sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 23

Dzisiaj 21 grudzień za niedługo święta, a ja jeszcze nie mam kupionych prezentów. Wybrałam się dzisiaj do galerii razem z dziewczynami. Chodziłyśmy po sklepach i kupowałyśmy wszystkim prezenty każdy każdemu wydam majątek. Kupiłam już dla wszystkich prezenty i poszłyśmy na pizze. Siedziałyśmy przy stoliku oczywiście nie obeszło się bez kilku zdjęć z fankami chłopaków. Rozmawiałyśmy, ale Danielle była trochę przybita.
-Daniell coś się stało? - zapytałam.
-Nie wszystko okej.
-Na pewno?
-Tak.
-Danielle coś cię gryzie. - stwierdziła Sara.
-No dobra jest coś.
-No to mów.
-Bo mój tata zginął 13 lat temu w wypadku i moja mama od tego czasu nie miała nikogo aż do teraz znalazła sobie kogoś i chce się z nim pobrać i zamieszkać.
-No to super czemu się nie cieszysz? - spytałam.
-Bo jest coś jeszcze ten koleś to jest ojciec Lucka i mamy razem zamieszkać i on ma być moim przyrodnim bratem.
-A no to wszystko jasne.
-Kurcze fajnie, że sobie kogoś znalazła, ale ojciec Lucka?
-I tak masz lepiej ode mnie. - powiedziała Sara.
-No tak.
Tylko ja z Perrie nie wiedziałyśmy o co chodzi zaraz nam wszystko wyjaśniła, że jej mama nie żyje i że jej ojciec pije i ją bił. To było okropne.
************************************
Dzisiaj wigilia wstałam wczas bo miałam z Niall'em jechać po jego rodziców. Ubrałam się w dżinsy, bluzkę i na to sweterek, kozaczki na obcasie i czarny płaszcz. Wyszłam z domu, a Niall już czekał pod moim domem wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Przyjechaliśmy z 45 minut i poszliśmy do hali przylotów i podeszliśmy do nich.
-Niall kochanie jak cię dawno nie widziałam. - jego matka przytuliła go.
-Mamo, tato, Greg to jest Marika.
-Witaj dziecko.
-Dzień dobry.
-I jak lot? - spytał.
-Bardzo męczący.
-No to jedziemy do domu i tam odpoczniecie.
-Dobrze synku.
Przez całą drogę mama Niall'a opowiadała o nim co robił jak był mały, a ja się śmiałam, a Niall zaprzeczał jak było coś naprawdę głupiego, ale i tak wiedziałam, że to prawda. Dojechaliśmy do ich domu i pomogliśmy im. Poszłam zaraz do domu dochodziła 14 a o 17 wszyscy mieli się schodzić. Przebrałam się w białą sukienkę, białe buty na obcasie i białą torebkę zrobiłam lekki makijaż część włosów upięłam i podkręciłam lokówką i wyszłam im trochę pomóc. Zapukałam do drzwi otworzył mi Louis.
-Hej wchodź. - zaprosił mnie do środka. Zdjęłam płaszcz z siebie i zamieniłam buty.
-Hej już jestem. - wszyscy inni latali z kuchni do salonu i przynosili wszystko.
-Hej musisz nam pomóc. - powiedział Niall całując mnie. - Wyglądasz ślicznie.
-A gdzie mogę dać prezenty?
-Możesz do mojego pokoju.
-Okej.
Zaniosłam je tam i zajęłam się resztą. Zaraz skończyliśmy, wszyscy przyszli. Poznałam się z resztą było nas bardzo dużo jeśli dobrze naliczyłam to 46. Najwięcej było od Louis'a, ale nie przeszkadzało mi to.
Połamaliśmy się opłatkiem i zasiedliśmy do wigilii. Wszyscy rozmawiali ze sobą było tak rodzinnie większość osób się nie znała, ale to wyglądało jakby wszyscy ze sobą mieszkali od początku. Moi rodzice zaprzyjaźnili się z rodzicami Niall'a i bardzo dobrze. Wszystkie dzieci podbiegły pod choinkę i zaczęły wszystkim rozdawać prezenty. Wszyscy się cieszyli. Ja otworzyłam ostatni prezent, a tam była prześliczna bransoletka. Wyjęłam ją były tam różne daty "3.09.2012", "8.09.2012", "20.10.2012" "24.12.2012", "31.12.2012/1.01.2013"* i imiona "Niall", "Marika", "Niall+Marika=Love". Łzy poleciały mi z oczu. To było piękne. Podeszłam szybko do Niall'a.
-Podoba się? - zapytał.
-Jeszcze jak to jest piękne. Najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam.
-To się cieszę, że ci się podoba. Długo nie umiałem nic wymyślić, ale stwierdziłem, że to musi być coś oryginalnego.
-Masz rację. A ty odszukałeś mój prezent?
-No właśnie nie.
-Jak to?
Rozejrzałam się po pokoju nigdzie jej nie było. Pobiegłam szybko do jego pokoju i się znalazła, wzięłam ją.
-Proszę oto mój prezent.
Roztargał opakowanie i rozpakował swoją nową gitarę.
-Gitara o jejku dziękuję.
Popatrzył na nią dokładnie i zobaczył to co tam napisałam, a mianowicie "I love you ;*"
-I love you too.
Pocałował mnie delikatnie.
-Stop stop teraz ja. - powiedziała Zuzia wchodząc pomiędzy nas. Wyciągnęła ręce w stronę Niall'a a on ją podniósł  - Niall to dla ciebie. - podała mu kartkę. Popatrzył na nią i się uśmiechną zaraz pokazał ją mi to byłam ja i on. Pocałował Zuzię w czoło - A pójdziemy na spacer? - zapytała patrząc się na Niall'a błagalnie, ale on nic nie rozumiał.
-Marika pomóż bo ty jedna umiesz mówić w dwóch językach.
-Chce iść na spacer.
-Teraz?
-Tak.
-No w sumie możemy iść.
-Ale jest wigilia.
-No i co chodźmy.
-Dobrze. No to smyku ubieraj się idziemy na spacerek.
-Już chwileczkę.
Pobiegła się ubrać.
-Widać, że tęskni za Polską.
-Masz racje.
-Widzę to po niej bo chce iść na spacer, a zawsze w Polsce we wigilię szliśmy na spacer.
-Aha fajna taka tradycja.
-Już jestem możemy iść. - podbiegła do drzwi i otworzyła je.
Ubraliśmy się i wyszliśmy. Było zimno, bardzo i ciemno. Od razu jak wyszliśmy Zuzia wybiegła i zaczęła się bawić w śniegu. Niall zlepił jedną kulkę i rzucił we mnie oddałam mu zaraz do nas przyłączyła się Zuzia. Rzucaliśmy się śnieżkami aż Niall się przewrócił. Ja i Zuzia zaczęłyśmy się śmiać. Zuzia odeszła kawałek i zaczęła robić aniołki. Podeszłam do Niall'a i wyciągnęłam w jego stronę rękę chwycił ją i pociągnął mnie upadłam na tyłek. Zaczęłam się śmiać z własnej głupoty.
-Śmiejesz się z tego, że wylądowałaś na śniegu.
-Tak.
-Niekiedy cię nie rozumiem.
-I dobrze.
Rzuciłam się na niego przez co wylądował na śniegu, a ja leżałam na nim. Nasze usta się prawie stykały przybliżyłam się do niego i złączyłam nas w pocałunku.
-Ja chce wracać zimno mi. - usłyszałam jak Zuzia marudzi. Szybko wstałam z Niall'a.
-Dobrze już wracamy. - zwróciłam się do niej. - Niall wracamy.
-Jasne.
Weszliśmy do domu byliśmy cali mokrzy. Mama przebrała Zuzię, a ja poszłam się wysuszyć do łazienki w tym momencie żałowałam, że nie mam żadnych ciuchów przy sobie. Ktoś zapukał.
-Marika mogę wejść potrzebuję ręcznik.
-Jasne.
Wszedł do środka w samych bokserkach moje serce zaczęło szybciej bić i chyba zrobiłam się czerwona zauważył to i się uśmiechnął. Chwycił do ręki ręcznik.
-Chcesz jakieś ubrania?
-A mógłbyś?
-Jasne.
-Dziękuję.
-Proszę.
Ostatni raz się na niego popatrzyłam i czułam że temperatura mojego ciała wzrosła i to bardzo. Wyszedł i zaraz wrócił z T-shirt'em i spodniami. T-shirt jak na hip-hop, a spodnie nawet nawet. Ubrałam na siebie T -shirt i założyłam spodnie. Podwinęłam nogawki, ale było za duże chwyciłam pierwszy lepszy pasek i zapięłam. Otrzepałam się jeszcze i wyszłam do jego pokoju.
-I jak ujdzie? - spytałam. Popatrzył na mnie i zaczął się śmiać. - No co?
-To jest takie wielkie na ciebie.
-E tam koszulek takich ma pełno w domu no, a spodnie takie trochę duże.
-Trochę? Raczej bardzo.
-Oj no, ale jakoś wyglądam.
-No tak nie źle.
-No.
Wyszliśmy do salonu. Wszyscy już wyszli, a reszta poszła do siebie zostaliśmy tylko my, 10 osób, posprzątaliśmy wszystko i była 21.
-Dobra idę już bo późno.
-Czekaj wigilia jest zostań na noc.
-Niall nie mam żadnych ubrań, a poza tym rodzice.
-Oj rodzice, nic ci się przecież nie stanie.
-Wiem, ale oni są przewrażliwieni.
-To nich przestaną nie puszczę cię nigdzie zostajesz.
-Dobrze zostaję.
-No super.
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do mamy. Powiedziałam jej, że zostaję na noc oczywiście nie mogło się obejść bez "no tylko czegoś nie naróbcie" normalka. Poszłam do pokoju Niall'a on już zdążył się przebrać pogrzebałam jeszcze w torebce.
-Niall, a może byś tak mi użyczył jakiś dresów co? - zapytałam błagalnym wzrokiem.
-Jasne już czegoś poszukam.
Wstał i podszedł do komody. Przeszukał parę szafek.
-Przykro mi, ale mam tylko dżinsy żadnych dresów pewnie wszystko w praniu.
-No trudno to będę spała w samej koszulce.
-Mi pasuje.
Poszłam do łazienki umyłam się i ubrałam w moją dzisiejszą pidżamę. Rozpuściłam włosy które zdążyły się wyprostować. Wyszłam z łazienki.
-O Boże jak to możliwe?
-Ale co?
-Że masz takie długie włosy.
-Łał, ale masz refleks.
-No widziałem wcześniej, ale teraz dopiero to powiedziałem. Jesteś piękna.
-Nie jestem. Jestem brzydka.
-Odwołaj to!
-Nie!
-Ah tak? No to zobaczmy co na to moi fani po naszej randce wstawiłem na TT twitta żeby każdy powiedział czy jesteś ładna czy nie i zobaczymy jakie są odpowiedzi.
Podszedł do laptopa i zalogował się na swojego TT.
-Oto ten twitt. I komentarze. "Jest śliczna zazdroszczę ci", "Zabiłabym za takie włosy", "Jest mega ładna", "Gdybym ją poznała to bym ją zabiła bo jest taka ładna". Dobra to ostatnie było dziwne, ale widzisz tego jest o wiele więcej.
-Mówią tak żebyś ich obserwował.
-Co jak co, ale directionki by tego nie zrobiły.
-A ja wiem, że jestem brzydka.
-Nie jesteś. Jesteś najcudowniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałem.
-Nie kłam. Nie ładnie tak.
-Nie kłamię i o tym wiesz.
-Możemy skończyć?
-Dobrze.
-Chcę iść spać.
-Ja też.
Położyliśmy się obok siebie i zaraz zasnęliśmy. Obudziłam się i popatrzyłam na zegarek dochodziła 8 przydałoby się wstać i przygotować coś do jedzenia. Leżałam przytulana do Niall'a delikatnie uniosłam jego rękę i wysunęłam się z pod przykrycia. Wymknęłam się po cichu do łazienki. Przebrałam się w sukienkę i po cichu wyszłam. Niall cały czas spał. Wyszłam po cichu do kuchni. Wszyscy spali i dobrze, zaczęłam robić naleśniki zaraz przyszły dziewczyny.
-I jak się spało? - zapytała Danielle.
-U mnie wygodnie. - przyznałam.
-To tak jak u mnie.
-No u mnie nie tak fajnie cały czas mnie budził. - powiedziała oburzona Eleanor.
-No to tak jak u mnie prawie mnie zepchnął no to wstałam. - przyznała Sara.
-A ja tam nie narzekam mi było dobrze. - powiedziała rozmarzona Perrie.
-A okej nie wnikam.
-Skoro i Louis i Harry się tak wiercą to niech oni razem śpią i nam dadzą spokój. - stwierdziła Eleanor.
-Masz racje. Zobaczą jak to jest.
-Hej o czym rozmawiacie? - spytał Louis, a za nim weszła cała reszta.
-O was. - powiedziałyśmy jednocześnie.
-O jak miło. - powiedział Niall obejmując mnie w pasie od tyłu i całując w policzek.
Reszta zrobiła to samo.
-Co na śniadanie umieram z głodu. - powiedział Niall.
-Naleśniki.
-Yyyyy... mniam.
-Ty dostaniesz na końcu najpierw wasze rodziny.
-Bo sobie sam wezmę.
-Spróbuj. - wyciągną rękę po naleśnik, a ja pacnęłam go.
-Ał to bolało.
-I dobrze.
-Hej ja jestem Niall Horan mi się nie odmawia. Bo naśle na ciebie fanki.
-Poradzę sobie z nimi.
-I za to cię kocham.
Chłopaki wymienili się spojrzeniami, a ja się bałam co wymyślą.
-Teraz! - krzyknął Louis.
Niall podniósł mnie w pasie i wyprowadził na zewnątrz. Wyszliśmy z mieszkania i wylądowałam w śniegu tak jak dziewczyny. Było strasznie zimno.
-A Niall będę morka!
-To się wysuszysz.
Rzucił się na mnie i zaczął okładać śnieżkami nie byłam mu dłużna. Byłam całkowicie morka i zimno mi było. Pomógł mi wstać i poszliśmy do domu. Wszystkie byłyśmy morkę oni też. Poszłam się przebrać znów musiałam sobie pożyczyć od Niall'a ubrania.
-Debile z was. - powiedziałam wchodząc do salonu.
-I za to nas kochasz. - wyszczerzył swoje białe ząbki Lou.
-A kto tak powiedział? - pokazałam mu język.
-A co nie kochasz mnie? - zrobił smutną minkę.
-Louis ciebie nie da się nie kochać.
-No i taka odpowiedź mi pasuje.
-Bo się zrobię zazdrosny. - powiedział Niall.
-Ja też. - dodała Eleanor.
Poszłam do pokoju Niall'a wzięłam swoje rzeczy i poszłam do salonu.
-To pa. - powiedziałam i już miałam wychodzić.
-Chwila gdzie idziesz? - spytał Niall.
-Do domu.
-Jak to do domu? - zrobił smutną minkę.
-Oj uśmiechnij się. Dzisiaj święta chcę spędzić czas z rodziną i tobie radze to samo.
-No dobrze, ale jutro się widzimy.
-Zajmij się rodzicami i bratem...
-I tobą.
-Ty nie odpuścisz?
-Nie.
-No to widzimy się jutro pa.
-Pa. A buziaczek?
-A buziaczek? - próbowałam go naśladować.
-To sam sobie wezmę. - przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-Pa.
-Pa.
Poszłam do domu. Weszłam i w drzwiach przywitała mnie mama.
-Przepraszam, że nie wróciłam na noc.
-Dobrze nie gniewam się.
-Serio?
-Tak.
-To super.
-W salonie ktoś na ciebie czeka.
-Kto?
-Idź zobacz.
Powędrowałam szybko do salonu i tam siedziała aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa nie wierze Oliwia.
-Oliwia!!!!!!!!!!!!!!!!!
-Maaaaaaaaaaaaaaaaaaraaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!
-O Boże jakim cudem się tutaj znalazłaś?
-Przyleciałam z Kubą na święta do rodziców.
-Jezu jak super!
-Też się cieszę.
-Musisz wszystkich poznać.
-No mam nadzieję obiecałaś mi.
-Pamiętam. Opowiadaj co tam?
-Wróciłam na treningi, ale oczywiście jestem pod stałą obserwacją lekarza. - popatrzyła na Kubę.
-Tak zapewne tak. - zaczęłyśmy się śmiać. - Spędzicie z nami święta? - spytałam.
-Wiesz co przyszliśmy się przywitać i zaraz wracamy do rodziców.
-To niech oni też przyjdą.
-Tak Marika ma rację znamy się bardzo długo zaproś ich do nas. - powiedziała mama.
-Dobrze to przyjdziemy. To już pójdziemy.
Wstali i kierowali się do drzwi.
-Ja pójdę z wami.
-Okej.
Wyszliśmy z domu widziałam, że Luck zasuwa z łopatą.
-To jest Luck?
-Tak.
-Czekaj chwile muszę z nim pogadać.
-Dobra.
Oliwia
Przebiegłam przez ulicę.
-Hej ty jesteś Luck ja jestem Oliwia jestem koleżanką Mariki i po pierwsze dziękuję, że ją namówiłeś do zaśpiewania bo ja jej 1000 razy mówiłam to nie.
-Hej.
-Dobra wiem nawijam jak najęta.
-No trochę.
-Dobra sory.
-Spoko. To ty jesteś ta zwariowana fanka One Direction?
-Tak.
-A no to wszystko rozumiem.
-Ej. Dobra no to chciałam się poznać no bo byłeś chłopakiem Mariki to ja muszę lecieć pa.
-Cześć. Do zobaczenia.
-Pa.
Dobiegłam do Mariki i Kuby.
-No i co porozmawiałaś sobie?
-Tak.
Poszliśmy do domu moich rodziców. Marika wróciła do siebie.
-Mamo już jestem! Marika zaprosiła nas do siebie i się zgodziłam.
-Dobrze córeczko.
Poszłam razem z Kubą do naszego tymczasowego pokoju.
-Cieszysz się, że przyjechaliśmy?
-I to jak. Dziękuję.
-Proszę.
Pocałowałam go delikatnie w usta. Dochodziła 17 przyszliśmy do Mariki. Rodzice długo rozmawiali, bardzo. Ja też z Mariką rozmawiałam, ale nie o wszystkim bo rodzice mogli usłyszeć. Poszłyśmy do kuchni.
-No i jak tam z Niall'em?
-Super. Chciał mnie zabrać w trasę.
-No coś ty.
-Serio. I dał mi kanapkę.
-Jaka szczęściara. Boże gdyby mi dał kanapkę to bym zemdlała.
-A jak zajebiście całuje.
-A inni?
-Co inni?
-No jak całują.
-Skąd mam wiedzieć?
-No nie źle kłamiesz przecież widziałam zdjęcia na necie jak całujesz się z Zayn'em.
-O Boże. Pamiętasz ten musical?
-Yhym.
-No to właśnie dlatego to było na scenie gra aktorska.
-A fajnie było?
-Inaczej, ale nie lepiej.
-Aha.
-A tobie i Kubie jak się układa?
-Dobrze.
-Tyle?
-Dobra, super cudownie. Wiesz jak super jest z nim mieszkać? Budzisz się rano, a on obok ciebie. Śniadanie je razem z tobą, jedyna przerwa to szkoła i jego praca, a później wraca i obiad też razem i całe popołudnie i kolacja i zasypiasz w jego ramionach to jest super. A w weekendy zawsze gdzieś jedziemy i to jest cudowne albo po prostu zostajemy w domu.
-Fajnie masz.
-No. Nic lepszego w życiu mnie nie spotkało. On jest wyjątkowy.
-Kto? - zapytał Kuba wchodząc do kuchni.
-Ty.
-Ty też jesteś wyjątkowa. - pocałował mnie delikatnie.
-O Boże jak wy słodko wyglądacie.
-O to chodzi.
-Bo ona jest słodka.
-Ty też jesteś słodki.
-Nie ty jesteś słodka.
-Nie ty jesteś słodki.
-Dobra obydwoje jesteście słodcy! - wybuchła Marika.
-To ja wam może nie będę przeszkadzał. - wyszedł z kuchni.
-A jak w szkole? - zapytała.
-A normalnie. A u ciebie?
-Też. A wiedzą, że mieszkasz z Kubą.
-Tak.
-No i jaka była ich reakcja?
-Pierwsza: zmyśla, druga: puszczalska, a trzecia: jest szczęśliwa.
-No ta druga to nieciekawa.
-Wiem. A co dostałaś pod choinkę?
-Od rodziców tablet, od Zuzi rysunek mój i Niall'a, od Amelii moje ulubione perfumy od chłopaków i dziewczyn też dostałam kilka rzeczy, a od Niall'a to. - pokazała bransoletkę z różnymi datami.
-A co one oznaczają?
-3.09.2012 to dzień w którym się poznaliśmy. 8.09.2012 nasz pierwszy pocałunek wtedy w krzakach. 20.10.2012 nasza pierwsza randka i moment w którym zostaliśmy parą. 24.12.2012 wigilia, poznanie jego rodziców i pierwsze święta razem a 31.12.2012/1.01.2013 nie wiem okaże się, ale to będzie coś niesamowitego. No i nasze imiona.
-To jest takie romantyczne. Ja z Kubą też mamy coś dla ciebie. - podałam jej pudełeczko otworzyła je i się uśmiechnęła.
-Directioner dziękuję. - przytuliła mnie. - Z chęcią będę nosiła bo jestem Directioner.
-Ma się rozumieć.
-Ale ja nic dla ciebie nie mam.
-Jak mnie zabierzesz do chłopaków to będzie najlepszy prezent.
-Okej nie ma sprawy to jutro?
-O boże jutro! Już tak szybko?! O tak, tak jeszcze się pytasz! - wykrzyczałam jej prosto w twarz.
-Kuba możesz uspokoić swoją dziewczynę bo chce mnie zabić! - krzyknęła w stronę salonu. Zaraz szybko przyszedł, a ja skakałam jak głupia.
-Oliwia spokojnie. - chwycił mnie za ramiona.
-Ale jutro idę do mojego męża! - krzyknęłam. Popatrzył na mnie dziwnie. - Spokojnie bierzemy rozwód.
-Mam rozmieć, że mówisz o słynnym Niall'u Horan'ie który w naszym domu jest dość popularny.
-Tak właśnie o nim jutro go poznam! - zaczęłam krzyczeć i skakać.
-Bo będę zazdrosny. - zrobił smutną minkę.
-A teraz poproszę o ten piękny uśmiech. - od razu się uśmiechną. - Już lepiej. - pocałowałam go szybko. - Nie masz o co zawsze będę twoja.
-Teraz mi lepiej.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Mogę wam zrobić zdjęcie proszę. - poprosiła Marika.
-A rób sobie.
Zrobiła nam zdjęcie. Po 3h wróciliśmy do domu. Poszliśmy do swoich pokoi.
-Tylko go jutro nie zamorduj. - zaśmiał się.
-Twierdzisz, że mogłabym zabić mojego największego idola?
-Po tobie można się wszystkiego spodziewać.
-Oj zapomnijmy o tym co było w szpitalu.
-Nie bo to jest zawsze dobry argument.
-Kurde muszę coś na ciebie znaleźć.
-Będzie trudno.
-Ja to znajdę choćbym musiała to wykopać spod ziemi.
-Powodzenia kochanie.
Zasnęliśmy szybko. Następnego dnia obudziłam się dość wczas jak na mnie w wolny dzień o 10. Leżałam jeszcze bo nie chciało mi się wstawać. Kuba jeszcze spał wyglądał słodko. Przytuliłam się do niego i leżałam myśląc. Zaraz się obudził.
-Hej piękna.
-Hej piękny.
Rozbrzmiał dźwięk mojego telefonu.
"Hej jak cię obudziłam to sory. O 13 idziemy do chłopaków, przyjdę po ciebie."
M.
"Hej nie obudziłaś spoko to czekam ;*"
O.
"No to do zobaczenia"
M.
Wstałam leniwie zrobiłam poranną toaletę i poszłam coś zjeść.
Dochodziła 13 wyszłam przed dom i zaraz doszła do mnie Marika. Ruszyłyśmy do domu chłopaków. Zapukała i drzwi otworzył Niall o Boże spokojnie.
-Hej. - powiedział do mnie.
-Hej - pisnęłam.
-Nie błagam nie piszcz tak jak pierwszym razem.
-Minutkę. - poprosiłam namierzyłam poduszkę leżącą obok Harry'ego podeszłam do niej z szerokim uśmiechem Harry się odsunął i zrobił przerażone oczy ja wzięłam poduszkę przycisnęłam ją sobie do twarzy i zaczęłam piszczeć. Po chwili przestałam odłożyłam poduszkę.
-Już ci lepiej? - zapytał Niall.
-Tak. - powiedziałam spokojnie.
-No to jestem Niall. - wyciągnął rękę w moją stronę.
-Jakbym nie wiedziała. Gdybym nie miała chłopaka, a ty dziewczyny to bym cię pocałowała.
-Nie rób tego.
-Nie mam zamiaru, ale chce cię przytulić.
-Dobra. - Jezu przytuliłam Niall'a Horan'a! Zgon! - Żyjesz? - zapytał bo stałam w jednej pozycji nieruchomo.
-Nie no wiesz nie na co dzień przytula się ciebie.
-Tak wiem.
-To ty jesteś Oliwia nasza największa fanka? - zapytał Louis.
-Tak to ja.
-No to witam cię w naszych skromnych progach.
-Skromnych?
-No tak jak na piątkę chłopaków to ten dom jest mały.
-Możemy się zamienić jeśli wam nie odpowiada.
-Śmieszna jesteś.
Przytulił mnie, a reszta zrobiła to samo.
-Mogę sobie z wami zrobić zdjęcie?
-Tak jasne. - odpowiedzieli.
Marika wzięła mój telefon i zrobiła nam zdjęcie.
-O Boże nie mogę w to uwierzyć sory, ale muszę to powiedzieć kocham was!
-A kto nas nie kocha? - zapytał Harry.
-Debile?
-Fajnie to ujęłaś.
Po 2h wróciłam do domu.
Danielle
-Kochanie chcę żeby Luck i Kendall się wprowadzili do nas. Przepraszam że mówię ci to teraz, ale to nastąpi dzisiaj, a ślub planujemy na 29 grudnia nie będzie on duży.
-Teraz mi mówisz? Mamo nie dało się wcześniej?
-Jesteś zła?
-Nie tylko mogłaś mi powiedzieć wiesz po 20 latach będę miała brata to trochę dziwne.
-Wiem córeczko, ale zrozum mnie.
-Dobrze rozumiem też kogoś kocham. - uśmiechnęłam się na samą myśl.
-Właśnie nie mięliśmy okazji porozmawiać jak tak z Liam'em?
-Super. Jest wspaniały. Cały czas mi powtarza, że mnie kocha.
-To się cieszę, że jesteś szczęśliwa.
-I to jeszcze jak.
-Pomożesz mi zwolnić pokój gościnny dla Lucka?
-Tak jasne.
Zajęło nam to 3h, ale w końcu wyniosłyśmy wszystko. Zadzwonił dzwonek zbiegłam i otworzyłam drzwi stał przed nimi Luck i jego tata.
-Wchodźcie.
-O już jesteście. - mama zeszła z góry.
-Chodźcie zaprowadzę was do pokojów i oprowadzę po domu.
Usiadłam przed telewizorem zaraz przyszedł Luck i usiadł obok mnie.
-Fajny prezent gwiazdkowy. - odezwał się pierwszy.
-Tak brat pod choinkę.
-A ja siostra.
-Ja pierwsza zajmuję łazienkę przed wyjściem do szkoły. - powiedziałam szybko.
-Kurde.
-Pech.
-Zobaczymy kto będzie szybszy.
-Ej nie ma tak zaklepałam.
-Kto pierwszy ten lepszy.
-Jak się zamkniesz to ja znam sposób na otworzenie tych drzwi.
-Zobaczmy.
Umówiłam się dzisiaj z Liam'em, że przyjdzie i zaraz rozległ się dzwonek do drzwi popędziłam szczęśliwa w stronę drzwi. Otworzyłam je i stał tam Liam.
-Hej.
-Hej wchodź szybko bo zimno. - pocałowałam go szybko w usta. - Chodź musisz kogoś poznać. - weszliśmy do salonu.
-Liam to jest Luck mój przyszły brat.
-My się znamy.
-Serio?
-Chodzimy razem do klasy.
-Aha zapomniałam przepraszam.
-Spoko.
-Chodźmy.
Chwyciłam go za rękę i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Weszliśmy po schodach na górę i zobaczyłam mamę jak całuje się z ojcem Lucka.
-Mamo może nie przy wszystkich. - zaraz od siebie odskoczyli. - Liam to jest ojciec Lucka, Kendall.
-Miło pana poznać.
-Mi ciebie też chłopcze.
Poszliśmy do mojego pokoju.
-Fuj jak oni tak mogą kurde ja w tym domu muszę żyć.
-Nie narzekaj oni się kochają.
-To nich nie okazują tego przy mnie.
-Ja mam czterech takich w domu i cały czas to widzę i nie tylko to. - zrobiłam pytającą minę. - No przyłapałem kiedyś Harry'ego i Sarę.
-O Boże serio?
-Tak to nie był za fajny widok.
-Wierze ci.
****************************************
Jest mega długi ferie mi nie służą za długie. No ale trudno nie umiem pisać krótkich. No mam nadzieję że się podobało. Komentujcie. A i mała uwaga kilka z was czyta mojego bloga na telefonie i nie da się dodać komentarza i bardzo was proszę wejdźcie później na kompa i dodajcie bo ostatnio świeci pustkami pod ostatnim rozdziałem miałam tylko jeden komentarz i to jeszcze od anonima podpisujcie się proszę bo chce wiedzieć kto pisze. Następny za tydzień. Macie jeszcze mojego bloga z imaginami: http://imaginy-o-tym-co-w-zyciu-i-nie-tylko.blogspot.com/. I jeszcze słodkie 1D:
POZDROWIONKA ;*

2 komentarze:

  1. Boski masz talent. kiedy następny? proszę jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAA KOCHAM KOCHAM KOCHAM <333 prosze informuj mnie jak dodasz nowy rozdział <33 @Life_TasteGreat <333

    OdpowiedzUsuń