-Kurde zajebiście.
-No i to jak.
-Ale mi gorąco.
-Mi też mega Uwielbiam imprezy.
-No ja też.
Zaraz wyszedł Zayn i reszta. Wyjął z kieszeni papierosy i zapalił.
-Chcecie? - skierował do nas paczkę.
-Nie ja nie palę.
-A ja chętnie - powiedziała Parrie i wzięła.
-Jak wy to możecie palić to jest ohydne.
-A paliłaś kiedyś? - zapytał Zayn.
-Tak i żałuję cała śmierdziałam.
-Zaraz zgona zaliczę - powiedział Louis siadając na schodach. - Tam jest tak gorąco.
Wyszliśmy z powrotem i zaczęliśmy tańczyć. Puścili wolną piosenkę poszłyśmy do stolika była 2 w nocy wszyscy już byli dobrze wypici po paru sekundach Zayn do nas podszedł.
-Czy mogę cię prosić do tańca? - zwrócił się do Perrie.
-Tak. - popatrzyła na mnie i mrugnęła mi i się uśmiechnęła i zaczęli tańczyć. odwróciłam się do stolika i zaczęłam pić swoje piwo.
-Zatańczysz? - usłyszałam kogoś za sobą odwróciłam się a za mną stał Niall.
-Z chęcią.
Wstałam i poszliśmy na parkiet. Chwycił mnie za biodra a ja swoje palce zaplotłam na jego karku. Kołysaliśmy się w rytm piosenki.
-Ładnie wyglądasz - usłyszałam jak szepta mi do ucha.
-Dzięki - lekko się zaczerwieniłam.
Czułam że moje ciało dotyka jego. Jest ode mnie o 3/4 głowy wyższy więc na szczęście nie widział, że się zaczerwieniła.
Parrie
Widziałam że Niall zaprosił Marikę do tańca tak ładnie razem wyglądają. Ja tańczyłam z Zayn'em trochę od niego jechało alkoholem ale nie bardzo więc zaraz przestałam czuć.
-Patrz jak oni ładnie razem wyglądają - powiedziałam wskazując brodą Marikę i Niall'a.
-No może coś z tego będzie.
-Co masz na myśli?
-Marika mówiła ci że u nas spała?
-No tak mówiła.
-A mówiła co robiła jak spała?
-Nie.
-No więc zaczęła się przytulać do Niall'a a on nie protestował a i tak w ogóle to ona by się obudziła tylko jakby ktoś tak cicho mnie budził to też bym spał.
-O bardzo ciekawe.
-No ona chyba Niall'owi wpadła w oko no wiesz brzydka nie jest.
-Podoba ci się? - zapytałam.
-Nie, nie mój typ. Wole blondynki. - uśmiechnął się do mnie.
-O dobrze wiedzieć. - tańczyliśmy dalej.
Sara
Siedziałam z Danielle przy barze i piłam piwo z sokiem. Nie zapomniałam o mamie ani na chwilę cały czas miałam ją przed oczami chciałabym teraz z nią być.
-Dan ja wychodzę idę do domu. To nie był dobry pomysł.
-Sara zostań jeszcze na chwilę.
-Danielle ja wiem że chciałaś mnie pocieszyć ale chciałabym teraz być mamą.
-No dobrze tylko uważaj.
-Ok - puścili wolną piosenkę.
Przepychałam się przez tańczące pary i dobiłam do kogoś. Podniosłam głowę to był Harry.
-O cześć. Przyszłaś sama? - zapytał.
-Cześć. Nie z koleżanką. Sory ale idę do domu.
-Poczekaj, zatańczysz?
-Harry właśnie wychodziłam nie czuje się najlepiej smutno mi.
-No proszę.
-No dobrze. - uległam mu.
Objęłam go za szyję a on zaplótł swoje palce na mojej talii. Przyległam do niego i oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Ta piosenka była taka smutna zachciało mi się płakać i poleciała mi jedna łza po policzku. Odsunęłam się do niego wy wytrzeć policzek.
-Sara nie płacz. - wytarł mój policzek palcem.
-Harry tobie łatwo mówić ale moja mam umiera a mój tata obwinia za to siebie. Nagle brat zaczął się wszystkim interesować z wyjątkiem mnie nigdy go nie obchodziłam. A mój tata na dodatek coraz więcej pije. Ja tego nie wytrzymam. - rozpłakałam się.
-Sara wiem że ci ciężko.
-Harry właśnie że nie wiesz.
-No dobrze nie wiem ale wyobrażam sobie.
-Ja już nie mam po co żyć.
-Sara nie mów tak. No a tata i brat?
-Brat? Ja nie mam brata nigdy go nie było odkąd ma to dziecko odciął się od nas całkowicie nic go nie obchodzi my już dla niego się nie liczymy tylko jak ze szpitala do niego zadzwonili to przyjechał ale tak to nie. A tata kocham go ale teraz zaczął pić. Może to nie dużo 6 piw ale jak przychodzi z pracy siada przed telewizorem i pije a później zasypia i nie mam kiedy z nim porozmawiać.
