Marika
-Jestem! - krzyknęłam.
-Wyszłaś świetnie.
-Oglądaliście?
-No oczywiście moja mała córeczka była w telewizji.
Zadzwonił telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz "Oliwia". Oj niedobrze nie powiedziałam jej nic już po mnie.
-Tak?
-No cześć dziękuję, że mi powiedziałaś.
-No przepraszam, ale zapomniałam jesteś tak daleko.
-Zapomniałaś o swojej przyjaciółce wielkie dzięki.
-Oliwia przepraszam, a oglądałaś?
-No jasne wszyscy o tym pisali no to musiałam oglądnąć. Wyszłaś super.
-Dzięki.
-A Niall cały czas się na ciebie patrzył jak mówiłaś.
-Serio?
-Tak. I cały czas był uśmiechnięty fajnie go takiego widzieć.
-No boski ma uśmiech.
-Ok ja kończę bo mi kasę żre.
-Okej pa.
-Pa.
Rozłączyła się.
-Kochanie stwierdziliśmy z mamą, że skoro chodzisz z Niall'em to chcielibyśmy go poznać może zaprosiłabyś go na obiad w niedzielę?
-Na obiad?
-Tak. Chcemy go poznać.
-Dobrze jak nie będzie miał zajętego dnia to go zaproszę.
-Dobrze.
-To ja idę bo zaraz wychodzę.
-A gdzie?
-Na próbę spotykamy się z dziewczynami i chłopakami żeby poćwiczyć do musicalu.
-Do musicalu?
-No tak mówiłam wam. A no i dostałam główną rolę.
-No to się cieszymy to idź.
Pobiegłam do siebie i się przebrałam i poszłam do chłopaków. Zapukałam otworzył ucieszony Harry, ale na mój widok posmutniał.
-Hej. - powiedział bez entuzjazmu.
-Hej, dzięki za miłe powitanie.
-Sory, ale już wszystkie jesteście, a Sary nie ma.
-Spoko przyjdzie.
-Czekaj nie zamykaj! - usłyszałam za sobą to była Sara.
-No widzisz jest.
-Sory za spóźnienie.
-Wchodź.
Weszłyśmy do środka. Podeszłam do Niall'a.
-Hej co robisz w niedzielę?
-Hej jeszcze nie wiem.
-No to mam dla ciebie propozycję.
-Tak a jaką?
-No bo moi rodzice zapraszają cię na obiad i bardzo nalegają.
-Spoko nie ma sprawy, mogę wpaść.
-Tylko ostrzegam będą o wszystko wypytywać.
-Spoko ja jestem szczery więc nie ma sprawy.
-To ok.
Mięliśmy dożo czasu. Najpierw śpiewaliśmy w duetach i sami no i przyszedł czas żebyśmy my dziewczyny zaśpiewały razem. No to wstałyśmy wzięłyśmy tekst a Niall zaczął nam grać na gitarze. Zaczęłyśmy śpiewać chłopaki wlepiali w nas oczy w pewnym momencie Niall przestał grać i patrzył prosto na mnie.
-Czemu przestałeś grać? - zapytała Parrie.
-Co? - otrzepał się - A sory, ale to było takie piękne.
-Moje uszy są w niebie i cały ja jestem w niebie a wy jesteście aniołami. - powiedział Louis z szerokim uśmiechem.
-Dobra jeszcze raz teraz spróbuję się skupić. - powiedział Niall i zaczął jeszcze raz grać na gitarze.
Zaśpiewałyśmy ją do końca.
-O Boże to było super! - wrzasnął loczek.
-No zgadzam się z nim co jest rzadkością. - powiedział Liam.
-No to było coś. - przyznał Zayn patrząc na Perrie.
-Może kiedyś coś nagramy razem. - zaproponował Louis.
-Dobry żart.
Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy.
-Marika jesteś tego pewna? - zapytał Louis.
-Ale czego?
-Tego że chcesz być z Niall'em.
-A czemu nie?
-No bo wiesz przy nim to ty z kuchni nie wyjdziesz a i lepiej miej pełną lodówkę.
-Louis ja tak dużo nie jem.
-Jesz.
-Nie prawda. - obraził się mój blondyneczek.
