Oliwia
Trenerka rozdzielała wszystkich do pokojów. Zostałam ja, Kuba i trzy inne dziewczyny.
-Mamy dwa pokoje i jest mały problem bo jeden jest trzy osobowy a jeden dwu. - te trzy dziewczyny zbiły się w całość. - No musimy tak zrobić. Wy trzy - pokazała na nie.- Idziecie do tego trzyosobowego. No a ty Oliwia musisz być w jednym pokoju z Kubą.
Co?! Mam spać w jednym pokoju z Kubą?! Chyba sobie jaja robi. Ja lunatykuje! O kurde nie dobrze.
-No dobrze jak nie ma innego wyjścia. - powiedziałam spokojnie.
-Przykro mi ale nie ma.
-Dobrze.
Poszłam do pokoju. O Boże jakaś masakra.
-Teraz cię będę miał 24h na oku.
-Yhym... Bo wiesz jest jedna mała sprawa ja lunatykuje. No i tak jakby mogę coś w nocy robić. Jak byś się obudził i widział, że ja lunatykuje i że chce gdzieś iść to zaprowadź mnie do łózka i poczekaj aż zasnę ok?
-No ok.
-To spoko.
Przebrałam się i położyłam spać. W myślach powtarzałam sobie tylko jedno "nie lunatykuj". Zasnęłam.
Wstałam szybko obróciłam się dookoła. Jest śpię u siebie! Kurde może nie lunatykowałam. Poszłam się umyć i przebrać. Wyszłam Kuba jeszcze spał. O jak słodko wygląda jak małe dziecko. Dochodziła już godzina śniadania.
-Kuba wstawaj. Wstawaj.
-Cześć, wstałem. - powiedział uśmiechając się.
-Widzę.
-To dobrze.
-Za chwilę śniadanie idziesz?
-Yhym... chwila jeszcze 5 minut. - obrócił się na drugi bok.
-Nie 5 minut wstawaj.
-Kurde mi nie potrzeba godziny na przebranie się wystarczy mi 30 minut.
-No to masz akurat równe trzydzieści minut.
-Dobra już.
Zwlekł się z łóżka i poszedł do łazienki. Po piętnastu minutach wyszedł.
-Mam do ciebie pytanie.
-No jakie?
-Lunatykowałam w nocy? - błagam powiedz nie.
-Tak.
-O kurde. A co robiłam?
-Chciałaś wyjść i iść do Mariki ale cię zatrzymałem i zaprowadziłem do łóżka.
-O kurde sory, że cię obudziłam.
-No tak godzinę nie spałem bo pół godziny cię uspakajałem a pół godziny nie chciałaś zasnąć.
-Kurde przepraszam.
-Spoko bywało gorzej.
Poszliśmy wszyscy na śniadanie. Od razu po śniadaniu wypatrzyłam Marikę. Podbiegłam do niej.
-Hej za 10 minut na pierwszym piętrze na schodach.
-Ok.
Poszłam szybko do swojego pokoju.
-A ty gdzie tak pędzisz?
-No jak to gdzie muszę się spotkać z Mariką.
-Aha no tak.
-Dobra to ja lecę.
-Chwila. Boli cię ręka?
-Yhym. I to trochę bardzo.
-No kurcze czemu ona cię tak boli?
-Nie wiem na boli i tyle.
-Dobra idź.
-Pa.
Wybiegłam szybko z pokoju i pobiegłam na schody. Za chwile przyszła Marika.
-Hej kurde jak się dawno nie widziałyśmy. - przytuliłam ją.
-Hej jak ja za tobą tęskniłam.
-Ja za tobą też. I jak w Londynie?
-Super. Są mili ludzie więc idzie wszystko spoko. A w Polsce jak tam?
-Ok. Z kim jesteś w pokoju?
-Z jakimiś trzema dziewczynami a ty?
-Nie zgadniesz.
-No gadaj szybko - popędzała mnie.
-Z Kubą.
-Hahahahahaha dobry żart a tak na poważnie? O kurna serio z nim jesteś w pokoju?
-Tak.
-Ale jajca. Dalej lunatykujesz?
-Tak
-I co?
-No tej nocy lunatykowałam i się obudził ale spoko poszłam spać jak mnie do tego zmusił.
-O kurde sory ale nie mogę powstrzymać śmiechu.
-Kurde nie śmiej się.
-Ale by było śmiesznie jak byś lunatykowała i weszła mu do łóżka.
-Jak tak zrobię to się powieszę. Albo nie ciebie powieszę bo to powiedziałaś.
-Dobra, dobra.
Gadałyśmy tak jeszcze bardzo długo. Wróciłam do pokoju.
-Twoja trenerka cię szukała i powiedziała, że za 2h macie trening żebyś przyszła.
-Ok.
Usiadłam na łóżku. On otworzył Kinder bueno i zaczął je dziwnie jeść. Najpierw oddzielił od siebie dół i górę i tak jadł. Ok to było dziwne.
-O Boże jak ty dziwnie jesz.
-Dziwnie? Normalnie zawsze tak jem.
-Nigdy wcześniej tak nie jadłam ty jesteś jakiś dziwny ale w pozytywnym sensie.
-Masz spróbuj. - podał mi jeden batonik.
-Ok. - wzięłam od niego.
Zrobiłam to co on i zaczęłam jeść. Inaczej nie smakowało ale trochę z tym zabawy było.
-Jesteś brudna. - zaczął się śmiać.
-Co? Gdzie?
-Na czubku nosa.
-O kurde. - wytarłam szybko nos. - Już?
-Tak.
-Idziesz ze mną na trening?
-No tak muszę cię mieć na oku.
-A no tak zapomniałam. - zaśmiałam się cicho.
Podobał mi się ale mieć z nim pokój to już lekka przesada. Wyszliśmy na trening.