-Przykro mi. - rozpłakałam się i wyszłam na zewnątrz.
Usiadłam na schodach i zaczęłam płakać. Harry przyszedł za mną.
-Chcesz iść do domu? - zapytał.
-Tak.
-To ja pójdę z tobą.
-Nie trzeba.
-Pójdę.
-No ok.
Szliśmy do mnie do domu.
-Czemu jesteś dla mnie taki miły? Nasze pierwsze spotkanie nie było przyjemne.
-No tak nie było przyjemne ale dlaczego miał bym być niemiły. Nie jestem płytki.
-Widzisz ludzie raczej niechętnie za mną rozmawiają uważają że jestem bez uczuć i nie liczę się z nikim.
-Gdyby spędzili z tobą trochę więcej czasu zobaczyli by że tak nie jest.
-Sądzisz że jest inaczej?
-Tak. Bardzo przeżywasz chorobę mamy.
-Tylko na tej podstawie sądzisz że nie jestem płytka?
-Sara gdybyś była płytka nie przeżywałabyś tego tak.
-Dzięki.
-Ale za co?
-Za to że jesteś dla mnie taki miły.
-A dasz mi swój numer?
-Tak.
Wymieniliśmy się numerami i akurat stałam pod domem.
-Dzięki jeszcze raz.
-Nie ma sprawy.
Przytuliłam go i poszłam po cichu do siebie.
Marika
Piosenka się skończyła i puścili dyskotekową. Usiadłam na chwile przy stoliku i chciałam się napić.
-Marika chodź szybko zobacz jak tańczą. - chwyciła mnie za rękę Perrie.
Łał zajebiście tańczyli breaka kurde to jest takie zajebiste. Jakiś chłopak wyszedł z kółka i Parrie wypchnęła mnie na środek. Wszyscy się na mnie patrzyli zeszłam szybko a wszyscy krzyczeli "no dalej" "jedziesz" "daj czadu". Parrie znów wypchnęła mnie na środek nie miałam innego wyjścia. No więc zaczęłam tańczyć muzyka było spoko na początku nie wiedziałam co ale jak już zaczęłam to samo jakoś tak szło dalej. Jak skończyłam podniosłam się z podłogi i poszłam stanąć obok Parrie.
-Czemu mnie wypchnęłaś?!
-No bo zajebiście tańczysz wtedy u mnie to było super.
-No ale oni tańczyli zajebiści a ja daj spokój.
-Marika skąd ty umiesz tak tańczyć? - zapytał Niall.
-No z zajęć.
-Kurde to było zajebiste.
-Dzięki.
-No Niall ma recję wymiatasz - przyznał mi rację Liam.
-Nie żebym coś mówił ale ja też tak chcę umieć. - powiedział Louis.
O 3 parę osób wyszło ale klub był dalej pełny. Tańczyliśmy cały czas nawet nie było czasu się napić a jak znajdywaliśmy czas to chłopaki coś mocniejszego (wódka fuj to jest obrzydliwe) a my piwo. dość dużo wypili i śmierdziało od nich wódką no ale dało się wytrzymać. Tylko Liam nie pił dużo i był trzeźwy. Parrie raz za czas pod namową Zayn'a wypiła kieliszek wódki. Dopiero teraz zobaczyłam że nie ma z nami Harry'ego.
-Gdzie jest Harry? - zapytałam.
-Nie wiem ostatni raz go widziałem jak tańczył z jakąś dziewczyną a ona się rozpłakała. - powiedział Zayn.
Harry
Siedziałem na zewnątrz na schodach i usłyszałem Zayn'a.
-Stary gdzie ty byłeś? I co zrobiłeś tej dziewczynie że płakała? - usiadł obok mnie.
-To nie przeze mnie. Poznałem ją jak się dowiedziała że jej mama ma raka i jest kompletnie załamana no i się rozpłakała.
-Tyle? Na pewno nic jej nie zrobiłeś?
-Na pewno.
-Dobra.
-Ej i chyba coś tam do niej czuję. - powiedziałem niechętnie.
-Coś tam a dokładniej?
-No nie wiem. Nie chce jej wykorzystać a później zostawić tylko tak dobrze mi się z nią rozmawia.
-Zakochałeś się.
-Co? Ja się nie zakochuje. - powiedziałem z podniesionym głosem.
-Harry to nie zależy od ciebie znaczy w pewnym sensie tak ale nie od twojej woli. Jak kogoś kochasz to nie wiadomo co byś zrobił i tak będziesz o niej pamiętał.
-No wiem. Ale kurde no bo chyba naprawdę się w niej zakochałem. - przyznałem niechętnie.
-No gratulacje.
-Ale ja jej nie znam prawie w ogóle.
-Co o niej wiesz?
-Że ma na imię Sara ma 18 lat ma rodziców i starszego brata. Jej mama ma raka płuc i jest z tego powodu załamana. Jej tata obwinia się z to i zaczyna coraz więcej pić. Jej brat ma dziecko i odciął się od nich.
-Harry sam widzisz dużo o niej wiesz.
