Luck
Ja?! Jakim cudem chyba sobie pomyliła osoby.
-Przepraszam panią. Ja nazywam się Luck Candy i chciałem się zapytać co ja będę robił w tym musicali.
-Ty chłopcze będziesz grał no chyba, że nie chcesz. No bo bardzo ładnie grałeś na gitarze więc będziesz grał.
-Nie, oczywiście chce i dziękuję.
-Proszę.
A jednak się nie przejęzyczyła. Będę grał, fajnie.
Marika
-Będziemy występować.-powiedziałam do Perrie.
-No super.
Wyszłam ze szkoły i poszłam do siebie.
Parrie
Podeszłam do Zayn'a.
-Hej to co mówimy im dzisiaj? - zapytałam.
-Hej no jasne.
-To spoko.
Danielle
Wyszłam z sali treningowej i szłam w stronę domu. Robiło się ciemno a lamp w tej części Londynu było mało. Szłam powoli od kilku minut ktoś za mną szedł. Przyśpieszyłam mając nadzieje, że go zgubię, ale on też przyśpieszył. Szłam najszybciej jak umiałam i już miałam zacząć biec, ale poczułam, że łapie mnie za pośladki.
-Hej maleńka. Co tak sama idziesz? Już się ciemno robi a ty sama tak tu sobie idziesz.
-Gówno cię to obchodzi spadaj. - szłam ignorując go.
-No zatrzymaj się chcę tylko porozmawiać. - kolejny raz chwycił mnie na pośladki. Obróciłam się szybko i walnęłam go z liścia.
-Mamusia nie nauczyła, że nie wolno być debilem? - zapytałem z triumfem w głosie.
-A ciebie nie nauczyła jak traktuje się ludzi? - zrobił groźną minę i chwycił mnie mocno za ręce.
-Puszczaj! Puszczaj mnie! - wyrywałam się. Byłam przerażona niech ktoś mi pomoże proszę.
-Chciałem być łagodny ale najwidoczniej się nie da.
-No widzisz nie da się! Puszczaj! - wyrywałam mu się dalej.
Chwycił mnie mocno w pasie nie miałam szans mu się wyrwać. Ale i tak próbowałam.
-Pomocy! Pomocy! Niech mi ktoś pomorze! - krzyczałam.
-Puść ją! - usłyszałam jakiś głos w oddali po niemal 5 sekundach stał parę kroków ode mnie, to był Liam. Mój prześladowca mnie puścił.
-Chłopczyku idź stąd bo może być nieprzyjemnie.
-To ty stąd idź. - warknął i stanął pomiędzy nim a mną plecami do mnie.
-Odejdź. - powiedział z wyczuwalną agresją.
-Zmuś mnie.
-Odejdź puki nie tracę cierpliwości. - odezwał się nieznajomy.
-A moja się już skończyła. - uderzył go prosto w noc on upadł na ziemię a z nosa popłynęła mu krew. - Chodź stąd. - chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą.
Podał mi chusteczki nawet nie wiem kiedy się rozpłakałam. Wzięłam od niego chusteczkę i wytarłam policzki.
-Dziękuję. - powiedziałam cicho.
-Nie ma za co.
-Jak to nie ma właśnie jest gdyby nie ty to on... on...
-Nie kończ nie chce tego słyszeć.
-Skąd się tam wziąłeś?
-Byłem w sklepie bo Niall'owi zachciało się jeść. - zaśmiałam się cicho. - To nie jest śmieszne ten chłopak cały czas jest głodny. Ale i tak jest dla mnie jak brat. - uśmiechnęłam się. - To znasz Sarę.
-Tak znam.
-No nie źle jej się z Harry'm układa.
-Yhym mówiła mi, że go bardzo kocha.
-To widać. Mam nadzieję, że im się uda.
-Ja też.
Stanęliśmy przed moim domem.
-Dziękuję ci.
-Nie ma sprawy.
Pocałowałam go w policzek i znikłam za drzwiami.
Marika
Dochodziła 17 Perrie wpadła do mojego pokoju.
-Hej siadaj bo dłużej nie wytrzymam.
-No o co chodzi?
-Pewnie mnie zabijesz, ale słuchaj mam dla ciebie wiadomość. Pamiętasz jak mi mówiłaś, że ci się Niall podoba?
-No tak pamiętam.
-No to słuchaj. Na pewnej lekcji Zayn do mnie się przysiadł tak na marginesie w końcu no ale nie ważne tu chodzi o to co mi powiedział. -Wzięłam butelkę i zaczęłam pić - No powiedział mi, że ty się podobasz Niall'owi. - wyplułam całą wodę.
-Serio?
-No tak. Taż byłam zdziwiona no i wiesz musiałam mu powiedzieć i mu powiedziałam, że on się tobie też podoba.
-Nie zrobiłaś tego - wstałam zdenerwowana.
-Zrobiłam.