-I jak podoba się układ? - zapytała nas trenerka.
-Tak jest super - powiedział Kuba.
-Kurde jest naprawdę super będę wrzeszczała jak będziecie tańczyć.
-To super przyda nam się wsparcie.
-No a jeszcze Marika będzie krzyczała.
-Marika?
-No tak jest tutaj razem ze swoją grupą z Anglii.
-Naprawdę?
-Tak.
-No to życzę jej powodzenia.
-Ok przekaże jej.
-Dobrze.
Wróciliśmy do pokoju i zadzwoniła mama, na dzwonek miałam ustawiony WMYB. Odebrała.
-Kochanie wszystko dobrze?
-Tak.
-O przepraszam cię ale z firmy dzwonią zadzwonię później.
-Ok.
Odłożyłam telefon.
-Jesteś fanką 1D?
-Tak. A ty?
-Nie.
-To co jesteś jak inni chłopacy krytykujesz ich i mówisz, że są gejami?
-Nie. Lubie ich mają fajne piosenki właśnie tą co masz na dzwonku jest fajna to jest to na plaży tak?
-Tak, What Makes You Beautiful.
-No to jest fajne ale na przykład to co mają tak ognisko i fajerwerki.
-Gotta Be You.
-Tak chyba tak. To takie nie za bardzo nie mój klimat ale WMYB to jest fajnie.
-Przynajmniej jeden chłopak znaczy mężczyzna który ich lubi.
-Kuba wstawaj. Wstawaj.
-Cześć, wstałem. - powiedział uśmiechając się.
-Widzę.
-To dobrze.
-Za chwilę śniadanie idziesz?
-Yhym... chwila jeszcze 5 minut. - obrócił się na drugi bok.
-Nie 5 minut wstawaj.
-Kurde mi nie potrzeba godziny na przebranie się wystarczy mi 30 minut.
-No to masz akurat równe trzydzieści minut.
-Dobra już.
Zwlekł się z łóżka i poszedł do łazienki. Po piętnastu minutach wyszedł.
-Mam do ciebie pytanie.
-No jakie?
-Lunatykowałam w nocy? - błagam powiedz nie.
-Tak.
-O kurde. A co robiłam?
-Chciałaś wyjść i iść do Mariki ale cię zatrzymałem i zaprowadziłem do łóżka.
-O kurde sory, że cię obudziłam.
-No tak godzinę nie spałem bo pół godziny cię uspakajałem a pół godziny nie chciałaś zasnąć.
-Kurde przepraszam.
-Spoko bywało gorzej.
Poszliśmy wszyscy na śniadanie. Od razu po śniadaniu wypatrzyłam Marikę. Podbiegłam do niej.
-Hej za 10 minut na pierwszym piętrze na schodach.
-Ok.
Poszłam szybko do swojego pokoju.
-A ty gdzie tak pędzisz?
-No jak to gdzie muszę się spotkać z Mariką.
-Aha no tak.
-Dobra to ja lecę.
-Chwila. Boli cię ręka?
-Yhym. I to trochę bardzo.
-No kurcze czemu ona cię tak boli?
-Nie wiem na boli i tyle.
-Dobra idź.
-Pa.
Wybiegłam szybko z pokoju i pobiegłam na schody. Za chwile przyszła Marika.
-Hej kurde jak się dawno nie widziałyśmy. - przytuliłam ją.
-Hej jak ja za tobą tęskniłam.
-Ja za tobą też. I jak w Londynie?
-Super. Są mili ludzie więc idzie wszystko spoko. A w Polsce jak tam?
-Ok. Z kim jesteś w pokoju?
-Z jakimiś trzema dziewczynami a ty?
-Nie zgadniesz.
-No gadaj szybko - popędzała mnie.
-Z Kubą.
-Hahahahahaha dobry żart a tak na poważnie? O kurna serio z nim jesteś w pokoju?
-Tak.
-Ale jajca. Dalej lunatykujesz?
-Tak
-I co?
-No tej nocy lunatykowałam i się obudził ale spoko poszłam spać jak mnie do tego zmusił.
-O kurde sory ale nie mogę powstrzymać śmiechu.
-Kurde nie śmiej się.
-Ale by było śmiesznie jak byś lunatykowała i weszła mu do łóżka.
-Jak tak zrobię to się powieszę. Albo nie ciebie powieszę bo to powiedziałaś.
-Dobra, dobra.
Gadałyśmy tak jeszcze bardzo długo. Wróciłam do pokoju.
-Twoja trenerka cię szukała i powiedziała, że za 2h macie trening żebyś przyszła.
-Ok.
Usiadłam na łóżku. On otworzył Kinder bueno i zaczął je dziwnie jeść. Najpierw oddzielił od siebie dół i górę i tak jadł. Ok to było dziwne.
-O Boże jak ty dziwnie jesz.
-Dziwnie? Normalnie zawsze tak jem.
-Nigdy wcześniej tak nie jadłam ty jesteś jakiś dziwny ale w pozytywnym sensie.
-Masz spróbuj. - podał mi jeden batonik.
-Ok. - wzięłam od niego.
Zrobiłam to co on i zaczęłam jeść. Inaczej nie smakowało ale trochę z tym zabawy było.
-Jesteś brudna. - zaczął się śmiać.
-Co? Gdzie?
-Na czubku nosa.
-O kurde. - wytarłam szybko nos. - Już?
-Tak.
-Idziesz ze mną na trening?
-No tak muszę cię mieć na oku.
-A no tak zapomniałam. - zaśmiałam się cicho.
Podobał mi się ale mieć z nim pokój to już lekka przesada. Wyszliśmy na trening.
-I jak podoba się układ? - zapytała nas trenerka.
-Tak jest super - powiedział Kuba.
-Kurde jest naprawdę super będę wrzeszczała jak będziecie tańczyć.