-No rzeczywiście. Ale spotkałem ją trzy albo cztery razy i już się zakochałem.
-Jak znajdziesz tą jedyną osobę to będziesz wiedział że to ona chodź by nie wiem co.
-No dobra ale milczysz jak to komuś powiesz to cię zamorduję.
-Dobra.
Weszliśmy do środka i po parunastu minutach wyszliśmy z klubu.
Marika
Szliśmy ulicą śmiejąc się. Chłopaki z wyjątkiem Liama i trochę Harry'ego byli mocno wypici. Louis zaczął śpiewać One Thing i zaraz wszyscy zaczęli śpiewać.
-Debile. Kto normalnie idzie ulicą i śpiewa piosenki?
-Tylko oni - zgodziła się ze mną Parrie. Niall przystanął chwilę i szedł razem z nami. Parrie przyśpieszyła i szliśmy razem nie umiał ustać na nogach więc oparł się o mnie.
-Czekaj stój. - powiedział i stanął chwiejąc się.
-Nie żygnij proszę.
-Nie spoko. Tylko chce ci coś powiedzieć i wiesz nie mówię tego dlatego że jestem narąbany ale tak serio może alkohol się do tego przyczynił. Podobasz mi się i to bardzo i chcę żebyś wiedziała. Chciałem ci to powiedzieć wcześniej ale nie dałem rady a później chodziłaś z Luckiem.
-Niall jesteś pijany nie wiesz co mówisz.
-Własnie że wiem - chwycił mnie za ramiona jechało mu z gęby alkoholem fuj!
-Serio to ile widzisz palców? - pokazałam mu trzy palce.
-Trzy albo cztery a zresztą nieważne.
-No widzisz jesteś pijany i nie wiesz co mówisz.
-Czekaj chcesz to ci to udowodnię. - chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam.
-Po pierwsze śmierdzi ci z buzi więc nie ma mowy a po drugie jutro jak ci to powiem to będziesz mnie przepraszał i ja to wiem więc nie komplikuj.
-Ale Marika czekaj dobra jestem pijany i przyznaje się do tego - rozłożył ręce i już się miał przewrócić ale go chwyciłam. - Dzięki. Widzisz gdyby nie ty bym się przewalił. Wiem że myślisz że mówię tak po jestem pijany ale na serio mi się podobasz.
-Niall ja wiem że jak się jest po alkoholu to ludzie głupoty gadają i z tobą tak właśnie jest powiem ci o tym jak się obudzisz i będzie ci głupio.
-Dobra umówmy się tak powiesz mi to jak do mnie zadzwonisz jak będę normalny i powiesz mi a ja ci wtedy powiem że to nie przez alkohol tylko tak jest naprawdę.
-Dobra. A dasz rade samemu iść bo jesteś trochę ciężki.
-Chyba nie.
-Dobra.
-Dzięki ci.
-Spoko.
Doszliśmy do mojego domu.
-Żegnaj! - krzyknął Louis.
-Ciszej moi rodzice śpią.
-Żegnaj niewiasto do zobaczenia niedługo! Będziemy cię mile wspominać! - krzyknął jeszcze głośniej.
-Louis zamknij się jak się moi rodzice obudzą to będę miała przerąbane.
-Dobra nara - powiedział Liam i zabrał Louisa.
-Pa - pomachałam im.
-Dobranoc - powiedział Niall i puścił mi całuska.
-Pa. - powiedziałam szeptem.
-Tylko oni - zgodziła się ze mną Parrie. Niall przystanął chwilę i szedł razem z nami. Parrie przyśpieszyła i szliśmy razem nie umiał ustać na nogach więc oparł się o mnie.
-Czekaj stój. - powiedział i stanął chwiejąc się.
-Nie żygnij proszę.
-Nie spoko. Tylko chce ci coś powiedzieć i wiesz nie mówię tego dlatego że jestem narąbany ale tak serio może alkohol się do tego przyczynił. Podobasz mi się i to bardzo i chcę żebyś wiedziała. Chciałem ci to powiedzieć wcześniej ale nie dałem rady a później chodziłaś z Luckiem.
-Niall jesteś pijany nie wiesz co mówisz.
-Własnie że wiem - chwycił mnie za ramiona jechało mu z gęby alkoholem fuj!
-Serio to ile widzisz palców? - pokazałam mu trzy palce.
-Trzy albo cztery a zresztą nieważne.
-No widzisz jesteś pijany i nie wiesz co mówisz.
-Czekaj chcesz to ci to udowodnię. - chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam.
-Po pierwsze śmierdzi ci z buzi więc nie ma mowy a po drugie jutro jak ci to powiem to będziesz mnie przepraszał i ja to wiem więc nie komplikuj.
-Ale Marika czekaj dobra jestem pijany i przyznaje się do tego - rozłożył ręce i już się miał przewrócić ale go chwyciłam. - Dzięki. Widzisz gdyby nie ty bym się przewalił. Wiem że myślisz że mówię tak po jestem pijany ale na serio mi się podobasz.
-Niall ja wiem że jak się jest po alkoholu to ludzie głupoty gadają i z tobą tak właśnie jest powiem ci o tym jak się obudzisz i będzie ci głupio.
-Dobra umówmy się tak powiesz mi to jak do mnie zadzwonisz jak będę normalny i powiesz mi a ja ci wtedy powiem że to nie przez alkohol tylko tak jest naprawdę.
-Dobra. A dasz rade samemu iść bo jesteś trochę ciężki.
-Chyba nie.
-Dobra.
-Dzięki ci.
-Spoko.
Doszliśmy do mojego domu.
-Żegnaj! - krzyknął Louis.
-Ciszej moi rodzice śpią.
-Żegnaj niewiasto do zobaczenia niedługo! Będziemy cię mile wspominać! - krzyknął jeszcze głośniej.
-Louis zamknij się jak się moi rodzice obudzą to będę miała przerąbane.
-Dobra nara - powiedział Liam i zabrał Louisa.
-Pa - pomachałam im.
-Dobranoc - powiedział Niall i puścił mi całuska.
-Pa. - powiedziałam szeptem.
Eleanor
Obudziłam się na dźwięk telefonu. Odebrałam.
-Tak? - powiedziałam zaspanym głosem.
-Eleanor?
-Tak kto mówi?
-To ja Louis.
-Louis czemu do mnie teraz dzwonisz?
-Wiem że jest noc sory i wiem że cię nie widzę ale chce ci powiedzieć że jesteś najpiękniejszą dziewczyną na świecie! - krzyknął do słuchawki. - Kocham cię! Eleanor Calder kocham cię!
-Louis fajnie że tak mówisz ale wyczuwam że jesteś pijany.
-No i co ja to mówię pełen świadomości. Kocham cię!
-Louis ja też cię kocham.
-Serio?
-Serio.
-To super! A zostaniemy parą?
-Jeśli jutro będziesz o tym pamiętał to tak. - uśmiechnęłam się do słuchawki.
-Zapisze sobie na ręce.
-Debil - zaśmiałam się.
-Jesteś piękna.
-A ty niezłe ciacho.
-Zapraszam cię jutro na drugą randkę jeszcze nie wiem gdzie ale zadzwoń do mnie i mi przypomnij.
-Ok nie ma sprawy.
-Dobranoc księżniczko.
-Dobranoc mój królewiczu.
Rozłączyłam się. Gdybym nie była śpiąca zaczęłabym skakać po pokoju ale nie miałam sił. Zasnęłam.
Marika
Wstałam o 13. Zwlekłam się z łóżka popatrzyłam w lustro. O Boże co to jest? Cały makijaż mi się rozmazał wyglądałam okropnie. Zmyłam z siebie resztki makijażu i poszłam na śniadanie. Ała moje nogi kurde ale bolą.
-Hej jest śniadanie?
-Śniadanie? Chyba obiad.
-Może być.
-O której przyszłaś?
-Nie wiem tak po 4.
-I fajnie było?
-No fajnie. Fajna muza. Fajnie było.
-Tylko tyle a coś więcej?
-Ładni chłopacy byli.
-A kto się tak wydzierał pod naszym domem?
-Louis.
-Ma bardzo niosący się głos.
-Wiem. Mówiłam mu żeby był cicho bo was obudzi.
-Chyba go nie przekonałaś.
-Tak masz rację.
Zjadłam i poszłam do siebie i przypomniałam sobie wszystko. Wszystko! Ciekawe czy jeszcze śpi. Zadzwoniłam do niego.
-Hej to ja Marika możemy się spotkać?
-Ta no jasne. To przyjdź do nas.
-Ale tylko z tobą.
-No spoko pójdziemy do mnie.
-Ok. To będę za godzinę.
-Ok.
Rozłączyłam się.
Leżałam na łóżku i myślałam o tym co wczoraj do mnie powiedział. To przez to że był pijany ja to wiem. Zadzwonił mój telefon odebrałam.
-Hej tutaj James słuchaj mam do ciebie wielką prośbę bo ja za bardzo nie kumam tej całej chemii może byś mi pomogła? Dobra masz oceny i chyba to czaisz.
-Hej no spoko.
-To mogę wpaść?
-Tak jasne ale nie teraz tak dopiero o 17.
-A słyszałaś że mamy trening o 19?
-Serio? Kurde no to pójdziemy razem na trening.
-Ok to narka.
-Pa.
Ja z chemii dobra? Hahaha no dobra źle mi nie idzie ale nie jestem dobra. Przebrałam się i wyszłam. Doszłam po 15 min i zapukałam otworzył mi Harry.
-Siemka. - powiedziałam.
-Hej.
-Co i główka boli?
-Trochę.
-Trzeba było tyle nie pić.
-Dobra nie wymądrzaj się tak.
Zobaczyłam że wszyscy z wyjątkiem Niall'a siedzą przed telewizorem. Mój wzrok padł na Louisa był blady i to bardzo.
-Louis nic ci nie jest?
-Mam kaca.
-I dlatego wyglądasz jak kartka?
-No za dużo wypiłem.
Zadzwonił jego telefon.
-Tak? Cześć. Co mi miałaś przypomnieć? Nie. Serio? No tak. A co ci powiedziałem? Serio? Dobra czekaj czyli że zadzwoniłem wczoraj do ciebie powiedziałem ci że cię kocham i zapytałem się czy będziemy parą? A ty co odpowiedziałaś. Serio? Nie no nie. O no to spoko to o 18 przyjdę po ciebie. Pa. - rozłączył się.
-Stary co to było? - zapytał Harry.
-Wczoraj zadzwoniłem do Eleanor i powiedziałem że ją kocham i że chce z nią być a ona powiedziała że też mnie kocha i się zgodziła. Jest w końcu to jej powiedziałem jestem zajebisty - uniósł zaciśnięte dłonie w geście zwycięstwa.
-Czyli że masz dziewczynę?
-Tak.
-No to gratulacje stary - powiedział Zayn.
-Dzięki. - opuścił ręce uśmiechnięty i od razu nabrał kolorów.
-Niall to możemy pogadać? - zapytałam cicho nie przerywając gratulowania.
-No jasne to chodź. - poszłam za nim. - No to o czym chciałaś pogadać?
-O tym co wczoraj powiedziałeś. - zrobił wielkie oczy jakby się przestraszył.
-Nie bardzo wiem o co ci chodzi.
-Nie pamiętasz?
-Nie nic za wczoraj nie pamiętam.
-Jakby to powiedzieć. Jak wracaliśmy no to powiedziałeś że ci się podam i chciałeś mnie pocałować i powiedziałeś mi żebym ci przypomniała o tym i że ty powiesz że tak jest naprawdę że to nie przez alkohol.
-Słuchaj ja nie wiem co mówiłem przepraszam.
-Tak wczoraj mówiłeś że na 100% nie przeprosisz mnie i że powiesz że tak jest naprawdę.
-Marika przepraszam nie wiem co mi odbiło. Przepraszam.
-Ok nie ma sprawy pod wpływem alkoholu ludzie robią różne rzeczy.
-Czyli że spoko?
-No jasne.
-To super.
-To ja już pójdę bo muszę iść na trening pa. - już wychodziłam z jego pokoju.
-Czekaj nie pamiętam tego ale pamiętam jak tańczyłaś. To było super!
-Dzięki.
-Nie ma za co.
Wyszłam z jego pokoju.
-To pa - powiedziałam i wyszłam.
Siedziałam przed laptopem i zadzwonił do mnie Oliwia.
-Hej - pisnęła.
-Hej. Ej zielone ściany, plakaty z One direction jesteś w domu?
-Tak w końcu.
-No to się cieszę a jak się czujesz?
-Dobrze ale ręka boli i to bardzo.
-Kurde to nie dobrze.
-No.
-No to gratulacje stary - powiedział Zayn.
-Dzięki. - opuścił ręce uśmiechnięty i od razu nabrał kolorów.
-Niall to możemy pogadać? - zapytałam cicho nie przerywając gratulowania.
-No jasne to chodź. - poszłam za nim. - No to o czym chciałaś pogadać?
-O tym co wczoraj powiedziałeś. - zrobił wielkie oczy jakby się przestraszył.
-Nie bardzo wiem o co ci chodzi.
-Nie pamiętasz?
-Nie nic za wczoraj nie pamiętam.
-Jakby to powiedzieć. Jak wracaliśmy no to powiedziałeś że ci się podam i chciałeś mnie pocałować i powiedziałeś mi żebym ci przypomniała o tym i że ty powiesz że tak jest naprawdę że to nie przez alkohol.
-Słuchaj ja nie wiem co mówiłem przepraszam.
-Tak wczoraj mówiłeś że na 100% nie przeprosisz mnie i że powiesz że tak jest naprawdę.
-Marika przepraszam nie wiem co mi odbiło. Przepraszam.
-Ok nie ma sprawy pod wpływem alkoholu ludzie robią różne rzeczy.
-Czyli że spoko?
-No jasne.
-To super.
-To ja już pójdę bo muszę iść na trening pa. - już wychodziłam z jego pokoju.
-Czekaj nie pamiętam tego ale pamiętam jak tańczyłaś. To było super!
-Dzięki.
-Nie ma za co.
Wyszłam z jego pokoju.
-To pa - powiedziałam i wyszłam.
Siedziałam przed laptopem i zadzwonił do mnie Oliwia.
-Hej - pisnęła.
-Hej. Ej zielone ściany, plakaty z One direction jesteś w domu?
-Tak w końcu.
-No to się cieszę a jak się czujesz?
-Dobrze ale ręka boli i to bardzo.
-Kurde to nie dobrze.
-No.
Oliwia
-Zaraz idę do lekarza na kontrolę.
-Tak szybko?
-Mam dwa razy w tygodniu.
-Masakra. No ale taki ładny to możesz tam chodzić.
-No oczywiście. Ej ale ładny jest i trzeba mu to przyznać.
-No. Nie mogę się nie zgodzić.
-Oliwia schodź szybko! - krzyknęła mama.
-Dobra je lecę bo mama woła muszę iść.
-Ok pa zdrowiej.Czekaj zapytaj się go czy możesz jechać na mistrzostwa tak tylko żeby tam być nie tańczyć.
-Ok zapytam się. Pa dzięki.
Zamknęłam laptopa i pojechałyśmy na kontrolę. Weszłam sama bo mama miała jakiś telefon z pracy ostatnio bardzo często je miewa.
-Cześć. Jestem.
-O cześć chodź. - przywołał mnie gestem ręki. - I jak ręka?
-Troszkę lepiej ale bardzo troszkę. Boli dalej.
-No to nie dobrze.
-Mam pytanie.
-No jakie?
-No bo wiesz już o mistrzostwach no więc jest taka opcja że pojadę tam...
-Oliwia mówiłem ci że nie.
-... ale nie będę tańczyć tylko tam będę.
-A którego są mistrzostwa?
-5, 6 i 7 października - wstał i popatrzył na kalendarz.
-Przykro mi ale to niemożliwe 5 masz kontrolę.
-A nie da się tego przełożyć? - wstałam ze łzami w oczach.
-Nie. - rozpłakałam się.
-Ale ja tak strasznie chce tam jechać. Zrobię wszystko żeby tam jechać co chcesz ale przełóż to proszę.
-Oliwia nie płacz. Chciałbym ale nie mogę musimy się regularnie spotykać.
-Kurde czemu właśnie mi się to przytrafia co ja takiego złego zrobiłam temu światu?!
-Oliwia nie płacz. - przytuliłam się do niego.
-Jak mam nie płakać jak moje marzenie się nie spełni!
-Wiem że chciałaś tam jechać ale nie możesz przykro mi.
Usiadłam na krześle cała zapłakana.
-Wiem że to nie jest najlepszy moment ale policja o ciebie pytała.
-Jak to o mnie? - zapytałam wycierając twarz.
-Prowadzą śledztwo muszą z tobą porozmawiać. Złapali tego chłopaka który ci to zrobił.
-A wiesz kto to jest?
-Jakiś dziewiętnastolatek ma na imię Damian Pałka.
-O mój Boże.
-Znasz go?
-Tak to jest kolega z klasy były chłopak Mariki.
-No to fajny z niego kolega. Ponieważ jest już pełnoletni będzie normalnie odpowiadał przed sądem.
-Czyli że pójdzie do więzienia?
-Prawdopodobnie tak.
-A da się coś zrobić żeby nie poszedł?
-Powiedzieć sądowi żeby nie dawał mu bardzo wysokiej kary.
-O- ok. A on jest teraz w areszcie?
-Tak.
-A jest taka opcja żebym się z nim zobaczyła?
-Oczywiście.
-Ok dzięki.
-Nie ma za co.
Po kilkunastu minutach wyszłam i pojechałyśmy do domu.
Marika
Ktoś zadzwonił. Otworzyłam.
-Hej jestem.
-Hej wejdź.
-Fajna chata.
-Dzięki. To chodź do mnie.
-Marika kto przyszedł?
-Mamo to mój kolega z klasy i z tańców James.
-Cześć miło mi cię poznać. To co wy jesteście parą tak?
-Nie proszę pani. Jesteśmy kolegami. A poza tym ja jestem gejem. - mama otworzyła szeroko oczy.
-To my już pójdziemy. - powiedziałam i chwyciłam go za nadgarstek i pociągnęłam za sobą.
-Teraz rozumiesz dlaczego tu jest jeden a tu cztery?
-No mniej więcej.
-To spoko.
-To co teraz chodzisz z Niall'em?
-Co? Nie. Kto ci tak powiedział?
-Nikt tylko się tak pytam no bo się przyznałaś przed całą szkołą że się z nim całowałaś no więc pomyślałem że może jesteście razem.
-Nie. Nie jesteśmy razem.
-Szkoda.
-A ty masz kogoś na oku jakiegoś ładnego chłopaka?
-Tak.
-Mów kogo?
-Dobra ale nie mów mu proszę.
-Ok. Będę milczała.
-On chodzi z nami na treningi ma na imię Erick.
-Czekaj chwila nie kojarzę go.
-To pokarze ci go dzisiaj.
-Ok.
-A ładny?
-No mi się podoba.
-No to ładny.
Poszliśmy na trening. Weszliśmy do środka.
-O to ten - pokazał lekko palcem.
-Ten co stoi i rozmawia z dziewczynami?
-Tak ten.
-No ładny jest.
-No wiem i fajnie się z nim gada.
-A on wie że ty jesteś gejem?
-Nie i dobrze bo by się wtedy nie odzywał. Nie mów mu.
-Postaram się ale ja zawsze chce żeby każdy był szczęśliwy więc nie obiecuję.
-Marika błagam.
-Postaram się.
-Dobra.
Trening się skończył. Podeszłam do tego Ericka.
-Hej my się jeszcze nie znamy jestem Marika - wyciągnęłam do niego dłoń.
-Hej ja jestem Erick. - uścisnął moją rękę.
-Słuchaj bo jest taki jeden ktoś na tej sali komu się podobasz tylko że powiedział mi żebym ci nie mówiła ale ja lubię swatać ludzi znaczy wiesz bo to może ci się nie spodobać bo to jest chłopak.
-Co? Kto? - zapytał.
-Na razie nie powiem. Tylko chce wiedzieć czy wiesz no czy jesteś gejem czy nie.
-Co pogięło cię! - powiedział trochę zdenerwowany.
-Na pewno?
-Nie no czekaj muszę się zastanowić czy bardziej lubię chodzić na randki z dziewczynami czy chłopakami. No co za głupie pytanie wybieram pierwszą opcję.
-Dobra chciałam tylko wiedzieć.
Poszłam do Jamesa.
-Sory ale on raczej nie jest zainteresowany.
-Powiedziałaś mu?
-Nie, nie powiedziałam że to ty tylko że jakiś chłopak się w nim buja i tyle ale on powiedział że nie jest gejem.
-Marika prosiłem cię.
-No ale nie mogłam stać i się patrzeć.
-Dobra już się stało.
-To ty? To ty się we mnie bujasz? - zapytał Erick stając obok mnie i patrząc się na Jamesa.
-No Marika wielkie dzięki. - wyszedł szybko. Pobiegłam za nim.
-James czekaj.
-Co?
-Przepraszam.
-Marika ale ja teraz nie będę miał życia.
-No ale on nie chodzi do nas do szkoły.
-No i co?
-Czyli mam rozumieć że tak że to ty się we mnie bujasz? - dogonił nas.
-Tak baranie ja i co zaraz pobiegniesz i wszystkim powiesz że jestem gejem?
-Nie.
-No to proszę bar... Jak to nie?
-Normalnie to twoja sprawa. Dobra cześć idę żebyś się bardziej nie zakochał.
-Pa.
-No i co nie powie.
-No i co ale wystarczy że on wie.
-No ale teraz masz szanse.
-Marika chyba sobie żartujesz.
-Nie. No możesz teraz z nim pogadać że ci się podoba że coś do niego czujesz i się zapytaj czy on do ciebie też.
-Dobra już ci o niczym nie powiem.
-Ale James ja chciałam dobrze.
-Ale nie wyszło. Nara.
-Pa.
James
To było okropne.A może ma racje może powinienem z nim pogadać. Ale to jest bez sensu przecież on nie jest taki jak ja. Szedłem parkiem było ciemno 21:30.
-James! Czekaj. - odwróciłem głowę to był Erick nie zatrzymałem się szedłem dalej. - No czekaj.
-Czego? Co chcesz się nabijać? Proszę bardzo przecież gej to nie człowiek i nie ma uczuć.
-Nie chce się nabijać. Tylko chce ci powiedzieć jedno ja nie jestem gejem i raczej nim nie będę. I nie myśl sobie że będziemy razem czy coś w tym stylu.
-Dobra. Zapomnij o tym wszystkim. - odeszłam od niego.
Przyszedłem do domu i poszedłem do swojego pokoju bez słowa rzuciłem się na łóżko i weszła mama.
-James wszystko ok?
-Nie - powiedziałem po poduszki.
-Co się stało? - podniosłem głowę i spojrzałem na mamę.
-Mamo muszę ci coś powiedzieć to może być dla ciebie szok ale zakochałem się.
-No to super jak ona ma na imię?
-No właśnie w tym problem to jest on i ma na imię Erick.
-I co ty mu się też podobasz?
-Mamo właśnie się przyznałem że jestem gejem.
-Wiem słyszałam.
-I co tylko tyle.
-No a co mam jeszcze powiedzieć nie chce się kłócić bo wiem że to nie będzie właściwe a wiem że nie zmienisz swojego zdania więc się pytam przecież chce coś wiedzieć o moim synu.
-No ok.
-Powtórzę pytanie ty mu się też podobasz? - mina mi posmutniała.
-Nie i właśnie to jest ten problem. Dowiedział się że się mi podoba no i mi powiedział że on nic do mnie nie czuje to było okropne.
-Złamał ci serce. - powiedziała mama.
-Tak.
-No to już wiesz co czułam jak tata odchodził.
-Już wiem to jest okropne.
-Spokojnie przejdzie.
-A jak nie?
-Przejdzie nie bój się.
-Ok dzięki mamo.
-No dobranoc.
-Pa.
Otworzyłem laptopa nowy post na stronie grupy.
Przyszedłem do domu i poszedłem do swojego pokoju bez słowa rzuciłem się na łóżko i weszła mama.
-James wszystko ok?
-Nie - powiedziałem po poduszki.
-Co się stało? - podniosłem głowę i spojrzałem na mamę.
-Mamo muszę ci coś powiedzieć to może być dla ciebie szok ale zakochałem się.
-No to super jak ona ma na imię?
-No właśnie w tym problem to jest on i ma na imię Erick.
-I co ty mu się też podobasz?
-Mamo właśnie się przyznałem że jestem gejem.
-Wiem słyszałam.
-I co tylko tyle.
-No a co mam jeszcze powiedzieć nie chce się kłócić bo wiem że to nie będzie właściwe a wiem że nie zmienisz swojego zdania więc się pytam przecież chce coś wiedzieć o moim synu.
-No ok.
-Powtórzę pytanie ty mu się też podobasz? - mina mi posmutniała.
-Nie i właśnie to jest ten problem. Dowiedział się że się mi podoba no i mi powiedział że on nic do mnie nie czuje to było okropne.
-Złamał ci serce. - powiedziała mama.
-Tak.
-No to już wiesz co czułam jak tata odchodził.
-Już wiem to jest okropne.
-Spokojnie przejdzie.
-A jak nie?
-Przejdzie nie bój się.
-Ok dzięki mamo.
-No dobranoc.
-Pa.
Otworzyłem laptopa nowy post na stronie grupy.
"Siema. Tu Erick chcę wam coś powiedzieć. Jesteście super! Super tańczycie i wszystkich was lubię. Ale moja przygoda z tańcem się już chyba kończy. Pewnie zadajecie sobie pytanie dlaczego? No więc odpowiedź jest prosta chciałbym się bardziej skupić na czymś innym. Wiem to brzmi głupio bo ja się w ogóle nie uczę ale muszę zacząć więc moja przygoda z tańcem się kończy. Jak nie przyjdę na trening to znaczy że już nigdy nie przyjdę a jak przyjdę to znaczy że zostaje bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza wersja. No to nara ludzie."
Pod jego postem było wiele komentarzy: "Nie człowieku nie rób tego!", Pogięło cię!", "Nie odchodź". Ja też mu napisałem komentarz ale na prywatnym żeby tylko on to mógł zobaczyć. "Mam nadzieję że to nie przeze mnie." Poszedłem wziąć prysznic gdy wróciłem odpisał. Bałem się co tam będzie. "Nie to nie przez ciebie. Po prostu chce się skupić na nauce a poza tym tak będzie lepiej jak sobie byś to wyobrażał? Że co zostaniemy przyjaciółmi?". To mnie zabolało nie wierze żeby chodziło o naukę tu chodzi o mnie. "Jeśli to przeze mnie to raczej ja powinienem odejść a nie ty. Sory." Zamknąłem laptopa. Nie chce żeby rezygnował z czegoś takiego przeze mnie.
*******************************
James - dziewiętnastoletni chłopak. Jest gejem Ma tylko mamę. Podoba mu się Erick. Dobrze się uczy. Jego pasje to taniec. Bardzo przeżywa wszystko co go spotka. Bardzo się stresuje przed mistrzostwami boi się że nie da rady i źle zatańczy.
Erick - dziewiętnastoletni chłopak. Jest typem "nic mnie nie obchodzi". Lubi wyjść na miasto napić się zapalić niż się pouczyć. Nie lubi chodzić do szkoły sądzi że to strata czasu. Po pewnym czasie jego życie odwróci się o 180 stopni.
Kuba Nowak - ma 24 lata. Z zawodu lekarz. Nie ma dziewczyny. Zaprzyjaźnił się z Oliwią. Dla każdego swojego pacjenta chce jak najlepiej. Mieszka sam.
No elo i co fajne? Piszcie jak tam wrażenia wszyscy plis.Mam jedną wierną czytelniczkę która zaesze zostawia komentarz Ewelinę normalnie kocham cię za to ;*. Żygam szkołą. Przez ten pierniczony projekt nie mam w ogóle piątku bo musimy go robić. Sory za błędy ale jestem kiepska z polaka. No to pa do następnego weekendu.
Erick - dziewiętnastoletni chłopak. Jest typem "nic mnie nie obchodzi". Lubi wyjść na miasto napić się zapalić niż się pouczyć. Nie lubi chodzić do szkoły sądzi że to strata czasu. Po pewnym czasie jego życie odwróci się o 180 stopni.
Kuba Nowak - ma 24 lata. Z zawodu lekarz. Nie ma dziewczyny. Zaprzyjaźnił się z Oliwią. Dla każdego swojego pacjenta chce jak najlepiej. Mieszka sam.
No elo i co fajne? Piszcie jak tam wrażenia wszyscy plis.Mam jedną wierną czytelniczkę która zaesze zostawia komentarz Ewelinę normalnie kocham cię za to ;*. Żygam szkołą. Przez ten pierniczony projekt nie mam w ogóle piątku bo musimy go robić. Sory za błędy ale jestem kiepska z polaka. No to pa do następnego weekendu.



hehehe ;) Dziękuje ;* ja Cb też ;*<3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ;) brak Ci czasami interpunkcji ale jest ok ;)!!
Ewelajna ;*
Już nie mogę się doczekać kolejnego :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*:*
Nieznajoma :*:*
Zajebistaaa jestes, zazdroszcze talentu :* Musisz tylko popracowac nad interpunkcją (znaki zapytania Ci sie gubią) i bedzie zajebiscie. ps. KOCHAM CIE :*
OdpowiedzUsuń