-Perrie prosiłam nie mów nikomu. Jakbyś powiedziała swojej koleżance byłabym mniej wściekła ale jemu? Nie zauważyłaś, że oni razem mieszkają i on mu to powie.
-No wiem nawet tak się z nim umówiłam.
-Kurde już ci nigdy więcej nic nie powiem.
-No trudno natury człowieka nie zmienisz.
-Dawaj telefon!
-Po co?
-Dawaj. Masz numer Zayn'a?
-Mam.
-No to dawaj.
Wzięłam szybko od niej telefon i zadzwoniłam do Zayn'a.
Zayn
-Usiądź sobie wygodnie. I tak pierwszy warunek nie rzucisz się na mnie.
-Co zrobiłeś? - zapytał.
-Nic. No to tak na początek podobasz się Marice.
-Skąd wiesz?
-Perrie mi powiedziała. No i ja jej powiedziałem, że ona się tobie podoba i że powiemy wam to no bo ileż można.
-Stary zabije cię. - wstał.
-Czekaj. - zatrzymałem go.
-Mówiłem wam nie mówcie nikomu a tobie szczególnie nie mów Perrie ale ty nigdy nie słuchasz.
-Natury człowieka nie zmienisz. Jeszcze będziesz dziękować.
-Zobaczymy. A teraz lepiej uciekaj bo nie ręczę za siebie.
-No to nara. - wybiegłem szybko z pokoju.
Uciekałem przed nim najszybciej jak mogłem. Zadzwonił telefon odebrałem.
-O cześć Parrie powiedziałaś jej i jak poszło?
-Tak powiedziała mi! - krzyknęła Marika do słuchawki. - Nie mów mu nic proszę.
-Trochę za późno właśnie mnie goni.
-I bardzo dobrze.
-No ale ile mieliście zamiar to ukrywać. Czy tylko ja i Perrie chcemy waszego dobra?
-Nie przeginaj.
-Dobra muszę kończyć pa.
-Cześć.
Rozłączyłem się. Uciekałam dalej. Nagle ni stąd ni zowąd pojawił się Louis i podłożył mi nogę. Wywaliłem się a Niall usiadł na mnie.
-No i co masz zamiar teraz zrobić?
-Będę tak siedział.
-I co ci to da?
-Nie wiem ale jestem na ciebie wściekły. - oddychał ciężko.
Zszedł szybko i poszedł bez słowa do siebie. Przez cały wieczór się do mnie nie odzywał. Następnego dni było to samo. Wyszliśmy do szkoły.
-Masz zamiar cały czas mnie ignorować?
Nie odpowiedział. Chłopaki nie wiedzieli o co chodzi.
-Możecie do jasnej cholery powiedzieć o co chodzi? - zapytał wkurzony Louis.
-Powiedziałem Parrie a ona Marice, że się podoba Niall'owi no a ja mu powiedziałem, że on się podoba Marice no i się wkurzył i nie gada ze mną.
-Niall to prawda?
-A co nie słyszałeś? - zapytał groźno. Wyprzedził nas i znikł zaraz nam z oczu.
-No w sumie mu się nie dziwię też chciałem cę zabić. - oznajmił Harry.
-Nie pomagasz.
-Wiem.
Doszliśmy do szkoły.
-Masz zamiar cały czas mnie ignorować?
Nie odpowiedział. Chłopaki nie wiedzieli o co chodzi.
-Możecie do jasnej cholery powiedzieć o co chodzi? - zapytał wkurzony Louis.
-Powiedziałem Parrie a ona Marice, że się podoba Niall'owi no a ja mu powiedziałem, że on się podoba Marice no i się wkurzył i nie gada ze mną.
-Niall to prawda?
-A co nie słyszałeś? - zapytał groźno. Wyprzedził nas i znikł zaraz nam z oczu.
-No w sumie mu się nie dziwię też chciałem cę zabić. - oznajmił Harry.
-Nie pomagasz.
-Wiem.
Doszliśmy do szkoły.
Marika
Stałam przy swojej szafce. Prawie całą noc nie spałam i myślałam o tym co mi powiedziała Parrie. Zamknęłam szafkę i oparłam się o nią. Zobaczyłam jak do szkoły wchodzi Niall sam, bez chłopaków. Widać, że nie był uśmiechnięty, szczęśliwy ale zły i zawiedziony(?). Popatrzył w moją stronę ja cała się zaczerwieniłam a on spuścił głowę i szedł dalej. Po paku sekundach weszła reszta. Podbiegłam do nich i zatrzymałam Zayn'a a reszta poszła.
-Czemu Niall jest smutny?
-On nie jest smutny on jest zły.
-A no tak sory to czemu jest zły?
-No przez to, że się dowiedziałaś, że mu się podobasz.
-Naprawdę?
-Tak. No bo wiesz on nas prosił żebyśmy nic nie mówili no a ja się wygadałem no i on teraz jest na mnie zły i od wczoraj się do mnie nie odzywa.
-Kiepsko.
