niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 7

Luck już na mnie czekał.
-Hej to idziemy? - zapytał.
-Tak odpowiedziałam.
Dotarliśmy do centrum w 20 min. Najpierw poszliśmy do wesołego miasteczka później na lody i na końcu na london eye. Weszliśmy do jednego przedziału sami. Trochę się bałam ale nie wybuchłam wrzaskiem. Nagle zatrzymaliśmy się na wysokości 30 m. Przestraszona przytuliłam się do Lucka.
-Powiedz, że to zaraz ruszy błagam ja nie chce umierać. - powiedziałam spanikowana przytulając się dalej do niego.
-Spokojnie nic się nie dzieje nie bój się. - objął mnie w pasie.
-Na pewno? Bo ja się strasznie boję.
-Na pewno. - nagle znów ruszyliśmy odruchowo uścisnęłam go mocniej i nie puszczałam. - Dziewczyno bo mi zmiażdżysz żebra.
-Przepraszam - puściłam go.
-Patrz big ben i cały Londyn. Ładny prawda?
-Tak nawet bardzo. Tu jest pięknie - naprawdę było pięknie wszystko było widać cały Londyn. Po paręnastu minutach zaszliśmy zerknęłam na zegarek była 18:30. - Kurde już późno musimy wracać.
-Na nogach? - zaproponował.
-Tak.
Ruszyliśmy przed siebie rozmawiając. Po 20 min. byłam w domu. Bez słowa pobiegłam do siebie zapakowałam cichy i masę kosmetyków. Zbiegłam szybko na dół.
-Tato podwieziesz mnie do Parrie?
-Oczywiście skarbie.
Po 10 min. byliśmy na miejscu. Zapukałam drzwi otworzyła mi Parrie.
-No jesteś wchodź.
-Hej, - weszłam do salonu a tam siedziały trzy dziewczyny poznałam się z nimi.
-No to mamy 2h a później przychodzą moi starzy więc będziemy się zwijać.
-Ok.
Po 2h oglądania filmów poszłyśmy do pokoju Perrie. Zrobiłyśmy sobie paznokcie i zaczęłyśmy gadać.
-A tobie kto się podoba? - zapytała jedna z dziewczyn.
-A muszę odpowiadać?
-Tak tylko szczerze.
-No to on chodzi z nami do klasy Luck.
-Nie gadaj serio?
-No tak.
-A co o nim wiesz?
-Komponuje swoją muzykę.
-To my też wiemy a coś jeszcze?
-Wiem coś czego wy na pewno nie wiecie.
-Czego? - zapytały wszystkie na raz.
-Super tańczy.
-A ty skąd wiesz?
-Ja go zaciągnęłam na trening. HIP-HOP. To jest moja pasja no i zabrałam go ze sobą i super mu szło i teraz będzie cały czas chodził.
-Zatańcz nam coś.
-No ale jest noc wszyscy śpią.
-E nie u mnie o tej godzinie się nie śpi.
-No dobra.
Wyjęłam telefon i puściłam muzykę. Zatańczyłam mój ulubiony układ.
-Łał to było coś! - opadłam zdyszana na łóżko.
-A któraś z was zapisała się może na ten kasting w szkole?
-Nie - odpowiedziały dziewczyny.
-A ja tak. A ty? - zapytała Perrie.
-O to super ja też.
-Zaśpiewajcie coś razem.
-No dobra czemu nie.
Puściłyśmy muzykę i zaśpiewałyśmy payphone.
-Kurde powinnyście razem śpiewać! - wybuchła jedna z podniecenia.
-Nie to kiepski pomysł Marika wybrała sobie już na pewno piosenkę.
-Tak się składa że pisze mi ją Luck może byś ze mną zaśpiewała?
-Serio?
-Tak.
-Ok.
Usłyszałam dźwięk sms-a.
"Dobranoc ;***"
L.
Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu.
-Uuuu... chyba Luck napisał.
-Tak Luck - powiedziałam dumna.
-A co?
-Dobranoc i całusek.
-Czyli nic ci nie powiedział. - powiedziała Perrie.
-Ale o czym? - zapytałam zdziwiona.
-Już mówię. Kazałam ci wziąć kosmetyki tak? No a to po to bo robimy taką wojnę.
-Co?
-Zawsze jak ktoś u kogoś śpi to robimy takie coś że w nocy wychodzimy do parku całą klasą. No i smarujemy się kosmetykami wiesz chłopaki vs. dziewczyny. Błyszczyki, szminki, pudry, podkłady co się da nawet pastę do zębów no i się tak smarujemy ale nie że malujesz chłopakowi rzęsy tylko to twarzy ubraniach włosach po czym się da.
-Chyba was pogięło.
-No wiem. Ale musisz iść cała klasa będzie.
-Cała? Że cała One Direction też?
-Tak.
-Ok - to jest chore kto normalny jest do tego zdolny?
"Chce żeby Perrie ze mną zaśpiewała. A tak na marginesie. Czemu mi nic nie powiedziałeś o tej wojnie?
M.
"Ok da się zrobić. Dziewczyny mi zabroniły."
L.
"Za to nie wrócisz czysty do domu zobaczysz."
M.
"Zobaczymy. ;*"
L.
-Dobra panie brać w ręce kosmetyki i idziemy.
Wzięłam kosmetyki i poszłyśmy. Doszłyśmy do parku.
-Czy wszyscy są? - krzyknęła Perrie.
-Tak - odpowiedzieli.
-Więc zaczynamy.
Wszyscy na siebie ruszyli ja odnalzłąm w tłumie Lucka i podeszłam do niego.
-No i co boisz się? - zapytałam.
-Ciebie? Chyba sobie żartujesz.
-Oj pożałujesz tego.
Rzuciłam się na niego i zaczęłam smarować po twarzy on nie był mi dłużny. Wysmarowałam go szminkami pudrami pastą nawet brokat miał we włosach.
-Koniec brak amunicji! - krzyknął ktoś.
Zeszłam z niego i pomogłam mu wstać.
-To ja pójdę się czegoś napić.
-Ok.
Odeszłam od niego do ławki na której stało picie.
-O hej i jak podobało się? - zobaczyłam przed sobą Niall'a
-Hej to było nienormalne. - zaczął się śmiać.
-Chcesz coś do picia?
-Tak właśnie po to tu przyszłam.
-Sok czy piwo?
-Dzisiaj nie wracam do domu więc piwo. - blondyn podał mi otwarte piwo i sobie też wziął wypiłam łyk.
-Gliny jadą! - krzyknął ktoś.
-O kurde nie dobrze spadamy. - powiedział Niall i załapał mnie za rękę i biegliśmy ulicą najszybciej jak się dało. Ja byłam trochę wolniejsza więc on ciągnął mnie za sobą.
-Gdzie biegniemy?
-Przed siebie nie mogą nas złapać.
Biegliśmy tak przez 15 min. w końcu zwolniliśmy i schowaliśmy się za krzakiem na kogoś posesji.
-I co teraz? - zapytałam.
-Musimy tu poczekać.
-Ale na co?
-Aż policja się stamtąd zmyje.
-Ok.
Siedzieliśmy tak przed dobre 30 min.
-Zimno ci? - zapytał.
-Tak chciałabym już wracać - zdjął z siebie bluze i położył na moich ramionach.
-Masz załóż ją wiem że nie jest czysta ale przynajmniej nie będzie ci zimno.
-Dzięki - uśmiechnęłam się do niego.
-Jeszcze nie możemy iść bo nas złapią i będziemy mieć przesrane.
-No ok.
-Cicho jedzie policja.
-Dobra - nie mogłam usiedzieć w miejscu było mi zimno więc zaczełam się wiercić i nagle samochód się zatrzymał.
-Marika nie ruszaj się. - z samochodu wyszedł policjant i zmierzał w naszą stronę.
-O kurde sory.
-Już za późno idzie tutaj.
-Zrób coś.
-Y y dobra musimy się całować mam plan.
-Co?
Nie zdążyłam dokończyć a on mnie pocałował. Słyszałam kroki policjanta ale skupiłam się tylko na pocałunku. Wiem że miał być tylko na pokaz ale jednak był prawdziwy. Jego usta były ciepłe i delikatne.
-Przepraszam że przeszkadzam ale co państwo tu robią? - zapytał policjant a Niall szybko przerwał pocałunek.
-Proszę pana niech pan nas nie aresztuje. Widzi pan ten dom? - pokazał ręką dom za nami. - To jest dom mojej ukochanej. Jej ojciec zabrania się nas spotykać bo mówi że ja jestem tylko młodym szczylem który chce wykorzystać jej córkę a później porzucić. Ale ja ją kocham ona jest dla mnie wszystkim. - gdybym nie zanała prawdy uwierzyłabym mu mówił to z takim przekonaniem. Szturchnął mnie lekko w ramie.
-To prawda proszę pana my się kochamy i chcemy być razem ale mój ojciec on nam nie pozwala.
-Dobrze nic wam nie zrobię. Ale następnym razem nie będzie litości.
-Dziękuje panu uratował pan naszą miłość. - powiedział Niall na koniec. Policjant odszedł. - Co za baran nie zauważył że jesteśmy brudni.
-No. Dobry z ciebie aktor.
-Dzięki.
Niall
Poczułem wibracje telefonu.
-Tak?
-Niall to ja Zayn. Nie wiesz może gdzie jest Marika bo Perrie tu zaraz mnie zabije.
-Jest ze mną.
-Dobra daj ją do telefonu bo Parrie już mnie powoli zabija.
-Dobra.
Podałem Marice telefon.
Marika
-Parrie?
-Tak to ja. Nic ci nie jest?
-Nie. A tobie?
-Też nie.
-To dobrze za 15 min pod moim domem.
-Ok.
Rozłączyłam się i oddałam telefon Niall'owi.
-Dobra idziemy pójdziemy skrótem.
-Ok dobra.
Ruszyliśmy przed siebie szliśmy bocznymi uliczkami. Nagle zobaczyłam przed sobą wielki płot. NIall bez trudu go przeszedł ja wspięłam się na samą górę i siedziałam.
-No skacz.
-Ale tu jest wysoko.
-Skacz złapie cię - wyciągnął do mnie ręce.
-Ok ale złap - skoczyłam mu w ramiona. Złapał mnie ale zaraz upadł na ziemie a ja razem z nim.
-Złapałem - zaśmiał się.
-Tak widzę.
Wstaliśmy i poszliśmy dalej po paru minutach byliśmy już pod domem Parrie ona i Zayn już na nas czekali.
-No jesteście.
-Tak cali i zdrowi.
-Ok idziemy.
-Pa - krzykną Zayn i Niall.
-Pa - pomachałam im a Niall puścił mi oczko.
***************
I jest. Komp mi się zapsuł i pisze na laptopie więc musze spadać sory za błędy. Ale się spieszyłam. Dadajce komentarze.

2 komentarze:

  1. Jejku ,ale fajny rozdział ;** wydaje mi sie,że jak Luck sie dowie co Marika robiła z Niallem, to bd kiepsko ;/... Ale mega mi sie podoba, ale jesteś zakrecona w tym wszystkim ;);***
    Ewelajna ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślałam ze Luck choć trochę się w niej zakocha .A to było wszystko udawane :) super ale się wciągnęłam czytam co tydzień :*
    Mam nadzieje że następny rozdział będzie również ciekawy :0

    Panna K

    OdpowiedzUsuń