-To super przyda nam się wsparcie.
-No a jeszcze Marika będzie krzyczała.
-Marika?
-No tak jest tutaj razem ze swoją grupą z Anglii.
-Naprawdę?
-Tak.
-No to życzę jej powodzenia.
-Ok przekaże jej.
-Dobrze.
Wróciliśmy do pokoju i zadzwoniła mama, na dzwonek miałam ustawiony WMYB. Odebrała.
-Kochanie wszystko dobrze?
-Tak.
-O przepraszam cię ale z firmy dzwonią zadzwonię później.
-Ok.
Odłożyłam telefon.
-Jesteś fanką 1D?
-Tak. A ty?
-Nie.
-To co jesteś jak inni chłopacy krytykujesz ich i mówisz, że są gejami?
-Nie. Lubie ich mają fajne piosenki właśnie tą co masz na dzwonku jest fajna to jest to na plaży tak?
-Tak, What Makes You Beautiful.
-No to jest fajne ale na przykład to co mają tak ognisko i fajerwerki.
-Gotta Be You.
-Tak chyba tak. To takie nie za bardzo nie mój klimat ale WMYB to jest fajnie.
-Przynajmniej jeden chłopak znaczy mężczyzna który ich lubi.
Niall
Teraz musimy iść jeszcze wybrać osoby na ten musical. Dojechaliśmy do szkoły i weszliśmy do jednej z klas.
-To na początek Marika Jaśkiewicz i Perrie Edwards.
-One muszą wystąpić. - powiedziałem jednocześnie z Zayn'em.
-No bo ładnie śpiewają. - powiedziałem.
-No bo ładnie śpiewają. - powiedziałem.
-Zgadzam się z Niall'em. - powiedział Zayn.
-Mi też się spodobały więc dam im szansę. - powiedziała nauczycielka. - A co sądzicie o Sarze Vega?
-No ona to na 100% musi wystąpić inaczej je nie wystąpię. - powiedział Harry.
-Harry czy to jest szantaż?
-Nie. No ale słyszała ją pani? Ona bardzo ładnie śpiewa.
-Nie mogę nie przyznać mu racji naprawdę fajnie zaśpiewała. - zgodził się z nim Louis.
-Dobrze Harry skoro ty tak twierdzisz więc dobrze może zagrać. A Eleanor Calder?
-No ona to musi zaśpiewać. Słyszała ją pani jakby anioł zstąpił z nieba. Może to was zaszokuje ale wydaje mi się, że śpiewa lepiej ode mnie. - wszyscy popatrzyliśmy na Louis'a. - No co? Przecież to moja dziewczyna. Zawsze będę o niej mówił czy wam się to podoba czy nie.
-Louis zgadzam się z tobą ładnie zaśpiewała. Też dostanie rolę.
-Super.
-A Danielle Peazer? Mi bardzo się podobała.
-No w sumie nie była zła. - powiedziałem.
-No ładnie śpiewa. - potwierdził Liam z uśmiechem.
Powymieniała jeszcze parę osób i poszliśmy do domu.
Eleanor
Ktoś do mnie napisał.
"Hej śliczna. Masz czas może wpadniesz tak długo cię nie widziałem. ;***"
L.
"Hej. Mam czas. Długo? Od wczoraj."
E.
"To są wieki. To wpadnij za chwilę."
L.
"Ok."
E.
"Kocham cię ;*"
L.
"Ja ciebie też ;*"
E.
Wyszłam z domu i poszłam do Louisa, mojego Louisa. Zapukałam otworzył mi Harry.
-Hej - powiedział.
-Hej.
-Wejdź.
-Ok. - weszłam i poszłam szybko do Louisa.
-Hej słońce.
-Hej skarbie.
Pocałował mnie w usta. Usiadłam na jego kolanach. Ktoś zapukał do drzwi. Harry się zerwał szybko i otworzył. Weszła jakaś dziewczyna nie znałam jej.
-To jest Sara oficjalnie moja dziewczyna.
-No stary w końcu - powiedział Zayn.
-Hej jestem Eleanor. - podeszłam do niej.
-Moja dziewczyna! - krzyknął Louis.
-Jego dziewczyna. - powtórzyłam.
-Hej jestem Sara. - uśmiechnęła się ciepło.
-Moja dziewczyna. - Harry stał obok niej.
-Jego dziewczyna. - powtórzyła i się zaśmiałyśmy.
Pogadałyśmy sobie chwilę na temat naszych chłopaków i nas. To było straszne czego się dowiedziałam. jej matka nie żyje a ojciec pije i ją bił. Masakra dobrze, że ma Harry'ego.
-Chodź ze mną na chwilę chce ci coś pokazać. - Louis wziął mnie za rękę. Poszliśmy do niego do pokoju.
-Co chcesz mi pokazać?
-To. - wyciągnął zza siebie piękny łańcuszek. - Jak myślisz spodoba się takiej jeden dziewczynie?
-Jakiej dziewczynie? - zapytałam nie z uśmiechem ale z wściekłością i żalem, on mnie zdradza.
-Wiesz jest taka dziewczyna i mi się tak strasznie podoba.
-Zdradzasz mnie? - zapytałam.
-Nie bo to ty jesteś tą dziewczyną. - uśmiechnął się słodko i zapiął naszyjnik na mojej szyi. - Czemu pomyślałaś, że cię zdradzam?
-Sama nie wiem.
-Przecież bym cię nigdy nie zdradził. Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham.
Pocałował mnie i przytulił. Popatrzyłam na łańcuszek był w kształcie serca. Był śliczny. Poszliśmy z powrotem do salonu.
-Ja już muszę iść pilnować bratanicy. - powiedziała Sara i zaczęła się ubierać.
-Będziesz sama? - zapytał Harry.
-Tak. Daniel i Eva jadą gdzieś.
-To może pójdę z tobą?
-Z chęcią. To pa. - krzyknęła do nas.
-Pa. - odpowiedzieliśmy jej jednocześnie. Wyszła razem z Harry'm.
-Ja już muszę iść pilnować bratanicy. - powiedziała Sara i zaczęła się ubierać.
-Będziesz sama? - zapytał Harry.
-Tak. Daniel i Eva jadą gdzieś.
-To może pójdę z tobą?
-Z chęcią. To pa. - krzyknęła do nas.
-Pa. - odpowiedzieliśmy jej jednocześnie. Wyszła razem z Harry'm.
Oliwia
Jutro już występ chociaż nie tańczę mam takiego stresa. Kurcze. Uff... to już za parę godzin. Lepiej się wyśpię. Położyłam się w łóżku i nie mogłam zasnąć.
-Oliwia śpisz? - zapytał Kuba.
-Nie.
-To czekaj zanim zaśniesz weź to. - podał mi tabletkę i wodę.
-Ale po co?
-Na rękę, mówiłaś, że cię boli to weź to powinno przestać a jak nie to wtedy coś innego podam.
-Ok. - wzięłam od niego tabletkę i wodę i połknęłam. - Dzięki. Mogę iść już spać?
-No jasne przepraszam. Dobranoc. - uśmiechnął się.
-Dobranoc. - też się do niego uśmiechnęła.
Kurcze jaki on jest sexy jak się uśmiecha. Z jednej strony fajnie że z nim jestem w pokoju bo wiem więcej na jego temat. Ale minus to jest to głupie lunatykowanie. No szlag mnie trafi. Błagam nie będę dzisiaj lunatykować, błagam.
Obudziłam się wyspana i to bardzo. Przetarłam senne oczy i rozejrzałam się po pokoju. Przede mną stało puste łóżko. Puste jak to puste! I to jeszcze moje! Oj nie dobrze. Dopiero teraz poczułam ciepło jego ciała na moich plecach. Jego wydychane powietrze czułam na karku. Obejmował mnie w pasie jedną ręką a jedną nogę miał na mnie założoną. Chwyciłam ostrożnie jego rękę i podniosłam ją nie chcąc żeby się obudził. No ale się nie udało. Odwróciłam się twarzą do niego. Przetarł oczy i chyba nie był świadomy co się tu stało.
-Hej. - powiedział uśmiechając się. - Ej czekaj co ty tu robisz? - szybko odsunął się ode mnie ja wstałam.
-Hej przepraszam ale chyba znów lunatykowałam. Przepraszam cię. - usiadłam na swoim łóżku i schowałam twarz w dłonie.
-Nic się nie stało. No bo chyba nic się nie działo tak?
-Nie nic. Ale przepraszam. Wiedziałam, że będą kłopoty. Od samego początku to wiedziałam.
-No ale nic się nie stało.
-Nic się nie stało? No właśnie się stało. Może dla ciebie to nic wielkiego.
-Dobrze przepraszam.
-Nie, to ja przepraszam.
-Może zapomnijmy o tym co?
-Tak to chyba będzie dobre rozwiązanie.
-No to jak stresujesz się przed dzisiejszym występem?
-I to jak. Chce żeby wyszło im jak najlepiej.
-Ja też w końcu to Polska.
-No właśnie.
Wzięłam prysznic i poszliśmy na śniadanie. Po śniadaniu o 12 miały zacząć się oficjalnie mistrzostwa świata.Dojechaliśmy autobusem parę kilometrów.
O 16 nadeszła kolej na nas. Grupa Mariki była obok nas. Wszyscy wyszli na środek i puścili muzykę. Jak zaczęli tańczyć to zaczęłam się drzeć. Zaraz do mnie dołączył Kuba i nasza trenerka. W połowie usłyszałem całą Anglię jak krzyczą "Polska!"
-Poszło wam super. - krzyknęła trenerka.
Zaraz zaczęły się dyskusję. Na scena wyszła grupa Mariki. O kurde mieli zajebisty układ. Zaczęłam wrzeszczeć jak opętana Zaraz do mnie przyłączył się Kuba a razem z nim reszta grupy. Jak skończyli tańczyć to podeszli do nas i zaczęli nam dziękować i przytulać.
Ogłaszali wyniki kto przeszedł dalej. Wyczytali nas a matko byłam tak szczęśliwa. Aaaa dostaliśmy się dalej! Była już 20 więc wróciliśmy do hotelu.
-A przeszliśmy dalej! - krzyknęłam i podskoczyłam jak weszliśmy do pokoju.
-Też się bardzo cieszę.
-Jak dostaniemy się jeszcze dalej to po prostu umrę ze szczęścia.
-Proszę tylko nie umieraj. - uśmiechnął się. - A tak w ogóle boli jeszcze ręka.
-Zdziwię cię ale nie. No chyba, że mocno ścisnę.
-Nie rób tego.
-Ok.
-No to myślę, że już można ściągnąć gips.
-Serio?
-Tak.
-Ale, że teraz tu?
-Tak.
-Super.
Ostrożnie zdjął gips z mojej ręki. Poszłam ją umyć.
-No to teraz będziesz musiała to sobie wcierać.
-Ok. - podał mi tubkę żelu.
Byłam zmęczona położyłam się do łóżka. Nie chciałam zasypiać. Bałam się, że to się powtórzy. Ale w końcu ze zmęczenia zasnęła.
Ogłaszali wyniki kto przeszedł dalej. Wyczytali nas a matko byłam tak szczęśliwa. Aaaa dostaliśmy się dalej! Była już 20 więc wróciliśmy do hotelu.
-A przeszliśmy dalej! - krzyknęłam i podskoczyłam jak weszliśmy do pokoju.
-Też się bardzo cieszę.
-Jak dostaniemy się jeszcze dalej to po prostu umrę ze szczęścia.
-Proszę tylko nie umieraj. - uśmiechnął się. - A tak w ogóle boli jeszcze ręka.
-Zdziwię cię ale nie. No chyba, że mocno ścisnę.
-Nie rób tego.
-Ok.
-No to myślę, że już można ściągnąć gips.
-Serio?
-Tak.
-Ale, że teraz tu?
-Tak.
-Super.
Ostrożnie zdjął gips z mojej ręki. Poszłam ją umyć.
-No to teraz będziesz musiała to sobie wcierać.
-Ok. - podał mi tubkę żelu.
Byłam zmęczona położyłam się do łóżka. Nie chciałam zasypiać. Bałam się, że to się powtórzy. Ale w końcu ze zmęczenia zasnęła.
Kuba
Obudziłam się ona znów spała w moim łóżku. Nie przeszkadzało mi to. Chyba coś do niej czuję. Nie przyjaźń ale coś więcej. Kurde ale ona jest młoda i to bardzo. Ma tylko dziewiętnaście lat. Co mam jej powiedzieć "cześć podobasz mi się, będziesz ze mną?". To jest jakieś chore. Leżałem obok niej i patrzyłam się na nią. Wyglądała tak łagodnie jak dziecko. Zaczęła się budzić. Wstałem szybko żeby nie wyglądało to głupio.
-Cześć. - powiedziałem.
-Hej. - rozejrzała się po pokoju. - Nie ja mam tego dość znów lunatykowałam. Ja tego nie wytrzymam.
Wstała i wyszła z pokoju. Poszedłem za nią. Usiadła w korytarzu w fotelu i zakryła twarz dłońmi. Zaczęła płakać. Podeszłam do niej i kucnąłem obok.
-Czemu płaczesz?
-No bo znów lunatykowałam. I znów spałam w twoim łóżku. I jest mi tak strasznie głupio. No bo ładny jesteś i w ogóle ale kurde po prostu lunatykuje a nie chce.
-Z tym lunatykowaniem chyba nie da się nic zrobić.
-No właśnie i to wszystko jest takie głupie a ja w cale tego nie chce nie mam nad tym kontroli. - cały czas płakała.
-No ale nic się nie stało. Przecież się nie gniewam.
-Ale mi z tym nie dobrze.
-No to może poprosisz o zmianę pokoju?
-Nie da redy wszystkie są zajęte. Teraz się przykuje do łóżka zszywkami.
-To może ja się zapytam czy nie da się mnie jakoś przenieś.
-Nie. Nie przenoś się z mojego powodu to raczej ja powinnam się przenieś.
-Żadne z was się nie przeniesie. Wszystkie pokoje są zajęte. - powiedział jeden chłopak z mojej grupy i odszedł.
-No czyli jesteśmy skazani na siebie.
-Tak.
James
W pokoju byłem z Erickiem i jeszcze jednym chłopakiem. Nie gadaliśmy z nim prawie w ogóle. Trzymaliśmy się razem wszędzie. Poszliśmy na śniadanie. Po śniadaniu zadzwoniła do mnie mama.
-Cześć kochanie i jak?
-Cześć mamo dobrze. Dostaliśmy się dalej.
-No to gratuluję.
-Dzięki dzisiaj jeszcze jest pół finał i finał może będzie jakieś podium.
-No to liczę. Pozdrów Ericka.
-Ok.
-A przemyślałeś już tą sprawę o której rozmawialiśmy?
-Nie mamo i na razie nie chce o niej myśleć. Nie wiem co będzie dalej. Jeśli tyle to kończę pa.
-Pa.
Rozłączyłem się i wściekły usiadłem na łóżku.
-Coś się stało? - zapytał Erick siadając obok mnie i obejmując mnie ramieniem.
-Tak. Masz pozdrowienia od mojej mamy.
-Ok i tyle?
-Nie. Niedawno mama się mnie zapytała, że jeśli się kochamy to jak planujemy dalej ułożyć swoje życie wiesz razem.
-No rozumiem.
-No jak sobie wyobrażamy to dalsze życie. No i nie wiem co mam jej powiedzieć bo nie wiem co będzie za parę lat ale wiem co jest teraz. A twoja mama co na nasz związek powiedziała?
-Nie odzywa się do mnie i mnie ignoruje.
-Ojej to takie smutne.
-Spodziewałem się tego. Zawsze jak gdzieś widziała właśnie parę męską w sklepie czy w telewizji nieważne gdzie to zawsze nie mogła na to patrzyć brzydziła się tego i teraz brzydzi się mnie.
-A tata? - spuściłem smutno głowę.
-Jego cały czas nie ma. W dzień wychodzi wczas i wraca w nocy a w weekendy też pracuje albo gdzieś wyjeżdża więc praktycznie nie mam ojca.
-A jak myślisz co by zrobił gdyby się dowiedział?
-Nie wiem.
-A to przeze mnie.
-Jego cały czas nie ma. W dzień wychodzi wczas i wraca w nocy a w weekendy też pracuje albo gdzieś wyjeżdża więc praktycznie nie mam ojca.
-A jak myślisz co by zrobił gdyby się dowiedział?
-Nie wiem.
-A to przeze mnie.
-To nie przez ciebie, przy tobie jestem szczęśliwy a ona mnie nie rozumie po prostu.
-To nie dobrze jak twoja mama nas nie akceptuje.
-To jest nieważne. Ważne, że mamy siebie.
Podniósł moją głowę i czule pocałował. W tym momencie wszedł nasz lokator.
-Fuj możecie trochę przystopować nie chce mieć koszmarów. - zaśmiałem się.
-Sory. - powiedział Erick dalej mnie obejmując.
-Tu jedno sory nie wystarczy przydałaby się pomoc psychologa.
-Nie narzekaj aż tak. Już normalnie ludzie nie mogą się całować?
-To nie jest normalne - pokazał na nas palcem.
-No już najzwyczajniej w życiu nie można być szczęśliwym bo się wszyscy czepiają.
-A bądźcie szczęśliwi ale nie okazujcie tego przy mnie bo trochę mi się zwraca.
-Masz pecha trzeba było nie być z nami w pokoju.
-Nie chciałem!
-Peszek to zamknij oczy.
-Fuj.
-Uważaj bo w każdej chwili możemy się całować. - droczył się z nim.
-Lepiej się zbierajcie bo jedziemy.
-Ok.
Wstaliśmy i zabraliśmy potrzebne rzeczy i dojechaliśmy na miejsce.
-Nie narzekaj aż tak. Już normalnie ludzie nie mogą się całować?
-To nie jest normalne - pokazał na nas palcem.
-No już najzwyczajniej w życiu nie można być szczęśliwym bo się wszyscy czepiają.
-A bądźcie szczęśliwi ale nie okazujcie tego przy mnie bo trochę mi się zwraca.
-Masz pecha trzeba było nie być z nami w pokoju.
-Nie chciałem!
-Peszek to zamknij oczy.
-Fuj.
-Uważaj bo w każdej chwili możemy się całować. - droczył się z nim.
-Lepiej się zbierajcie bo jedziemy.
-Ok.
Wstaliśmy i zabraliśmy potrzebne rzeczy i dojechaliśmy na miejsce.
Marika
Dostaliśmy się do finału a Polska zajęła 15 miejsce.
Ogłaszali wyniki. Byłam taka zdenerwowana.
-Pierwsze miejsce Anglia!
Zaczęłam piszczeć i skakać jak porąbana. Rozdali nam medale i puchar. To było coś niesamowitego.
Już przyjechaliśmy do hotelu.
-Uwaga jutro o 8 zbiórka lecimy do domu nie zapomnijcie niczego.
Poszliśmy do swoich pokojów.
Wyszłam na chwilę z pokoju chciałam iść do Lucka i zobaczyłam jak Oliwia idzie w moją stronę ze spuszczoną głową.
-Hej co jest? - zapytałam zatrzymując ją.
-Hej nic. Gratulacja pierwszego miejsca - powiedziała bez entuzjazmu.
-Dzięki. Zdjął ci gips?
-Tak.
-A powiesz mi co się stało bo jesteś przybita.
-Kuba się stał.
-Co Kuba sama chciałaś żeby z tobą jechał.
-No bo myślałam, że będzie fajnie.
-A nie jest?
-Nie. Lunatykowałam i dwa razy weszłam do jego łóżka.
-O kurde.
-Kurde? Wiesz jak ja się czułam? To było okropne.
-No ale nic się nie działo tak?
-Nie ale samo to, że spałam z nim w jednym łóżku była koszmarna. I jak ja mam teraz na niego patrzyć co?
-Przykro mi.
-On mówi, że nic się nie stało. Dla niego to może nic.
-To dlaczego nie zmieniłaś pokoju?
-Chciałam ale nie ma miejsca.
-Przykro mi.
-Dobra muszę o tym zapomnieć sam on to zaproponował.
-No więc będzie dobrze.
-No to pa.
-Pa.
Poszłam do Lucka. Zapukałam i weszłam.
-Hej.
-Hej - powiedział Kurtis.
-Jest Luck?
-W toalecie. Ej chodź zbierzemy wszystkich do nas i po świętujemy co?
-No ale tak na sucho?
-Spokojnie ma się zapasy.
-No ok.
Poszliśmy i zebraliśmy wszystkich do jednego pokoju.
-No ludzie dzisiaj zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Wygraliśmy to! - krzyknął Erick.
-No to wypijmy za to. - powiedział Kurtis i wyciągnął parę piw i dwie butelki wódki.
Ja wzięłam piwo zresztą jak wszystkie dziewczyny a oni wódkę Było ich siedem i większość dziewczyn. Po wypiciu tech dwóch wódek już byli trochę wcięci i Kurtis wyciągnął następną. Wszyscy chłopacy byli pijani nawet James. A wydawał się taki normalny, że nie pije, pozory mylą.
-Kurde skończyło się. - powiedział Erick patrząc na pustą butelkę.
-Spokojnie mam jeszcze jedną. - Kurtis wstał i poszedł chwiejnym krokiem do swojej torby. Podeszłam szybko do niego i wzięłam od niego butelkę.
-Koniec picia już jesteście pijani a jak to wypijecie to tu zostaniecie. Nie ma tak do pokoi już.
-Marika daj tą butelkę jeszcze tylko jeden kieliszek.
-Nie.
-Marika - Luck do mnie podszedł.
-No to zaraz odda. - powiedział cicho Kurtis do innych chłopaków. - On ją zbajeruje.
-Żebyś nie był taki pewien! - krzyknęłam.
-Marika oddaj butelkę. - Luck zaczął mnie prosić.
-Nie - powiedziałam stanowczo.
-Mara proszę. - zaczął się uśmiechać i przysuwać się do mnie.
-Nie.
-No jeszcze tylko jeden kieliszek. Mara daj butelkę no daj.
-Luck jesteście już pijani zapomnij.
-Marika a mówiłem ci że jesteś piękna i seksowna? I chciałbym żebyśmy byli razem.
-Luck rozmawialiśmy już o tym.
-Tak wiem ale daj mi jeszcze jedną szansę.
-Nie.
-Proszę.
-Luck nie i nawet mnie o to więcej nie pytaj. - pocałował mnie w usta. Odepchnęłam go. - Co ty robisz?
-Daj nam jeszcze jedną szansę.
-Nie! - krzyknęłam.
-Ciszej.
-Nie.
-Marika ja cię dalej kocham i nie przestanę.
-Ale ja ciebie nie. Luck zrozum mnie, już nie będziemy razem nigdy! - krzyknęłam na cały pokój.
-Po tym wszystkim jak ci pomagałem jak czegoś nie rozumiałaś albo te pierwsze dni w szkole tak mi się odwdzięczasz?
-Ty też już powiedziałeś co ci leży na sumieniu i o tym nie da się zapomnieć.
-Przepraszam nie chciałem się kłócić. Wybacz.
-Dobra zapomnij.
-Ale oddaj nam butelkę.
-Luck zrozum jesteście już wypici.
-Marika wiem ale proszę oddaj nam butelkę.
-Dobra ale jutro jak będzie was głowa bolała to ja ostrzegałam.
-Dobrze. - podałam mu butelkę. - Jesteś kochana, że tak się troszczysz.
-Dobra idź.
Poszedł i wypili jeszcze jedną. Stałam z dziewczynami i gadałam jedna z nich Emilia jak dobrze zapamiętałam cały czas zerkała na Lucka. No brzydki to on nie jest i wpadł jej w oko.
Wypili ją do końca i James już spał na stoliku.
Erick
James zasnął słaba głowa no ale ja mam mocną. Nie powiem trochę się czułem inaczej ale byłem w pełni świadomy.
-James! James wstawaj. - nie ruszył się w ogóle.
-Może ci pomogę go zaprowadzić do pokoju? - zaproponowała Marika.
-Nie spoko poradzę sobie.
-Na pewno?
-Tak.
Wziąłem go na ręce i zaniosłem do pokoju. Położyłem go do łóżka. Przyszedł nasz lokator i od razu poszedł spać. Pocałowałem Jamesa w czoło na dobranoc a on chwycił się mojej koszuli.
-Erick.
-Tak?
-Zostań. Śpij ze mną.
-James to nie jest dobry pomysł nie jesteśmy sami.
-No proszę. No dla mnie proszę. Zostań. - uśmiechnął się sennie ale słodko.
-No dobra.
-Dziękuję. Kocham cię.
-Ja ciebie też. - pocałował mnie w usta.
Położyłem się obok niego i patrzyłem jak zasypia bawiąc się przy tym jego włosami. W końcu i ja zasnąłem obejmując go.
Marika
Obudziłam się o 7 rano. Co już 7 a ja jeszcze nie spakowana. Wszyscy jeszcze śpią nikt nie nastawił budzika. Zerwałam się szybko no nogi.
-Dziewczyny wstawać. Już 7, za godzinę jedziemy!
One zerwały się na równe nogi a ja wybiegłam żeby wszystkich obudzić. Na początku poszłam obudzić dziewczyny z nimi nie było problemu. Poszłam szybko do pokoju Lucka.
-Kurtis Luck wstawać! Wszyscy wstawać. Za godzinę wracamy! - pierwszy podniósł się Luck.
-Nie drzyj się.
-Wstawaj jest 7 a o 8 zbiórka.
-Dobra jeszcze pięć minut. - położył się znów.
-Żadne pięć minut wstawać! - wzięłam z niego kołdrę.
-Dobra wstałem już.
-No to się zbierajcie.
Wybiegłam szybko do pokoju Ericka i Jamesa. Zapukałam i wpadłam jak oparzona.
-Wstawać za godzinę jedziemy! - zobaczyłam, że Erick śpi z Jamesem razem. Pierwszy zerwał się ten trzeci chłopak.
-O nie fuj. Ludzie ja tu jestem. Nie mówcie mi, że tak spaliście całą noc.
-A czemu nie? - zapytał Erick głaszcząc Jamesa po włosach.
-Ej ja kurde też tu śpię.
-Co się dzieje? - zapytał James.
-Wstawaj masz godzinę i jedziemy do domu.
-Do domu?
-Tak do domu.
-Super. Ale daj mi spać.
Przytulił się do Ericka i mnie nie słuchał.
-Zbierajcie się.
Wyszłam i poszłam do siebie. Spakowałam się szybko przebrałam i wyszłam z pokoju.
Pożegnałam się z Oliwią i pojechaliśmy na lotnisko. Wsiadliśmy do samolotu i odlecieliśmy.
James
Usiadłem z Erickiem w samolocie i zasnąłem. Obudziłem się jak wylądowaliśmy w Londynie.
Mama już czekała. Podeszłam do niej i przywitałem ją chłodno.
-Cześć.
-Hej skarbie.
Erick przyszedł za mną.
-Mamo to jest Erick.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.
-Jest twoja mama? - zapytałem.
-A jak myślisz?
-Nie?
-Zgadłeś. Ona teraz nie chce mnie znać.
-Przykro mi.
-A mi nie. Dobra lecę złapać jakąś taksówkę.
-Czekaj podwiozę cię.
-Nie trzeba.
-No wsiadaj.
-No ok.
Odwiozłem go pod dom.
-To pa.
-Pa
Pocałował mnie i zniknął za drzwiami domu.
Marika
O kurde mamy pierwsze miejsce nie wierze w to. Już "oblałam" to z rodzicami. Poszłam do siebie. dochodziła 21 a ja byłam taka zmęczona, że zasnęłam.
Obudziłam się wyspana jak nigdy. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły. Podeszłam do swojej szafki.
-Hej i jak? - zapytała mnie Perrie.
-Hej. Mamy pierwsze miejsce.
-Serio?
-No. Kude tez nie mogłam w to uwierzyć.
-Mogę dzisiaj do ciebie wpaść? Mam coś ważnego do powiedzenia.
-No jasne.
-Ok to przyjdę tak o 17.
-Ok.
Poszła gdzieś. Zadzwonił dzwonek teraz biologia. Luck mnie dogonił i weszliśmy do klasy razem. Nagle wszyscy zaczęli bić brawo. Cała się zaczerwieniłam. Poszłam do swojej ławki którą dzieliłam z Niall'em.
-Hej. Czemu klaszczecie? - spytałam.
-Hej. No jak to? Pierwsze miejsce na mistrzostwach świata.
-Perrie wam powiedziała?
-Tak. Dobra z niej przyjaciółka.
-Chyba nawet za dobra. - popatrzyłam na nią przez ramię a ona wyszczerzyła się. Przyszedł nauczyciel i zaczął coś mówić ale go nie słuchałam.
-No ale gratulację.
-Dzięki.
Uśmiechnął się tak słodko i te jego niebieskie cudne oczy. No przestań się na niego gapić! Dopiero jak się obrócił ja obróciłam twarz w stronę nauczyciela. Czułam na sobie jego spojrzenie.
Zadzwoniły trzy dzwonki i poszliśmy na salę gimnastyczną.
-Witam wszystkich. Jak wiecie w naszej szkole będzie organizowany musical. Niedawno odbyły się przesłuchania i wybraliśmy kilka osób wyczytam je teraz. Perrie Edwards, Danielle Peazer, Eleanor Calder, Sara Vega, Luck Candy, Marika Jaśkiewicz i oczywiście Harry Styles, Niall Horan, Louis Tomilson, Liam Payne oraz Zayn Malik te osoby zagrają w głównych rolach. Inni tacy jak - zaczęła wymieniać inne imiona i nazwiska - też zagrają ale mniej znaczące role wszystkie te osoby są proszone jutro o pozostanie w szkole po lekcjach. Dziękuję możecie rozejść się do klas.
*********************************************
I jak? Fajny? Moja kochana Aguśa podsunęła mi kolejny pomysł który wykorzystam dzięki ;*. Piszcie jak macie jakieś propozycje spróbuję je dać do bloga. Błagam was nie wypominajcie mi błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych czy językowych bo na pewno je robię ja jestem jak człowiek ze średniowiecza nie zwracam uwagi czy przez u czy ó. Dla mnie to jest bez sensu no ale dobra. Rycze całymi dniami bo Harry i Taylor są razem <beczy>. Nienawidzę jej ona jest taka głupia ale gorsza jest Demi bo ma taki sztuczny uśmiech. Dobra nie rozpisuje się a tak w ogóle to wychodzi na to że tylko Niall nie ma dziewczyny więc już lecę! Narka ;***.
Obudziłam się wyspana jak nigdy. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły. Podeszłam do swojej szafki.
-Hej i jak? - zapytała mnie Perrie.
-Hej. Mamy pierwsze miejsce.
-Serio?
-No. Kude tez nie mogłam w to uwierzyć.
-Mogę dzisiaj do ciebie wpaść? Mam coś ważnego do powiedzenia.
-No jasne.
-Ok to przyjdę tak o 17.
-Ok.
Poszła gdzieś. Zadzwonił dzwonek teraz biologia. Luck mnie dogonił i weszliśmy do klasy razem. Nagle wszyscy zaczęli bić brawo. Cała się zaczerwieniłam. Poszłam do swojej ławki którą dzieliłam z Niall'em.
-Hej. Czemu klaszczecie? - spytałam.
-Hej. No jak to? Pierwsze miejsce na mistrzostwach świata.
-Perrie wam powiedziała?
-Tak. Dobra z niej przyjaciółka.
-Chyba nawet za dobra. - popatrzyłam na nią przez ramię a ona wyszczerzyła się. Przyszedł nauczyciel i zaczął coś mówić ale go nie słuchałam.
-No ale gratulację.
-Dzięki.
Uśmiechnął się tak słodko i te jego niebieskie cudne oczy. No przestań się na niego gapić! Dopiero jak się obrócił ja obróciłam twarz w stronę nauczyciela. Czułam na sobie jego spojrzenie.
Zadzwoniły trzy dzwonki i poszliśmy na salę gimnastyczną.
-Witam wszystkich. Jak wiecie w naszej szkole będzie organizowany musical. Niedawno odbyły się przesłuchania i wybraliśmy kilka osób wyczytam je teraz. Perrie Edwards, Danielle Peazer, Eleanor Calder, Sara Vega, Luck Candy, Marika Jaśkiewicz i oczywiście Harry Styles, Niall Horan, Louis Tomilson, Liam Payne oraz Zayn Malik te osoby zagrają w głównych rolach. Inni tacy jak - zaczęła wymieniać inne imiona i nazwiska - też zagrają ale mniej znaczące role wszystkie te osoby są proszone jutro o pozostanie w szkole po lekcjach. Dziękuję możecie rozejść się do klas.
*********************************************
I jak? Fajny? Moja kochana Aguśa podsunęła mi kolejny pomysł który wykorzystam dzięki ;*. Piszcie jak macie jakieś propozycje spróbuję je dać do bloga. Błagam was nie wypominajcie mi błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych czy językowych bo na pewno je robię ja jestem jak człowiek ze średniowiecza nie zwracam uwagi czy przez u czy ó. Dla mnie to jest bez sensu no ale dobra. Rycze całymi dniami bo Harry i Taylor są razem <beczy>. Nienawidzę jej ona jest taka głupia ale gorsza jest Demi bo ma taki sztuczny uśmiech. Dobra nie rozpisuje się a tak w ogóle to wychodzi na to że tylko Niall nie ma dziewczyny więc już lecę! Narka ;***.
No zajebisty.;**
OdpowiedzUsuńAle masz pomysły kochana.
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.;d
No i wpadaj do mnie.;d
Piękne brak słów do opisania :D
OdpowiedzUsuńWiem że chciała byś dłuższe komentarze ale naprawdę brak słów :)
KOchana masz super pomysłu :*