-A Niall'usiu przepraszam cię - podszedł do niego i usiadł mu na kolanach. - To słodkie tak tak dużo jesz. Nie gniewaj się bo ci się zmarszczki zrobią.
-Zjeżdżaj. - zepchnął go z kolan a Lou wylądował na ziemi i udawał że płacze. - Oj boli?
-Yhym. - pokiwał głową ze smutną miną dziecka.
-Peszek.
Louis rzucił się na Niall'a i zaczęli się 'bić'.
Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy.
-Marika jesteś tego pewna? - zapytał Louis.
-Ale czego?
-Tego że chcesz być z Niall'em.
-A czemu nie?
-No bo wiesz przy nim to ty z kuchni nie wyjdziesz a i lepiej miej pełną lodówkę.
-Louis ja tak dużo nie jem.
-Jesz.
-Nie prawda. - obraził się mój blondyneczek.
-A Niall'usiu przepraszam cię - podszedł do niego i usiadł mu na kolanach. - To słodkie tak tak dużo jesz. Nie gniewaj się bo ci się zmarszczki zrobią.
-Zjeżdżaj. - zepchnął go z kolan a Lou wylądował na ziemi i udawał że płacze. - Oj boli?
-Yhym. - pokiwał głową ze smutną miną dziecka.
-Peszek.
Louis rzucił się na Niall'a i zaczęli się 'bić'.
Oliwia
Między mną a Kubą jest super spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Wyszłam z domu i poszłam z nim na spacer.
-Mam pomysł może pójdziemy do mnie jeszcze tam nie byłaś.
-Z chęcią.
-No więc chodźmy.
Ruszyliśmy do jego domu. Nie był bardzo duży, ale dla jednej osoby był ogromny. Wielka sypialnia, ogromny salon, duża kuchnia połączona z jadalnią i łazienka.
-Łał fajnie tu masz.
-Dzięki.
Usiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy film. Nawet nie wiem kiedy była 21.
-O kurczę już 21 muszę iść.
-Już? Tak mi szybko z tobą czas mija.
-Mi z tobą też. No, ale muszę iść.
-Podwiozę cię.
-A może spacerek?
-Dobrze.
Wyszliśmy z jego domu i kierowaliśmy się do mojego. Doszliśmy pocałowałam go i poszłam do siebie.
-Mamo jestem! Co na obiad?
-Pizza.
-U super.
-Widzę, że masz dobru humor.
-Tak.
-A to dlaczego, jeśli mogę zapytać.
-No bo jestem szczęśliwa z Kubą, a Marika też znalazła sobie kogoś.
-Słuchaj wiem, że to nie będzie proste, ale muszę ci to powiedzieć i pewnie nie będziesz chciała z nami jechać.
-Mamo o co chodzi?
-Dostałam pracę w Londynie na stałe i musimy się tam przeprowadzić wszyscy.
-Co? - łzy pociakły mi z oczu.
-Kochanie wiem, że tutaj jest szkoła przyjaciele i Kuba, ale musimy jechać.
-Nie. Ja nigdzie nie jadę nie teraz, w końcu wszystko jest super, mam chłopaka którego kocham, a on kocha mnie, w szkole jak to w szkole i za niedługo mam wrócić do tańca, mamo nie możesz mi tego zrobić nie teraz. - rozpłakałam się
-Kochanie wiem, że ci ciężko, ale musimy jechać.
-Ja nie chcę! Nie chcę jechać do Londynu chcę zostać tu w Poznaniu!
Wybiegłam z domu. Nie wiem kiedy znalazłam się przy drzwiach domu Kuby zawahałam się, ale zapukałam otworzył mi.
-Czemu płaczesz?
-Mogę wejść?
-Jasne chodź.
Usiedliśmy na kanapie.
-Przeprowadzam się do Londynu.
-Jak to?
-Mama dostała tam pracę na stałe i musimy tam jechać, ale ja nie chce, nie chcę cię zostawiać.
-Nie możesz jechać.
-Muszę nie mogę zostać tu sama nie poradziłabym sobie.
-Zamieszkaj ze mną.
-Co?
-Zamieszkaj ze mną. Razem, u mnie w domu.
-Co ty mówisz?
-No proszę, zamieszkaj ze mną.
-Kuba ja mam dziewiętnaście lat.
-Sama wytykałaś mi, że patrze na wiek i w końcu przejrzałem na oczy, teraz twoja kolej.
-Ale mama, ona mi nie pozwoli.
-Jesteś już pełnoletnia możesz ze mną mieszkać.
-Naprawdę? Chcesz tego?
-Tak chcę. Kocham cię i to się liczy, a nie wiek.
-Ja też cię kocham
-To zgadzasz się?
-Tak. Oczywiście.
-To super. - pocałował mnie w usta.
Poszliśmy do mnie.
-Mamo, tato chodźcie tu na chwilę. - zjawili się zaraz.
-Tak kochanie?
-Bo ja nie chcę jechać do Londynu.
-Ale Oliwia...
-Nie mamo daj mi dokończyć. Ja chce tu zostać. I chce zamieszkać z Kubą on sam to zaproponował a ja nie chce stąd wyjeżdżać.
-Oliwia, ale to nie jest takie proste.
-Właśnie, że jest. My się kochamy, on ma własny dom i oboje nie chcemy się rozstawać i oboje chcemy mieszkać razem.
-Naprawdę tego chcecie?
-Tak naprawdę. I pewnie pani myśli, że jestem nieodpowiedzialny i kompletnie nie myślę bo jestem tak zakochany, ale jestem świadom tej odpowiedzialności wiem, że Oliwia jest jeszcze młoda, ale chce żeby ze mną zamieszkała.
-Oliwia ty też tego chcesz?
-Tak i to najbardziej na świecie, ja go kocham.
-No więc dobrze możesz u niego zamieszkać.
-Serio?
-Tak.
-Dziękuję. - przytuliłam ich i łzy poleciały mi z oczu. - Kocham was, jesteście najlepszymi rodzicami.
-Oliwia, ale my wyjeżdżamy jutro.
-Jutro, jak to jutro? Czemu mi wcześniej nie powiedziałaś?
-Bo byłaś szczęśliwa. Ale w końcu musiałam ci to powiedzieć.
-Czyli, że mam czas do jutra na spakowanie wszystkiego?
-Tak.
-No super. No to muszę zacząć teraz.
Pobiegłam do siebie wyciągnęłam walizkę i pudła kartonowe. Zaczęłam wszystko pakować. Ciuchy, kosmetyki, pamiątki, zdjęcia wszystko co było w moim pokoju i w łazience Skończyłam i razem z Kubą znieśliśmy pudła na dół.
-Macie mój wóz i zawieźcie to już. - tata podał nam kluczyki do swojego auta.
Zapakowaliśmy wszystko do auta i pojechaliśmy do niego. Wnieśliśmy wszystko do środka i do jutra zostawiliśmy tak jak zostało. Wróciliśmy do mnie.
-Walizka to jutro. A książki jeszcze, zapomniałam.
-To też jutro.
-Okej.
-To ja już idę nie będę przeszkadzał.
-Czekaj Kuba, zostań na kolacji.
-Dobrze mogę zostać, dziękuję.
W spokoju jedliśmy kolację.
-No to musisz coś wiedzieć o naszej Oliwi. I muszę to powiedzieć uważaj bo ona lunatykuje.
-Tak wiem mówiła mi. - popatrzył na mnie i się uśmiechnął, a ja się zaczerwieniłam.
Reszta wieczoru była super rozmawialiśmy dożo.
Marika
-Jestem!
-Widzimy. Nie musisz się drzeć.
-A ty co znów jak osa?
-No co nie można po prostu mieć złego humoru.
-Kurde co ci się okres zbliża?
-Jak masz tyle do powiedzenia to do widzenia.
-Mamo Niall się zgodził i przyjdzie w niedzielę.
-Co on ma tu przyjść? - zapytała Ama.
-Tak rodzice chcą go poznać.
-Boże zwykły piosenkarz, tyle.
-Chcą go poznać osobiście. Swoje zdanie na temat Niall'a sobie już wyrobiłaś.
-Tak a jakie? - zapytała sarkastycznie.
-A takie, że po prostu go nie lubisz.
-Nie twój interes.
-Masz się przy nim zachowywać normalnie a nie obrażona na cały świat masz tego nie zepsuć.
-Jak będzie mi się podobało.
-No to zobaczymy jak mu coś powiesz niemiłego to osobiście oświadczam, że cię zamorduję.
-Zobaczymy.
Poszłam do siebie.
Oliwia
Kolejny dzień w szkole przeleciał jak z bicza strzelić już nie mogłam się doczekać kiedy przyjdę do domu. Wpadłam szybko.
-Jestem o której macie samolot?
-Za 2h.
-Ok to jedźcie i dajcie mi kluczyli ja wszystko pozamykam i oddam temu gostkowi.
-Na pewno?
-Tak.
-Dobrze córcia to my jedziemy. Pamiętaj dobrze traktuj Kubę on teraz ci daje dach nad głową.
-Wiem mamuś.
-Kocham cię córeczko.
-Ja ciebie też.
Przytuliła mnie i długo trzymała w swoich objęciach.
-Mamo musicie już jechać.
-Tak, tak już. - łzy spłynęły jej po policzku.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Wsiadła do auta.
-No kochanie to jak wylądujemy to zadzwonimy. Bądź dobra dla Kuby i nie susz mu głowy.
-Tato.
-No co w końcu z tobą może nie wytrzymać ja na jego miejscu bym to przemyślał.
-Ej on już podjął decyzję.
-Dobrze tylko czegoś nie naróbcie pa kochanie.
-Pa tato.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też. Jedźcie już bo się spóźnicie.
-Tak tylko coś jeszcze. - podał mi kluczyki od swojego auta. - To dla ciebie. Jeśli go nie będziesz chciała sprzedaj go, ale mam nadzieję, że go zachowasz.
-Dziękuję tato. - przytuliłam go.
-No tylko nie rozbij go bo nie jest taki stary.
-Wiem. Jedźcie już.
Wsiadł do samochodu.
-Kocham was!
-My ciebie też!
Odjechali. Ciężko będzie bez nich, ale mam Kubę. Poszłam do domu spakowałam się do końca i zniosłam na dół walizki. Zmieściłam się w czterech, niemożliwe. Usiadłam jeszcze na kanapie i wpatrywałam się w ścianę. Tak tu pusto, cicho. A zaraz nie będę tu mieszkała. To takie dziwne.
-Hej jestem już. - powiedział Kuba i usiadł obok mnie.
-Hej tak tu pusto będę tęskniła za rodzicami i za domem.
-Musimy już iść bo nowy właściciel już przyjechał.
-Tak wiem chodźmy.
Zabrałam dwie walizki, a on dwie.
-Zapakuj do bagażnika. - powiedziałam.
-Nie zmieszczą się.
-To do mojego masz kluczyki.
-Jak to do twojego?
-Tata dał mi swój wóz.
-Łał a nie bał się? - zaśmiał się.
-Najwidoczniej nie. - popchnęłam go w stronę samochodu.
Zapakowaliśmy wszystko.
-Proszę tu są kluczę. - podałam je mężczyźnie.
-Dziękuję.
Kuba odjechał swoim, a ja swoim autem. Zaparkowałam przed wejściem wnieśliśmy walizki i zaczęłam wszystko rozpakowywać.
-Mogę to tu dać? - spytałam.
-Tak jasne.
-A to tu?
-Oczywiście.
-A to mogę tu?
-Tak możesz.
-A to tu?
-Oliwia to teraz też jest twój dom więc stawiaj wszystko gdzie chcesz.
-No, ale wolę się zapytać.
-Nie pytaj się już tylko stawiaj gdzie chcesz.
-Okej. A gdzie będę spać?
-W sypialni od czegoś ona w końcu jest.
-Z tobą?
-No tak chyba, że nie chcesz to mogę się przenieść na kanapę.
-Nie, nie o to chodzi tylko myślałam, że nie będziesz chciał ze mną spać.
-Oczywiście, że chcę. - podszedł do mnie i delikatnie pocałował w usta.
-Okej. - zaśmiałam się.
Rozpakowałam wszystko. Wzięłam laptopa na kolana i usiadłam na kanapie.
-Jesteś głodna?
-Nie dzięki.
-Okej jak chcesz.
Wyszedł z kuchni z tacą kanapek.
-Albo daj jedną. - popatrzył się na mnie z pod byka. - Proszę. - zrobiłam maślane oczka.
-Już lepiej, bierz. - podał mi i usiadł obok mnie.
Siedziałam i wpatrywałam się w laptopa i Marika zadzwoniła.
-Schowaj się. - powiedziałam do Kuby.
-Okej.
Ja też się schyliłam i na widoku została tylko kanapa. Odebrałam.
-Hej Oliwia mam ci dożo do powiedzenia. Oliwia jesteś tam? Oliwia znów poszłaś do toalety? Kurde.
-Jesteśmy! - krzyknęłam i pojawiliśmy się z Kubą przed monitorem i walnęliśmy się głowami. - Ała.
-Debile z was.
-Oj tam, oj tam.
-Hej Kuba.
-Cześć.
-Przyzwyczajaj się, że on jest obok mnie bo tak teraz będzie przez cały czas.
-Jak to?
-A bo ci nie mówiłam. No to rodzice przeprowadzają się do Londynu i właśnie zaraz powinni wylądować no i ja nie poleciałam z nimi.
-Jak to? Dlaczego?
-Mieszkam teraz z Kubą rodzice się zgodzili więc zostaje tutaj.
-I kto mi tu wszystkiego nie mówi hm?
-To było wczoraj!
-Dobra nie ważne. Mieszkacie razem, ale słit.
-A jak tam u ciebie i Niall'a?
-Super. Rodzice zaprosili go na obiad.
-O to się kroi.
-No. Dobra nie przeszkadzam wam pa.
-Pa. - powiedzieliśmy i się rozłączyła.
-Już późno. Ja idę spać.
-Ja też jestem wykończona.
Zadzwonił telefon odebrałam.
-Hej Oliwia tu mama dojechaliśmy już.
-Hej mamuś to super.
-No to tyle dobranoc.
-Dobranoc.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Umyłam się przebrałam i położyłam do łóżka. Zaraz obok mnie leżał Kuba.
-Dalej lunatykujesz?
-Tak. Wiesz jak gdzieś będę chciała iść to zatrzymaj mnie.
-Dobrze. No, a może przy mnie nie będziesz lunatykować.
-Zobaczymy.
-Śpij. Dobranoc, kocham cię.
-Ja ciebie też. Dobranoc.
Pocałował mnie w czoło i zasnęłam przytulona do niego.
Obudziłam się dalej w jego objęciach. Przeciągnęłam się i popatrzyłam na zegarek migał i wskazywał 4 nie było prądu o nie. Popatrzyłam na telefon 7.
-Kuba wstawaj!
-Po co wstaje o 6:30.
-A jest 7 ja za godzinę mam szkołę.
-Jak to 7? - zarwał się szybko.
-Normalnie nie było prądu.
-Dobra ja też za godzinę mam być w szpitalu. To ty lecisz do łazienki, a ja idę zrobić coś do jedzenia.
-Okej.
-Ale pośpiesz się proszę.
-Dobrze.
Zerwałam się na równe nogi wzięłam szybko ubrania i kosmetyczkę i pobiegłam do toalety. Ogarnęłam się szybko i wybiegłam z łazienki. Spakowałam szybko książki zjadłam i wyjechaliśmy.
-No jesteśmy. O której kończysz?
-O 14.
-Dobra to masz kluczyki. - podał mi. - Wejdź i zamknij drzwi i nie wpuszczaj nikogo.
-Ok. Pa.
-Pa.
Wybiegłam z samochodu i pobiegłam na lekcje ledwo zdążyłam. Usiadłam w ławce z Elą.
-Hej cudem się nie spóźniłaś.
-Hej wiem.
-Kogo było to czarne zajebiste auto?
-Kuby.
-Dlaczego on cię zawoził jeśli mogę wiedzieć. Ej i mam pytanko my tak jesteśmy kumpele czy już tak bardziej przyjaciółki?
-Ja myślałam, że przyjaciółki. No więc mogę ci powiedzieć. Moi rodzice się przeprowadzili do Londynu, a ja teraz mieszkam z Kubą.
-O Boże jak fajnie.
-No, ale nie mów nikomu na razie.
-Okej będę cicho.
Na żadnej lekcji nie umiałam się skupić i cały czas po zeszycie rysowałam serduszka.
-Wiem mamuś.
-Kocham cię córeczko.
-Ja ciebie też.
Przytuliła mnie i długo trzymała w swoich objęciach.
-Mamo musicie już jechać.
-Tak, tak już. - łzy spłynęły jej po policzku.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Wsiadła do auta.
-No kochanie to jak wylądujemy to zadzwonimy. Bądź dobra dla Kuby i nie susz mu głowy.
-Tato.
-No co w końcu z tobą może nie wytrzymać ja na jego miejscu bym to przemyślał.
-Ej on już podjął decyzję.
-Dobrze tylko czegoś nie naróbcie pa kochanie.
-Pa tato.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też. Jedźcie już bo się spóźnicie.
-Tak tylko coś jeszcze. - podał mi kluczyki od swojego auta. - To dla ciebie. Jeśli go nie będziesz chciała sprzedaj go, ale mam nadzieję, że go zachowasz.
-Dziękuję tato. - przytuliłam go.
-No tylko nie rozbij go bo nie jest taki stary.
-Wiem. Jedźcie już.
Wsiadł do samochodu.
-Kocham was!
-My ciebie też!
Odjechali. Ciężko będzie bez nich, ale mam Kubę. Poszłam do domu spakowałam się do końca i zniosłam na dół walizki. Zmieściłam się w czterech, niemożliwe. Usiadłam jeszcze na kanapie i wpatrywałam się w ścianę. Tak tu pusto, cicho. A zaraz nie będę tu mieszkała. To takie dziwne.
-Hej jestem już. - powiedział Kuba i usiadł obok mnie.
-Hej tak tu pusto będę tęskniła za rodzicami i za domem.
-Musimy już iść bo nowy właściciel już przyjechał.
-Tak wiem chodźmy.
Zabrałam dwie walizki, a on dwie.
-Zapakuj do bagażnika. - powiedziałam.
-Nie zmieszczą się.
-To do mojego masz kluczyki.
-Jak to do twojego?
-Tata dał mi swój wóz.
-Łał a nie bał się? - zaśmiał się.
-Najwidoczniej nie. - popchnęłam go w stronę samochodu.
Zapakowaliśmy wszystko.
-Proszę tu są kluczę. - podałam je mężczyźnie.
-Dziękuję.
Kuba odjechał swoim, a ja swoim autem. Zaparkowałam przed wejściem wnieśliśmy walizki i zaczęłam wszystko rozpakowywać.
-Mogę to tu dać? - spytałam.
-Tak jasne.
-A to tu?
-Oczywiście.
-A to mogę tu?
-Tak możesz.
-A to tu?
-Oliwia to teraz też jest twój dom więc stawiaj wszystko gdzie chcesz.
-No, ale wolę się zapytać.
-Nie pytaj się już tylko stawiaj gdzie chcesz.
-Okej. A gdzie będę spać?
-W sypialni od czegoś ona w końcu jest.
-Z tobą?
-No tak chyba, że nie chcesz to mogę się przenieść na kanapę.
-Nie, nie o to chodzi tylko myślałam, że nie będziesz chciał ze mną spać.
-Oczywiście, że chcę. - podszedł do mnie i delikatnie pocałował w usta.
-Okej. - zaśmiałam się.
Rozpakowałam wszystko. Wzięłam laptopa na kolana i usiadłam na kanapie.
-Jesteś głodna?
-Nie dzięki.
-Okej jak chcesz.
Wyszedł z kuchni z tacą kanapek.
-Albo daj jedną. - popatrzył się na mnie z pod byka. - Proszę. - zrobiłam maślane oczka.
-Już lepiej, bierz. - podał mi i usiadł obok mnie.
Siedziałam i wpatrywałam się w laptopa i Marika zadzwoniła.
-Schowaj się. - powiedziałam do Kuby.
-Okej.
Ja też się schyliłam i na widoku została tylko kanapa. Odebrałam.
-Hej Oliwia mam ci dożo do powiedzenia. Oliwia jesteś tam? Oliwia znów poszłaś do toalety? Kurde.
-Jesteśmy! - krzyknęłam i pojawiliśmy się z Kubą przed monitorem i walnęliśmy się głowami. - Ała.
-Debile z was.
-Oj tam, oj tam.
-Hej Kuba.
-Cześć.
-Przyzwyczajaj się, że on jest obok mnie bo tak teraz będzie przez cały czas.
-Jak to?
-A bo ci nie mówiłam. No to rodzice przeprowadzają się do Londynu i właśnie zaraz powinni wylądować no i ja nie poleciałam z nimi.
-Jak to? Dlaczego?
-Mieszkam teraz z Kubą rodzice się zgodzili więc zostaje tutaj.
-I kto mi tu wszystkiego nie mówi hm?
-To było wczoraj!
-Dobra nie ważne. Mieszkacie razem, ale słit.
-A jak tam u ciebie i Niall'a?
-Super. Rodzice zaprosili go na obiad.
-O to się kroi.
-No. Dobra nie przeszkadzam wam pa.
-Pa. - powiedzieliśmy i się rozłączyła.
-Już późno. Ja idę spać.
-Ja też jestem wykończona.
Zadzwonił telefon odebrałam.
-Hej Oliwia tu mama dojechaliśmy już.
-Hej mamuś to super.
-No to tyle dobranoc.
-Dobranoc.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Umyłam się przebrałam i położyłam do łóżka. Zaraz obok mnie leżał Kuba.
-Dalej lunatykujesz?
-Tak. Wiesz jak gdzieś będę chciała iść to zatrzymaj mnie.
-Dobrze. No, a może przy mnie nie będziesz lunatykować.
-Zobaczymy.
-Śpij. Dobranoc, kocham cię.
-Ja ciebie też. Dobranoc.
Pocałował mnie w czoło i zasnęłam przytulona do niego.
Obudziłam się dalej w jego objęciach. Przeciągnęłam się i popatrzyłam na zegarek migał i wskazywał 4 nie było prądu o nie. Popatrzyłam na telefon 7.
-Kuba wstawaj!
-Po co wstaje o 6:30.
-A jest 7 ja za godzinę mam szkołę.
-Jak to 7? - zarwał się szybko.
-Normalnie nie było prądu.
-Dobra ja też za godzinę mam być w szpitalu. To ty lecisz do łazienki, a ja idę zrobić coś do jedzenia.
-Okej.
-Ale pośpiesz się proszę.
-Dobrze.
Zerwałam się na równe nogi wzięłam szybko ubrania i kosmetyczkę i pobiegłam do toalety. Ogarnęłam się szybko i wybiegłam z łazienki. Spakowałam szybko książki zjadłam i wyjechaliśmy.
-No jesteśmy. O której kończysz?
-O 14.
-Dobra to masz kluczyki. - podał mi. - Wejdź i zamknij drzwi i nie wpuszczaj nikogo.
-Ok. Pa.
-Pa.
Wybiegłam z samochodu i pobiegłam na lekcje ledwo zdążyłam. Usiadłam w ławce z Elą.
-Hej cudem się nie spóźniłaś.
-Hej wiem.
-Kogo było to czarne zajebiste auto?
-Kuby.
-Dlaczego on cię zawoził jeśli mogę wiedzieć. Ej i mam pytanko my tak jesteśmy kumpele czy już tak bardziej przyjaciółki?
-Ja myślałam, że przyjaciółki. No więc mogę ci powiedzieć. Moi rodzice się przeprowadzili do Londynu, a ja teraz mieszkam z Kubą.
-O Boże jak fajnie.
-No, ale nie mów nikomu na razie.
-Okej będę cicho.
Na żadnej lekcji nie umiałam się skupić i cały czas po zeszycie rysowałam serduszka.
**************************************
Jest i kolejny rozdział i jak się podoba? Zrobiłam jeszcze jednego bloga z imaginami ale dodam go za tydzień ponieważ jeszcze nic nie napisałam ;P. Piszcie czy się podobało.
Jest i kolejny rozdział i jak się podoba? Zrobiłam jeszcze jednego bloga z imaginami ale dodam go za tydzień ponieważ jeszcze nic nie napisałam ;P. Piszcie czy się podobało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz