaba. Ona nic człowiekowi nie zrobiła a on tak po prostu ją przeciął.
-Marika nie ściemniaj o co naprawdę chodzi?
-A o co może chodzić ! - krzyknęłam - Moja najlepsza przyjaciółka miała wypadek bo jakiś koleś pomyślał sobie " a co tam potracę niewinną dziewczynę która ma plany na przyszłość" a teraz nawet nie wiem kto to był i chciałabym mu tak strasznie wygarnąć że jest dupkiem że przez niego ona może umrzeć ale nie mogę bo jestem tu i tak strasznie chce ją zobaczyć porozmawiać z nią opowiedzieć jej wszystko. Ale nie mogę bo ona jest milimetry od śmierci!
-Marika nie martw się będzie dobrze zobaczysz za pare dni usłyszyż że jest dobrze i że się o ciebie pytała.
-Ale ja bym to chciała usłyszeć dzisiaj!
-Patrz na to z takiej perspektywy ona sobie odsypia te wszystkie nieprzespane noce przez szkołę i nie chce żeby ją ktoś obudzić a jak się obudzi to będzie bardzo zaspana ale zaraz do ciebie zadzwoni.
-Perrie dzięki za pocieszenie ale mam 19 a nie 9 lat.
-No to ja już nie wiem co mam powiedzieć.
-Marika gdzie jesteś? - usłyszałam głos Niall'a. Podszedł do nas.
-To ja was zostawię - powiedziała Parrie i poszła do klasy.
-Co się stało? - zapytał.
-Nic po prostu pomyślałam sobie o Oliwi i się rozpłakałam. To jest silniejsze ode mnie ja chce żeby ona w końcu się odezwała.
-Nie martw się będzie dobrze.
-Łatwo ci mówić.
-Słuchaj też się martwię nie możemy stracić directionki no a ja przecież mojej żony przecież jestem jej mężem więc raczej normalne że się o nią martwię - uśmiechnął się szeroko.
-No jakby usłyszała że zadzwoniłeś do niej to od razu by się obudziła - powiedziałam przez łzy ale z uśmiechem.
-No będzie dobrze - przytulił mnie mocno a ja odwzajemnilam uścisk.
-Marika wszystko dobrze? - usłyszałam głos Lucka. Przestałam  się przytulać do Niall'a i popatrzyłam na mojego chłopaka.
-Nie cały czas myślę o Oliwi jest mi bardzo ciężko.
-Spokojnie nic jej nie będzie. - usmiechnął się.
-Oby. - przytulił mnie a następnie namiętnie pocałował czułam się dziwnie bo wiedziałam że Niall stoi za nami.
Wróciliśmy do klasy. Dzisiaj w-f nie zbyt chętnie się przebrałam i poszłam na lekcje.
-Dzisiaj zagramy sobie w piłkę ręczną. Podzieliłem was na 6 drużyn. Proszę o uczciwą grę.
No w końcu coś miłego w tym dniu. Piłka ręczna o tak będę mogła się wyżyć. Byłam w drużynie z Luckiem Harry'm i Zayn'em i paroma innymi. Nadarzyła się okazja do rzutu wyskoczyłam wysoko i z całej siły rzuciłam w bramkę trafiłam. Przede mną stał Niall na strefie i spadłam prosto na niego.
-Dobrze grasz. Masz bardzo mocny rzut. - pochwalił mnie.
-Dzięki - uśmiechnęłam się i zeszłam z niego.
Luck znowu miał zimną jak lód minę. Resztę w-f -u minęło szybko przebrałam się i wyszłam ze szkoły razem z Luckiem.
-Em... cześć pamiętasz co jest na zadanie z chemii? - zapytał James kolega z klasy.
-O ile dobrze pamiętam to nic.
-A ok dzięki.
Kurde co jest Luck znowu zaczął mnie obejmować dobrze wiem że jest zazdrosny ale ludzie kurde daj mi człowieku trochę luzu. Chwyciłam go za rękę i poszliśmy do domu.
-Mamo jestem dzisiaj idę na trening o 17.
-Dobrze.
Poszłam do siebie zrobiłam zadania i szykowałam się na trening. Wyszłam przed dom 10 min wcześniej musiałam pomyśleć na świeżym powietrzu. Usiadłam na schodach i od razu zaczęłam myśleć o Oliwi. Żadnych wiadomości. Nic kompletnie nic.
-Marika słuchasz mnie? - zapytał Luck.
-Co sory zamyśliłam się.
-Idziemy?
-Tak jasne.
Wstałam i ruszyliśmy przed siebie. Po 20 min byliśmy na miejscu weszliśmy do środka przebraliśmy się i zeszliśmy na trening.
-Jak już niektórzy wiedzą mamy dwóch nowych tancerzy w naszej grupie. Marika i Luck okażcie im zrozumienie gdyby im coś nie wychodziło. I tak dzisiaj zaczynamy układ na mistrzostwa świata które odbędą się w Bochum w Niemczech mamy bardzo mało czasu zaledwie miesiąc ale miejmy dobre intencje. Trening dzisiaj trwa do 20:30 wiem że to długo i że nie będziecie mieli siły ale musimy ciężko trenować.
Rozgrzewka się skończyła i zaczęliśmy układ był bardzo szybki i energiczny. Pod koniec treningu byłam wypompowana. Nareszcie się skończyło. Nawet nie miałam siły się przebrać usiadłam jeszcze na chwile na ławeczce żeby ochłonąć. Podszedł do mnie James.
-Hej nie wiedziałem że tańczysz.
-Hej ja też nie wiedziała że ty tańczysz.
-A no tak z ciekawości kiedyś przyszedłem na trening i było tak super że zostałem.
-Fajnie.
-Długo tańczysz?
-Czwarty rok.
-O no dość długo.
-A ty?
-Szósty rok.
-O kurde no to długo.
-No ale lubię to.
-Ja też.
Przyszedł Luck i usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem i kolejny raz zmroził wzrokiem chłopaka z którym rozmawiałam.
-Ej Luck nie musisz zabijać mnie wzrokiem nie podrywam jej nie masz się o co bać jestem gejem. - zamurowało mnie nigdy nie miałam styczności z gejami.
-E sory za moją reakcje ale wiesz nie wiem co powiedzieć - wykrztusiłam.
-Dobra spoko. Ale wiesz gej też człowiek.
-Tak wiem i nic przeciwko temu nie mam tylko wiesz nigdy w życiu nie miałam styczności z gejami.
-No spoko ludzie raczej nie dobrze reagują na moją orientalność sexualną. No ale wy nie uciekliście więc chyba jest dobrze.
-Ja nie oceniam ludzi w taki sposób nie jestem płytka.
-To my już pójdziemy  - poczułam jak Luck ciągnie mnie za sobą.
-No musimy już iść pa - powiedziałam i mu pomachałam.
-Pa do jutra. - pomachał mi.
Wyszliśmy na zewnątrz.
-Fajny jest ten chłopak taki miły i przede wszystkim otwarty nie bał się powiedzieć że jest gejem.
-No zdziwiło mnie to. Znamy się już drugi rok i nic takiego nie zauważyłem.
-No to teraz nie ty go będziesz zabijał wzrokiem tylko ja żeby mi cie nie ukradł - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
-Nie martw się nie mam zamiaru zmieniać orientacji.
-To dobrze. Ale i tak będę uważała żeby cię nie podrywał.
-Słonko nie martw się nikt mnie tobie nie odbije.
-Mam taką nadzieję.
Pożegnałam się z nim i weszłam do domu.
-Kochanie chodź szybko mamy wieści o Oliwi. - skręciło mnie w kiszkach miałam koszmarne myśli.
-Tak?
-Oliwia się obudziła lekarze mówią że jest słaba i boli ją całe ciało ale poza tym mówią że jest dobrze. - rozpłakałam się ze szczęścia.
-Naprawdę?
-Tak.
-O Boże tak się cieszę! Ja chcę jechać do Polski.
-Kochanie nie możesz masz szkołę.
-Ale muszę z nią porozmawiać.
-Porozmawiasz za trzy dni.
-Ok.
Szczęśliwa wybiegłam szybko z domu i pobiegłam do Lucka zadzwoniłam szybko i on otworzył mi drzwi.
-Oliwia się obudziła! - krzyknęłam i rzuciłam się na niego.
-To super.
-I to jeszcze jak super! Jestem prze szczęśliwa.
Odsunęłam się od niego i mnie pocałował.
Oliwia
Wszystko mnie boli. Całe ciało. A ręka najbardziej.
-Kochanie wszystko dobrze? - usłyszałam głos mamy.
-Tak mamo boli mnie ręka ale wszystko dobrze.
-Tak się martwiłam. Marika...
-Marika co z nią?
-Była bardzo załamana tym że leżałaś w śpiączce. Ale teraz już wie że się obudziłaś.
-Chce z nią pogadać.
-Doktor mówił że za trzy dni wyjdziesz ze szpitala wtedy z nią porozmawiasz.
-Mamo proszę daj mi telefon na chwilę chce tylko chwilę z nią pogadać.
-No dobrze.
Podała mi telefon. Zadzwoniłam.
-Hej Marika to ja Oliwia.
-Oliwia! To ty naprawdę? - rozpłakała się.
-Tak to ja. Co tam u ciebie?
-Co u mnie nic a u ciebie jak się czujesz?
-Boli mnie ręka ale poza tym dobrze.
-O Boże tak się cieszę! Luck przestań - usłyszałam w słuchawce.
-Jest z tobą Luck?
-Tak.
-Pozdrów go.
-Ok. No przestań. - znowu mówiła do niego.
-Dobra ja kończę bo zaraz ma lekarz przyjść.
-Ok pa zdrowiej szybko.
Rozłączyłam się. Do sali wszedł lekarz. O kurde jakie ciacho ale jaja no tak to ja mogę tu leżeć.
-Jak się czujesz? - zapytał.
-Dobrze. Ręka mnie boli bardzo. No i trochę te siniaki.
-No na siniaki to ja nic nie poradzę. A w którym miejscu cię boli ręka?
-Tutaj - pokazałam mu miejsce w którym mnie boli.
-Tutaj? - chwycił moją rękę i lekko ścisnął.
-Ała! - krzyknęłam.
-Oj przepraszam.
-Kurcze teraz jeszcze bardziej boli.
-Dam ci leki przeciwbólowe. Przestanie boleć.
-Ja nie chce być nafaszerowana jakimiś prochami. - zaśmiał się.
-Ale nie chcesz żeby cię bolała ręka więc musisz zażyć te lekarstwa - podsunął mi pod twarz tabletki i kubek z wodą.
-No dobra - wzięłam od niego lekarstwa i kubek i połknęłam.
-No zuch dziewczynka.
-Proszę pana ja nie mam 8 lat tylko 19 a pan też nie wygląda na starego tak na moje oko to ma pan 24 lata.
-No zgadłaś.
-Ha widzi pan. Tylko 5 lat różnicy.
Mama wyszła bo zadzwonił telefon.
-A jak ma pan na imię?
-Kuba.
-Ładne imię.
-Dziękuję. Jesteś bardzo zmęczona?
-Trochę. A proszę pana bo mam pytanie.
-Jakie?
-No bo o to chodzi że ja jestem tancerką i za miesiąc są mistrzostwa świata no i ja mam na nie jechać czy jest jakaś szansa że zatańczę?
-Masz bardzo poważne złamanie ręki raczej nie powinnaś teraz tańczyć. Ręka się zrośnie ale nadmierne obciążenie i znów ją złamiesz. Przykro mi ale to niemożliwe.
-Ale to są mistrzostwa świata. - łzy zaczęły napływać mi do oczu.
-To na pewno dużo dla ciebie znaczy ale nie ma takiej opcji. Nie możesz tańczyć przez najbliższe pół roku.
-Pół roku wie pan ile to jest?
-Dla tancerza bardzo długo wiem ale twoje zdrowie jest ważniejsze.
-Ale ja miałam mieć solówkę!
-Nie możesz tańczyć zrozum my chcemy twojego dobra.
-To niech pan pozwoli mi tańczyć - zaczęłam płakać.
-Oliwia to nie jest takie proste - wziął krzesło i usiadł obok mnie - twoja ręka jest złamana w kilku miejscach to jest bardzo poważne nie możesz od tak jej nadwyrężać musisz o nią dbać. Wystarcz jeden mały upadek i ręka znowu zostanie złamana.
-Obiecuję że się nie potknę obiecuję tylko proszę niech mi pan pozwoli tańczyć taka okazja do mistrzostw świata może się już nie powtórzyć. - łzy płynęły mi po policzkach kapiąc na koszulę.
-Nie, nie pozwolę ci. Twoje zdrowie jest ważniejsze. Słuchaj ja bym bardzo chciał żeby twoje marzenia się spełniły ale nie mogę ci na to pozwolić jestem lekarzem nie mogę tego zrobić.
-Ale ja miałam tam spotkać moją przyjaciółkę bo ona też tam jedzie a teraz jest w Wielkiej Brytanii i chciałam jej kibicować ale nie mogę bo jakiś głupi lekarz mi nie pozwala!
-Wyję stąd a ty ochłoń.
Wyszedł głośno trzaskając drzwiami. Pierwszy raz w życiu miałam pojechać na mistrzostwa świata ale nie mogę bo oczywiście zdrowie ważniejsze. Ochłonęłam trochę.
-Proszę pana! Panie Kubo! - wszedł do środka. - Przepraszam że pana nazwałam głupim lekarzem ale bardzo mi zależy na tańcu.
-Dobrze nie gniewam się. Jestem młody i też często pod wpływem emocji mówiłem bez zastanowienia.
-Mogę do pana mówić po imieniu no bo jest pan młody no i tak dziwnie do pana mówić "pan".
-Tak możesz.
-Ok.
-Ze szpitala wyjdziesz za tydzień.
-Ale moja mama mówiła że za trzy dni.
-No tak ale musimy cię dłużej przytrzymać.
-No ok.
-A jak wyjdziesz to co tydzień będziesz do mnie przyjeżdżała.
-Spoko.
-No to teraz odpoczywaj przyjdę do ciebie za godzinę.
-Ok.
Wyszedł i wtedy weszła mama.
Marika
-Luck masz pozdrowienia od Oliwi.
-O fajnie. To dasz mi całusa.
-Muszę iść do domu.
-No proszę jednego małego całusa.
-Luck mam szlaban nie powinno mnie tutaj być.
-No ale to tylko ja a poza tym twój dom stoi na przeciwko.
-Dobra jeszcze na chwilę mogę zostać.
-Super.
-Jutro musimy się spotkać.
-Randka?
-Nie z Parrie piosenka pamiętasz?
-No jasne.
-U mnie o 17.
-To mam przynieść gitarę i to wszystko?
-Tak.
-No dobra. A dasz całusa?
-Dam - pocałowałam go szybko w usta.
-Ej.
-No co? Dałam całusa a nie było powiedziane jakiego.
-No dobrze to teraz sprecyzuje. Dasz długiego namiętnego całusa?
-Nie.
-Czemu?
-Bo nie. Nie zasłużyłeś sobie.
-Jak to?
-A tak to. Zagraj coś to wtedy pomyślimy.
-Dobra.
Podszedł szybko i zaczął grać na gitarze.
-I jak?
-Fajnie.
-A całus?
-Nie. - pokiwałam głową.
-Sam sobie wezmę. - przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.
-Nie pozwoliłam. 
-Jestem silniejszy niż ty. - uśmiechnął się łobuzersko.
-Oj tam oj tam.
Sara
Nowy dzień kolejny, szkoła. Boże dlaczego?! Wyszłam do szkoły i dotarłam w 10 min. Podeszłam do swojej szafki i ją otworzyłam.
-Hej. Co tam? - usłyszałam Danielle.
-Hej a sopko a u ciebie?
-Może być.
Nagle poczułam że ktoś łapie mnie za tyłek odwróciłam się bo byłam pewna że to Max .
-Ups pomyliłem cię z kimś innym - powiedział Harry? Co on tutaj robi przecież to wielka gwiazdunia.
-No na przyszłość się nie myl bo oberwiesz.
-Wstałaś lewą nogą?
-Nie.
-Ja jestem Harry.
-A ja co mnie to.
-No zdradź mi swoje imię.
-Po co i tak je zaraz zapomnisz przecież masz tutaj miliony fanek po co ci imię jednej dziewczyny której nie znasz o której zaraz zapomnisz i która nie jest waszą fanką?
-Bo chcę wiedzieć.
-To poszukaj informacji.
-I tak się dowiem. Więc nie przeciągaj.
-Sara.
-No i tak ciężko?
-Tak - odparłam.
-Dobra schodzę ci z drogi bo jesteś w nie sosie.
-Nie po prostu nie lubię jak ktoś mnie obmacuje nie dało się grzecznie zapytać?
-To w nie moim stylu.
-Następnym razem dostaniesz z liścia.
-Dobrze będę pamiętał. Pa.
-Cześć.
Odszedł.
-No co za debil!
-No taki trochę sławny.
-No i co?
-Nic.
Luck
Była przerwa Marika stała przy swojej szafce razem z Perrie a ja gadałem z kumplami.
-Ej słyszałeś że ta twoja laska całowała się z tym no jak mu jest o z Niall'em.
-Co? A ty skąd to wiesz?
-Cała szkoła już wie a tobie nie powiedziała to fajnie.
On sobie chyba żartuje ona by mi tego nie zrobiła! Podszedłem do niej i chwyciłem za ramię i odwróciłem przodem do mnie.
-O hej właśnie o tobie mówiłyśmy dobrze że jesteś.
-Co obgadywałaś mnie czy rozmawiałaś o tym że się całowałaś z Niall'em?! - krzyknąłem.
-Możesz się nie drzeć ludzie patrzą. - próbowała mnie uspokoić.
-Proszę niech patrzą jaka jesteś. Całowałaś się a nim! Z tym dupkiem Niall'em!
-Luck to było zanim zaczęliśmy chodzić i to nie było tak na prawdę!
-Nie obchodzą mnie twoje wyjaśnienia. Wolisz tego pedała niż mnie!
-E sory ale je tutaj jestem to po pierwsze a po drugie nie życzę żebyś mnie tak nazywał a po trzecie możesz się nie drzeć na Marikę? - odezwał się on.
-Zejdź mi z drogi bo oberwiesz - chwyciłem go za koszulkę.
-No dawaj zobaczymy czy jesteś taki twardy - powiedział i już miałem mu przywalić.
-Ej przestańcie! Co wy robicie! - krzyknęła Marika i nas rozdzieliła i stanęła przodem do mnie. 
-Zostaw mnie! Jak się z nim całowałaś to pewnie już z nim spałaś!
-Co?!
-A no to przecież sama mówiłaś że u niego spałaś!
-Nie wierze że to powiedziałeś! Uważasz że z nim spałam?! Mam tego dość że cały czas jesteś zazdrosny! Nikt do mnie nie może nic powiedzieć bo od razu zaczynasz coś robić i jeszcze to fałszywe oskarżenie mam tego dość! Zrywam z tobą. - zerwała z ręki bransoletkę którą jej dałem i rzuciła mi ją pod nogi.
-Dobrze idź! - krzyknąłem gdy wychodziła i wydziałem że Niall się uśmiecha podszedłem do niego. - I co tak ci do śmiechu?
-Bo w końcu cię rzuciła i dobrze bo zasługuje na kogoś lepszego.
-Taki jesteś mocny z słowach? To o 21 w parku zobaczymy co wtedy będziesz mówić.
-No zobaczymy kozaku. Akurat ciebie się nie boję.
-Zobaczymy.
Marika
-Marika! Marika czekaj! - usłyszałam głos Parrie i zdałam sobie sprawię że płaczę.
-Co?
-To prawda?
-Parrie myślałam że ty taka nie jesteś.
-Mara sory ale nie wiem co mam o tym myśleć.
-Nic. Powiem ci jak było. Całowałam się z nim mówiłam ci to było przed tym jak zaczęłam z nim chodzić. Spałam u nich a nie z nim! Zasnęłam u nich i spałam. To zresztą też było zanim zaczęliśmy chodzić a on to wszystko wyciągnął na wierzch!
-Wierze ci.
-Ja już nie wracam na lekcje powiedz że się źle czuje i poszłam do domu.
-Ok. A co z piosenką?
-Zaśpiewamy inną.
-Ok.
-Przyjdziesz dzisiaj do mnie?
-Jasne.
-To o 18.
-Ok.
Poszłam do siebie. Usiadłam na łóżku i patrzyłam na laptopa.
Oliwia
-Mamo ten lekarz cały czas się mną zajmował?
-Tak a co?
-A nic tak pytam. - w tym momencie wszedł do środka.
-Cześć Oliwia.
-Cześć Kuba. - mama popatrzyła na mnie pytająco.
-Od kiedy wy jesteście na ty? - zapytała.
-Od wczoraj. - powiedziałam szybko.
-Aha dobrze wiedzieć.
-Mam coś dla ciebie. - wyjął zza siebie laptopa i podał mi. - wiem że ci się nudzi więc dam ci na teraz mojego laptopa.
-Dziękuję bardzo.
-Nie ma za co. - uśmiechnął się ciepło. - Jak się dzisiaj czujesz?
-Już lepiej ale ręka boli tak samo.
-No to nie dobrze.
-Przepraszam na chwilę muszę wyjść. - powiedziała mama i wyszła.
-Nie ruszasz tą ręką prawda?
-Staram się nie ale niekiedy nie wychodzi. Masz dziewczynę?
-Staraj się nią nie ruszać. Nie mam. - uśmiechnął się.
-A to fajnie się składa bo ja też nie mam chłopaka.
-To fajnie ale poszukaj sobie takiego w swoim wieku.
-Tylko 5 lat różnicy.
-Aż 5 lat różnicy. Gdybyś była starsza to może.
-No nie ty patrzysz na wiek?! Człowieku wiek nie ma znaczenia ja znam takich ludzi pomiędzy którymi jest 9 lat różnicy a są szczęśliwi.
-Jesteś moją pacjentką.
-No i co?
-I tak nie można.
-No ale za niecały tydzień wyjdę stąd.
-Oliwia co mam ci jeszcze powiedzieć?
-No nie wiem. Np. zostaniesz moją dziewczyną?
-Nie.
-Trzeba było powiedzieć że masz dziewczynę tylko załamałabym się nerwowo co pewnie nawet teraz zrobię więc. No proszę.
-Ty nie ustąpisz? - pokiwałam przecząco głową - No to trudno będziesz miała złamane serce.
-Popadnę w depresję. - zrobiłam smutną minę.
-Przykro mi.
-Dobra nie ważne. A i jeszcze raz dzięki za laptopa.
-Spoko.
Kuba coś szperał w szafkach i cały czas był obok mnie. Otworzyłam laptopa popatrzyłam na fejsa gg i skejpa i była na nim Marika co mnie zdziwiło bo u nich była teraz 12 więc powinna być w szkole. Zadzwoniłam do niej odebrała widziałam że płacze.
-Hej co tam czemu płaczesz?
-Hej zerwałam z Luckiem. - rozpłakała się.
-Co zrobił?
-Przed całą szkołą krzyczał na mnie że całowałam się z Niall'em! A i jeszcze stwierdził że z nim spałam. A bo ty nic nie wiesz to było tak że zasnęłam u nich i spałam przez całą noc no i Luck o tym wiedział i wywalił to dzisiaj przed całą szkołą. Jeszcze nazwał Niall'a dupkiem.
-O to po nim! Nie nazywa się tak Niall'a Horan'a.
-Jeszcze chciał się z nim bić.
-O kurde.
-A co tam u ciebie jak się czujesz?
-Już lepiej ale ręka mnie bardzo boli.
-A będziesz na mistrzostwach? - po policzku spłynęła mi łza.
-Nie. Mam ją złamaną w kilku miejscach i nie mogę jechać.
-Kurde a chciałam się z tobą zobaczyć.
-Ja też ale nie mogę. No ale jest jedno fajne w tym całym szpitalu ładnego mam doktora mówię ci taka dupa. - powiedziałam wiedziałam że on jest obok mnie popatrzył się na mnie i uśmiechnął.
-Serio jak wygląda? 
-O tak - odwróciłam laptopa w jego stronę - Kuba odwróć się. - on odwrócił się i popatrzył się na laptopa odwróciłam go z powrotem. - No nie że nie zła dupa z niego?
-On wszystko słyszał co ja mówiłam?
-Tak.
-Aha. No nie zły jest. Jesteście na ty?
-Tak. Ma 24 lata i nie ma dziewczyny.
-I znając ciebie już z nim flirtowałaś.
-Tak! - krzyknął.
-Odwróć laptopa chce z nim pogadać.
-Dobra - odwróciłam laptopa.
-Kuba. Mogę ci mówić po imieniu? - zapytała.
-Tak. - odpowiedział.
-Wiesz sory za nią ale to norma ona ze wszystkimi ładnymi flirtuje no bo wiesz brzydki nie jesteś.
-Tak przekonałem już się mogłaś zadzwonić godzinę temu. - odwróciłam laptopa.
-Dobra koniec pogaduszek. Ty mi go tu nie przepraszaj tylko pomóż mi go ze mną zesfatać.
-Oliwia on jest o 5 lat starszy.
-Ludzie co wy macie z tym wiekiem?
Po pół godzinie się rozłączyłam.
Niall
Dochodziła 21 poszedłem do parku. Usiadłem na ławeczce i czekałem na niego.
-O przyszedłeś myślałem że się będziesz bać. - usłyszałem jego głos.
-Już ci mówiłem że się ciebie nie boję.
-Ja ciebie też jesteś zwykłem chłopczykiem który musi mieć ochroniarzy żeby wyjść do sklepu.
-Jesteś mocny tylko w gębie zobaczymy co będziesz mówił jak z tobą skończę.
-Ja? Będę się śmiał z twojej porażki.
-Nie bądź tego taki pewny.
-Serio? - walnął mnie w nos i od razu poleciała z niego krew.
-Zobaczymy.
Walnąłem go w brzuch z całej siły. I zaczęliśmy się bić. Cały czas celowałem w twarz albo brzuch. Nawet nie wiem kiedy położyłem go na łopatki i zacząłem bić z całej siły zobaczyłem że ma całą twarz we krwi.
-I co już wiesz jak się traktuje kobiety? - zapytałem.
-Mówisz o Marice? Ona mnie zdradziła z tobą!
-Tylko że jest jeden problem ja z nią nie spałem ale ty nie umiesz jaj wysłuchać więc sam tego chciałeś. Gdybyś coś do niej czuł to byś jej wybaczył.
-Nigdy jej tego nie wybaczę ja nie wnikam co tam robiliście ale twoja mina w szkole świadczyła o tym że było fajnie.
Znów zacząłem go bić i nagle poczułem że ktoś łapie mnie za ramiona i odciąga od niego.
-Niall opanuj się! - krzyknął Zayn.
-Puszczaj mnie! Ja go zaraz nauczę dobrze traktować kobiety! - wyrywałem się im.
-Niall nie warto - powiedział Liam mocno trzymając mnie razem z Zayn'em. Tego debila trzymali Harry i Louis.
-Takich jak on nie warto oszczędzać! - wyrwałem się im i podbiegłem do niego i walnąłem go z całej siły w brzuch on zgiął się w pół i zaczął kaszleć krwią. Zayn i Liam znowu mnie chwycili tym razem mocniej i odciągnęli od niego.
-Niall co ty chcesz go zabić? - zapytał Liam.
-Nie zaszkodzi.
-Człowieku za to pójdziesz siedzieć.
-Mam to gdzieś!
-Luck idź do domu Niall jest od ciebie silniejszy jeszcze by ci coś zrobił. - powiedział Louis.
-Nie mam zamiaru już go widzieć - puścili go i poszedł.
-Niall ochłoń. 
-Dobra już zostawcie mnie.
-Dobra - puścili mnie.
-Jak powie to policji to wytoczą ci proces. - powiedział Liam.
-Sory nie myślałem o tym. Ale on też dostanie zarzuty na napaść na mnie i grożenie mi mam świadków w szkole.
-Dobra fakt to nic nie zrobi.
Poszliśmy do domu. Opatrzyłem sobie wszystkie rany. Miałem rozwalony łuk brwiowy kilka siniaków na policzku i tyle.
Marika
Wyszłam do szkoły i widziałam że Luck też wychodzi przyspieszyłam żeby go nie spotkać. On mnie dogonił.
-Czego chcesz? - zapytałam nie zaszczycając go spojrzeniem.
-Przeprosić. Marika byłem debilem wiem co ja mówię dalej jestem bo wiem że mi nie wybaczysz. Przepraszam cię za wczoraj. - stanęłam i popatrzyłam na niego. Miał rozciętą wargę.
-Myślisz że jedno przepraszam wystarczy?
-Nie, wiem o tym. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
-Ja też ci tego nie wybaczę może kiedyś ale nie teraz to jest zbyt świeże.
-Dobrze rozumiem. Ale wiedz że cię kocham.
-Luck gdybyś mnie kochał to byś tego nigdy nie powiedział. Ja cię kochałam to już czas przeszły. Myślałam że coś z tego będzie ale się pomyliłam.
-Marika ja cię kocham i zawsze będę kochał. Jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością.
-Luck zostaw mnie. Proszę zostaw mnie nie chce cię widzieć. Złamałeś mi serce tego się nie da naprawić. - zła spłynęła mi po policzku.
-Będę cię codziennie przepraszał. Licząc na wybaczenie którego nigdy nie dostanę.
-Luck ja cię kochałam a ty powiedziałeś takie rzeczy nawet nie dałeś mi się wytłumaczyć. Jak ja mam ci to wybaczyć?
-Wiem że to niemożliwe ale i tak będę próbował cię do tego namówić - chwycił mnie za ramiona. Nie chciałam żeby mnie dotykał to było nawet gorsze od zdrady. - Marika.
-Nie dotykaj mnie. Nie odzywaj się do mnie zostaw mnie zniknij z mojego życia.
-Marika ale ja cię kocham! - usłyszałam jak odchodziłam.
Po policzkach spływały mi łzy. Weszłam do szkoły wszyscy się na mnie parzyli tak jak pierwszego dnia tylko teraz mówili inne rzeczy "to ona zdradziła Lucka", "jak jej nie wstyd", "pewnie teraz będzie z Niall'em" nie wytrzymałam tego.
-Wy wierzycie w to co mówił wczoraj Luck tylko że to nie jest prawda! To prawda całowałam się z Niall'em - zobaczyłam go w tłumie - może nie powinnam tego mówić przepraszam Niall ale muszę. Wybacz mi jak ci to przysporzy kłopotów. Całowałam się z nim i możecie mówić co chcecie ale nie wiecie jak było naprawdę. 
-To nam powiedz jak było! - krzyknął jakiś chłopak.
-To przez policję goniła nas schowaliśmy się ale jakiś policjant nas zobaczył i musieliśmy coś zrobić więc Niall im na ściemniał żebyśmy nie trafili do aresztu. Tak było! Zdziwieni? I nie spałam z nim! To prawda byłam u nich na noc bo zasnęłam i nie dało się mnie obudzić to spałam u nich ale nie z nimi z żadnym z nich! Taka jest prawda ale Luck nie umiał mnie wysłuchać. Przed chwilą mnie przepraszał i mówił że mnie kocha po tym co powiedział? Nie wiem czy on sądzi że do niego wrócę ale tak nie będzie. - patrzył prosto na mnie - Luck nie będziemy już razem nigdy.
Poszłam do łazienki i zaczęłam ryczeć. Zadzwonił dzwonek teraz była biologia ja nie wiem jak spojrzę Niall'owi w oczy. Weszłam do klasy w której już wszyscy siedzieli i czekali na nauczyciela zaczęli wszyscy klaszczeć. Nie wiedziałam o co chodzi. Usiadłam obok Niall'a.
-Wiesz czemu klaszczą? - zapytał.
-Nie.
-Bo się przyznałaś przed całą szkołą. Powiedziałaś jak było na prawdę. - próbowałam mu popatrzyć w oczy ale nie było ich widać bo miał na sobie czapkę mocno zaciągniętą na oczy.
-Nie gniewasz się?
-Nie. Dobrze że się przyznałaś. Zaraz wszyscy zaczęli by plotkować.
-No ale teraz wszyscy będą plotkować że jesteśmy razem.
-To ich sprawa. Niech plotkują. tylko że osoby które nas znają wiedzą że tak nie jest.
Siedzieliśmy tak na lekcji nagle Niall potarł policzek i zobaczyłam na nim siniaki.
-Co ci się stało?
-Przewróciłem się. - chwycił daszek czapki i zaciągnął jeszcze bardziej na oczy. Chwyciłam czapkę i ściągnęłam mu ją z głosy.
-A brew?
-No przewróciłem się.
-Biłeś się z Luckiem?
-Przyjdź do nas to ci powiem.
-Dobra.
Lekcje się skończyły i poszłam do domu.
*******************************************
To jest zajebiście długi rozdział. Nic się nie uczyłam bo mówiłam ze dodam a teraz nie mam siły. Mam nadzieje że się podobało. Fajny? Mi się najbardziej podobało jak Oliwia się zapytała tego lekarza czy ma dziewczynę od tej pory było śmieszne znaczy nie całe oczywiście. Dodawajcie komentarze prosze kurde mam tylko jeden błagam.

2 komentarze:

  1. Aaaaawwww. Jestem pod ogromnym wrażeniem :* Jak twój talent się rozwinął!!! Kochanie, muszę przyznać, że twoje opowiadanie mnie na prawdę wciągnęło. Postaram nie narobić już sobie zaległości i czytać regularnie!!
    Pozdrawiam:
    Panna H

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie umiem słowami napisać jaki ten blog jest prześliczny :*
    Nie da się słowami napisać jakie to śliczne :*
    Kocham Cię że utworzyłaś ten blog:D
    Pozdrawiam:
    Anonimowa :*

    OdpowiedzUsuń