-A jak tam Parrie?
-Żyje jeszcze, planuje słodką zemstę. - potarłam złowieszczo dłonie.
-To powodzenia.
-Pa.
O kurde kompletnie zapomniałam, że teraz biologia. Kurde i jak ja mam się teraz zachować? Dobra spokojnie przecież nie będzie źle. Chyba. Weszłam i powoli usiadłam obok Niall'a.
-Cześć. - powiedziałam.
-Hej. - odparł.
Całe trzydzieści minut się do mnie nie odezwał. To trwało wieki, myślałam, że z trzy godziny minęły.
-No to wyszło na to, że kłamałem. - odezwał się w końcu.
-Hm? - nie mogłam z siebie wypuści nic innego.
-Po tej imprezie jak przyszłaś do mnie mi o wszystkim powiedzieć kłamałem.
-A to. No chyba na to wychodzi.
-Pewnie teraz myślisz, że jestem jakimś mięczakiem który wysługuje się przyjaciółmi ale ja nie chciałem żebyś się dowiedziała.
-Ja też nie chciałam. Najchętniej bym teraz Perrie zamordowała.
-Ja mam to samo z Zayn'em.
Jest mam zemstę idealną. Wykorzystam to, że podoba jej się Zayn. Zemsta jest słodka. Lekcja się skończyła. Wyszłam z klasy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jestem spięta i to bardzo. Na którejś przerwie podeszłam do Zayn'a.
-Słuchaj ostatnio się trochę porobiło. Wyszło, że mi się podoba Niall - uśmiechnęłam się na sam dźwięk jego imienia - ja jemu no to jest jeszcze jedna mała sprawa.
-No jaka? Chyba się we mnie nie zakochałaś?
-Nie.
-To dobrze.
-Słuchaj i nie przerywaj. Podobasz się Perrie.
-Co? - otworzył szeroko oczy.
-No tak.Powiedziała mi to. Też byłam trochę w szoku.
-Ale jesteś pewna?
-No czekaj zapytałam się jej kto jej się podoba a ona powiedziała Zayn no to chyba tak.
-Czy to jest twoja zemsta?
-Tak. Ale to prawna przysięgam.
-Spoko. Dzięki za info. - puścił do mnie oczko i poszedł na luzie dalej.
Szłam sobie spokojnie korytarzem.
-Słyszałaś? - zapytał Luck.
-Ale co?
-No w piątek znów ktoś u kogoś śpi no więc bitwa.
-Znów? Ja nie mam kosmetyków.
-Ja też nie. No to musisz kupić i każdy ma być.
-Wiem, dzięki.
-Spoko.
Reszta lekcji minęła szybko. Poszłam do sali w której mięliśmy się spotkać na ten musical.
-Witam uczniów. Jesteście tu ponieważ ja i chłopaki - pokazała na Niall'a, Zayn'a, Liam'a, Louis'a i Harry'ego - wybraliśmy was do musicalu. Podzieliłam was w pary chłopak z dziewczyną tak by było bardziej ciekawie. Harry i Eleanor, Louis i Sara...
-A może na odwrót? - zaprotestowali chłopaki.
-No dobrze więc Harry i Sara, Louis i Eleanor, Zayn i Parrie, Niall i Marika, Liam i Danielle, Luck i Amber. - wymieniała dalej. Kurde czemu z Niall'em? Lubię go ale jak ja mam z nim gadać?
-No to wychodzi, że jesteśmy razem. - powiedział Niall.
-No to wychodzi.
Każdy podszedł i wziął jakąś rzecz. Ja wzięłam księżyc. Musimy go pomalować i zawiesić na górze. Więźliśmy się do pracy. Zaczęliśmy malować go.
-Przepraszam, że wam przeszkadzam ale mam tu dla was rolę. Jesteście jednymi z głównych bohaterów więc macie tego dość dużo.
-Proszę panią a o czym jest ten musical?
-O miłości. Mamy tutaj 5 wspaniale śpiewających chłopców więc oni znajdą swoją miłość lecz jedna postać zdradzi swojego ukochanego z innym a on zdradzi swoją ukochaną. Słuchać mnie - powiedziała do wszystkich - Musical jest o 5 chłopakach i pięciu dziewczynach którzy się w sobie zakochują. Jedna dziewczyna z pary zdradzi swojego ukochanego z innym a on zdradzi swoją ukochaną.
-A może pani jaśniej? - odezwał się ktoś.
-Już wam mogę powiedzieć obsadę. Harry zakocha się w Sarze ale tylko na planie tak jak reszta.
-Trochę za późno bo już to zrobiłem ale niech pani kontynuuje.
-Liam z Danielle i Louis z Eleanor. I tak ostatnie dwie pary Niall i Marika oraz Zayn i Parrie to będzie tak, że Marika zdradzi Niall'a a Zayn Perrie i oni po prostu będą mieć romans aż Niall i Parrie to zobaczą i Niall będzie chciał pobić Zayn'a. I zaczną się bić na niby oczywiście aż Marika nie zrozumie, że kocha Niall'a i wszystko wróci do normy.
O Boże to będzie koszmar.
-Tutaj macie scenariusze. Imiona zostaną takie same nie będziemy nic zmieniać. - dodała. - No kontynuujcie.
Przejrzałam tylko szybko scenariusz i zabrałam się za malowanie. Skończyliśmy wyglądał super. Srebrny posypany brokatem. Niall zawiesił go przy suficie.
-Proszę pani skończyliśmy.
-Dobrze. No więc teraz możecie przeczytać sobie i odegrać sobie scenki które macie razem.
-Dobrze.
Usiadłam i przeczytałam scenariusz. Był dobry nie czytałam czegoś takiego nigdy.
-Przeczytałeś? - zapytałam.
-Tak.
-No to tych kwestii razem mamy trochę dużo.
-Trochę? Większość.
-Ja się tego nie nauczę nie ma szans.
-A ja? Kurde chyba ją pogięło.
-Dobra spróbujmy.
-Ok.
Spróbowaliśmy kilka scenek i spoko nam to wychodziło.
Wróciłam do domu.
-Tak. Ale to prawna przysięgam.
-Spoko. Dzięki za info. - puścił do mnie oczko i poszedł na luzie dalej.
Szłam sobie spokojnie korytarzem.
-Słyszałaś? - zapytał Luck.
-Ale co?
-No w piątek znów ktoś u kogoś śpi no więc bitwa.
-Znów? Ja nie mam kosmetyków.
-Ja też nie. No to musisz kupić i każdy ma być.
-Wiem, dzięki.
-Spoko.
Reszta lekcji minęła szybko. Poszłam do sali w której mięliśmy się spotkać na ten musical.
-Witam uczniów. Jesteście tu ponieważ ja i chłopaki - pokazała na Niall'a, Zayn'a, Liam'a, Louis'a i Harry'ego - wybraliśmy was do musicalu. Podzieliłam was w pary chłopak z dziewczyną tak by było bardziej ciekawie. Harry i Eleanor, Louis i Sara...
-A może na odwrót? - zaprotestowali chłopaki.
-No dobrze więc Harry i Sara, Louis i Eleanor, Zayn i Parrie, Niall i Marika, Liam i Danielle, Luck i Amber. - wymieniała dalej. Kurde czemu z Niall'em? Lubię go ale jak ja mam z nim gadać?
-No to wychodzi, że jesteśmy razem. - powiedział Niall.
-No to wychodzi.
Każdy podszedł i wziął jakąś rzecz. Ja wzięłam księżyc. Musimy go pomalować i zawiesić na górze. Więźliśmy się do pracy. Zaczęliśmy malować go.
-Przepraszam, że wam przeszkadzam ale mam tu dla was rolę. Jesteście jednymi z głównych bohaterów więc macie tego dość dużo.
-Proszę panią a o czym jest ten musical?
-O miłości. Mamy tutaj 5 wspaniale śpiewających chłopców więc oni znajdą swoją miłość lecz jedna postać zdradzi swojego ukochanego z innym a on zdradzi swoją ukochaną. Słuchać mnie - powiedziała do wszystkich - Musical jest o 5 chłopakach i pięciu dziewczynach którzy się w sobie zakochują. Jedna dziewczyna z pary zdradzi swojego ukochanego z innym a on zdradzi swoją ukochaną.
-A może pani jaśniej? - odezwał się ktoś.
-Już wam mogę powiedzieć obsadę. Harry zakocha się w Sarze ale tylko na planie tak jak reszta.
-Trochę za późno bo już to zrobiłem ale niech pani kontynuuje.
-Liam z Danielle i Louis z Eleanor. I tak ostatnie dwie pary Niall i Marika oraz Zayn i Parrie to będzie tak, że Marika zdradzi Niall'a a Zayn Perrie i oni po prostu będą mieć romans aż Niall i Parrie to zobaczą i Niall będzie chciał pobić Zayn'a. I zaczną się bić na niby oczywiście aż Marika nie zrozumie, że kocha Niall'a i wszystko wróci do normy.
O Boże to będzie koszmar.
-Tutaj macie scenariusze. Imiona zostaną takie same nie będziemy nic zmieniać. - dodała. - No kontynuujcie.
Przejrzałam tylko szybko scenariusz i zabrałam się za malowanie. Skończyliśmy wyglądał super. Srebrny posypany brokatem. Niall zawiesił go przy suficie.
-Proszę pani skończyliśmy.
-Dobrze. No więc teraz możecie przeczytać sobie i odegrać sobie scenki które macie razem.
-Dobrze.
Usiadłam i przeczytałam scenariusz. Był dobry nie czytałam czegoś takiego nigdy.
-Przeczytałeś? - zapytałam.
-Tak.
-No to tych kwestii razem mamy trochę dużo.
-Trochę? Większość.
-Ja się tego nie nauczę nie ma szans.
-A ja? Kurde chyba ją pogięło.
-Dobra spróbujmy.
-Ok.
Spróbowaliśmy kilka scenek i spoko nam to wychodziło.
Wróciłam do domu.
Danielle
-Hej znów się spotykamy. - powiedział Liam.
-Hej tak znów.
-No na szczęście w innej sytuacji niż wczoraj.
-Tak. - powiedziałam ze smutną miną.
-O kurde przepraszam.
-Nie no nic się nie stało.
-Dobra debil ze mnie.
-Troszeczkę. - zaśmiałam się.
-Cały czas na siebie wpadamy chyba los chce nam coś powiedzieć.
-Chyba tak.
-A może zrobimy mu na złość i pójdziemy gdzieś w piątek?
Czy mi się wydaje czy własnie Liam zaprosił mnie na spacer?
-Możemy spróbować.
Co ja wygaduje to jest bardziej odpowiedź na "cześć wiesz fajna jesteś może spróbujemy chodzić przez tydzień jak będzie fajnie to możemy spróbować na dłuższą metę".
-To o 18 w piątek przyjdę po ciebie ok?
-Ok.
Niall
Jakim cudem ja przeżyłem ten dzień?!
-Cześć mogę wejść? - zapytał Zayn. Nie odpowiedziałem mu nie miałem zamiaru się do niego odzywać. - Dobra dalej jesteś obrażony. Dobra obrażony jesteś ale mnie słyszysz. To tak przepraszam, że się wygadałem Perrie, ale Niall jak wtedy ona u nas zasnęła to ja widziałem, że ty nie chcesz żeby ona się obudziła. Chciałeś żeby u nas spała. A na tej imprezie...
-To chciałem ją pocałować. - powiedziałem cicho ale nie na tyle cicho.
-Co?
-Chciałem ją pocałować.
-Jak to?
-Pamiętasz jak do nas przyszła dzień po imprezie?
-No pamiętam.
-No to wtedy mi to powiedziała ja tego w ogóle nie pamiętałem. Powiedziałem jej, że mi się podoba i chciałem ją pocałować.
-No widzisz dobrze, że się dowiedziałeś i ona, że się na wzajem podobacie.
-Tylko teraz wyszedłem na mięczaka bo dowiedziała się tego od Perrie. Ja bym jej to powiedział tylko nie teraz.
-No właśnie Niall nie teraz a kiedy jak się spotkacie na 10 lat i będziecie wspominać jakimi byliście gówniarzami? Niell ocknij się tu trzeba działać dzień za dniem leci a czasu nie da się zatrzymać działaj bo może być na późno za niedługo.
-No ale co mam zrobić?
-No zaproś ją gdzieś.
-Dobra ale nie teraz tak za tydzień.
-Wiesz ile się może wydarzyć za tydzień?
-A słyszałeś, że znów ma być bitwa?
-Nie zmieniaj tematu.
-Czekaj to wtedy ją zaproszę.
-Dobra trzymam cię za słowo.
Harry
Ktoś zadzwonił odebrałem.
-Tak?
-Cześć Harry tu brat Sary, Daniel.
-Cześć.
-Słuchaj możemy się spotkać?
-Słuchaj możemy się spotkać?
-No jasne.
-To może byś przyszedł, Sary nie ma mam do ciebie sprawę.
-No spoko to za chwilę będę.
-Ok.
Rozłączyłem się. Wziąłem kurtkę i wychodziłem.
-Idę do Sary nie wiem kiedy wrócę. - krzyknąłem.
Wyszedłem i poszedłem do Sary obecnego domu. Zapukałam. Otworzył Daniel.
-No to jak sprawa? - zapytałem siedząc w kuchni.
-Za miesiąc są urodziny Sary i chciałem jej zrobić prezent i chciałbym żebyś mi w tym pomógł Chce jej zrobić pokój. No wiesz teraz jak tu mieszka to musi mieć swój pokój no więc chce jej zrobić i wiesz przyda mi się męska ręka do tego bo sam sobie nie poradzę a i jak byś mógł się dowiedzieć jaki jest jej ulubiony kolor byłbym wdzięczny.
-Spoko pomogę.
-A postarasz się na jutro?
-Jasne.
-Hej o co się postara? - zapytała Sara wchodząc do kuchni.
-O nic. - powiedzieliśmy jednocześnie.
-O nic. - powiedzieliśmy jednocześnie.
-Co tu robisz? - zapytała mnie.
-Przyszedłem chciałem ci zrobić niespodziankę ale cię nie było to zaczekałem i jesteś.
-O super. To chodź. - Wzięła mnie za rękę do swojego pokoju.
Usiadliśmy na kanapie.
-Mam do ciebie kilka pytań. No bo jesteśmy razem więc chce się trochę o tobie dowiedzieć.
-Okej no to pytaj.
-Jak masz na drugie?
-Nie mam. A ty?
-Edward.
-O to jak ten za zmierzchu.
-No niestety.
-Czemu niestety? Edward ładne imię.
-Daj spokój jak jakiś 80-letni staruszek.
-Jak chcesz mi się podoba.
-No dobra następne. Jaki jest twój ulubiony kolor?
-Fioletowy. A twój?
-Różowy.
-Różowy? Serio? Chłopak i różowy?
-No a czemu nie? A fioletowy?
-No co takiego z fioletowym?
-To jest też ulubiony kolor Liam'a.
-Serio?
-Tak.
-O fajnie mam coś z nim wspólnego. To teraz ja.
-Okej.
-Dlaczego zacząłeś śpiewać?
-Sam nie wiem. Wszyscy mi mówili, że ładnie śpiewam aż pod namową mamy poszedłem do X-factor'a no i tak szczerze to miałem marzenie żeby to wygrać, ale zyskałem coś więcej super przyjaciół. Może nie wygraliśmy ale to nie ma znaczenia bo oni są moimi przyjaciółmi i co by się stało zawsze nimi będą. No i dzięki temu poznałem ciebie. A ciebie co podkusiło żeby zaśpiewać na kastingu?
-Szczerze?
-Tak.
-No to nie lubiłam was bo cały czas wszystko kręciło się wokół was i byłam zazdrosna no i chciałam tej całej zasranej szkole pokazać, że inni uczniowie też coś potrafią.
-A teraz nas lubisz? - zapytałem patrząc jej w oczy.
-Tak teraz was lubię co prawda nie będę kłamać nie słucham waszej muzyki bardzo często ale śpiewacie super.
Poczułem wibracje. Wyciągnąłem telefon.
-Mam do ciebie kilka pytań. No bo jesteśmy razem więc chce się trochę o tobie dowiedzieć.
-Okej no to pytaj.
-Jak masz na drugie?
-Nie mam. A ty?
-Edward.
-O to jak ten za zmierzchu.
-No niestety.
-Czemu niestety? Edward ładne imię.
-Daj spokój jak jakiś 80-letni staruszek.
-Jak chcesz mi się podoba.
-No dobra następne. Jaki jest twój ulubiony kolor?
-Fioletowy. A twój?
-Różowy.
-Różowy? Serio? Chłopak i różowy?
-No a czemu nie? A fioletowy?
-No co takiego z fioletowym?
-To jest też ulubiony kolor Liam'a.
-Serio?
-Tak.
-O fajnie mam coś z nim wspólnego. To teraz ja.
-Okej.
-Dlaczego zacząłeś śpiewać?
-Sam nie wiem. Wszyscy mi mówili, że ładnie śpiewam aż pod namową mamy poszedłem do X-factor'a no i tak szczerze to miałem marzenie żeby to wygrać, ale zyskałem coś więcej super przyjaciół. Może nie wygraliśmy ale to nie ma znaczenia bo oni są moimi przyjaciółmi i co by się stało zawsze nimi będą. No i dzięki temu poznałem ciebie. A ciebie co podkusiło żeby zaśpiewać na kastingu?
-Szczerze?
-Tak.
-No to nie lubiłam was bo cały czas wszystko kręciło się wokół was i byłam zazdrosna no i chciałam tej całej zasranej szkole pokazać, że inni uczniowie też coś potrafią.
-A teraz nas lubisz? - zapytałem patrząc jej w oczy.
-Tak teraz was lubię co prawda nie będę kłamać nie słucham waszej muzyki bardzo często ale śpiewacie super.
Poczułem wibracje. Wyciągnąłem telefon.
"Harry może zabrałbyś gdzieś Sarę? Chcę już dzisiaj zacząć."
D.
"Jasne jej ulubiony kolor to fioletowy."
H.
"Ok. Dzięki."
D.
-Kto to? - zapytała.
-A Niall chce żebym mu coś kupił.
-Aha.
-Może gdzieś wyjdziemy?
-Jasne.
Wyszliśmy z jej domu i poszliśmy na spacer. Szliśmy uliczkami weszliśmy do parku. Nagle parędziesiąt fanek rzuciło się w moją stronę. Chciały autografy i zdjęcia.
-Harry to prawda, że to jest twoja dziewczyna? - zapytała jedna z fanek wskazując Sarę.
-Tak to prawda jesteśmy razem. - objąłem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie.
-Pocałuj ją! - krzyknęła jedna z fanek.
-Okej.
Popatrzyłem jej prosto w oczy i pocałowałem.
-I to się nazywa prawdziwa miłość. - powiedziała jedna z fanek.
-Miłość? Mają tylko 18 lat oni nie mogą być ze sobą szczęśliwi. Nie pasują do siebie pewnie poleciała na jego kasę i tylko tyle. - powiedziała następna.
Zaczęły się kłótnie.
-Cisza! - krzyknąłem. - Posłuchajcie mnie.
-Nie posłuchajcie mnie. - powiedziała Sara. Popatrzyłem na nią a ona się tylko uśmiechnęła. - Pewnie myślicie, że jestem z Harry'm dlatego, że jest bogaty ale to nie prawda. Ja go kocham a on mnie przynajmniej tak mówił.
-Bo to prawda kocham cię. - powiedziałem patrząc jej w oczy.
-No widzicie my się kochamy a wy po prostu nie możecie zaakceptować. Jak chcecie mnie obrażać to proszę bardzo ja jestem otwarta na krytykę ale cierpię...
-I ja też. - przerwałem jej.
-Jak chcecie to możecie mnie wyzywać ale chce wam powiedzieć, że to nic nie zmieni bo my będziemy razem więc wy na to nie macie wpływu. A jeśli jesteśmy razem to powinnyście się cieszyć bo przecież kochacie Harry'ego.
-Ona ma rację powinnyśmy się cieszyć.
Odwróciliśmy się i odeszliśmy.
-Kocham cię. - powiedziałem i pocałowałem ją w usta.
-Ja ciebie też.
Erick
Siedziałem u siebie w pokoju.
-Erick zejdź na chwilę. - usłyszałem głos taty.
Zszedłem.
-Tak?
-Chce ciebie i mamę zabrać w weekend nad morze gdzieś indziej bo nie mam dla was czasu.
-Wątpię żeby mama chciała jechać ze mną.
-A to dlaczego?
-Bo ostatnio działo się dużo rzeczy.
-Może usiądziemy i mi o wszystkim opowiesz?
-No dobra.
Poszliśmy do salonu i usiadłem na przeciwko ojca.
-No to słucham.
-Mam kogoś.
-No to się cieszę jak ma na imię ładna jest?
-Tato ładny.
-Jak to ładny?
-Bo to jest on chłopak, jestem gejem. On ma na imię James i jesteśmy razem.
-Jak to jesteście razem? - przetarł twarz z niedowierzaniem.
-Normalnie. Może to ci się wyda dziwne ale się kochamy i nie zamierzam się z nim rozstać.
-Nie oczekuje tego od ciebie.
-Serio?
-Tak. A co na to mama?
-Nie odzywa się do mnie ignoruje mnie. Ale ty się chyba ode mnie nie odwrócisz prawda?
-Nie oczywiście, że nie.
-O cześć kochanie co tak wcześnie? - zapytała matka całkowicie mnie ignorując.
-Chce zabrać ciebie i Ericka na weekend nad morze.
-Kogo? Masz na myśli tego chłopca? - pokazała na mnie.
-Kochanie wiem, że nie możesz w to uwierzyć.
-Nie mogę w to uwierzyć?! Słyszałeś go? On jest gejem!
-I co przez to jestem skreślony z twojego życia? - zapytałem wściekły.
-A co mam skakać z radości, że mój syn jest gejem?!
-A może nie z tego, że jest gejem tylko z tego, że pierwszy raz w życiu jest szczęśliwy! Nigdy nie mieliście dla mnie czasu! Myślicie, że czemu niekiedy wracałem pijany do domu co?! Bo piłem żeby zapomnieć o tym, że was w ogóle nie widuję. Wszyscy mieli rodziców jeździli z nimi wszędzie opowiadali jak w weekendy było fajnie a ja? Ja się tylko modliłem żeby mnie nie zapytało, a jak mnie zapytali to odpowiadałem, że było super, że byliśmy w kinie świetnie się bawiliśmy a jaka była prawda? Że zawsze siedziałem u siebie i chciałem żeby ten cholerny weekend się skończył bo was nie było a w szkole zapominałem o wszystkim o was o domu i było mi dobrze ja nie miałem dzieciństwa bo wy cały czas byliście w pracy.
-Erick przepraszamy cię i dlatego chce was zabrać stąd na weekend.
-Tato dzięki za dobra chęci ale jeden weekend tego nie naprawi a mama najwidoczniej nie chce mnie znać. Idę stąd. A i jeszcze coś mamy pierwsze miejsce na mistrzostwach świata ale co was to obchodzi w końcu to nie jakiś konkurs językowy.
Wyszedłem trzaskając drzwiami. Szedłem wkurzony na wszystkich a najbardziej na matkę Nawet nie wiem kiedy stałem przed drzwiami domu Jamesa. Zapukałem otworzyła jego matka.
-Dzień dobry mogę wejść?
-Tak oczywiście James jest u siebie pierwsze drzwi po prawo.
-Dziękuję.
Wbiegłem szybko po schodach na górę. Zapukałem do drzwi i wszedłem.
-Hej co tu robisz? - zapytał.
-Hej sam nie wiem ale nogi same mnie tu przyniosły. - usiadłem na łóżku.
-Coś się stało? - zapytał siadając obok.
-Tak. Ojciec chce mnie i matkę zabrać na weekend nad morze no ale mu powiedziałem, że jestem gejem i że jesteśmy razem no a matka wpadła i zaczęła się wydzierać, że jestem gejem to im powiedziałem, że całe dzieciństwo mnie przez nich ominęło i wyszedłem.
-Przykro mi. A jak ojciec zareagował?
-Dobrze.
-No to tyle dobrze. I co chcesz z tym zrobić?
-Nie wiem.
-A mogę ci jakoś pomóc?
-Pójdziesz ze mną do nich?
-Ja? To chyba nie jest dobry pomysł.
-Proszę. Chce matce wyjaśnić, że musi mnie zaakceptować.
-No dobrze dla ciebie pójdę.
-Dzięki jesteś super.
-Ty też.
Przytuliłem się do niego. Wyszliśmy z jego domu i szybko znaleźliśmy się w moim.
-Możecie na chwilę tu przyjść? - zawołałem ich. Zaraz się zjawili i usiedli na kanapie.
-Tak? - zapytał ojciec.
-To jest mój chłopak James. - matka odwróciła głowę prychając.
-Dzień dobry - przywitał się James.
-Mamo możesz chociaż mnie wysłuchać?
-Mogę.
-Wiem, że nie tolerujesz czegoś takiego, ale proszę cię zrozum mnie ja jestem szczęśliwy z Jamesem.
-Starałam się ale nie potrafię nie wyobrażam sobie tego. A wasze dalsze życie? Co macie zrobić za parę lat?
-Przepraszam bardzo, że się wtrącam ale moja matka zapytała mnie o to samo i chciałbym coś pani powiedzieć. Nie wiemy co będzie dalej ale wiemy co jest teraz chcemy być razem niech pani to zrozumie za parę lat jak będziemy chcieć być razem to będziemy.
-Mamo proszę ci zaakceptuj nas. My się kochamy.
-Dobrze postaram się. Jeśli się kochacie. To dobrze i przepraszam, że się tak zachowywałam w stosunku do ciebie bardzo cię przepraszam. - podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-A co do weekendowego wyjazdu to może James byś się z nami zabrał? - zaproponował ojciec.
-Może lepiej żebyście pojechali sami.
-Nie naprawdę jedź z nami poznamy się lepiej i może Erick nie będzie czuł się taki samotny.
-No jedź z nami. - zachęcałem go.
-Dobrze mogę jechać.
-To super wyjedziemy w sobotę o 11.
-Dobrze.
Wyszliśmy z domu i poszedłem go odprowadzić. Stanęliśmy pod jego domem.
-Dzięki.
-Nie ma za co twoja matka sama to zrozumiała.
-Naprawdę myślisz, że za parę lat też możemy być razem bez przeszkód? - zapytałem.
-Przeszkody zawsze będą ale myślę, że tak no chyba, że nie chcesz.
-Chce i to bardzo.
-No więc jak ty chcesz ja chcę no to się uda.
-Mam taką nadzieję. Ale i tak dzięki, że ze mną poszedłeś.
-Nie ma za co. Dla ciebie zrobię wszystko.
-Ja dla ciebie też.
-Fajnie się z tobą spało może to kiedyś powtórzymy. - zaśmiał się cicho.
-Z chęcią. - przygryzłem dolna wargę.
-Uważaj bo jeszcze nie zasnę.
-Z chęcią ci pomogę.
Pocałowałem go.
-Ok ja już idę. W cały weekend będziemy razem więc coś wykombinujemy.
-Ok pa.
Znikł za drzwiami. Poszedłem do domu.
****************************************
Hejka ludzie. Idą święta! Tak się cieszę. Przeżyliśmy koniec świata! Mistrze z nas! I co Majowie łyso wam? W poniedziałek też dodam bo Louisa urodzinki nasz boski Lou będzie miał 21 lat ale i tak jest piękny słodki i go kocham! No jak wam się podobał? Proszę o dużo komentarzy. A i mam dla was wiadomość ja i jeszcze jedna moja koleżanka piszemy razem bloga postaramy się w ten weekend dodać prolog. Tu jest link: http://onedirectionkkissyou.blogspot.com/ wchodźcie i komentujcie liczę na to.
-Uważaj bo jeszcze nie zasnę.
-Z chęcią ci pomogę.
Pocałowałem go.
-Ok ja już idę. W cały weekend będziemy razem więc coś wykombinujemy.
-Ok pa.
Znikł za drzwiami. Poszedłem do domu.
****************************************
Hejka ludzie. Idą święta! Tak się cieszę. Przeżyliśmy koniec świata! Mistrze z nas! I co Majowie łyso wam? W poniedziałek też dodam bo Louisa urodzinki nasz boski Lou będzie miał 21 lat ale i tak jest piękny słodki i go kocham! No jak wam się podobał? Proszę o dużo komentarzy. A i mam dla was wiadomość ja i jeszcze jedna moja koleżanka piszemy razem bloga postaramy się w ten weekend dodać prolog. Tu jest link: http://onedirectionkkissyou.blogspot.com/ wchodźcie i komentujcie liczę na to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz